Musizm podcina skrzydła i odbiera poczucie sprawczości. Oto 5 sposobów, by się z niego wyzwolić
Fot. iStock

Musizm podcina skrzydła i odbiera poczucie sprawczości. Oto 5 sposobów, by się z niego wyzwolić

W życiu często wpadamy w pułapkę tzw. musizmu. Powtarzamy sobie: muszę to, muszę tamto, powinnam się tym zająć. Jak się od tego uwolnić?
Agnieszka Dajbor
26.02.2021

We francuskim piśmie „Psychologies” przytoczono opinię nieżyjącego już amerykańskiego psychologa i terapeuty Alberta Ellisa, który swój model terapii ujął w zdaniu: „Czujesz się tak, jak myślisz”. To z pozoru prosta zasada, ale warto pamiętać o niej, żeby uwolnić się z automatyzmów, które bardzo kształtują nasze życie.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Raczej chcę niż muszę

Oczywiście, że są rzeczy, które naprawdę musimy zrobić, ale często myślimy nawykowo, wydaje nam się, że jak się za coś nie weźmiemy, świat się zawali. „Muszę jeszcze zrobić porządek w łazience, muszę zadzwonić do mamy”. Albo odmienne: „trzeba”, „powinnam”, na przykład: „Powinnam sobie poradzić sama”.

Używając takich imperatywów, stawiamy siebie w sytuacji zero-jedynkowej. Jeśli muszę – to rzeczywiście fatalnie, że tego nie zrobiłam. Stąd potem poczucie winy i niespełnienia obowiązku, choć czynność wcale nie była konieczna. Nie musisz przecież dzwonić do mamy, jeśli jesteś tak zmęczona, że padasz z nóg. Nikt z  bliskich by cię do tego nie zmuszał, więc spójrz na siebie ich oczami.

Czytaj też: Tatiana Mindewicz-Puacz: „My, kobiety, jesteśmy mistrzyniami w podcinaniu sobie skrzydeł”

Może lepiej przestawić się na tryb „chcę”: „Chciałabym, ale zdecydowałam, że…”. Tego rodzaju wyrażenia przynajmniej dadzą nam poczucie sprawczości i bycia panią swoich decyzji. Paradoksem jest to, że „muszę”, które ma nas dopingować do wykonania czegoś, często daje nam poczucie zniechęcenia i zmęczenia.

Czasem myślimy też: „On musi mnie docenić”, „Ten projekt musi być udany”, „Tym obiadem muszę zrobić wrażenie” – aż chciałoby się zapytać, czy na pewno? Wiele zależy od kontekstu, nie chodzi przecież o to, żeby komuś odbierać dobre przekonania. Raczej o to, by nie utrwalać w sobie przekonań, których potem stajemy się niewolnikami. I o chwilę refleksji, zanim np. powiemy sobie: „Musiałam się tak zachować, bo...”.

Coś przegapiłam? Trudno!

Często też myślimy: „Powinnam jej wtedy powiedzieć, żeby tego nie robiła” albo: „A mogłam jej poradzić, żeby go zostawiła”, „Jak mogłam się tak zachować”. Takie myślenie obciąża i wprowadza w jałowe rozpamiętywanie już i tak minionych sytuacji. Powoduje wymyślone często poczucie winy. Jeżeli ktoś uważa, że naprawdę nabroił wobec drugiej osoby, lepiej przeprosić i naprawić błąd – bo to przynajmniej jest konkret. Natomiast roztrząsanie, co przegapiłam albo zrobiłam nie tak, jest tylko samobiczowaniem, z którego nic – poza stresem – nie wynika. Poza tym, czy naprawdę powinnaś tak zrobić, czy tylko tak uważasz, bo realizujesz jakiś wpojony w ciebie wzorzec postępowania?

Czytaj także: Wciąż nie umiesz sobie wybaczyć? Odważ się – bo warto!

Zanim powiesz sobie „muszę”:

  1. Weź głęboki oddech i pomyśl, jakie znaczenie dla twojego życia ma to, co zrobisz, w skali ważności od 1 do 10.
  2. Daj sobie prawo do błędu i słabości.
  3. Nie myśl o sobie: „Ale jestem beznadziejna” – to też cię kształtuje.
  4. Pamiętaj, że jesteś panią swojego życia, to ty decydujesz.
  5. Niektórzy uważają, że jesteś tym, o czym myślisz cały dzień. Pamiętaj o tym, gdy coś rozpamiętujesz.
 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kobiety nie powinny się obwiniać
Pexels.com

Poczucie winy: 7 rzeczy, za które nigdy nie powinnaś się obwiniać

Poczucie winy i wstydu to powszechne emocje, które są z nami już od dzieciństwa. Za niektóre rzeczy nie powinnaś się jednak nigdy obwiniać.
Kamila Geodecka
02.12.2020

