Co naprawdę liczy się w życiu? Trzy lekcje, których nauczyliśmy się przez ostatnie pół roku 
Pexels, Edward Jenner

Co naprawdę liczy się w życiu? Trzy lekcje, których nauczyliśmy się przez ostatnie pół roku 

Ostatnie miesiące mocno dały nam w kość, ale też pokazały, co jest naprawdę ważne.
Sylwia Arlak
11.09.2020

Rok 2020 jest dla nas wszystkich trudny i pełen wyzwań. Ale jednocześnie – choć zafundował nam sporo stresu, to dał nam też trochę czasu i przestrzeni na to, abyśmy mogli ocenić nasze życie i skupić się na tym, co naprawdę ważne. StoryCorps – organizacja non-profit, która zbiera i nagrywa ludzkie historie, stworzyła StoryCorps Connect, nowy komunikator internetowy, które pozwala ludziom nie tylko uczestniczyć w wideokonferencji, ale też nagrywać  rozmowy. Oto pełne nadziei fragmenty kilku z nich wybrane z tysięcy wywiadów, które nagrano w ostatnich miesiącach. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Lekcja nr 1: Odnaleźliśmy głębszy sens naszej pracy 

Przed podjęciem pracy jako listonoszka, Evette Jourdain przeżywała ciężkie chwile. Straciła ojca, brata, a potem dom. Znalezienie niezawodnej pracy bardzo pomogło, ale potem pojawił się COVID-19.

„Mój poziom niepokoju jest zawsze na poziomie 10. Modlę się w drodze do pracy, modlę się podczas przerwy na lunch, modlę się, gdy wykonuję swoje obowiązki. To, co mnie napędza, to fakt, że muszę  robić to dalej” — mówiła Jourdain. Jej kolega z pracy, Craig Boodie też nie miał łatwo. Jego żona cierpi na chorobę autoimmunologiczną. Każdego dnia budzi się, myśląc: „Czy to jest ten dzień, w którym zarażę się koronawirusem?” Oboje wiedzieli, że ich praca była ważniejsza niż kiedykolwiek. „Jesteśmy jak koło ratunkowe – dostarczamy ludziom leki, zapasy” – dodali. 

Josh Belser i Sam Dow są dobrymi przyjaciółmi. Razem dorastali, wspierając się każdego dnia, a teraz pracują kilkaset kilometrów od siebie: Belser jako pielęgniarka w stanie Nowy Jork i Dow jako technik medyczny w stanie Michigan. Wraz z nadejściem pandemii, oboje znaleźli się na pierwszej linii frontu.

„Nasze miejsca pracy zmieniły się z dnia na dzień. Nie było próby generalnej. Liczba chorych szybko zaczęła rosnąć i przyszedł czas na przedstawienie” — mówi Dow w rozmowie z StoryCorps. Czerpała inspirację z klasycznej powieści Alberta Camusa „Dżuma”. „Tam też jest epidemia, a głównym bohaterem był lekarz. Postać mówi, że jedynym sposobem na przetrwanie czegoś takiego jest bycie przyzwoitą osobą. Wykonywanie swojej pracy, najlepiej jak się potrafi. Mam nadzieję, że ja też zmieniłam życie wielu ludzi”.

Lekcja nr 2: Więzi rodzinne są najważniejsze 

Jackie Stockton, która obchodziła niedawno swoje 90. urodziny, przeżyła już w życiu niejedno. Ale nawet ona nie spodziewała się, co jeszcze ją czeka. Z powodu koronawirusa zmarło pięciu jej znajomych, najlepszy przyjaciel i zięć. Rozmawiając z córką Alice Stockton-Rossini, powiedziała: „Pamiętam 11 września, jakby to się właśnie wydarzyło, ale potem było po wszystkim. To nigdy, przenigdy się nie skończy ”. Czerpie siłę od swoich przodków: „Moja prababcia straciła połowę swoich dzieci. Przetrwała najgorsze piekło. Była niesamowitą kobietą, podobnie jak jej mąż. Po prostu zrobili to, co musieli zrobić. I przeżyli ”.
 
