Atrakcyjność budzi kompleksy?
Adobestock

Atrakcyjność budzi kompleksy?

Czy atrakcyjne kobiety są najbardziej zakompleksione?
Sylwia Mikołajczak
06.06.2011

Według profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza najbardziej atrakcyjne kobiety są najbardziej zakompleksione. Czy tak jest naprawdę? Z czego to wynika?

Otóż zdaniem profesora źródło kompleksów znajduje się już w dzieciństwie i wynika z relacji z rówieśnikami. Pewnie niejednokrotne byliście świadkami, bądź osobiście zdarzyła wam się sytuacja, że zazdrosne koleżanki robiły niemal wszystko, by przekonać, że ładniejsza od nich koleżanka jest nic niewarta, systematycznie obniżając jej poczucie wartości.

Nie tylko rówieśnicy obniżają poczucie własnej wartości. Czynią to także rodzice, gdy np. nie chcą wychować kobiety próżnej. Nie podkreślają jej walorów, nie nagradzają, sądząc że to właśnie skromność będzie dla nich lepsza. Tymczasem postawa taka zaburza pewność siebie u dziecka. A kompleksy z dzieciństwa niszczą nasze poczucie wartości w życiu dorosłym.

Wydawałoby się, że dojrzała emocjonalnie kobieta potrafi uporać się z własnymi niedoskonałościami, często wyimaginowanymi. Niemniej jednak okazuje się, że w dorosłym życiu kompleksy narastają, gdyż mężczyźni unikają atrakcyjnych kobiet. Oni również mają kompleksy i tak naprawdę tylko niewielki odsetek ma ugruntowane poczucie własnej wartości. A to z kolei niesie za sobą obawę porażki, odrzucenia i dlatego też bardzo często nawet nie próbują poderwać atrakcyjnych kobiet. No i koło się zamyka, a kobiety atrakcyjne bardzo często są samotne. (źródło: Zbigniew Lew-Starowicz "O kobiecie")

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Atrakcyjność = Samotność

Czy w rzeczywistości tak jest? Czy naprawdę bycie atrakcyjną wiąże się z byciem samotną? Przecież wokoło wszyscy twierdzą, że atrakcyjni mają łatwiej w życiu? W poszukiwaniu przykładów z życia napotkałam się na forach internetowych na wiele potwierdzających tą tezę historii. Oto kilka z nich:

"... znam atrakcyjną, samotną kobietę. Jest trochę niedostępna. Ja po prostu myślę, że nie znalazła jeszcze tego właściwego. Kiedyś jeden facet powiedział jej, że jest za ładna, że jest zbyt inteligentna i zdolna..."

"... Oczywiście, że znam i to wcale nie jest dziwne. Ładna i inteligentna dziewczyna ma wymagania i nie zadowoli się byle jakim facetem, byle tylko nie być samej..."

"... Nie jestem pewna czy należę do tych atrakcyjnych, ale kilka razy słyszałam w życiu od facetów, że jestem za mądra i za ładna... ponoć odstraszam facetów... to wcale nie jest fajne. Wolałabym być brzydsza lub chociażby bardziej przeciętna, szara, nijaka, bo wbrew pozorom faceci wiążą się z tymi zwykłymi, a za ładnymi się tylko oglądają, od co..."

"... to chyba naturalne, że im ktoś ładniejszy, bardziej inteligentny (gdy wszystko to idzie w parze) tym ma wyższe wymagania... "

Mężczyźni boją się atrakcyjnych kobiet

Czy to "naturalne" nie jest męskim usprawiedliwieniem? Być może mężczyźni obawiają się atrakcyjnych kobiet?

"... nie powiem, że nie lubię atrakcyjnych, ale tu już towarzyszy strach przed porażką i głupie bezpodstawne myślenie "Bo taka piękna kobieta to pewnie nawet na mnie nie spojrzy". Ogólnie faceci boja się odrzucenia... nie wszyscy... ja po prostu na przykład jestem bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet, które uważam za atrakcyjne... ale jeśli poczuję, że kobieta nieważne jak atrakcyjna i nieważne jak silna mnie akceptuje, to moja nieśmiałość znika..."

