Życie Robina Williamsa, choć pełne sukcesów, było jak ponury żart
Mat.prasowe

Życie Robina Williamsa, choć pełne sukcesów, było jak ponury żart

Robin Williams, według magazynu „Entertainment Weekly”, najśmieszniejszy człowiek na ziemi cierpiał na depresję, był uzależniony od alkoholu i kokainy. Mając 63 lata, popełnił samobójstwo.
Sylwia Arlak
21.07.2020

Żona Robina Williamsa, Susan wspominała, że tamtego dnia wieczorem czule się pożegnali – jak zwykle. W jednym z wywiadów mówiła, że widziała, jak jej mąż szukał czegoś w swojej szafie, a w końcu wyszedł z iPadem, żeby poczytać przed snem. Wzięła to za dobry omen. Od miesięcy nie był zainteresowany lekturą.  Nawet nie oglądał telewizji. Potem zobaczyła, jak Robin idzie do swojej sypialni na końcu korytarza. Następnego dnia dochodziło już południe, gdy zorientowała się, że od poprzedniego wieczora jeszcze się nie widzieli. Nacisnęła klamkę, było zamknięte, Zapukała, na darmo. Asystentka za pomocą rozgiętego spinacza do papieru otworzyła zamek w drzwiach do sypialni. Zobaczyli wiszącego Robina – powiesił się na pasku od spodni.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Robin Williams od dziecka zabawiał innych

Swojego wymarzonego Oscara otrzymał za rolę terapeuty w filmie „Buntownik z wyboru” (nagroda dla najlepszego aktora drugoplanowego). Oprócz nagrody, otrzymał jeszcze trzy nominacje, w tym za rolę profesora literatury angielskiej ze „Stowarzyszenia umarłych poetów”. Widzowie kochali go też za lżejsze filmy – postacią ojca, który po rozwodzie udaje opiekunkę własnych dzieci w filmie „Pani Doubtfire” podbił serca milionów! 

W trakcie 38-letniej kariery wystąpił w sumie w 74 filmach. Był wielbiony, nagradzany – i wciąż czuł pustkę.

Urodził się 21 lipca 1951 roku, jako jedyne dziecko dyrektora Roberta i Laurie (modelki i aktorki) Williamsów. Rodzice nie byli idealnymi opiekunami, dziecko odrywało ich od ich pasji i zajęć.  Aby poradzić sobie z samotnością, już w wieku kilku lat Robin tworzył w głowie postaci i dialogi.

W szkole nie było lepiej. Jako niezdarny chłopiec z nadwagą był zastraszany i wyśmiewany. Szósta klasa  — jak wspominał lata później — była najtrudniejszym rokiem w jego życiu. Wyzywany, fizycznie nękany wielokrotnie wracał do domu z płaczem. Jego jednymi przyjaciółmi były postacie, które tworzył w swojej wyobraźni. Wczesne lata jego życia doprowadziły do głębokiej depresji, z którą zmagał się już do końca życia.

Komedia i śmiech były dla niego tarczą, za którą się chował. Zaczęło się od matki. Laurie miała ostry dowcip i często używała humoru podszytego sarkazmem. Chcąc nadawać na tych samych falach, Robin robił wszystko, by ją rozśmieszyć. Uważał, bycie sobą za niewystarczające. Musiał być zabawną wersją siebie. „Myślę, że najsmutniejsi ludzie zawsze z całych sił starają się uszczęśliwić ludzi”  — mówił wiele lata później.

Kiedy miał 16 lat, jego ojciec przeszedł na emeryturę, a rodzina przeniosła się do San Francisco. Nastolatek studiował nauki polityczne w Claremont Men’s College, a w międzyczasie brał udział w kursach improwizacji. Szlifował komediowy talent i szybko zyskał reputację klasowego klauna. Następnie uczęszczał do College od Marin, gdzie studiował aktorstwo, a później otrzymał stypendium na studia w Juilliard School w Nowym Jorku (w tamtym czasie udało się to tylko dwóm studentom, drugim był aktor Christopher Reeve). „Nigdy nie widziałem, żeby ktoś miał tyle energii. Patrzyłem na niego z podziwem” — wspominał lata później Reeve, który stał się jego bliskim przyjacielem. Nauczyciele byli Robinem zachwyceni, ale on sam czuł się sfrustrowany. Po dwóch latach instruktorzy powiedzieli mu, że niczego więcej już go nie nauczą. Jeden z nich uważał go wręcz za geniusza, któremu nie służyła konserwatywna szkoła.

