„Codziennie odbieramy po 200–300 telefonów” – rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania
iStock

„Codziennie odbieramy po 200–300 telefonów” – rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania

Do Telefonu Zaufania dzwonią najczęściej 15-17-latkowie, choć coraz częściej zdarza się w słuchawce nawet i dziesięciolatek. Dzieci mówią, że chcą się zabić, że nienawidzą swojego życia, że nic dobrego już ich nigdy nie spotka.
Magdalena Felis Igor Nazaruk
22.12.2020

Przejście z roli dziecka w rolę dorosłego to ciężkie wyzwanie. Czasem potwornie boli, szczególnie jeśli dziecko tę drogę w dorosłość pokonuje bez prawdziwego wsparcia kogoś z dorosłych. Rozmowa z Anną Morawską, konsultantką Telefonu Zaufania 116 111 w Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę”

Igor Nazaruk i Magdalena Felis: Mówi się, że „kiedyś było jakoś fajniej”. W tych czasach, kiedy byliśmy dziećmi. Nie chodziliśmy do psychologów, nie potrzebowaliśmy telefonów zaufania i jakoś żyliśmy.

Anna Morawska: Ale czy faktycznie tak było? Czy to raczej nasza tendencja do idealizowania przeszłości, zwłaszcza dzieciństwa? Z drugiej strony coraz powszechniejsze staje się wśród nas, dorosłych, korzystanie z pomocy psychologa, terapeuty, również psychiatry. Ale może gdybyśmy w dzieciństwie nie musieli sobie ze wszystkim radzić i „brać się w garść”, gdybyśmy mieli możliwość skorzystania ze wsparcia psychologicznego w razie potrzeby, to dziś byśmy go nie potrzebowali aż tak bardzo? Być może mielibyśmy też większą zdolność do wspierania własnych dzieci? 

Depresja u nastolatka może wyglądać jak bunt

W naszym pokoleniu dzieci wysyłane były do psychologa zazwyczaj za karę. Prawie jak do poprawczaka. 

I to przekonanie wciąż, niestety, pokutuje. Co gorsze, ponieważ sami dorastaliśmy z brakami, z których nie zdawaliśmy sobie sprawy, dziś jako rodzice często nie umiemy rozmawiać z naszymi dziećmi, kiedy przechodzą kryzys.

I kiedy nie mają w nas oparcia, dzwonią do waszego Telefon Zaufania?

Codziennie odbieramy około 200, 300 połączeń. 

Kto najczęściej dzwoni?

Nastolatkowie od 13. do 19. roku życia, najczęściej w wieku 15–17 lat, ale coraz częściej zdarzają się młodsi rozmówcy, nawet 10-latkowie w kryzysie, z przedłużającym się obniżonym nastrojem, prawdopodobnie w depresji, z myślami samobójczymi albo już z takim zamiarem. Dla nas, konsultantów, to ogromne wyzwanie, bo percepcja rzeczywistości u tak młodych osób jest zupełnie inna niż u starszych nastolatków. Dużo w niej jeszcze takiej dziecięcej naiwności, która w zestawieniu z doświadczanymi trudnościami daje ogrom cierpienia, dezorientacji i zagubienia. 

A jaki wpływ miała pandemia koronawirusa i zamknięcie szkół? 

Zmalała liczba połączeń, bo – jak zgłaszali nam młodzi ludzie – coraz trudniej było im zapewnić sobie prywatność i odpowiednie warunki do takiej rozmowy. Za to wzrosła liczba wiadomości i interwencji ratujących życie i zdrowie.

Dlaczego coraz więcej dzieci decyduje się na tak radykalny krok jak próba samobójcza? Jesteśmy na drugim miejscu w Europie pod względem samobójstw nastolatków. Z danych policyjnych wynika, że codziennie jest podejmowana co najmniej jedna udana próba. Wyobraźmy to sobie: to tak, jakby w ciągu roku znikła z Polski średniej wielkości szkoła. Coraz częściej słyszy się też straszne określenie: „moda na samobójstwo”. 

Podobnie niesprawiedliwe jest określenie „samookaleczenia dla atencji”. Zastanówmy się: czy ktoś, kto dobrze funkcjonuje i radzi sobie w życiu, podjąłby próbę odebrania sobie życia z powodu mody? Zazwyczaj to wynik ogromnej bezsilności, bezradności i trwania w przekonaniu, że nie ma innego sposobu na koniec cierpienia. Czasami młoda osoba, która decyduje się na taki krok, już wielokrotnie przeżyła zawód, próbując szukać pomocy. I myśli, że tylko tak może wystarczająco dobitnie pokazać, że jej potrzebuje. Próby samobójcze młodych osób są wyrazem wszechogarniającej rezygnacji i rozpaczliwym krzykiem o pomoc. 

