„Bycie LGBT to nie jest wybór. Jesteśmy tacy, jacy się urodziliśmy”, mówi dr Beata Wróbel 
Getty Images

„Bycie LGBT to nie jest wybór. Jesteśmy tacy, jacy się urodziliśmy”, mówi dr Beata Wróbel 

„Wolimy powielać stereotypy, zamiast zaakceptować czyjąś inność i fakt, że gdy rodzi się dziecko, to już ma ukształtowaną płeć psychiczną i swoją seksualność” – wyjaśnia dr n. med. Beata Wróbel, ginekolog, seksuolog.
Maria Zawała
15.06.2020

Nauka to nie konkurs piękności, tutaj nie ma znaczenia, ilu osobom się jakieś odkrycie naukowe podoba – mówi dr Beata Wróbel, ginekolożka i seksuolożka. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Każdy z nas jest inny

Maria Zawała: Jako społeczeństwo mamy problem z zaakceptowaniem homoseksualizmu?

Dr n. med. Beata Wróbel: Jak widać i słychać w mediach, mamy. I jest on tak wielki jak nasza ignorancja, jeśli chodzi o wiedzę na temat seksualności dziecka. 

A może brak akceptacji inności wynika z naszej natury?

Innym dla mnie jest drugi człowiek. Każdy. Młody, starszy, dziecko, kobieta – każdy jest inny, czyli różny ode mnie. Świadomość inności i jej akceptacja jest podstawą każdego związku między ludźmi. Heteroseksualnego, ale również homoseksualnego. Brak akceptacji na poziomie rodziny, szkoły niszczy więzi, uruchamia agresję i nienawiść. Brak akceptacji mniejszości religijnych, seksualnych, plemiennych czy rasowych stanowi doskonałą podstawę do globalnego szerzenia się tej nienawiści.

Rodzice mówią: „Poradziliśmy sobie bez tej wiedzy, to i nasze dzieci też sobie poradzą”. 

No cóż, ludzie, którzy nie mają wiedzy o rozwoju seksualnym człowieka, często uważają, że tej wiedzy po prostu nie ma, że ona nie istnieje. Nie dają zatem np. zgody na szkolne lekcje o fizjologii zdrowia seksualnego. Sytuacja całkiem wymknęła się spod kontroli. Nie mogę pojąć, jak to się mogło stać. 

Prawda, czyli medycyna oparta na faktach, jest taka, że rodzimy się seksualni, a ta seksualność w człowieku rozwija się i kształtuje od poczęcia. Dwie pary chromosomów płciowych – XX kobiety i XY mężczyzny – już w momencie zapłodnienia decydują, jaką płeć będzie miało ich dziecko. Czy będzie miało kariotyp żeński czy męski. W czasie ciąży kształtują się: płeć gonadalna oraz genitalna i płeć mózgowa. 

Na podstawie wyglądu zewnętrznych narządów płciowych (genitaliów) zapisuje się płeć metrykalną w chwili urodzenia. A wraz z rozpoczęciem procesu dojrzewania zaczyna się identyfikacja z płcią psychiczną.

W którym momencie człowiek staje się transseksualistą, czyli osobą, która nie może zaakceptować biologii swojego ciała? Albo kiedy zaczyna czuć, że pociągają go ludzie tej samej płci?

Za to, że człowiek czuje się transseksualny lub homoseksualny, odpowiada biologicznie ukształtowana wewnątrzłonowo płeć mózgowa. Tacy się rodzimy i nie mamy na to najmniejszego wpływu, bo procesy te zachodzą jeszcze w łonie matki. Według najnowszych badań to właśnie na bazie płci mózgowej rozwija się u człowieka płeć psychiczna. 

Każdy z nas identyfikuje się z nią od okresu dojrzewania do pierwszych kontaktów seksualnych, czyli od 12. roku życia, a może nawet ciut wcześniej, do 20. roku życia. 

Ale już dziecko w wieku trzech lat dobrze wie, kim się czuje, i mówi o sobie: „Jestem chłopcem”, „Jestem dziewczynką”.

Człowiek rodzi się heteroseksualny albo LGBT

Czy można na ten proces kształtowania się naszej seksualności wpływać? 

Jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku, kiedy pierwsi naukowcy badali funkcje seksualne człowieka, leczono homoseksualizm elektrowstrząsami, uważając, że to choroba psychiczna. Osobiście znam polskich seksuologów, którzy tak robili. W tej chwili, bazując na nauce, a także wytycznych Międzynarodowej Organizacji Zdrowia (WHO), homoseksualizmu nie uznaje się za chorobę. 

Dlatego terapię psychologiczną można zaproponować osobie homoseksualnej tylko wtedy, gdy temu człowiekowi jest źle, czyli kiedy spotyka się z brakiem akceptacji w domu rodzinnym czy w grupie rówieśniczej, żeby pomóc mu odnaleźć się w miejscu, w którym się znalazł. WHO w ostatnich miesiącach zajęła również ostateczne stanowisko w kwestii transseksualizmu – obecnie mówimy raczej: dysforia płciowa – wpisując go do rozdziału o zdrowiu seksualnym. Określa się go jako wyraźną i trwałą niezgodność pomiędzy doświadczaniem płci biologicznej i psychicznej a przypisaną do niej płcią metrykalną. Ludzie transseksualni mają kariotyp XX lub XY, czyli kobieta albo mężczyzna; fenomen tego zjawiska polega na nieakceptowaniu przez własny mózg swojej biologii – z jednoczesnym poczuciem płci przeciwnej. 

Zapewniam, że gdy ktoś jest np. heteroseksualną kobietą, to nie ma pojęcia, przez co przechodzi transseksualna nastolatka. Gdy ciało budzi w niej wstręt, brzydzi się go, woli cierpieć i bandażować piersi, niż pozwolić, by rosły. Miesiączka wzbudza w niej obrzydzenie, nienawidzi jej.

A jednak do połowy XX wieku uważano, że identyfikacja płciowa dziecka zależy jedynie od otoczenia i wychowania. Czyli jak się urodziłaś dziewczynką i tak cię wychowano, to będziesz dziewczynką.

Teorię tę rozpowszechnił psycholog i seksuolog John Money, zupełnie odrzucając w ten sposób stanowisko lekarzy i biologów, którzy już wtedy mówili o płci mózgu rozwijającej się w życiu płodowym. Zaproponował on autorską „teorię seksualnej neutralności”, która mówiła, że człowiek rodzi się neutralny, całkowicie obojętny wobec odczuwania swojej płci i „można go do niej wychować/wyuczyć/wyleczyć z niej w procesie wychowawczym”.

Wiele osób tak sądzi do dziś.

Niestety, są tacy, którzy wciąż uważają, że homoseksualizm czy transseksualizm można leczyć, i tacy, którzy twierdzą, że najlepiej, by dzieci były wychowywane na seksualnie neutralne. A ja pozwolę sobie w tym momencie powiedzieć jednym i drugim, że teoria Moneya legła w gruzach, gdy podważył ją inny psycholog i seksuolog – Milton Diamond. Co więcej, to była jedna z największych awantur w seksuologii, panowie podobno się nawet pobili. 

O co poszło konkretnie?

O przypadek Davida Reimera, który w wieku 22 miesięcy – i to jest straszny przypadek – przeszedł operację zmiany płci. Cała historia zaczęła się w 1967 roku, gdy chłopiec miał osiem miesięcy. Miał stulejkę i jego rodziców namówiono, by zgodzili się na nowatorską metodę leczenia – zamiast obrzezania zastosowano kauteryzację, czyli przypalanie. Zabieg się jednak nie udał i chłopcu zniszczono penisa. Państwo Reimerowie trafili wówczas do Moneya, który był autorytetem w rodzącej się nauce o gender. Przekonał ich, że dziecko jest seksualnie neutralne i zamiast odbudowywania penisa najlepsza będzie operacja zmiany płci. Chłopiec w wieku 22 miesięcy został wykastrowany, zaczął kurację hormonalną i dostał imię Brenda. Rodzice wychowywali go jako dziewczynkę. Money przez lata pisał artykuł za artykułem, w których chwalił się sukcesem. 

Naprawdę, udało mu się z chłopca zrobić dziewczynkę?