Nie był gotowy na popularność

Na początku lat 70. Robin wrócił do Kalifornii, gdzie zaczął pojawiać się w klubach komediowych. Znalazł się w środowisku, w którym rządziły narkotyki i przygodny seks. Palił marihuanę i po raz pierwszy czuł, że gdzieś pasuje. Choć uwielbiał występować przed publicznością (a ona uwielbiała na niego patrzeć!), kosztowało go to wiele stresu. Pod płaszczykiem komedianta był nieśmiałym mężczyzną. Lata później wyznał, że nadużywał narkotyków i alkoholu po to, żeby poradzić sobie ze wszystkimi emocjami.

W 1977 roku Williams przeniósł się do Los Angeles i występował w Comedy Club. To tutaj odkrył go producent telewizyjny George Schlatter. Zaproponował obiecującemu artyście udział w odświeżonej wersji popularnego programu z lat 60. „Laugh-In”. Program nie przetrwał próby czasu, ale zapoczątkował karierę telewizyjną Williamsa. Dołączył do obsady „The Richard Pryor Show” i kontynuował występy na żywo. Spin off serialu „Mork and Mindy” sprawił, że Williams stał się gwiazdą dosłownie z dnia na dzień. Producenci serialu dali mu dużą wolność, dzięki czemu mógł improwizować (a w tym był najlepszy). Krytycy nie zachwycali się serialem, ale wychwalali jego gwiazdę.

Robin nie był gotowy na taką popularność. Szybko przyzwyczaił się do imprezowego stylu życia. Pił, brał narkotyki i sypiał z przygodnymi kobietami. Wracał do domu o 5. nad ranem, a przed 10. musiał być z powrotem na planie. Zdarzało mu się zasypiać podczas ujęć, czasem zupełnie nie rozumiał uwag reżysera. Pewnej nocy spotkał się z innym komikiem Johnem Belushim. Wylądowali w Chateau Marmont, gdzie Williams poczęstował kokainą swojego znajomego, a potem wyszedł. Następnego dnia Williams dowiedział się, że Belushi tamtej nocy zmarł w wyniku przedawkowania narkotyków. Był zdruzgotany i zszokowany. Obiecywał, że skończy z takim życiem. I faktycznie wraz z narodzinami pierwszego dziecka uwolnił się od używek, Miał zacząć wszystko od nowa.

Miłość i zdrada

Swoją pierwszą żonę, tancerkę Valerie Velardi poznał w 1976 roku. Pracował wówczas jako barman w San Francisco, wkrótce po odejściu z Julliard. Pobrali się dwa lata później. Kobieta przez wiele lat znosiła uzależnienie męża od kokainy i jego imprezowy tryb życia. Wraz z narodzinami ich syna, Zacharego,  Robin wyszedł z nałogu. Ale wciąż ciągnęło go do innych kobiet. Romans z kelnerką Michelle Tish Carter wiele go kosztował.

W 1986 roku Carter pozwała Williamsa, twierdząc, że świadomie zaraził ją wirusem opryszczki. Żądała od niego ponad sześciu milionów dolarów zadośuczynienia. Kilka miesięcy później jego żona złożyła pozew o rozwód. „Ach, tak, rozwód… od łacińskiego słowa oznaczającego wyrwanie męskich genitaliów przez jego portfel”  — komentował Williams.

Niespełna rok po sfinalizowaniu rozwodu z Valerie, Williams poślubił Marcię Grimes, byłą opiekunkę jego syna Zacha. Mieli romans od dwóch lat. Podczas ślubnej uroczystości, Marcia nosiła dziecko Robina, córkę Zeldę Rae. Dwa lata później urodziło im się drugie dziecko, Cody Alan. Małżeństwo przetrwało 19 lat. Marcia odeszła, bo nie mogła poradzić sobie z nawrotem uzależnienia męża. Williams ożenił się po raz trzeci w 2011 roku z graficzką Susan Schneider.