"...Sądzę że mężczyźni są typowymi "samcami" - panowie bez obrazy - chroniąc własne terytorium chcą czuć się ważni i potrzebni a atrakcyjna i do tego jeszcze silna kobitka stanowi dla nich pewnego rodzaju zagrożenie..."

"... Ostatnio usłyszałam o sobie, że faceci się mnie boją. Dlaczego? Bo jestem atrakcyjna (sprawiam wrażenie) pewnej siebie. to dla mnie naprawdę niekomfortowe i chciałabym, aby mężczyźni nie bali się ze mną rozmawiać flirtować. atrakcyjne kobiety nie gryzą..."

"...bo faceci z góry zakładają, że ładna kobieta musi być już zajęta, więc sobie odpuszczają jej poderwanie..."

"... wiem że to może głupio zabrzmi, ale ja jestem atrakcyjna i widzę, że bardzo podobam się chłopakom, ale właśnie wszyscy się mnie boją. Jedyne co robią to śledzą każdy mój ruch jak przechodzę korytarzem na uczelni, ale pierwszego kroku nikt nie robi. Najłatwiej jest takim zwykłym, przeciętnie-ładnym dziewczynom. Superlaski tak naprawdę często są samotne..."

"... do naprawdę ładnych dziewczyn podbijają (prawie) jedynie bardzo głupi faceci, a później trudno się dziwić, że śliczna dziewczyna jest z jakimś głąbem jeśli inteligentnemu chłopakowi wydaje się, że za wysokie progi..."

Tak więc panowie więcej wiary w siebie! Trzymamy kciuki, żeby nieprzeciętna uroda was nie paraliżowała. A wy, atrakcyjne panie, jeżeli chcecie, by nowa znajomość nabrała wiatru w żagle, nie bójcie się okazywać zainteresowania. Pamiętajcie - jedni i drudzy - że wasze obawy są często takie same. Nie bójcie się ryzykować, bo możecie za dużo stracić. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
miller pierwsza
Adobe Stock

Katarzyna Miller o nieudanych związkach: „Wpadamy w miłość jak śliwka w kompot”

Jakie cechy ma nasz facet? Możemy się tego dowiedzieć już na pierwszej randce. Tylko trzeba umieć słuchać – mówią psycholożka Katarzyna Miller i coach Suzan Giżyńska w nowej książce „Mam faceta i mam...problem”.
Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska
16.06.2020

Jedna z najpopularniejszych polskich psychoterapeutek, Katarzyna Miller wraca w nowej książce „Mam faceta i mam… problem” (wyd. Rebis) do tematu miłości i relacji z mężczyznami. W książkowym dialogu z coachynią Suzan Giżyńską, z którą wydała już wcześniej „Instrukcję obsługi faceta”, biorą pod lupę nieudane związki, zawody i rozczarowania miłosne. Dlaczego? Bo, jak tłumaczy Suzan Giżyńska: „Miłość to zawsze lekcja. Życzę Wam, żeby była lekka”. Autorki książki „Mam faceta i mam… problem” wysłuchały kilkudziesięciu kobiecych historii (ich fragmenty rozpoczynają każdy rozdział książki). Uderzyło je jak bardzo – mimo  różnic – są typowe. Na początku pojawia się euforia („Gdyby sobie wyobrazić połączenie Boga z Hugh Grantem, to on tak właśnie wyglądał” – opowiada o swoim byłym partnerze jedna z bohaterek), a następnie – przygniata proza życia. Czujemy rozczarowanie, nie umiemy poczuć spełnienia, romantyczne porozumienie dusz zmienia się w ciągłą wojnę. „Mam faceta i mam… problem” Takich historii jest wiele: często dramatycznie smutnych: „Pewnego dnia, gdy wracałam z siłowni, zobaczyłam przez okno kawiarni mojego faceta”, opowiada jedna z bohaterek. „Siedział z młodą kobietą, trzymał ją za rękę i patrzyli sobie w oczy. Wstrząsnęło to mną. Stanęłam przy ich stoliku. Ta kobieta popatrzyła na mnie i zwróciła się do niego: >>Ona rzeczywiście cię śledzi, Boże, miałeś rację<<. Zignorowałam jej słowa i powiedziałam mu, żeby zabrał z mojego domu wszystkie rzeczy. Serce mi się kroiło, ale byłam z siebie dumna, że zdobyłam się na taką odwagę. Adam nic nie odpowiedział, a ja pobiegłam do domu z płaczem”. Katarzyna Miller tłumaczy:...

