Boli dusza, boli ciało. Choroby psychosomatyczne zaczynają się w głowie!
Getty Images

Boli dusza, boli ciało. Choroby psychosomatyczne zaczynają się w głowie!

Wszystko zaczyna się w głowie. Stres, codzienne problemy… Cierpi wtedy nie tylko psychika, ale i ciało. Czujemy się źle, więc martwimy się jeszcze bardziej. 
Aleksandra Karelin
22.09.2020

Stres i choroby to częsty duet. Przeplatają się ze sobą, łączą, wspierają. Zobacz, co możesz zrobić, by się ich pozbyć. Z umysłu i serca.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Zawał serca ze stresu

Specjaliści twierdzą, że coraz częściej za zawały odpowiada właśnie stres. Kiedy pojawi się ból serca, boimy się najgorszego. Tymczasem kłucia w klatce piersiowej mogą mieć wiele przyczyn, w tym nerwy. Wydzielane w zestresowanym organizmie hormony powodują wzrost ciśnienia krwi i poziomu złego cholesterolu, a przez to prowadzą do odkładania się na ściankach naczyń krwionośnych płytki miażdżycowej. Pojawia się zwolnienie lub przyspieszenie czynności serca, częstoskurcze lub inne zaburzenia rytmu, skurcze naczyń wieńcowych. Czasem też ból. Zawał bywa trudny do rozpoznania, szczególnie u kobiet manifestuje się różnymi objawami, jak choćby bólem brzucha. Albo zwykłym zmęczeniem. Zawsze powinien nas niepokoić ból za mostkiem promieniujący do żuchwy, do zębów, do lewej ręki, trwający kilka lub kilkanaście minut. Większość niepokojących objawów, jak kołatanie, silne i nierówne bicie serca, ból, ma jednak podłoże w psychice. Jeżeli lekarz nie stwierdza żadnych niepokojących zmian w budowie mięśnia ani naczyń sercowych, oznacza to nerwicę, dolegliwość najczęściej dopadającą ludzi młodych, między 20. a 40. rokiem życia. Niektórym pomaga uzmysłowienie sobie, że to nie serce pracuje wadliwie. Innym przyda się wsparcie psychiatry, który może dobrać leki niwelujące objawy lękowe. Bardzo pomocne w napadzie nerwicy jest też oddychanie. Podczas stresującej sytuacji oddychamy szybko i płytko. A okazuje się, że zmniejszenie liczby oddechów do sześciu w ciągu minuty zamiast 12 czy 18, powoduje szybkie zmniejszenie bólu. 

Ból pleców z napięcia psychicznego

Zaczyna się od sztywnienia karku, potem pojawia się ból pleców. Składamy to na karb garbienia się, wielogodzinnego siedzenia w pracy czy niewygodnego łóżka. O psychice myślimy w drugiej kolejności. Tymczasem stres działa niepostrzeżenie. Badania na londyńskim University College pokazały, że im więcej problemów i zmartwień weźmiemy na nasze barki w młodości, tym gorzej może być później. 20-latek, który nie umie poradzić sobie ze stresem, ma – w porównaniu z bardziej odpornym psychicznie rówieśnikiem – dwa i pół raza większą szansę na to, że po przekroczeniu trzydziestki zacznie odczuwać bóle w lędźwiowym odcinku kręgosłupa. Dlaczego? Kiedy jesteśmy zdenerwowani, produkowane są hormony: adrenalina, kortyzol i noradrenalina. Przyspiesza tętno, ciało przyjmuje pozycję obronną, wszystkie mięśnie, także te będące podporą kręgosłupa, napinają się z całych sił. Dzięki właśnie tym mięśniom jesteśmy w stanie utrzymać się w pionie i wykonywać czynności takie jak skłony czy skręty. Jeśli będą skrócone, każda czynność wywoła ból. A z czasem napięcia mogą się utrwalać i powodować większe problemy, jak zwyrodnienia w kręgach. I znów pomoże oddech. Usiądź prosto, nabierz powietrze ustami – tak dużo, jak potrafisz. Wstrzymaj oddech, a potem wypuść wolno powietrze ustami. Powtórz trzy, cztery razy. Teraz zajmij się odcinkiem lędźwiowym. Usiądź, zamknij oczy. Unieś prawą dłoń i przez dwie minuty masuj splot słoneczny, staraj się oddychać brzuchem. Potem połóż jedną dłoń na czole, drugą na karku i ściskaj mięśnie 20–30 razy.