Rodzina Quander ma długą i bogatą historię. Jej członkowie spotykają się co dwanaście miesięcy od 1926 roku. „Gdyby nie pandemia, pojechalibyśmy na 95. zjazd”  — tłumaczy 76-letnia Rohulamin Quander swojej 18-letniej kuzynce Alicii Argrett. „Ten rok nauczył nas, że nigdy nie wiadomo, kiedy może nastąpić twoje ostatnie spotkanie rodzinne. Myślę, że warto wykorzystać czas, który mamy. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby utrzymać przy życiu ducha rodziny” — mówi. 

Lekcja 3: Małe gesty mają ogromną moc

Roberto Vargas jako dyrektor mikrobiologii w szpitalu w Rochester w stanie Nowy Jork zajmuje się diagnozą chorób zakaźnych. Ponieważ jego laboratorium prowadziło testy na COVID-19, musiał odizolować się od swojej żony Susan Vargas i czwórki ich dzieci.

Czytaj też: Odpoczynek należy się każdej z nas. Dawajmy go sobie, nie tylko w wakacj

Początkowo przebywał w hotelu, ale czuł się bardzo samotny. Przeniósł się więc do piwnicy w rodzinnym domu, zastrzegając, że nikt inny nie może wyjść poza szczyt schodów. Pewnej nocy, jak wspominają Vargasowie w rozmowie, współpracownik przyniósł im wszystkim domowy posiłek. „Siedziałeś na dole schodów w bujanym fotelu, a ja byłam na górze. To był pierwszy raz od czasu wybuchu pandemii, kiedy udało nam się ze sobą pobyć” — mówi Susan. Wspomnienie o tej chwili pomogło jej przetrwać kolejne miesiące. „Choć brzmi to jak szaleństwo, to najlepsza randka, jaką pamiętam” — śmieje się Susan.

W 2015 roku dziewięcioletni Williams Chambers, poszedł do pracy ze swoją mamą. Ceceley Chambers udziela wsparcia pacjentom, którzy tracą pamięć w ośrodku dla seniorów w stanie Massachusetts. Wiedziała, że seniorzy z przyjemnością spędzą czas z młodą osobą. Nie spodziewała się, że William usiądzie przy stole z kobietą kołyszącą laleczkę (o której myślała, że jest prawdziwa) i będzie z nią rozmawiał z taką łatwością, jakby była jego przyjaciółką. „Właśnie wskoczyłeś do jej świata” — powiedziała. W czasie pandemii oboje dużo myśleli o tym dniu.

„Ci ludzie uczą nas, że trzeba cieszyć się życiem tu i teraz. Niezależnie od okoliczności” — mówi William.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

Romantyczne filmy świąteczne. Co warto obejrzeć poza „To właśnie miłość” i „Holiday”?

Święta Bożego Narodzenia to czas radości, magii, gorących uczuć i… dobrego kina! Nasze propozycje filmowe są pełne romantycznych uniesień.
Sylwia Arlak
21.12.2020

Co roku, w okresie Bożego Narodzenia odświeżamy sobie „To właśnie miłość”. Na pamięć znamy „Listy do M”. i „Holiday” ( Czytaj też:   Klasyczne filmy świąteczne: 5 najlepszych propozycji do obejrzenia jeszcze przed Bożym Narodzeniem  oraz  Świąteczne filmy, które zobaczysz na Netfliksie i HBO Go ). Ale świąteczne kino na tym się nie kończy. Sprawdźcie nasze propozycje romantycznych filmów świątecznych, o których mogłyście nie słyszeć albo o których (w przedświątecznym szale) zapomniałyście. „Igraszki losu” Nowy Jork, John Cusack i Kate Beckinsale to zestaw idealny na Boże Narodzenie. Jonathan i Sara zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, ale (ponieważ oboje są przesądni) postanawiają się rozstać i sprawdzić, czy los ponownie ich połączy. Kiedy parę lat później decydują się poślubić swoich partnerów, mają ostatni moment, żeby się odnaleźć. Oglądając ten film, aż trudno uwierzyć, że zimowe sceny w Nowym Jorku kręcono w sierpniu.   „Last Christmas” Bohaterka Kate (w tej roli znana z serii „Gra o tron” Emilia Clarke) w okresie świąt Bożego Narodzenie pracuje jako asystentka Świętego Mikołaja. W pracy, podobnie zresztą jak w życiu, w ogóle jej się nie układa. Do czasu aż poznaje Toma (Henry Golding). To nie tylko film o miłości, ale też opowieść o poszukiwaniu siebie i sensu w życiu.   „Czekając na cud” Pięciu nieznajomych (w tym bohaterka grana przez Penélope Cruz, postać grana przez Susan Sarandon oraz bohater, w którego wcielił się Paul Walker) spotyka się razem w Wigilię w poszukiwaniu cudu. Na nowo odkrywają magię Świąt i wspólnie mierzą się z przeszłością. Twórcy produkcji przekonują nas, że w Boże Narodzenie nie ma rzeczy...

