Blue Monday – najsmutniejszy dzień w roku?
unsplash.com

Blue Monday – najsmutniejszy dzień w roku?

Czy trzeci poniedziałek roku to rzeczywiście najbardziej depresyjny dzień, czy raczej dobra wymówka do narzekania? Teoria „Blue Monday” wśród psychologów wywołała lawinę kontrowersji.
Karolina Morelowska-Siluk
21.12.2020

„Blue Monday” to określenie, które zna prawie każdy niemal na całym świecie. Od przynajmniej kilku lat stało się modne – trendy jest, by tego dnia czuć smutek, by widzieć wszystko w czarnych barwach. Ten „niebieski poniedziałek” to rzekomo najbardziej depresyjny dzień w roku. Brytyjski psycholog, Cliff Arnall, na podstawie swoich wyliczeń oszacował, że trzeci poniedziałek stycznia to apogeum przygnębienia dla każdego z nas. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Blue Monday” – smutek z równania

Psycholog z Cardiff University feralną datę wyliczył w 2005 roku. I tak trzeci poniedziałek stycznia lub poniedziałek wypadający w ostatnim pełnym tygodniu miesiąca to – z założenia – katastrofa. By określić tę datę, Arnall wyprowadził wzór matematyczny uwzględniający czynniki meteorologiczne, psychologiczne i ekonomiczne. Badacz uznał, że właśnie wtedy kumuluje się wiele elementów, które skutecznie pogarszają nasze samopoczucie: brak słońca wynikający z pory roku, spłaty świątecznych pożyczek czy świadomość, jak nieudolnie realizujemy (czyli nie realizujemy) swoje noworoczne postanowienia

Wspomniane czynniki Arnall ujął w następującym wzorze: [W+(D-d)]xT do potęgi Q/MxNa.

Kolejne symbole oznaczają: W – pogoda; D – długi; d – miesięczna pensja; T – czas od końca świąt; Q – niedotrzymanie postanowień noworocznych; M – poziom motywacji; Na – poczucie konieczności podjęcia działań.

Czytaj także: Depresja sezonowa może dotknąć każdego. Psycholożka tłumaczy, jakie objawy powinny nas zaniepokoić

Teoria „Blue Monday” jest bezpodstawna

„Rewolucyjna” teoria dość szybko spotkała się z powszechnym uznaniem, całe rzesze ludzi „kupiły” ją w mig. Dostaliśmy bowiem prawo do tego, by czuć się źle. Dlaczego z niego nie skorzystać…

Równie szybko, co „zwyczajny” człowiek zachwycił się teorią, naukowcy i psychologowie uznali ją za niedorzeczną! Pseudonaukowy termin „Blue Monday” wywołał lawinę kontrowersji. Bardzo szybko dowiedziono, że samo określenie, jak i wzór, zgodnie z którym powstało, opiera się na zmiennych, nienaukowych podstawach. Zresztą, po kilku latach sam Arnall przyznał, że wyznaczył tę datę na zlecenie biura podróży Sky Travel, które poprosiło go o wskazanie najlepszego terminu na rezerwację letniej wycieczki. Skruszony psycholog w 2018 roku – także we współpracy z biurem podróży, Virgin Holidays – rozpoczął kampanię #stopbluemonday, chcąc obalić swoją własną pseudoteorię.

Jednak nie jest to tak proste, bo przez lata wielu z nas bardzo się do niej „przyzwyczaiło” – wiele osób naprawdę twierdzi, że tego dnia odczuwa przygnębienie. To może działać jak samospełniająca się przepowiednia. Jeżeli słyszymy, że ten dzień jest najsmutniejszym dniem w roku, zaczynamy w to wierzyć, a co za tym idzie, rzeczywiście czujemy się gorzej. 

Czytaj także: Efekt nocebo działa silniej niż placebo! Sprawdź, czy jesteś na niego podatna

Zadbaj o siebie zimą

Choć „Blue Monday” to jedynie wytwór fantazji jednego człowieka opłaconego przez jedną firmę, spadki energii i obniżenie nastroju w okresie zimowym są czymś zupełnie normalnym. Odpowiada za to choćby aura – dzień jest krótki, a nam brakuje światła i  witaminy D! Jednak, zamiast powoływać się na „Blue Monday” czy „Blue Wednesday”, warto zwyczajnie wziąć sprawy w swoje ręce! Zadbać o odpowiednie nastawienie, fizyczną aktywność, odpowiednią dietę i dawkę odpoczynku.

Czytaj też: Nie wiesz jak się zmotywować do działania? Musisz spełnić kilka warunków

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Postanowienia noworoczne. Jak ich dotrzymać?
Kinga Cichewicz/Unsplash.com

Postanowienia noworoczne – czy naprawdę mają sens? Jak ich dotrzymać?