Nie udało się. Dziś wiemy, że rodzice chłopca przez lata kłamali, że wszystko idzie świetnie. Bo nie szło, chłopiec nigdy nie poczuł się dziewczynką, rówieśnicy się z niego naśmiewali i po latach depresji i pierwszej próbie samobójczej w wieku 13 lat rodzice w końcu powiedzieli Brendzie, że jest chłopcem. W wieku 14 lat przeszedł odwrotną operację – usunięto mu piersi, podano zastrzyki z testosteronem i zmieniono imię na David. 

Do jego historii dotarł Milton Diamond, opisały ją media, biografia 31-letniego wówczas Davida została bestsellerem. Wszyscy się dowiedzieli, że jednak rodzimy się z płcią mózgu. I nie możemy jej zmieniać bezkarnie. Zresztą David przypłacił to życiem. Wracały mu depresje, ożenił się, ale małżeństwo nie było udane i żona go zostawiła. W wieku 38 lat popełnił samobójstwo. 

Skąd więc się bierze homoseksualizm czy transseksualizm? Co nauka o tym mówi?

Pionierem badań w tej kwestii jest Holandia. W tym kraju bada się mózgi osób, które wyraziły wolę oddania ich pośmiertnie do Banku Mózgów. Wcześniej, za życia, donatorzy dokonują swojej identyfikacji płciowej, określając się jako homoseksualiści albo osoby hetero-, bi- czy transseksualne. Nazwy można mnożyć, generalnie chodzi o sposób odczuwania, o inność wobec normy, czyli tradycyjną dwupłciowość. Prowadzi się historię ich zachowań za życia, a pośmiertnie bada się ich mózgi. 

Okazało się po tych badaniach, że istotnie są takie miejsca w podwzgórzu, takie jądra podwzgórzowe, które charakteryzują określone orientacje. U homoseksualistów te miejsca są inaczej zbudowane, mają inny rodzaj receptorów, inaczej się wybarwiają, więc wiemy, że mózg homoseksualny jest inny od heteroseksualnego. Jeszcze inaczej są zbudowane mózgi transseksualne.

Trwają badania nad wpływem estrogenów wydzielanych w czasie ciąży przez łożysko na dymorfizm płciowy mózgu. 

Homoseksualizm to czysta fizjologia

Naprawdę wychowanie i środowisko, w którym dorastamy, nie ma znaczenia?

Naturalnie, że ma. Światowa medycyna, a zwłaszcza psychologia wciąż zadaje to samo pytanie, ile w naszym życiu zawdzięczamy genom, a ile wychowaniu. Ciągle nie mamy odpowiedzi. Tu właśnie tkwi źródło dyskusji i zrozumienia albo niezrozumienia tematyki gender. Ta dyskusja nie polega na tym, że można zmienić komuś mózg, bo nie można, skoro on się wewnątrzłonowo ukształtował i jest gotowy, czeka sobie jak drzewo zimą na słońce w procesie dojrzewania, żeby rozkwitnąć. Człowiek dopiero w okresie pokwitania i dorosłości, a tak naprawdę gdy wejdzie w pierwszy kontakt seksualny, dowie się, w jakiej roli wystąpił i jaką ma płeć psychiczną. Jaką rolę wyznaczył mu mózg.

A rodzice i środowisko też mogą tę rolę wyznaczyć?

Cóż, gdy rozmawiam z osobami transseksualnymi i pytam, od kiedy czuli się obco w swoim ciele, to wszyscy mówią zgodnie, że już jako trzyletnie dzieci wiedzieli, czy czują się dziewczynką albo chłopcem. Identyfikowali się ze swoją płcią mózgową. I zawsze potem słyszę od nich te same opowieści: „Rodzice ubierali mnie w chłopięce/dziewczęce ubrania, dawali chłopięce/dziewczęce zabawki i wymagali, żebym zachowywał się jak chłopiec/dziewczynka”. A dziecko nie rozumie dlaczego, bo swoją seksualność postrzega przez pryzmat tych najprostszych rzeczy, takich jak np. ubranie. Nie definiuje w wieku trzech lat naukowych pojęć, a bunt rodzi się z niezrozumienia.

