Oczyść umysł i odzyskaj spokój – słuchaj podcastu Kasi Bem
Mat. prasowe

Oczyść umysł i odzyskaj spokój – słuchaj podcastu Kasi Bem

Poznaj 12 wskazówek do medytacji
Kasia Bem
10.02.2020

Medytacja to najlepsze antidotum na wszystko to, co dopada nas codziennie: hałas, pośpiech, nadmiar bodźców i informacji. Joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem przekonuje, że już 20 minut domowej medytacji pomoże zapanować nas myślami i stresem.

Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Słuchaj podcastu:

Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz: Spotify
AnchorApple Podcast Breaker Google PodcastYoutube.

Inspiracja: „Znajdź swój spokój i wszystko się ułoży” – Marianne Williamson

Wczesny zimowy poranek. Zimny i ciemny. Na niebie tylko kilka świetlistych smug. Powoli wstaję. Lubię ten moment na pograniczu snu i jawy, kiedy ciało jest jeszcze ciepłe, leniwe, zaspane, ale umysł już zaczyna przyśpieszać i odróżniać zarysy dnia. Idę do kuchni i przygotowuję sobie wodę z cytryną i odrobiną miodu. Przez chwilę trzymam w dłoniach ciepły kubek. Jest ręcznie robiony, nierówny, organiczny. Z każdym łykiem umysł budzi się ze snu. Jestem gotowa do medytacji.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Medytując, zaobserwuj i uwolnij wszystkie myśli

Przechodzę do ciemnego pokoju i zapalam świecę. Siadam na poduszce medytacyjnej. Najpierw poświęcam chwilę na ustawienie pozycji ciała. Ma być wygodna i stabilna. Kieruję uwagę na oddech, staram się go wyrównać, gdyż to przynosi spokój.

Myśli opadają jedna po drugiej jak płatki śniegu, a czasem zaczynają wirować jak szalone. Wtedy upragniony spokój nie przychodzi, głowa jest pełna i męczy. Znam umysł, wiem, jak pracuje, nieobce są mi jego sztuczki, siedzę zatem dalej, delikatnie pogłębiam oddech i spokojnie obserwuję to, co pojawia się w głowie.

Widzę z pozycji obserwatora cały ten zgiełk, ale nie oceniam tego, co się pojawia, ani tym bardziej nie podążam za myślami. Siedzę i patrzę na bałagan w głowie, czekam, aż się uspokoi. Liczę oddechy, oddycham wolno i spokojnie. Proces jest mi znany, wiem, że myśli się wyciszą. Zawsze tak jest, gdy nie karmię ich uwagą. Widzę myśl, akceptuję ją i pozwalam jej odejść – to moja metoda, by przepływały jedna po drugiej, nie wciągając mnie w swoją opowieść. Wtedy nie myślę, tylko medytuję, widząc własne myśli. Istotne rozróżnienie.

Jasność umysłu i siła spokoju 

Wreszcie oddech i fale mózgowe się zestrajają, pojawia się upragniony stan umysłu, niemal pierwotny, czysty i niczym niezakłócony. To jest ten moment, w którym mogę usłyszeć i zobaczyć siebie – jakbym miała zamiast umysłu szklaną kulę z widoczkiem w środku. Gdy nią potrząśniemy, uruchomimy drobinki – myśli, które dla specjalnego efektu wirują, co daje magiczne wrażenie, jest zajmujące, ale zniekształca obraz. Gdy opadną wszystkie płatki, widok jest niczym niezakłócony. Dopiero teraz można zobaczyć, co jest w środku. Odpoczywam w klarowności, spokoju, jasnym widzeniu i wewnętrznej przestronności.

Czuję, że światełko, które zapaliłam, zaczynając medytację, pali się teraz również we mnie. Gdy kończę, wiem, co jest naprawdę ważne oraz gdzie mogę wrócić, gdybym potrzebowała znów odbudować kontakt ze sobą.