Dlaczego nie reagujemy w porę?

Często jest tak, że im bardziej dziecko potrzebuje pomocy i to sygnalizuje, tym bardziej rodzic próbuje to wyprzeć. Dlaczego? Bo to są bardzo obciążające emocje i rodzicom jest potwornie trudno przyznać, że sytuacja jest aż tak poważna. Z drugiej strony młodym osobom też nie jest łatwo o tym mówić, a sygnały, które wysyłają, nie są tak czytelne dla otoczenia, jakby chcieli. Z tego względu tak ważne jest, aby od samego początku budować więź z dzieckiem – tworzyć przestrzeń do wysłuchania, rozmowy. To daje największą szansę na to, że dziecko powie nam o swoich trudnościach i my te jego słowa usłyszymy. 

A wcześniej na co trzeba uważać?

Najogólniej mówiąc: na zmiany w zachowaniu dziecka. Że jest przygaszone, smutne, że narzeka na brak sił i utrzymujące się zmęczenie, że nie chce wstać rano do szkoły, a jak wraca, to leży na kanapie. Na pogarszające się stopnie, narzekanie na koncentrację, brak apetytu, trudności ze snem, drażliwość. 

Czyli tak naprawdę na to wszystko, na co rodzice najczęściej narzekają.

Właśnie! Rodzice uskarżają się, jakie trudne stało się ich dziecko, w nieuzasadniony sposób zakładając, że jakikolwiek człowiek z własnej woli wybiera stan, w którym jest ciągle zmęczony, smutny i nie radzi sobie z życiem. To nie jest wybór, tylko przejaw trudności.

To jak pokazać naszym nastolatkom, że rozumiemy?

Najpierw naprawdę spróbować ich wysłuchać. Pokazać im, że jesteśmy i czekamy, aż będą chcieli z nami porozmawiać. Że jesteśmy gotowi do tego, żeby poszukać z dzieckiem rozwiązań. Ważne, żeby nie bagatelizować sytuacji stwierdzeniami: „Będzie dobrze, przetrwasz to”. Albo wyświechtanym: „Inni mają gorzej”. Kiedy konsultant pyta młodą osobę, która dzwoni do Telefonu Zaufania: „Jak twój rodzic mógłby zareagować?”, bardzo często słyszy: „Mama powie, żebym się ogarnęła, że inni mają gorzej, że dorośli to dopiero mają problemy”. Dzieci nie chcą usłyszeć takich uwag do tego stopnia, że wolą być ze swoimi przeżyciami same.

Ale czasem jest tak, że próbujemy, staramy się, czekamy, a oni zamykają przed nami drzwi.

Musimy sobie uświadomić, że nasze dzieci będą zamykać przed nami drzwi i będą się odcinać. I reagować w taki sposób, który wywoła w nas, rodzicach, bezradność. Nasze dzieci mają wiele obszarów swojego funkcjonowania i do części z nich rodzic może nie mieć wstępu. To jest przestrzeń prywatna młodej osoby i to jest w porządku. 

Są też obszary, do których rodzic ma wstęp tylko jako zaproszony gość – a dostanie zaproszenie, jeżeli młody człowiek poczuje się na tyle bezpiecznie w kontakcie z rodzicem, żeby go wpuścić. Ale nawet wtedy nie jesteśmy w stanie ochronić naszego dziecka przed jego trudnymi emocjami czy bolesnymi przeżyciami. 

Trudno sobie wyobrazić, żeby dorastanie mogło przebiegać zupełnie bezboleśnie. 

Przejście z roli dziecka w rolę dorosłego to jest potwornie ciężkie wyzwanie. Czasem musi boleć. My, dorośli, nie uchronimy naszych dzieci przed tym bólem, ale możemy im towarzyszyć. Nie oceniać, nie dawać gotowych rozwiązań, tylko akceptować i towarzyszyć. Nie oznacza to jednak, że rodzic ma nic nie robić, tylko słuchać. I to jest chyba największe wyzwania dla rodzica – wyczuć, czy dziecko potrzebuje jedynie wysłuchania i towarzyszenia, czy również podjęcia przez nas konkretnych działań. Być może jednak w większości przypadków wystarczyłoby po prostu dziecko o to zapytać.

Nasze nastolatki coraz odważniej – przynajmniej w niektórych środowiskach – mówią o swojej tożsamości seksualnej. Czy to nie jest nowy temat dorastania, ale też problemów z samoakceptacją? 