Wielka gwiazda filmowa

Po sukcesach na małym ekranie przyszedł czas na kino. Pierwszą dużą rolę zagrał w filmie „Popeye” z lat 80. Choć produkcja okazała się klapą finansową, gwiazdor dostawał kolejne propozycje. W filmie „Świat według Garpa” pokazał inną, poważną twarz. Po kilku epizodycznych rolach wystąpił w filmie „Good Morning Vietnam”, gdzie brawurowo wcielił się w starszego szeregowego Adriana, stacjonującego w Wietnamie podczas wojny. Niemal wszystko, co robił na ekranie, było improwizowane. Występ był na tyle dobry, że przyniósł mu nominację do Oscara dla najlepszego aktora.

Choć Williams rzucił alkohol i kokainę na początku lat 80., wpadł w ponowne uzależnienie na planie produkcji „The Big White ”. Przez następne trzy lata zaprzeczał, że ma problem.

Podczas kręcenia nowego programu telewizyjnego „The Crazy Ones” (w którym grał szefa agencji reklamowej) mieszkał sam w Los Angeles w skromnie umeblowanym mieszkaniu do wynajęcia. Nie były to warunki, w jakich żył w ostatnich latach. Nie mógł też przyzwyczaić się do nowego życia z Susan. W przeciwieństwie do jego byłej żony Marshy, która chętnie dbała o dom, Susan była przyzwyczajona do samodzielnego życia. Dużo podróżowała sama i z synami, nie zajmowała się codziennymi sprawami Robina i nie zawsze towarzyszyła mu, gdy pracował poza miastem. Mężczyzna nadal miał poczucie winy z powodu rozwodu z drugą żoną i matką dwójki jego dzieci. Wkrótce znów zaczął pić.

Praca była dla niego jedynym lekarstwem. „To była prawdziwa miłość jego życia. Ponad jego dzieci, ponad wszystko. Jeśli nie pracował, był cieniem samego siebie. A kiedy pracował, był jak zapalona żarówka”  — mówiła Cheri Minns, jego wizażystka. Ale z aktorem było coraz gorzej. Nawet niezawodna kiedyś pamięć buntowała się przeciwko niemu. Miał trudności z przypomnieniem sobie swoich kwestii. „W ogóle nie był w dobrej formie. Płakał w moich ramionach pod koniec każdego dnia. To było okropne”  — mówił jego przyjaciel.

„Williams wydaje się wyczerpany. Podobnie jak ten program” — pisali krytycy. „The Crazy Ones” został zdjęty z anteny. W lipcu Williams wrócił na odwyk. W tym czasie dowiedział się, że cierpi na chorobę Parkinsona. Dopiero po śmierci gwiazdy odkryto, że w rzeczywistości było to otępienie z ciałami Lewy'ego (agresywna i nieuleczalna choroba mózgu, która wiąże się z ryzykiem samobójstwa).

Po tragicznym wydarzeniu, trzecia i ostatnia żona Robina, Susan ujawniła, że od ponad roku zmagał się z napadami lęku, bezsennością, zaparciami, stresem i drżeniem rąk. Ciągle jej powtarzał: „Chcę tylko zrestartować mózg”. Robin Williams popełnił samobójstwo w wieku 63 lat. Susan winiła za jego śmierć „terrorystę w mózgu mojego męża”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Kelly Preston nie wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia. Póki nie spotkała Johna Travolty

John Travolta i Kelly Preston przez niemal 30 lat byli ukochaną parą Hollywood. Ale ich uczucie, nieraz wystawiane na próby, nigdy nie przypominało scenariusza filmu romantycznego.
Sylwia Arlak
13.07.2020