To poczucie przestrzeni, z którym łatwiej radzić sobie w życiu i z życiem, jest we mnie. Medytacja działa jak lekarstwo. Jest odwiecznym ukojeniem. Przynosi ulgę umęczonej głowie, rozluźnia spięte ciało, odświeża świadomość. Kiedy kończę swój poranny rytuał, jestem silna i miękka zarazem. Elastyczna wobec tego, co się pojawi, ale też gotowa stawić czoło trudnościom. Nie ma we mnie napięcia, za to czuję moc. Moc, którą daje spokój.

12 wskazówek do medytacji według Swamiego Sivanandy

  1. Wyznacz stałe miejsce i czas na medytację i przestrzegaj tego.
  2. Najlepsze do medytacji są świt i zmierzch: sprzyjają rozwojowi ducha. 
  3. Przyjmij wygodną pozycję medytacyjną z prostym kręgosłupem.
  4. Poucz umysł, aby był spokojny. Nie myśl o przeszłości ani o przyszłości.
  5. Oddychaj spokojnie, w swoim naturalnym tempie. 
  6. Skup się na oddechu i wyreguluj go.
  7. Na początku twój umysł będzie się rozpraszał. To normalne, nie przejmuj się tym.
  8. Obserwuj swoje myśli, tak jak widz ogląda film na ekranie.
  9. Skup się na punkcie między brwiami, by pozwolić umysłowi odpocząć.
  10. Utrzymaj koncentrację na tym punkcie w trakcie całej sesji.
  11. Licz oddechy od 1 do 10 w stałych cyklach przez całą praktykę. 
  12. Codziennie medytuj 20 minut.

Felieton Kasi Bem ukazał się „Urodzie Życia” 1/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kasia Bem: medytacja, joga
Mat. prasowe

Na 5 minut dziennie włącz tryb „wyciszenie” – posłuchaj podcastu Kasią Bem”

Dlaczego cisza może być trudniejsza niż hałas?
Kasia Bem
07.02.2020

Kiedyś nie lubiłam ciszy. Dzisiaj wiem, że cisza zmusza do wejrzenia w siebie, do zastanowienia się nad sobą” – mówi joginka i nauczycielka medytacji, Kasia Bem. Jak oswoić ciszę wokół siebie?  Chcesz żyć spokojniej, pełniej i bardziej świadomie? Możesz zacząć od dzisiaj! Posłuchaj podcastu: Podcasty „Urody Życia” – słuchaj dla przyjemności, tam, gdzie lubisz:  Spotify ,  Anchor ,  Apple Podcast  ,  Breaker  ,  Google Podcast ,  Youtube . Inspiracja na dziś „W ciszy twoje serce znajdzie odpowiedzi, których rozum znaleźć nie potrafi” – Phil Bosmans Kiedyś nie lubiłam ciszy. Czułam się w niej niezręcznie. Bałam się jej. Dziś nie wyobrażam sobie, żebym przynajmniej raz w roku nie wyjechała na odosobnienie medytacyjne z milczeniem, a i na co dzień spędzam w ciszy dużo czasu. Lubię to swoiste laboratorium bez słów, w którym obiektem uwagi jestem ja sama. To mi daje dobry kontakt ze sobą, jasność, spokój, klarowność, precyzję, decyzyjność. Słyszę własne myśli, widzę emocje. Przez lata nauczyłam się obserwować to całe towarzystwo w mojej głowie, tak jakbym oglądała film – w każdej chwili mogę zmienić kanał – to przyjemnie mieć świadomą kontrolę nad wytworami swojego umysłu.  Cisza zmusza do wejrzenia w siebie, do zastanowienia się, co odczuwamy w danym momencie, w związku z daną sytuacją, z człowiekiem, z tym, co robimy. W ciszy zaczynamy widzieć, rozumieć pewne rzeczy, dotykać tego, co istotne. Cisza stwarza nieprawdopodobną przestrzeń do tego, żeby zobaczyć najpierw siebie, a potem też drugiego człowieka i cały świat wokół nas. Bez przekłamania, bez zniekształceń. W dużo ostrzejszych kolorach. Owszem, wymaga to gotowości i odwagi, bo nie zawsze, to, co...