Żyjemy w szybkim świecie, który bez przerwy czegoś od nas oczekuje. Mamy być perfekcyjne i nigdy się nie mylić. W sytuacji, gdy coś nie pójdzie po naszej myśli, często czujemy się winne. Zadajemy sobie pytania o to, co same zrobiłyśmy źle. Czasami rozmyślamy o jednej sytuacji całymi nocami, zastanawiając się, czy na pewno nie powinnyśmy postąpić inaczej. Takie zachowania nie są jednak zdrowe dla naszej psychiki. Mogą nas hamować i  blokować nasz potencjał. Oto 7 rzeczy, za które nigdy nie powinnaś się wstydzić. Odrzucenie Odrzucenie możemy poczuć w wielu sytuacjach. Czasem będzie to dotyczyło relacji romantycznej, innym razem spotka nas w miejscu pracy. Zawsze będzie to  trudne doświadczenie i być może poczujesz się winna. W twojej głowie zaczną się kłębić myśli związane z poczuciem własnej wartości. Być może bez końca będziesz zamęczała się pytaniami: co zrobiłam źle?  Czy nie jestem wystarczająco dobra? Czasami to trudne do zaakceptowania, ale pamiętaj, że odrzucenie nie jest twoją winą i nie warto się go wstydzić. Starałaś się, walczyłaś i dałaś z siebie wszystko – to wystarczy.  Nie spełniasz standardów innych Media, kultura, społeczeństwo, rodzina, znajomi, przyjaciele – każdy ma jakieś standardy, swoje wzorce zachowań. Czasami czujemy się przytłoczeni oczekiwaniami innych ludzi i zaczynamy żyć nie swoim życiem. Odczuwamy wstyd, gdy zrobimy coś, co nie jest zgodne z wartościami innych ludzi. Pamiętaj jednak, że masz pełne prawo żyć w taki sposób, jaki chcesz. Nie musisz czuć się winna tylko dlatego, że nie spełniasz oczekiwań mamy, koleżanki czy społeczeństwa.  Własne uczucia Emocje są częścią nas samych i czasami nie możemy ich kontrolować. Jeśli czujesz się smutna lub zdenerwowana, niewiele możesz...

Czytaj dalej
Pexels.com

Emocje. Jak wyrażać je w zdrowy sposób?

Akceptujmy wszystkie emocje, nawet te najtrudniejsze, ale nauczmy się wyrażać je w nieraniący sposób.
Sylwia Arlak
10.12.2020

Emocje bywają skomplikowane. Jaki jest najlepszy sposób na wyrażenie swoich uczuć? Czy powinnam robić i mówić wszystko, co przyjdzie mi do głowy? Czy lepiej dzielić się emocjami, czy zachować pewne uczucia dla siebie? W kwestii edukacji emocjonalnej wciąż mamy wiele do zrobienia. Dorastamy, słysząc takie zdania, jak „mężczyźni nie płaczą”, „nie denerwuj się, przecież nie jest tak źle”, „jeśli wyrażasz swoje emocje, ludzie pomyślą, że jesteś miękka” czy „nie pozwól, żeby emocje na ciebie wpływały”. Nic dziwnego, że część z nas odłącza się od swoich emocji. Stały się dla nas czymś, co tylko przeszkadza nam w codziennym życiu. Emocje: najczęstsze błędy, jakie popełniamy Co możemy zrobić, żeby emocje stały się naszymi sprzymierzeńcami i źródłem informacji o nas samych? Oto, czego należy unikać. Nie myśl, że istnieją „złe” emocje. Nie ma złych czy dobrych emocji. Emocje są częścią ludzkiej natury. Nie karzmy się za to, co odczuwamy. Kobiety często mają problem z wyrażaniem złości, a mężczyźni rzadko pozwalają sobie na płacz. Tłumimy emocje przez ograniczające, szkodliwe przekonania, które słyszałyśmy już w dzieciństwie. Nie ignoruj, nie tłum emocji Przymykanie oczu na nasze emocje nie sprawi, że znikną. Jeśli chce ci się płakać, płacz. Jeśli jesteś zdenerwowana, zamknij się w pokoju i krzycz, skacz albo idź pobiegać (zrób cokolwiek, co pozwoli ci rozładować emocje). Zagłuszając uczucia, możemy cierpieć na problemy ze snem czy z brakiem koncentracji, odczuwać dyskomfort, a nawet ból fizyczny. Nie wybuchaj Przydarzyło się to każdej z nas. Po wyjątkowo trudnym dniu w pracy wracamy późno do domu i widzimy, że nasz partner nie wyrzucił śmieci. Kończy się karczemną awanturą, a ty czujesz się...