Zespół jelita wrażliwego, ból brzucha, zgaga…

Każdy, kto doświadczył uczucia motylków w brzuchu, ale i częstszych wizyt w toalecie przed ważnym egzaminem, rozumie, jak emocje wpływają na funkcjonowanie układu pokarmowego. 

Przede wszystkim hormony stresu powodują większe wydzielanie soków trawiennych przy jednoczesnym ich zagęszczeniu. Stąd zgaga i ból, a także często pogorszenie choroby wrzodowej i… nadmierny apetyt. Jedzenie w sytuacji nerwowej przynosi ulgę nie tylko psychice, ale i żołądkowi. Neutralizuje działanie kwasów, zmniejsza pieczenie i ssanie. Stąd tak wiele osób stres zajada… Aby nie przytyć, warto przekąsić coś zdrowego z dużą ilością wzmacniających układ nerwowy witamin B, magnezu i potasu. Może to być banan, garść migdałów, które jednocześnie zmniejszają objawy zgagi, kawałek gorzkiej czekolady. 

Ale problemy ze stresem nie dotyczą tylko górnego odcinka układu pokarmowego. Gdy jesteśmy zrelaksowani, trawienie jest szybkie. Jedzenie przez około pół godziny jest trawione w żołądku i przemieszcza się dalej. W stresie wszystko to jest zaburzone. Pokarm przechodzi do jelit za szybko lub zalega w żołądku nawet przez 48 godzin. A to może powodować biegunkę i wzdęcia. Dodatkowo jedzenie w biegu i nerwach powoduje, że nie przeżuwamy dokładnie i połykamy też powietrze. 

Pomocne mogą być zioła: mięta, rumianek, siemię lniane i kminek. I idź na półgodzinny spacer. Ruch poprawia motorykę jelit. 

Stres podrażnia skórę

Mówi się, że skóra i układ nerwowy to bliźnięta. Kortyzol wydzielany podczas stresu podrażnia skórę, sprzyja też trądzikowi i łuszczycy. Emocjonalne napięcie często wywołuje lub nasila objawy atopowego zapalenia skóry. Dlatego leczeniem przewlekłych chorób skóry powinien się zajmować zespół specjalistów – dermatolog, psycholog, kosmetolog. W domowych warunkach warto dodać do tego techniki relaksacyjne, jak choćby słuchanie muzyki.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
choroby psychosomatyczne
Getty Images

Choroby psychosomatyczne świadczą o tym, że ciało wariuje ze stresu

Klasyczna „chicagowska siódemka” chorób psychosomatycznych to: astma, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa i reumatoidalne zapalenie stawów. Obecnie lista jest poszerzona m.in. o migrenę, AZS i inne. Każda z tych chorób może mieć podłoże psychiczne.
Karolina Morelowska-Siluk
18.07.2020