Czytaj dalej
Rozwój osobisty: jak znaleźć szczęście
Rodney Smith

Prof. Bartłomiej Dobroczyński o sensie życia: „Musimy żyć własnym życiem, a nie cudzym”

Co robić, by nie czuć nieznośnej lekkości bytu?
Sylwia Niemczyk
04.01.2019

Możemy stać się niezwykli, zrobić wszystko, żyć kolorowo – takie hasła słyszysz od rana do wieczora. A ty siedzisz nad szklanką herbaty i myślisz, że przed tobą kolejny szary dzień. Siedzisz i pytasz: jaki sens ma to moje życie. Co na to odpowiada dr. hab. Bartłomiej Dobroczyński.  psycholog, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim? Pyta go o to Dorota Szustkiewicz, czytaj wywiad.  Skąd się biorą nasze lęki? Czy kiedyś było lepiej? Mężczyzna miał spłodzić syna, wybudować dom i posadzić drzewo i wtedy jego życie coś znaczyło? Kobieta miała urodzić i wykarmić dzieci. To się bierze m.in. z przepływu informacji. Z zalewu, potopu, deszczu informacji. Ten zalew rozbił naszą izolację, nie żyjemy już w zaścianku, naszym światem nie jest już tylko rodzina, sąsiedzi i pejzaż po horyzont. Dziś żyjemy w społeczeństwie spektaklu, jak powiedział w 1968 r. francuski pisarz i filozof Guy Debord. Każdy marzy, żeby stać się częścią tego przedstawienia. Kto nie gra żadnej roli, ten nie istnieje. Stąd parcie na szkło, bo jeśli czegoś nie ma w telewizji, to nie ma wcale. Stąd sukces fotografii – być na zdjęciu to też rodzaj udziału w grze. Mówi się, że o wszystkim decydują media, ale Debord – bardzo lewicowy myśliciel – poszedł dalej, stwierdził, że jest to forma sprawowania rządów.   A tak bardziej przyziemnie, czemu w duszy odczuwamy błahość życia? To jest właśnie forma sprawowania rządu dusz, jeśli pani woli. Człowiek żyje w społeczeństwie, które jest pewną formą organizacji, ale jest też formą przymusu. Spektakl jest tak skonstruowany, że przedstawia wzorce: jak spędzać wakacje, jak wyglądać, co jeść. Wszyscy podlegamy temu przymusowi i jeszcze go sami wymuszamy!   To znaczy? Naszą rolę mamy włożoną na plecy, na głowę, jak w Afganistanie kobieta burkę –...

Czytaj dalej
Seks a nastolatki
getty images

Agnieszka Stein o współczesnym wychowaniu seksualnym dzieci: „Nie demonizujmy tematu”