Ten temat coraz częściej pojawia się podczas rozmów w Telefonie Zaufania, bo osoby nieheteronormatywne nabierają odwagi, żeby o swojej tożsamości mówić. To efekt inicjatyw i ruchów społecznych, które walczą o prawa mniejszości seksualnych. Ale musimy też pamiętać, że im mocniejsze są te ruchy, tym mocniejsza jest na nie reakcja. Coraz więcej młodych osób dzwoni i pisze do nas o tym, z jak wielkim lękiem i napięciem się mierzą. Jak bardzo boją się reakcji swojej rodziny. To są grupy bardzo narażone na depresję i podejmowanie działań zagrażających życiu – pamiętajmy o tym, zanim ocenimy nasze dziecko, które zebrało się na odwagę, żeby powiedzieć nam o swojej orientacji seksualnej.

A jeśli wszystko zawodzi? Głośna książka „Szramy” Witolda Beresia i Janusza Schwertnera opisuje przypadki, kiedy stan psychiczny dzieci jest już tak zły, że nie ma mowy o żadnym kontakcie. Ratunku szuka się w szpitalu psychiatrycznym, ale polska psychiatria dziecięca jest w tak złym stanie, że nie może pomóc wszystkim.

To prawda. Psychiatria dziecięca wymaga wielu zmian, bo nie funkcjonuje teraz na skalę odpowiadającą potrzebom. Niezwykle trudno jest dostać się do psychiatry dziecięcego, bardzo długo trzeba czekać. Czasem za długo. Mimo to cały czas są sytuacje, kiedy pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest najlepszym wyjściem dla młodej osoby. To również zdanie wielu młodych, którzy taki pobyt mają za sobą. 

Będzie lepiej?

Widzę szansę na to, żeby ta pomoc psychologiczna i psychiatryczna była coraz lepsza i lepiej dostępna. Powstają Środowiskowe Centra Zdrowia Psychicznego dla dzieci i młodzieży, które dają kompleksowe wsparcie, z którego można skorzystać bez żadnych skierowań. Nasz Telefon Zaufania 116 111 od marca tego roku jest czynny całą dobę, przez całą dobę można również wysyłać do nas wiadomości. 15 lat temu to było nie do pomyślenia, aby dziecko o każdej porze dnia i nocy mogło wziąć do ręki telefon i porozmawiać ze specjalistą. Możemy narzekać na to, jak jest źle, albo dostrzegać działania dążące do zmiany na lepsze i je wspierać. 

Może w tym miejscu warto by było również docenić dzisiejszą młodzież. Zauważmy, że młode osoby są coraz bardziej świadome i często dużo robią, aby „doholować” się do momentu, w którym dostaną pomoc lub będą w stanie po nią sięgnąć. Wbrew pozorom dużo czerpią w tym czasie z internetu, relacje, które młodzi zawierają przez internet, ale też treści, które tam znajdują, mogą czasem uratować życie. To nie tylko „siedzenie z nosem w komórce”. Możemy też sami podrzucać naszym dzieciom wartościowe teksty w internecie.

Z doświadczenia wiemy, że nasi nastolatkowie często z zasady odrzucają to, co im proponujemy, ufając tylko własnym odkryciom albo temu, co polecają koledzy.

To wtedy my spróbujmy obejrzeć, przeczytać to, co fascynuje nasze dziecko. Zamiast na wstępie oceniać. Możemy być pozytywnie zaskoczeni. Jestem przekonana, że jeśli się postaramy, zawsze będzie szansa, żeby spotkać się w połowie drogi.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Krystyna Starczewska
East News

Prof. Krystyna Starczewska o polskiej młodzieży: „Oni wciąż dają nam, dorosłym, szansę”

„Nasze szkoły uczą młodzież, że masz zapamiętać to i tamto, nawet jeśli tego nie rozumiesz. Masz siedzieć cicho na lekcji, nawet jeśli cię nudzi. Masz umieć powtórzyć to, co jest napisane w podręczniku, zamiast mieć własne zdanie”.
Magdalena Felis Igor Nazaruk
22.12.2020