Są ludzie, którzy zamiast przeżywać, chorują. Emocje to komunikaty. Muszą znaleźć jakąś formę wyrazu. Jeśli nie uda się na scenie psychicznej, będzie to teatr ciała. O chorobach psychosomatycznych rozmawiamy z psychoterapeutką Danutą Golec. Karolina Morelowska-Siluk: Pojęcie „psychosomatyka” większość z nas już gdzieś kiedyś zapewne słyszała. Ale niewielu z nas wie dokładnie, co to właściwie jest. Danuta Golec: Jest to sposób myślenia o tym, co łączy psychikę z somą, czyli, mówiąc bardziej poetycko: co łączy ciało z duszą. To pytanie zaprząta ludzkość od wieków. Zastanawiali się nad tym wybitni filozofowie, począwszy od Sokratesa.  Myślałam, że to stosunkowo nowy „nurt”. Dla medycyny – owszem. Przez setki lat medycyna nie brała tego wątku pod uwagę, a dziś można w zasadzie powiedzieć, że cała medycyna jest psychosomatyczna. To znaczy? To znaczy, że czynniki psychiczne są coraz częściej uwzględniane przez lekarzy. Lekarze już wiedzą, że choćby uwarunkowania osobowościowe pacjenta mają ogromny wpływ na to, jak choruje i jak wraca bądź nie wraca do zdrowia.  Chicagowska siódemka: astma, nadciśnienie i inne Jest pewna pula chorób psychosomatycznych. Tak. Po raz pierwszy opisali je psychoanalitycy w latach 50. ubiegłego wieku. Członkowie chicagowskiej szkoły psychoanalitycznej opracowali tak zwaną „chicagowską siódemkę”, czyli listę klasycznych chorób psychosomatycznych. Zaliczyli do nich: astmę oskrzelową, nadciśnienie samoistne, wrzód trawienny, choroba Leśniewskiego-Crohna (przewlekła choroba zapalna jelit), wrzodziejące zapalenie okrężnicy, choroba Gravesa-Basedowa (forma nadczynności tarczycy) i reumatoidalne zapalenie stawów. Ta lista była potem, w toku badań, modyfikowana. Dodano migrenę,...

Czytaj dalej
choroby psychosomatyczne
Adobe Stock

Praca ponad siły, stres, pośpiech. Nasz styl życia funduje nam choroby psychosomatyczne

Nawet dziesięć na sto dolegliwości, z którymi zgłaszamy się do lekarzy, ma podłoże psychosomatyczne. Nie łagodzą ich farmaceutyki, ale otwarta rozmowa z lekarzem i umiejętne radzenie sobie ze stresem.
Katarzyna Podhorecka
12.06.2020

Lekarze zazwyczaj bardzo nie lubią pacjentów z objawami psychosomatycznymi. Z prostej przyczyny – że zwykle nie wiedzą, jak im pomóc. Dlatego bywa, że chorzy z dolegliwościami psychosomatycznymi są traktowani w gabinetach lekarskich jak hipochondrycy, którzy próbują skupić na sobie uwagę, opowiadając o swoich wyimaginowanych dolegliwościach. Albo jeszcze gorzej: jak zwykli naciągacze, którzy próbują wyłudzić zwolnienia lekarskie. Lekarze w takiej sytuacji na odczepnego przepisują suplementy diety w nadziei, że pacjentowi „przejdzie samo”, albo że zmienią lekarza – problem w tym, że ludzie, którzy zmagają się z objawami psychosomatycznymi, nie symulują! Oni naprawdę odczuwają fizyczny ból i potrzebują pomocy.  – Najczęściej to ból głowy, brzucha, stawów, częste są także bóle w klatce piersiowej, duszności albo uporczywy kaszel, omdlenia, uczucie kołatania serca, zawroty głowy – wymienia dr Anna Plucik-Mrożek, specjalistka chorób wewnętrznych z Centrum Medycznego Medicover w Warszawie i dyrektor Fundacji Exercise is Medicine Polska. Rzadziej, ale zdarzają się też szumy uszne czy pogorszenie widzenia. Osobom, które pracują głosem, z powodu nadmiernego napięcia zdarza się go stracić. Muzykom z niewyjaśnionych przyczyn sztywnieją nadgarstki.  Jeszcze inni pacjenci nie mają konkretnych dolegliwości, ale tracą apetyt, od rana czują się wyczerpani, a wieczorem nie mogą zasnąć. Tym, co łączy ich wszystkich, jest źródło dolegliwości – czyli emocje, najczęściej przewlekły stres, którego doświadczają w związku z pracą czy sytuacją rodzinną.  – To wcale nie musi być traumatyczne przeżycie, np. nieuleczalna choroba kogoś bliskiego czy utrata pracy – mówi dr Izabela Pawłowska, psycholog zdrowia,...

Czytaj dalej