Czytaj dalej
Fot. East News, Reporter

Murem za kobietami  – mężczyźni, którzy wspierają Strajk Kobiet

W przeciwieństwie do tych, którzy pod pretekstem „obrony kobiet i rodziny” atakują uczestniczki demonstracji, ci mężczyźni naprawdę stoją murem za kobietami, wspierając Strajk Kobiet. Ich wystąpienia są pełne emocji.
Anna Zaleska
03.11.2020

Protesty Strajku Kobiet mają poparcie ponad 60 procent Polaków – tak wynika z badań przeprowadzonych przez IBRiS dla Wirtualnej Polski. Na pytanie: „Czy w obecnej sytuacji epidemicznej protesty powinny dalej trwać?” pozytywnie odpowiedziało 58 proc. kobiet i aż 63 proc. mężczyzn! Mężczyźni są obecni na protestach, ale też w mediach społecznościowych udzielają strajkującym kobietom silnego poparcia. Często nie przebierając w słowach. Przemysław Kossakowski Dziennikarz i podróżnik prowadzący program „Down the Road. Zespół w trasie” 28 października napisał na swoim profilu na Instagramie: „Kobiety powinny mieć prawo do wyboru. Strajk kobiet. Popieram”. Jego wpis dostał ogromne poparcie, ale niektórzy komentatorzy zarzucili mu hipokryzję, twierdząc, że osoba, która robi program z osobami z Zespołem Downa, nie powinna propagować takich poglądów. Kossakowski odpowiedział na to: „ Uważam, że każdy porządny człowiek powinien wspierać ludzi niepełnosprawnych i ich rodziny. Ale to nie oznacza, że mamy prawo zmuszać kobiety do rodzenia trwale i nieodwracalnie uszkodzonych płodów. Kobiety powinny mieć prawo wyboru. Mam nadzieję, że ci, którzy mają inne zdanie, zamiast trwonić energię kanalizowaną w internetowych komentarzach, zainwestują ją, angażując się w wolontariat lub inną pomoc ludziom niepełnosprawnym. Jestem wolontariuszem od ponad roku. To doświadczenie ostatecznie nauczyło mnie, że nie mamy prawa nakazywać kobietom, aby poświęcały swoje życie dla jakiejkolwiek wizji świata ”. A na koniec dodał: „Domy dziennej pomocy, warsztaty terapii zajęciowej, stowarzyszenia i fundacje czekają. Może, zamiast klepać w klawiatury, zróbcie dla odmiany coś, co zmieni świat na lepsze”. Wojciech Chmielarz „Miałem kilka pomysłów, w jaki...

Czytaj dalej
czarny protest kobiet w sprawie aborcji
getty images

Czarny protest to sprawa również facetów, mówi Jacek Masłowski, psychoterapeuta

"Nie możemy udawać, że aborcja dotyczy tylko kobiet”.
Anna Maruszeczko
04.01.2019