Czytaj dalej
Unorthodox Shira Haas
mat. prasowe

Po roli w serialu „Unorthodox” Shira Haas stała się gwiazdą

W „Unorthodox” widzowie pokochali ją jako Esty, która ucieka z chasydzkiej rodziny, by odnaleźć siebie. To jedna z najlepiej ocenianych ról w historii Netflixa!
Anna Zaleska
23.04.2020

Dwudziestoczteroletnia aktorka, mieszkająca na co dzień w Tel Avivie, pochodzi z rodziny, która ma mieszane węgierskie, czeskie i polskie korzenie. Jej dziadek był więźniem obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Z 86-letnią babcią, bardzo jej bliską, każdego roku obchodzi Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, w Izraelu przypadający 21 kwietnia. W tym roku rodzina była razem przez media społecznościowe. Shira pisała na Instagramie: „Dzisiaj jest Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Moja babcia, miłość mojego życia, która przeżyła Holokaust, jest w kwarantannie, bez rodziny. Zdzwaniamy się wszyscy razem na Zoomie, by nawet w czasach korony, zwłaszcza w tym dniu, babcia nigdy nie była sama. Nigdy nie zapomnimy. Zawsze będziemy pamiętać”. Polskie korzenie Shiry Rodzice Shiry Haas urodzili się w Izraelu, ona również. Gdy miała rok, zamieszkali w Hod HaSharon i tam przyszła aktorka spędziła dzieciństwo. Trudno w tym przypadku napisać beztroskie dzieciństwo, bo w wieku trzech lat zachorowała na raka nerki i przeszła serię ciężkich zabiegów. Była 16-letnią studentką uczęszczającą do szkoły artystycznej Thelma Yellin High School of the Arts – gdzie miała zajęcia z muzyki klasycznej, teatru, tańca, filmu i jazzu – gdy na Facebooku otrzymała wiadomość od słynnego reżysera castingu z zaproszeniem na przesłuchanie. „Nie miałam wtedy agenta, byłam mało zorientowana w tym wszystkim. A on napisał do mnie coś w stylu: Cześć, przepraszam, że w ten sposób, ale szukamy aktorki do filmu, może przyjdziesz na przesłuchania? Widzę, że chodzisz na zajęcia teatralne. Nie jestem zboczeńcem, to moja praca”. Tak dostała swoją pierwszą rolę – w izraelskim dramacie „Królewna”, za którą była nominowana do nagrody OFIR, zwanej potocznie izraelskim Oscarem. W kolejnych ośmiu latach nie...

Czytaj dalej
do slow
iStock

Joga i medytacja pomogą nam żyć slow. Nie dajmy się miejskiemu pośpiechowi!

Jak być slow w wielkim mieście, gdy pośpiech to nasza codzienność? Natalia Kraus znawczyni i trenerka jogi oraz slow life napisała o tym książkę i opracowała Złotą Receptę na codzienny slow. Dla każdej z nas!
redakcja „Uroda Życia”
11.08.2020