Czytaj dalej
Joanna Zielińska Centrum Rozwodowego Kobieta i Rozwód
Krzysztof Winter, Atelier de MoMo

Jak przeżyć rozwód? Pozwól się sobą zaopiekować, wypłacz się i weź adwokata, radzi prawniczka, Joanna Zielińska

Joanna Zielińska pomaga w „Centrum Rozwodowym Kobieta i Rozwód” tym, które potrzebują porady lub po prostu tego, by ktoś na chwilę wziął je pod swoje skrzydła.
Aleksandra Pezda
22.10.2018

Rozwód to jedna z trudniejszych decyzji w życiu. Zauważyłam, że dla kobiet szczególnie. Mężczyźni podchodzą do sprawy zadaniowo: jest problem, trzeba go rozwiązać, a kobiety zazwyczaj reagują wielkim stresem, niepewnością, poczuciem winy. Dlatego tak ważna jest pomoc”, mówi prawniczka Joanna Zielińska. Aleksandra Pezda: Czytelniczki zgłosiły panią do naszej akcji „Kobiety kobietom”, jak pani myśli, dlaczego? Joanna Zielińska: Może dlatego, że posiadam cechy, które pozwalają im się przy mnie czuć swobodnie i otworzyć? Zawsze tak było, jeszcze zanim otworzyłam Centrum Rozwodowe Kobieta i Rozwód we Wrocławiu. Przez lata pracy w kancelarii notarialnej i wtedy, gdy przyjmowałam skargi w radzie osiedla – kobiety przychodziły tam ze swoimi sprawami i właśnie w mój rękaw potrafiły się wypłakać i opowiedzieć, co się z nimi dzieje. A ja im pomagałam znaleźć rozwiązanie. Dlaczego akurat w sprawach rozwodowych? Rozwód to jedna z trudniejszych decyzji w życiu i trudny proces do przejścia. Zauważyłam, że dla kobiet szczególnie. Mężczyźni częściej podchodzą do sprawy zadaniowo: jest problem, szybko go rozwiązujemy i zapominamy, panie zazwyczaj reagują inaczej – wielkim stresem, niepewnością, poczuciem winy. Niejeden raz opowiadały mi o lękach, jakie im towarzyszą, kiedy wchodzą do kancelarii prawnych. To są zazwyczaj ekskluzywne wnętrza, specjalnie zresztą zaprojektowane tak, aby dało się odczuć powagę prawa i ciężar wymiaru sprawiedliwości. Proszę więc sobie wyobrazić, że wchodzi tam pani w momencie, w którym nie ma się na kim oprzeć, bo najbliższa osoba w  pani życiu – czyli mąż – stoi po drugiej stronie barykady. Może po prostu przestaliście do siebie pasować, ale może on panią zdradził? Jest pani w rozsypce, to zły moment w życiu, tymczasem...

Czytaj dalej
Anna Maria Jopek
Zuza Krajewska/LAF AM

Anna Maria Jopek: „Człowiek zaczyna się po 40-tce”

Piosenkarka szczerze o muzyce, ukochanej babci i o tym, czemu nie pojawia się na ściankach.
Sylwia Niemczyk
31.01.2019

Jak ktoś nagle każe mi być twardą, to pytam, dlaczego mam stawać się kimś, kim nie jestem. Uważam,  że to urąga mojej kobiecości, bo z natury jestem miękka – mówi Anna Maria Jopek w rozmowie z Marzeną Rogalską.   Marzena Rogalska: Moje pierwsze spotkanie z tobą – koncert w kopalni soli w Wieliczce – ja prowadzę, ty śpiewasz. Ile to już lat? Anna Maria Jopek: Pewnie 20! Pierwszy raz dostałam nagrodę. Za osobowość. Niewiele pamiętam, bo to było pięć dni po śmierci mojej babci. Mieszkałyśmy razem i umarła, gdy byłyśmy same. Bardzo to przeżyłam. Miałam wtedy parę koncertów, których nie mogłam odwołać. Zresztą babcia by mi nie darowała, gdybym siedziała w domu i lamentowała. Ona była pasjonatką życia i prosiła: „Jak umrę, włóż suknię w kwiaty i idź tańczyć”. Obłędna kobieta! Gdy odeszła, była zima. Sukienka w kwiaty i taniec odpadały, ale mogłam nie rezygnować z tych wszystkich propozycji, które dostałam od losu. Śpiewałam niezmiennie.   Byłaś wtedy młoda, nie bałaś się przeprowadzania kogoś na drugą stronę? Bałam się. I babcia pewnie też, była już wtedy w półśnie, w tamtej ostatniej fazie choroby. Cichutko prosiłam, żeby nie umierała, gdy będziemy same, bo mogę sobie nie poradzić. I oczywiście byłyśmy same, a ja miałam dość siły, żeby to przyjąć. Dziś myślę, że to, że możemy być dla kogoś bramą, ręką przeprowadzającą między światami, jest największą misją. Z babcią mieszkałam dwa lata. Wcześniej opiekowałam się jej mieszkaniem, gdy żyła w Australii. Tata nie był zachwycony, że wyniosłam się z domu w czasie studiów, ale przekonywałam: „Muszę już mieszkać sama, chcę zobaczyć, jak to jest, gdy cieknie zlew, muszę wynieść swoje śmieci, zarobić na komorne, inaczej muzyka mnie zje”.  ...

Czytaj dalej