Czy postrzeganie swojej płci może ulec zmianie?

Nie, nie może, mózgu nie da się wymienić. Płeć mózgu zaczyna się rozwijać pod wpływem hormonów jeszcze w ciąży – dlatego płeć genitalna może być inna niż płeć mózgu – ale taka osoba dowie się o tym później, gdy mózg już rozwinie się na tyle, że będzie w stanie to zauważyć. Ludzie muszą dojrzeć, by dowiedzieć się, kim są. Pozwólmy im spokojnie się o tym przekonać. Tu chodzi o spokój w czasie ich dojrzewania, o brak negatywnych emocji, tego wszechobecnego odrzucenia, nietolerancji wszelkiej inności. Pamiętajmy też, że dojrzewanie to skomplikowany i trudny czas dla każdego nastolatka, ale dla takiego z grupy LGBT to koszmar. 

Wiedza jest kluczem?

Wracamy do punktu wyjścia. To tak oczywiste, że w zasadzie każdą wypowiedź mogłabym od tego zaczynać. Pamiętam chłopaka, który chodzi do jednej ze szkół w Zagłębiu. Przyszedł z matką do mnie, do gabinetu seksuologa. Zorientował się, że jest homoseksualny, a w klasie silne środowisko narodowców. Był przerażony. Nie wystraszony, tylko absolutnie przerażony. Myśleli z mamą, że może TO, ten homoseksualizm, da się leczyć. Ale raz jeszcze powtarzam: tu nie ma leczenia. Taki się urodziłeś i koniec. Powiedziałam mu: „Nie masz wyjścia, nie ujawniaj się, zdaj maturę i zmień środowisko”. Jego matka się rozpłakała i obiecała synowi, że jak będzie trzeba, to nawet wyjadą z kraju.

Po nagonce na osoby LGBT w Polsce część młodych ludzi pewnie wyjedzie. Ale wielu na przekór postanowiło się ujawnić. Odważni?

Ludzie, którzy dziś w naszym kraju dokonują coming outu, są bardzo odważni, bo trzeba być bohaterem, by w takich czasach i okolicznościach mówić, że jest się innym. Tym bardziej że to nie jest ich wybór. Jako lekarz i naukowiec mówię więc głośno i dobitnie: nie ma żadnej „ideologii LGBT”, bo nikt nie wybiera sobie tego, jaki i komu się urodził. 

Była u mnie niedawno w gabinecie transseksualna studentka pielęgniarstwa jednej ze śląskich uczelni, odrzucona przez grupę rówieśników z powodu swojej inności. Ale jeśli na pielęgniarstwie, w zawodzie medycznym, gdzie wymaga się wiedzy, dziewczyna została odrzucona, to czego oczekiwać w innych środowiskach? 

Brak wiedzy o zdrowiu seksualnym i reprodukcyjnym oraz brak tolerancji to efekt wieloletnich zaniechań edukacji i utrwalania od pokoleń różnych stereotypów. A nie powinniśmy nigdy mówić o takich sprawach w kategoriach sensacji, tylko natury. Seksuologia to nauka, jest specjalizacją w ramach medycyny, tymczasem nadal brakuje dyskusji opartej na faktach. Zastępuje ją wymiana argumentów stanowiących szczególny rodzaj interpretacji stereotypów stworzonych na bazie emocji, czyli takiej moralności światopoglądowej.

Termin LGBT jest teraz na ustach wszystkich. Są przywoływane np. badania seksuologów z 1985 roku, z których wynika, że 40 proc. gejów to pedofile. 

Nauka to nie konkurs piękności, nie ma znaczenia, ilu osobom się podoba. Ważne, czy to, co mówią naukowcy, jest prawdą. A to, że pedofilia jest domeną gejów, prawdą nie jest. Wśród przestępców seksualnych skazanych za czyn pedofilii większość stanowią mężczyźni heteroseksualni. Niestety, także medycyna jest pełna Moneyów, którzy rozpowszechniają bzdurne teorie. 