Zrzucę kilka kilogramów, będę się wreszcie ruszać, przestanę palić, zapiszę się na kurs, zacznę oszczędzać – to są myśli, które najczęściej zaczynają krążyć w naszych głowach pod koniec roku. Snujemy wielkie plany, bo ten mityczny dzień – pierwszy stycznia – od pokoleń jest datą, która zobowiązuje. Przecież wszyscy sporządzają listę postanowień noworocznych, więc ja też muszę. Czy to ma sens?
Karolina Morelowska-Siluk
24.11.2020

Kolejny rok ma być przełomem w naszym życiu, ma je diametralnie zmienić, w końcu ma zmienić nas samych. Składamy zatem obietnice, z których zwykle niewiele jednak wynika. Statystyki są tu dość jednoznaczne: z badań wynika bowiem, że co drugi Polak przygotowuję listę postanowień, oraz że… prawie 90 proc. z tych osób ich nie dotrzymuje. Postanowienia noworoczne i „gorzki poniedziałek” Kilkanaście lat temu Cliff Arnall, psycholog z Uniwersytetu w Cardiff, stworzył określenie „Blue Monday” (z angielskiego „Smutny Poniedziałek”). Nazwał tak trzeci poniedziałek stycznia i określił go jako „najnieszczęśliwszy” dzień w roku. Arnall wyznaczył tę datę przy pomocy matematycznego wzoru. W swojej pracy uwzględnił trzy czynniki: meteorologiczny – krótki dzień, bardzo mało słońca; ekonomiczny – po świętach Bożego Narodzenia mamy najmniej pieniędzy i zwykle najwięcej długów; psychologiczny – to moment, w którym świadomość niedotrzymania noworocznych postanowień osiąga najwyższy poziom, czujemy się więc po raz kolejny rozczarowani swoją postawą. Niestety, mija dwanaście miesięcy, a my znowu wpadamy w tę samą pułapkę… Czytaj także: 7 głównych typów depresji – to z nimi lekarze spotykają się najczęściej Nie bierz na siebie zbyt dużo Psychologowie podkreślają, że prawdziwa zmiana to proces. A proces wymaga czasu. Zatem, jeśli postanawiamy, że nasze życie w tę jedną noc się zmieni, a jego jakość się znacząco poprawi, zwyczajnie ulegamy iluzji. Postanowienia noworoczne zwykle z gruntu są niewłaściwie formułowane: to wielki kaliber, zdecydowanie ponad nasze siły. Nie jesteśmy na nie psychicznie przygotowani, dlatego tak szybko tracimy zapał, motywację i już trzy tygodnie później czujemy się kompletnie przegrani. Takie są...

Czytaj dalej
Mapa marzeń, czyli jak zapisywać postanowienia noworoczne
Unsplash.com

Zapisz postanowienia noworoczne jako mapę marzeń – łatwiej je osiągniesz!

Mapa marzeń pomoże ci w stworzeniu listy noworocznych postanowień, których będziesz chciała się trzymać. Na czym polega i jak ją wykorzystać?
Karolina Morelowska-Siluk
21.12.2020

Znowu to samo – zbliża się kolejny rok, legendarny 1 stycznia. Już tworzysz listę noworocznych postanowień , ale jednocześnie masz w głowie także nie najlepsze doświadczenia w tej dziedzinie. Robisz szybko krótkie podsumowanie z zeszłego roku. Ile z postanowień udało się doprowadzić do pożądanego efektu? Niewiele albo… nie dotrzymałaś ani jednego. Zatem może czas na nowe metody? Przecież: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów” – powiedział kiedyś Albert Einstein. Ciężko się z tym nie zgodzić. Oto alternatywa. Zamiast zapisywać na kartce w punktach swoje postanowienia, spróbuj rozpisać je w formie mapy marzeń! Może w ten sposób łatwiej będzie je osiągnąć? Czytaj także: Kreatywność – jak ją w sobie rozbudzić i dobrze wykorzystać? Noworoczna mapa marzeń „Postanowienie” to dla wielu z nas nieprzyjemne słowo. Ale, mimo niechęci już na samym starcie, i tak postanawiamy. Postanawiamy, że rzucimy papierosy, zaczniemy ćwiczyć na siłowni czy wreszcie zdrowo się odżywiać, a potem, kiedy mamy słabszy dzień, kiedy brakuje nam motywacji, mówimy sobie: „Dość tego, żyje się raz!” i… nie idziemy poćwiczyć, sięgamy po czekoladę czy papierosa. Z postanowienia dość łatwo zrezygnować, ale czy równie łatwo będzie nam zrezygnować z własnych marzeń?! Czytaj też: Nie wiesz jak się zmotywować do działania? Musisz spełnić kilka warunków Najprościej mówiąc, mapa marzeń to wizualne przedstawienie planów i marzeń na najbliższy czas. Technika jej tworzenia nie ma znaczenia: może być w formie rysunku, malunku, wyklejanki czy kolażu. Mapę marzeń tworzy się na tzw. siatce bagua – to metoda pochodząca z feng shui. Wspomniana bagua to po prostu kwadrat podzielony na 9 równych pól....