Podobno interesują ich tylko komórka i laptop. Podobno są egoistami i tylko by imprezowali. A przecież to nieprawda. Czują się odpowiedzialni za świat, organizują strajki klimatyczne, popierają mniejszości, pomagają słabszym. Patrzymy na naszych nastolatków i myślimy: „Jacy będą?”. Rozmowa z Krystyną Starczewską, filozofką, pedagożką, założycielką „Bednarskiej”, pierwszego społecznego liceum w Polsce po 1989 roku. Magdalena Felis i Igor Nazaruk: Czy pani była grzecznym dzieckiem? Krystyna Starczewska : Różnie bywało. Czasem byłam niegrzeczna. Wychowywałam się z pięcioma braćmi i często sama zachowywałam się jak chłopak. Nawet mówiłam „poszedłem”, „zrobiłem”.  Uwagi w szkole były? Miałam taką przygodę: w 1947 roku przeprowadziliśmy się z rodzicami z Torunia do Warszawy, poszłam wtedy do szkoły przy ulicy Raszyńskiej do piątej klasy. W Toruniu nie było koedukacji. Bardzo chciałam należeć do organizowanego przez chłopaków klubu kibica i chodzić z nimi na mecze. Powiedzieli mi jednak, że to nie jest możliwe, bo dziewczyn nie ma w ich klubie. Poczułam się dyskryminowana z powodu płci. Odpuściła pani? Skądże! Postanowiłam chłopców do siebie przekonać – okazja zdarzyła się niebawem. Nasza pani od polskiego wprowadziła specyficzną metodę uczenia ortografii. W klasie była tablica, na której każdego dnia wypisywało się słowa o określonej pisowni. Był dzień wyrazów z rz, ż, ó, a kiedy miały pojawić się na tej tablicy słowa zaczynające się na ch, chłopcy powiedzieli, że jeżeli napiszę wielkimi literami „ch..”, to mnie przyjmą do klubu. Spełniłam ich życzenie i wtedy weszła do klasy pani od polskiego, spojrzała na tablicę i zapytała z gniewem: „Kto to napisał?”. Podniosłam rękę,...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„13 powodów” i inne seriale o nastolatkach, dzięki którym lepiej zrozumiesz swoje dziecko

Seriale o nastolatkach na Netflix i HBO Go są skierowane nie tylko dla nastoletnich widzów, ale też dla ich rodziców. Nie tylko dlatego, że są bardzo dobre (a są!), ale też dlatego, że dzięki nim możesz więcej dowiedzieć się o własnym dziecku. Nieraz – bardzo ważnych i trudnych rzeczy.
Sylwia Arlak
04.06.2020

Dzisiejsze seriale dla nastolatków i o nastolatkach nie przypominają „Pełnej chaty” ani nawet „Przyjaciół”, w których problemy były nieduże i łatwe do rozwiązania. We współczesnych serialach dostępnych na Netfliksie i HBO nastolatki mierzą się z dramatami, których przyczyną może być np. przemoc seksualna, samobójstwo szkolnej koleżanki, przygniatająca samotność, rozwód rodziców, nękanie w szkole, narkotyki. I czy chcemy tego, czy nie, z takimi samymi problemami borykają się nasze dzieci. Zobacz, jakie seriale dla nastolatków i o nastolatkach powinni obejrzeć także rodzice – aby lepiej zrozumieć swoje dziecko i świat, w którym ono żyje.   „Trzynaście powodów”, Netflix „Trzynaście powodów” powrócił właśnie na Netflixa z czwartym sezonem. To serial, który od początku budził kontrowersje. I trudno się dziwić. W pierwszym sezonie Hannah Baker (Katherine Langford) popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostaje trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna wyjaśnia powody swojej decyzji. Kiedy taśmy trafiają do kolejnych przyjaciół bohaterki, okazuje się, że wszyscy mają coś do ukrycia. Niemal każdy zranił na swój sposób dziewczynę, a po tym, jak ta odebrała sobie życie, walczył z wyrzutami sumienia. Bohaterowie już nigdy nie dowiedzą się, czy mogli ją powstrzymać. W kolejnych sezonach widzimy, jak mocno decyzja Hannah wpłynęła na życie osób, które znała. Mówiło się, że oparty na bestsellerowej powieści Jay'a Ashera serial może być niebezpieczny. Że wskazuje nastolatkom samobójstwo, jako wyjście z problemów. Twórcy stanowczo bronili się przed takimi zarzutami, podkreślając, że produkcja ma nam otworzyć oczy....

Czytaj dalej
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne

Matka nastolatka się wściekła i napisała list: „Kochana szkoło, ja rozumiem, że jest ciężko, że wszystko stoi na głowie, ale...”