Anatomia i fizjologia człowieka to naturalnie coś stałego, ale ciągle dowiadujemy się o nas więcej. Lepiej rozumiemy, jak funkcjonujemy – i każdego roku umierają kolejne teorie. W seksuologii to norma, bo o znaczeniu seksu w naszym życiu rozmawiamy dopiero od 60 lat. Dopiero od 20 lat znamy budowę łechtaczki! 20 lat! Dla nauki to tyle, co nic. 

Trudno, by każdy z nas śledził akademickie potyczki, zwłaszcza że nie ma gwarancji, że dzisiejsze teorie nie zostaną w przyszłości obalone.

Nawet do tego nie namawiam. Namawiam za to gorąco, by kochać swoje dzieci i szanować innych. To, czy ktoś kocha kobietę, czy mężczyznę, nie ma znaczenia, gdy jest to związek dwóch dorosłych osób i nikomu nie dzieje się krzywda. Gdybyśmy żyli w tolerancyjnym świecie i każdy – bez szykan i uprzedzeń – mógłby być tym, kim się czuje, to nie byłoby kłopotu. Uratowalibyśmy wiele ludzkich żyć.

Dr n. med. Beata Wróbel – ginekolog-położnik, a także seksuolog. Współpracuje z Uniwersytetem SWPS w Warszawie. Dodatkowo jest biegłym sądowym w zakresie seksuologii sądowej.

***

Rozmowa z dr n. med. Beatą Wróbel ukazała się w „Urodzie Zycia” 4/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Joanna Luberadzka-Gruca
redakcja

Joanna Luberadzka-Gruca: Najważniejsza dla dziecka jest więź z drugim człowiekiem [ŻYCIOWE ROZMOWY]

Gościem Sylwii Niemczyk-Opońskiej, redaktorki naczelnej Urody Życia, jest Joanna Luberadzka-Gruca. Szefowa Fundacji Polki Mogą Wszystko i działaczka na rzecz dzieci opowiada o rodzicielstwie zastępczym – jakie cuda może zdziałać posiadanie rodziny, nawet dla śmiertelnie chorego malucha...
Katarzyna Imiołek
16.04.2020

Sylwia Niemczyk-Opońska zaprosiła swojego gościa w malowniczą podróż barką po Wiśle. Wspomniała, że taka przygoda to marzenie jej dzieci. I na temat dzieci właśnie potoczyła się rozmowa...   Najważniejszą potrzebą każdego dziecka jest posiadanie bliskiej osoby Pierwszym, jakie redaktorka naczelna Urody Życia zadała gościowi, było pytanie o to, co jest dla każdego dziecka najważniejsze w życiu. Odpowiedź Joanny Luberadzkiej-Grucy może być dla wielu z nas zaskakująca – zdaniem szefowej Fundacji Polki Mogą Wszystko, maluchy tylko z pozoru najsilniej potrzebują ciepłego kocyka, przewijania, jedzenia... To są ważne sprawy, niezbędne, by dziecko przeżyło, ale to też potrzeby dopiero drugiego rzędu. Są też inne, znacznie od nich ważniejsze. Taką potrzebą jest potrzeba więzi, potrzeba mamy. Kogoś, dla kogo jesteśmy ważni, przez kogo jesteśmy kochani.  Niestety, wciąż mnóstwo jest dzieci, które nie mają domu i choć jednej bliskiej osoby. To dzieci w domach dziecka, domach opieki społecznej czy zakładach opiekuńczo-leczniczych. Ośrodkach, gdzie przebywają na stałe. Takie maluchy są opieki rodzicielskiej pozbawione.  Alkohol – główna przyczyna utraty domu Joanna Luberadzka-Gruca podkreśla w rozmowie z redaktorką naczelną Urody Życia, że w Polsce ciągle najczęstszym powodem przebywania dzieci poza rodziną jest alkohol. A konkretnie, nadużywanie przez rodziców jego, ale też innych używek. Zazwyczaj nie oznacza to też, niestety, „jedynie” przemocy, której dzieci stają się ofiarą, ale też duże ubytki na zdrowiu już w momencie narodzin... Syndrom FAS, bo o nim między innymi mowa, może oznaczać wiele schorzeń. Dzieci urodzone przez matki, które piją w ciąży alkohol, mają często uszkodzone organy wewnętrzne, często nie...