Czytaj dalej
Zaburzenia odżywiania
getty images

Wciąż wierzysz, że chudsza znaczy bardziej sexy? Mylisz się

Badania mówią wyraźnie: w cenie są krągłości. „Kobiety nie potrafią uwierzyć w to, na co wskazują badania: że to pełnia, a nie chudość jest sexy. Nie chodzi o to, aby popaść w abnegację, ale o to, by odpowiedzieć sobie na pytanie, czy na pewno waga świadczy o szczęściu”, mówi psycholożka, profesor Anna Brytek-Matera.
Hanna Węgorzewska
04.01.2019

Chude jest piękne? Niekoniecznie! Wyniki badań dowodzą, że kobiety, które miały nadwagę i wyższy wskaźnik WHR (stosunek talia/biodra) były oceniane jako bardziej atrakcyjne aniżeli te szczupłe z niskim wskaźnikiem BMI. Rozmowa z terapeutką, ekspertką od zaburzeń odżywiania na temat postrzegania i akceptacji ciała przez kobiety. Bądź dla siebie, nie innych Hanna Węgorzewska: Co dzisiaj znaczy określenie: piękna kobieta? Prof. Anna Brytek-Matera:  To zależy, jaki aspekt weźmiemy pod uwagę – psychologiczny czy antropologiczny. Obecnie zwracamy uwagę na wskaźnik masy ciała (Body Mass Index, BMI). Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia prawidłowa waga mieści się w granicach 18,5–24,9 kg/m2. W przekazie medialnym często słyszymy, że szczupła sylwetka świadczy o atrakcyjności fizycznej. Czyli im szczuplejsza, tym ładniejsza. Owszem. Ale to jeden punkt widzenia. Badania antropologiczne pokazują jednoznacznie, że  o atrakcyjności kobiety świadczy co innego – wskaźnik WHR (Waist to Hip Radio), czyli stosunek obwodu talii do obwodu bioder. Wyniki badań dowodzą, że kobiety, które miały nadwagę i wyższy wskaźnik WHR, były oceniane jako bardziej atrakcyjne aniżeli te szczupłe z niskim wskaźnikiem BMI.    Marilyn Monroe to nadal ideał? Nie znam jej wskaźnika BMI, ale aktorka uważana była za  najatrakcyjniejszą, ponieważ miała sylwetkę w kształcie klepsydry: szersze biodra i węższą talię. Monroe nie wpisuje się  w dzisiejszy medialny kanon piękna. Ale to właśnie sylwetka w kształcie klepsydry okazuje się największym wyznacznikiem atrakcyjności fizycznej i seksualnej dla mężczyzny. Chodzi o atawizm. Pełne piersi, szczupła talia i szeroka miednica, oznacza, że kobieta będzie dobrą kandydatką na matkę. Jeśli weźmiemy pod uwagę czystą biologię, wyłączając czynniki...

Czytaj dalej
rodzina w domu
Adobe Stock

Przyczyny depresji: geny, środowisko czy dzieciństwo? Kto jest na nią najbardziej narażony?

Bardziej geny czy sposób wychowania? Odporność na stres, a może hormony? Co jest przyczyną depresji?
Aleksandra Nowakowska
04.05.2020

Naukowcy od dziesiątek lat pracują nad ustaleniem przyczyn depresji naukowcy i wciąż nie przedstawili jednoznacznych wniosków. Obecnie przyjmuje się, że wszystkie zaburzenia psychiczne – również depresja kliniczna – są spowodowane złożoną kombinacją czynników fizjologicznych, psychologicznych i społecznych. Ta teoria jest najpopularniejsza wśród specjalistów, którzy zajmują się zdrowiem psychicznym i badają przyczyny zaburzeń. Depresja zawiera się w genach? Faktem jest, że określone rodzaje depresji występują dziedzicznie. Podłoże genetyczne dotyczy zwłaszcza choroby afektywnej dwubiegunowej, której jednym z elementów jest depresja kliniczna. Badania wykazały, że osoby w rodzinie, które na nią chorują, mają nieco inny układ genów, niż te, które na nią nie zapadają. Jednocześnie jednak zauważono, że nie wszyscy z tym określonym genotypem zachorowali na chorobę dwubiegunową. Najwyraźniej więc za depresję odpowiadają jeszcze dodatkowe czynniki, na przykład atmosfera w domu, w której przyszło nam wyrosnąć. W niektórych rodzinach depresja pojawia się z przewidywalną częstotliwością z pokolenia na pokolenie. Psycholodzy są zdania, że wynika to nie tylko z podłoża genetycznego, ale także z faktu, że na ogół rodzice uczą swoje dzieci umiejętności psychicznych, które sami posiadają. Od nich przejmujemy, jak okazywać emocje i jak radzić sobie ze stresem czy lękiem, a to czyni nas bardziej lub mniej podatnymi na depresję. Naukowcy sprawdzili też, że depresja – niezależnie czy dziedziczna, czy nie – wiąże się ze zmianami w strukturze i chemii mózgu. Sprzyjają jej: niska samoocena, pesymizm oraz łatwość ulegania stresowi. Nie jest do końca jasne, czy jest to predyspozycja psychologiczna, czy wczesna postać choroby. Depresyjne...

Czytaj dalej