Znana psycholog dziecięca rozwiewa mity
Sylwia Niemczyk
25.03.2019

Nie mamy żadnych przesłanek, żeby sądzić, że dotykanie własnych narządów płciowych może mieć dla dzieci jakieś negatywne skutki. Nie stają się od tego rozerotyzowane, rozwijają się prawidłowo i nie ma to związku z nadmiernym skupieniem się na seksie w dorosłości” – rozmowa z Agnieszką Stein.   Agnieszka Stein – psycholog,   prowadzi warsztaty dla  rodziców, doradza nauczycielom. Autorka książek m.in. „Dziecko z bliska” i wydanego ostatnio poradnika dla rodziców:  „Nowe wychowanie seksualne” (wyd. Mamania 2018).   Matka przyłapuje nastoletniego syna na masturbacji – powinna mu przerwać? Nic podobnego. Zastała syna w intymnej sytuacji i warto, żeby nie naruszała jego granic osobistych. To tak, jakby przeszkodziła komuś w uprawianiu seksu. Ja bym przeprosiła i wyszła. To jest pełnoprawny seks? A według pani pełnoprawny seks to tylko ten, który angażuje dwoje ludzi i prowadzi do związku? Seks przede wszystkim zaczynamy od relacji z  samym sobą. Książkę „Nowe wychowanie seksualne” napisałam między innymi po to, aby pokazać, że bez dobrego kontaktu ze sobą nie będziemy w stanie budować zdrowych relacji z  innymi. A masturbacja jest jak każda inna czynność właściwa ludziom: jemy, pijemy, uprawiamy sport, myjemy się, masturbujemy – to wszystko poznawanie siebie. Może dzieciom lepiej dawać za wzór historie romantyczne? I oszukiwać je? Seks nie zawsze idzie w  parze z miłością. Jeśli będziemy dzieciom opowiadać o tym, jak chcielibyśmy, żeby było, a ukrywać przed nimi prawdę, pozostaną bezradne wobec rzeczywistości i zapewne trudniej będą sobie radzić w życiu. Wie pani, że zakochanie jako główny powód małżeństwa ma bardzo krótką historię? Jakieś sto lat, mniej więcej. Warto o...

Czytaj dalej
Rozwód rodziców krzywdzi dzieci
getty images

Rozwód rodziców jest dla dzieci jak wojna. Płacą za nią depresją, zaburzeniami odżywiania…

Dzieci udają bohaterów przed rodzicami, mówiąc: „Wszystko jest świetnie, uda się to zrobić, nic się nie dzieje”. Ale kiedy zostają same, ogarnia je wielki strach – o tym, jak rozwód wpływa na dzieci, mówi Gro Dahle, norweska psychoterapeutka.
Maja Lenartowicz
04.01.2019

Nawet kilka lat po rozwodzie okazuje się, że najstarsze dziecko, szczególnie jeśli jest to córka, wpada w depresję. Rodzice się dziwią: „Dlaczego? Tak świetnie sobie radziła! Co się z nią stało?”. A w niej pękają wszystkie przez lata ukrywane emocje – o tym, jak rozwód wpływa na dzieci, mówi  Gro Dahle, norweska psychoterapeutka,   poetka i pisarka, autorka książek dla dzieci o trudnych rodzinnych relacjach.  W 2016 roku wyszła w Polsce jej książka dla dzieci: „Wojna”, której tematem jest rozwód rodziców.    Maja Lenartowicz: Kiedy postanowiłaś, że twoja książka będzie nosiła tytuł „Wojna” – bardzo mocny, biorąc pod uwagę, że to książka dla dzieci o rozwodzie rodziców? Gro Dahle: Wiedziałam o tym od samego początku. Rodzina terapeutów zaproponowała mi, żebym napisała książkę o wojnie między rodzicami w trakcie rozwodu. Przyszli do mnie już z gotową metaforą. A wzięła się ona z wielu rozmów, które przeprowadzali z dziećmi rozwodzących się rodziców. I to właśnie dzieci używały najczęściej tego terminu. Widziały zdjęcia i filmy wojny z krajów arabskich, Syrii, wcześniej Bośni i Hercegowiny. Opowiadały, że czują się jak szpiedzy („mama prosi, żeby obserwować tatę”), uchodźcy (ciągłe przenoszenie się z miejsca na miejsce w ramach opieki naprzemiennej).   Nawet 10 lat po rozwodzie najstarsze córki cierpią. Dlaczego? Ba, zdarza się, że nawet 10 lat po rozwodzie rodzice ciągle nie mogą przepracować tej sytuacji. Używają dzieci jako posłańców przenoszących wiadomości, nie rozmawiają ze sobą. To sytuacje skrajne, ale się zdarzają. Dzieci w takiej sytuacji zastanawiają się na przykład, czy wypowiedzenie imienia matki lub ojca jest „legalne”,...

Czytaj dalej