Wielkie miasta kojarzą nam się raczej z zaganianiem i stresem  niż byciem slow. Niby spowolnił nas trochę covid - przez prace zdalną odpadły przynajmniej męczące dojazdy do pracy i stanie w korkach. Ale biura mamy teraz w domu, na głowie rodzinę, dom, kredyty, itp.  Jak pisze Natalia Kraus w swojej nowej książce „Slow w wielkim mieście” ( wyd. „Sensus” i „Onepress”, 2020) dla nas „żyjących w dużych miastach, termin „slow life” kojarzy się zwykle z czymś, na co po prostu nie możemy sobie pozwolić. Niektórym wydaje się nawet, że życie slow jest wtedy, kiedy rzuca się wszystko, wyjeżdża na wieś, łowi ryby w pobliskim jeziorze i kupuje jedzenie od lokalnych gospodarzy. Aby żyć slow, wcale nie trzeba dokonywać spektakularnych rewolucji. Nie trzeba zmieniać ani pracy, ani miejsca zamieszkania, ani wielu innych czynności, które na co dzień wykonujemy”. Ponieważ – jak tłumaczy Natalia Kraus – slow life można całkowicie wkomponować w twój dotychczasowy tryb życia. Ona sama po wnikliwej obserwacji codziennego życia rodziny i wielu rozmowach na ten temat z przyjaciółmi opracowała kilka podstawowych zasad życia slow na co dzień w dużym mieście. „Jeśli pominiesz choć jedną z nich, wypadniesz z rytmu", opowiada autorka.  „Są ze sobą ściśle powiązane i prowadzą Cię przez kolejne godziny dnia tak, aby przeżyć go we własnym, dobrym tempie. Nazwałam te zasady Złotą Receptą na codzienny slow. Oto one”: 1. Wstań wcześniej. 2. Wykonuj wszystkie poranne czynności w stanie uważności. 3. Zjedz ciepłe śniadanie. 4. Pomedytuj lub pojoguj przed wyjściem.
 5. Jedź do pracy zgodnie z zaleceniami zendrivingu.
 6. W pracy zastosuj zasady Zen to done.
 7. Zjedz zdrowy lunch i pamiętaj o regularnych przerwach na odpoczynek.
 8....

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Chorowanie w czasie pandemii? To nie wypada

Sylwia Arlak
11.05.2020

Nie wolno nam wyjechać w daleką podróż, ani nawet – jeszcze – iść do restauracji. Kino i teatr? Nie teraz. Impreza urodzinowa albo wesele ? W żadnym wypadku. Czego jeszcze lepiej nie robić w czasie pandemii? Chorować. O ile nie jest to oczywiście koronawirus. Zaczynasz kaszleć, wszyscy ze współczuciem, ale jednocześnie z widocznym strachem, pytają cię: „Ale to chyba nie koronawirus, co?”. Przypominasz im delikatnie, że w trakcie pandemii Covid-19, inne choroby nie zniknęły w magiczny sposób. Przychodzi kurier, a ty dalej kaszlesz. „O, typowe objawy koronawirusa” — mówi niby żartem od progu, a ty się uśmiechasz, chociaż masz powoli dosyć tego tematu. Naprawdę nie chcesz używać określenia „narodowa histeria”, ale nic nie poradzisz, że właśnie to ciśnie ci się na usta. Nie mamy pani wyników i co nam pani zrobi Do kaszlu dochodzi jeszcze katar, ból gardła, lekka gorączka (i inne objawy, o których już nawet nie chcesz pamiętać). Doraźne środki nie pomagają. Już wiesz, że nie wyleczysz się sama, więc postanawiasz skorzystać z usług specjalisty. Spotkanie z lekarzem online? Ten pomysł wydaje ci się co najmniej dziwny, ale nie masz wyjścia, więc przestajesz marudzić. Lekarz jest wyraźnie znudzony twoim przypadkiem („A może faktycznie niepotrzebnie zabieram mu czas? Przeszkadzam mu?” — zadajesz sobie pytania), ale z drugiej strony, aż tak dużo czasu nie zabierasz, bo konsultacja online jest jeszcze krótsza niż zwykła wizyta w gabinecie. Ale za to na koniec dowiadujesz się, że będą potrzebne badania. Chyba że po raz kolejny chcesz szprycować się lekarstwem „na każdą przypadłość” zwaną antybiotykiem. Zgłaszasz się na zlecone badania, w głębi ducha boisz się jednak, że skoro badania – to jednak dopadło cię coś...

Czytaj dalej