Czytaj dalej
Prawa LGBT
Adobe Stock

Za skrótem LGBT stoją ludzie z krwi i kości, którzy cierpią – rozmowa z psychiatrą dr. n. med. Bartoszem Grabskim

Trudno matematycznie określić, gdzie zaczyna się homoseksualność, gdzie hetero-, a gdzie biseksualność. Czy mężczyzna, który woli kobiety, a w jakiejś sytuacji ląduje z innym mężczyzną w łóżku i nie uznaje tego za najgorsze doświadczenie, chociaż nie zamierza go powtarzać, jest biseksualny? A może heteroseksualny z pewną płynnością orientacji? Rozmowa z dr. Bartoszem Grabskim.
Ewa Pągowska
30.10.2020

Ile tak naprawdę mamy płci? A może nie ma sensu zadawać tego pytania, bo ono już świadczy o tym, że biorą nad nami górę mity, które narosły wokół tematu osób LGBT? O płeć i orientację seksualną pytamy specjalistę w tym temacie dra n. med. Bartosza Grabskiego, psychiatrę i seksuologa. Co to jest LGBT? Ewa Pągowska: Symbolem wielkiego bałaganu, który jako społeczeństwo mamy w głowie w kontekście LGBT, jest dla mnie zdarzenie, do którego doszło niedawno we Wrocławiu. Mężczyzna zniszczył stoisko będące częścią kampanii „Wrocław bez smogu”, na którym widniało hasło „Zmień piec”, bo przeczytał „Zmień płeć”. A co dla pana jest symbolem takiego bałaganu, nieporozumienia, braku wiedzy? Bartosz Grabski: Chyba to, że homoseksualność jest utożsamiana z pedofilią – nawiązuję do haseł widniejących na tych strasznych furgonetkach – i to, że w naszym kraju ludzie nie mają pojęcia, co znaczy słowo „ideologia”. Chociaż nie wiem, ile w tych nieporozumieniach wokół skrótowca LGBT jest rzeczywiście niewiedzy, a ile złej woli, cynizmu i okrucieństwa. Martwi mnie, że cierpią niewinni ludzie, że w tym całym zamieszaniu, jakiego jesteśmy świadkami, z pola widzenia zniknął człowiek, który kryje się za tym akronimem. Może więc dla porządku wyjaśnię, co on oznacza: L to lesbijki, G to geje, B to osoby biseksualne, T – transpłciowe.  Proszę jeszcze powiedzieć, co kryje się za plusem, który jest czasem do LGBT dodawany.  Cała społeczność, która doświadcza seksualności i płciowości w inny sposób niż ludzie heteroseksualni czy przynależący do grup, które wymieniłem. To na przykład osoby niebinarne, czyli takie, które nie identyfikują się ani z płcią męską, ani z...

Czytaj dalej
Emily Ratajkowski
East News

Emily Ratajkowski nie chce poznać płci swojego dziecka, by nie ulec stereotypom

„Lubimy odpowiadać, że nie poznamy płci, dopóki nasze dziecko nie skończy 18 lat. Wtedy nas o tym poinformuje” – pisze Emily Ratajkowski. Ciężarna modelka nie zdecydowała się na to, by poznać płeć swojego dziecka. Wszystko po to, by nie ulegać stereotypom dotyczącym płci narzucanym przez społeczeństwo.
Kamila Geodecka
04.11.2020