Niemęska sprawa? Rozmowa Anny Maruszeczko z psychoterapeutą Jackiem Masłowskim w Urodzie Życia 1/17 z psychoterapeutą Jackiem Masłowskim.   Jacek Masłowski - psychoterapeuta i filozof. Prowadzi warsztaty rozwoju osobistego dla mężczyzn, prezes Fundacji Masculinum. Pracuje w Warszawskim Ośrodku Psychoterapii i Psychiatrii. Czarny protest to sprawa nie tylko kobiet Anna Maruszeczko: Co mężczyźni myślą o czarnych protestach kobiet? Jacek Masłowski: Zależy jacy – to po pierwsze. A po drugie, mężczyźni w większości nic na ten temat nie mówią. Ten temat trochę nie żyje w męskim świecie.   Jak to możliwe? Oczywiście są tacy, którzy się angażują i mówią tym samym głosem, co kobiety.   I idą też na demonstracje? Różnie bywa z tym chodzeniem. Myślę, że więcej jest tych mówiących o poparciu, niż popierających. Oczywiście są też mężczyźni, którzy trzymają stronę, nie powiem władzy, ale zwolenników chronienia życia za wszelką cenę. Jednak w znakomitej większości mężczyźni w ogóle się tym nie zajmują.   To wnioski z obserwacji codzienności, z rozmów w gabinecie? Spotykam się z różnymi mężczyznami, w różnych miejscach i rolach, i ten temat jest prawie nieobecny.   Z czego to może wynikać? Jest pewnie kilka źródeł. Zacznę od takiego, że narracja, w której media informują o tej sprawie, zawiera się w takim zdaniu: "Moja pochwa, moja sprawa" czy "Mój brzuch, moja sprawa". Dla świata mężczyzn to nie są hasła zapraszające, tylko raczej wykluczające. Poza tym, moim zdaniem dosyć nieszczęśliwie, podczas tych demonstracji pojawiają się hasła, które generalizują: "Stop dyktaturze mężczyzn!" albo "Wkurza mnie to, jak...

Czytaj dalej
relacje w związku
getty images

Czego najbardziej wstydzą się mężczyźni? (Nie, nie jest to ciało!)

Emocje, pieniądze, brak wiedzy. Tego nasi partnerzy wstydzą się przed nami.
Sylwia Niemczyk
04.01.2019

„U mężczyzn obszary najbardziej narażone na wstyd to: brak sukcesu finansowego, okazywanie emocji i wykazanie niewiedzy. Mężczyznom trudno jest pokazać, co ich boli, bo ciężko im przyznać, że coś w ogóle ich rusza. Wydaje im się, że powinni być cool, tacy »bez nadmiernej ekscytacji«” – mówi Joanna Chmura, psycholożka, trenerka, terapeutka. Męski wstyd Krystyna Romanowska: Dlaczego męska wrażliwość jest takim ważnym tematem? Joanna Chmura: Kiedy kilka lat temu zaczęłam robić warsztaty o wstydzie, czyli o lęku przed tym, jak odbiorą nas inni, i okazało się, że zapisują się na nie głównie kobiety. Pomyślałam więc, że muszę prowadzić podobne spotkania dla mężczyzn, bo wstyd wcale ich nie omija i też zbiera spore żniwo. Po pół roku udało się i zebrałam pierwszą grupę na edycję męską i tym samym rozpoczęłam pracę z mężczyznami, z ich wstydem i wrażliwością. No i? Z perspektywy czasu myślę, że to był znakomity pomysł i bardzo pouczające doświadczenie. Jeden z momentów takiego męskiego warsztatu szczególnie zapadł mi w pamięć. Wraz z uczestnikami oglądaliśmy film, w którym Brené Brown opowiada swoją historię. Musiała zostawić sześciomiesięczne dziecko, bo chciała pojechać do Los Angeles na spotkanie noblistek. I miała klasyczny dylemat: praca czy rodzina. A potem ktoś ją ocenił, że ponieważ wybrała podróż, to jest fatalną matką. „I co panowie na taki dylemat?” – zapytałam. „Ale w czym problem?” – zdziwili się. Zdębiałam. Zostawienie kilkumiesięcznego dziecka pod opieką innej osoby w ogóle nie kojarzyło im się z uczuciem wstydu. Dla nich było to zadanie do wykonania, którego realizacja wymagała wynajęcia opiekunki. Wtedy mocno poczułam, że męski wstyd i wrażliwość dotyczą zupełnie innych...

Czytaj dalej