Dzieci i młodzież zmieniły zeszyty na laptopy, ławki szkolne na domowe biurka, a rówieśników na… rodziców. Jednak fakt, że nauka jest zdalna, wcale nie oznacza, że uczniowi mają więcej czasu dla siebie.
Kamila Geodecka
05.11.2020

Starsze dzieci i nastolatkowie już od dłuższego czasu są nauczani zdalnie. Ale to wcale nie oznacza, że mają więcej czasu na realizowanie swoich pasji, szukanie zainteresowań, uprawianie jakiegokolwiek sportu czy porozmawianie z rówieśnikami – nawet za pomocą wideokonferencji.   Nie stawiajcie mi na głowie syna „Kochana szkoło, ja rozumiem, że jest ciężko, że wszystko stoi na głowie, ale uprzejmie proszę, nie stawiajcie mi na głowie syna” – zaczyna swój post Agnieszka, mama 15-latka. „Mój syn jeszcze nie musi udowadniać, że umie być wielbłądem, a właśnie go do tego zmuszacie. Kochamy zwierzęta, ale wolałabym, by miał czas najpierw obejrzeć wielbłąda w zoo, niż od razu się nim stawać...” – kontynuuje. Kobieta swoje słowa pisze po to, by pokazać, jak wygląda dzień jej nastoletniego syna. Dzień, w którym trudno doszukiwać się wszystkiego tego, co kojarzy nam się ze sformułowaniem „beztroskie lata młodości”. „Zajęcia online od 8 do 16.40, a potem nauka do pytań, kartkówek, klasówek do 21 plus prace domowe (wysyłane po 17.00 jakby). Przecież takiego natężenia i zdrowy dorosły osobnik zaprawiony w bojach w korpo, najlepiej takiej konsultingowej, na dłuższą metę by nie wytrzymał na trzeźwo i bez koksu” – pisze. Ale jak sama zauważa, nawet pracownicy korporacji mają więcej swobody oraz więcej czasu wolnego. „Wyszło na to, że chwilę na siku i wciśnięcie obiadu nad klawiaturą, 15 minut z psem (cały ruch w ciągu dnia, bo nie nadąża), bo się inaczej nie da, bo tego jest tyle, bo nie wszystko idzie mu jak z płatka, bo dopiero się uczy. No co, kawy mu zrobić, mocnej herbaty? Coli nie może, redbuli i innych nie dam, bo, kurde, nie” – pisze rozzłoszczona. Przeciążone programy i brak czasu Już od wielu lat mówi się o tym, że...

Czytaj dalej
Pexels.com

Depresja u nastolatka. Jak poznać, że dziecko cierpi?

Kiedy dziecko zaczyna dojrzewać, zmienia się. To naturalny proces. Ale nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica.
Sylwia Arlak
09.10.2020

Etap dojrzewania jest trudny zarówno dla dziecka, jak i rodzica, który często nie wie, jak reagować na zmiany w jego zachowaniu. Zastanawia się, czy to „bunt nastolatka”, a może jednak „złe towarzystwo” albo „zgubny wpływ internetu”? Czy powinien odpuścić, przeczekać trudny moment czy może zaostrzyć dyscyplinę? Jak czytamy na stronie forumprzeciwkodepresji.pl, nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi. Czasem jednak mogą to być symptomy poważnej choroby — depresji. Szacuje się, że od 10 proc. do 15 proc. młodzieży cierpi z powodu zaburzeń depresyjnych, a niektóre dane wskazują, że objawy depresyjne można stwierdzić nawet u co trzeciego nastolatka. Jedno jest pewne — nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica. Depresja u nastolatka. Co powinno zwrócić szczególną uwagę? Jeśli u twojego dziecka występuje większość z poniższych objawów przez co najmniej dwa tygodnie: Drażliwość, chwiejność nastroju, impulsywność, pobudzenie psychoruchowe, Obniżony nastrój, apatia, niechęć do aktywności, które wcześniej sprawiały radość, Wycofanie z relacji z rówieśnikami i rodziną, brak energii, bezczynność, Pogorszenie zdolności intelektualnych: problemy z koncentracją, pamięcią, gorsze stopnie w szkole Zmiana apetytu — jego brak, chudnięcie lub przeciwnie — objadanie się Zbyt mało lub zbyt dużo snu. Nocna aktywność, niechęć do wstawania rano Skargi na nudę, poczucie beznadziei Zaniechanie dbałości o wygląd Krytycyzm wobec siebie, nadwrażliwość z powodu odrzucenia, poczucie winy Nasilone skargi na dolegliwości fizyczne — bóle brzucha, głowy Autoagresja, samookaleczanie się Odurzanie się (alkohol, leki, narkotyki) Zainteresowanie tematyką śmierci i samobójstw. Czytaj...

Czytaj dalej