Emily Ratajkowski w zeszłym tygodniu potwierdziła swoją ciążę. W artykule dla „Vogue’a” pisze, jak niesamowitym przeżyciem jest ten stan. Niesamowitym, ale także samotnym. Chociaż jej mąż często śmieje się i mówi „jesteśmy razem w ciąży”, tak naprawdę to tylko ona ma w sobie dziecko, to ona „ma w sobie DNA dwóch rodzin”. „Ciąża jest z natury samotna; to coś, co kobieta robi sama, w swoim ciele, bez względu na okoliczności. Pomimo kochającego partnera i wielu przyjaciółek gotowych do dzielenia się szczegółami ich ciąży, ostatecznie jestem sama ze swoim ciałem w tym doświadczeniu” – pisze modelka. Wspomina także o tym, jak ważna dla naszego społeczeństwa jest płeć dziecka.  Chłopiec czy dziewczynka Gdy kobieta ogłasza, że jest w ciąży, zaraz po gratulacjach zaczynają się pytania. Chociaż jest ich wiele i powtarzają się bez przerwy, jednym z najczęstszych jest znane: „Będzie chłopiec czy dziewczynka?”. Odpowiedź na to pytanie jest jedną z najbardziej wyczekiwanych przez rodzinę, przyjaciół, znajomych. Trudno się od niej uchronić, zwłaszcza że coraz częściej organizuje się specjalne przyjęcia, które mają się odbyć jedynie po to, by przyszli rodzice poznali płeć swojego dziecka. Różowy to dziewczynka, niebieski to chłopczyk – ten schemat mamy wpajany już od najmłodszych lat. Emily Ratajkowski także zna te pytania, ale płci swojego dziecka nie chce poznać. „Lubimy odpowiadać, że nie poznamy płci, dopóki nasze dziecko nie skończy 18 lat. Wtedy nas o tym poinformuje. Wszyscy się z tego śmieją. Jednak w naszym sposobie myślenia jest prawda, która wskazuje na możliwości znacznie bardziej złożone niż jakiekolwiek genitalia, z którymi może się urodzić nasze dziecko: prawda, że ​​ostatecznie nie mamy...

Czytaj dalej
homoseksualne dziecko
iStock

„Moje dziecko nie jest hetero” – rodzice na coming out swojego dziecka LGBT reagują żałobą

Dyskusja o osobach LGBT (lesbijkach, gejach, osobach biseksualnych i transpłciowych) wciąż nie prowadzi do większej tolerancji i akceptacji. Nieheteronormatywne osoby często boją się powiedzieć o swojej orientacji seksualnej własnym rodzicom – a rodzice na taką wiadomość często nie wiedzą, jak zareagować.
Anna Zych
17.06.2020

Szok, niedowierzanie. Rodzice osób LGBT często mówią, że podczas coming outu swojego dziecka czuli się tak, jakby nastąpił koniec świata, jakby spotkała ich jakaś kara. Złoszczą się, zamykają w sobie, zaprzeczają. Nie zdają sobie sprawy, że syn czy córka nie obudzili się pewnego dnia z takimi słowami na ustach: „Jestem gejem”, „Jestem lesbijką”. Oni przeszli wiele trudnych chwil, załamań, czuli się inni. Z terapeutką Paulą Chmielewską rozmawia Anna Zych. Coming out dziecka Anna Zych: „Mamo, tato, muszę wam coś powiedzieć…”. I rodzic słyszy, że jego dziecko jest homoseksualne. Co teraz?  Paula Chmielewska: Gdy dziecko ujawnia nieheteronormatywną tożsamość, w rodzicu przelewają się różne emocje. Pierwszymi reakcjami najczęściej są złość, niedowierzanie, szok, potem smutek, żal, nawet żałoba.  Żałoba? Brzmi strasznie. Tak. Rodzic nagle dowiaduje się, że w ogóle nie zna swojego dziecka. Zdarza się oczywiście, że coś podejrzewał, widział, że syn czy córka odróżniają się od rówieśników, ale mimo wszystko ta informacja zaskakuje, bo najczęściej sygnały były bagatelizowane. Mogą pojawić się wyrzuty sumienia, poszukiwanie winy w sobie. Rodzic zaczyna analizować sposób wychowania dziecka, postępowania z nim. I zastanawia się, gdzie popełnił błąd? Tak. W przestrzeni publicznej funkcjonuje dużo stereotypów na temat tego, skąd bierze się orientacja inna niż heteroseksualna. Jest dużo teorii zupełnie nieprawdziwych, np. że przyczyną mógł być nieobecny ojciec czy nadopiekuńcza mama. A to nie ma wpływu na tożsamość dziecka, ona warunkowana jest biologicznie. Czyli nie da się dziecku zaszczepić homoseksualności czy transpłciowości. Albo w drugą stronę: nie da się zaszczepić...

Czytaj dalej