Byli ze sobą prawie 30 lat, na dobre i na złe – a w ich związku nie brakowało ani tego pierwszego, ani drugiego. Byli jednym z najdłuższych i najbardziej kochających się małżeństw w Hollywood. Rozłączyła ich dopiero śmierć: Kelly Preston, żona Johna Travolty zmarła w niedzielę 12 lipca po dwuletniej chorobie. Miała 57 lat. Ponad połowę życia spędziła z jednym mężczyzną.  „Z rozdartym sercem informuję o śmierci mojej pięknej żony, Kelly, która przegrała dwuletnią walkę z rakiem piersi. Walczyła odważnie, czerpała wsparcie z miłości bliskich. Potrzebuję teraz czasu, by pobyć z moimi dziećmi, które właśnie straciły matkę. Wybaczcie, jeśli przez jakiś czas będziemy nieobecni” – napisał na Instagramie John Travolta. Jak grom z jasnego nieba John Travolta i Kelly Preston poznali się na planie komedii „Eksperci” w 1989 roku. Dla niego to była miłość od pierwszego wejrzenia, Kelly uwierzyła mu – i zakochała się w nim – dużo później. Chociaż wszyscy znajomi byli przekonani, że między nimi jest chemia, oni sami byli ostrożni. Oboje mieli za sobą nieudane związki i przeżyli tragedie miłosne.  Po raz pierwszy w życiu Kelly Preston wyszła za mąż w 1985 r. za Kevina Gaga, ale ich burzliwe małżeństwo trwało zaledwie dwa lata. „Byłam z niewłaściwą osobą”  — mówiła w jednym z wywiadów. Potem związała się z George'em Clooneyem, a następnie zaręczyła się z Charliem Sheenem. Travolta też miał na koncie kilka związków. Najpoważniejszy z nich stworzył z Diane Hyland, którą poznał na planie filmu „Chłopiec w plastikowej bańce” w 1976 roku. Aktorka grała w nim matkę Travolty. Była od niego starsza o 18 lat. Mieli obsesję na swoim...

Czytaj dalej
Materiały prasowe

„Dzieciaki z showbiznesu”: samotność, przemoc, seks i ludzie, którzy żerują na dzieciach

Nowy dokument HBO „Dzieciaki z showbiznesu” to poruszający obraz kariery dziecięcych aktorów w amerykańskim przemyśle rozrywkowym. Ale więcej niż o bohaterach, mówi o nas, dorosłych.
Anna Zaleska
21.07.2020

Milla Jovovich wolałaby inaczej spędzać dziecięce lata. Chciała mieć koleżanki, bawić się lalkami i jeździć na letnie obozy z rówieśnikami. Od najmłodszych lat musiała jednak pracować. Była uczona aktorstwa, chodziła na przesłuchania i sesje zdjęciowe. Gdy miała 11 lat, zaczęła karierę jako modelka; 13 – zadebiutowała na ekranie w dreszczowcu erotycznym (!) „Spotkanie dwóch księżyców”; 14 – wystąpiła w „Powrocie na Błękitną Lagunę” (1991). Za tę ostatnią rolę straszliwie zresztą oberwała od krytyków, była nawet nominowana do Złotej Maliny jako najgorsza nowa gwiazda. Traumatyczne doświadczenie dla nastolatki, która dopiero buduje w sobie poczucie własnej wartości. W przypadku Milli Jovovich to matka wymarzyła dla córki karierę. Galina Loginowa była gwiazdą filmową w Związku Radzieckim, po emigracji za ocean musiała pracować jako gosposia, usługując na przyjęciach ludziom z branży filmowej. Patrząc z perspektywy czasu Milla Jovovich podejrzewa, że miała stać się dla matki przepustką do wielkiego świata. Za wszelką cenę. Dokument HBO o dzieciach w showbiznesie Każdego roku 20 tys. dziecięcych aktorów stara się o rolę w Hollywood, dla 19 tys. kończy się to porażką. Nie ma badań, które by odpowiedziały na pytanie, ile spośród tych dziesiątek tysięcy dzieci naprawdę marzy o tym, by zostać aktorem, a ile – jak Milla Jovovich – zaspokaja ambicje rodziców. Z całą pewnością jednak i jedni, i drudzy niewiele wiedzą o ciemnych stronach życia małoletnich gwiazd. Wygadane, bystre, zadowolone z siebie dzieciaki w telewizyjnych talk show nie opowiadają o tym, jaką cenę płacą za sukces. Może zresztą same jeszcze tego nie rozumieją? A może boją się mówić? Albo wiedzą, że i tak nikt ich nie wysłucha? Henry Thomas –...

Czytaj dalej
Robert Downey Jr. i Susan Downey
East News

Robert Downey Jr. był na dnie, gdy poznał Susan. Ta miłość uratowała mu życie

Był rewelacyjny jako Sherlock Holmes, Dr Dolittle i oczywiście Iron Man. Ale tych roli by nie było, gdyby nie Susan, żona aktora. Robert Downey Jr. wie, że wszystko, co osiągnął, zawdzięcza swojej żonie. I okazuje jej to na każdym kroku.
Magdalena Żakowska
12.07.2020

Susan wyciągnęła Roberta Downeya Jra z dna uzależnienia, uzdrowiła i zorganizowała jego wielki powrót. Chyba największy powrót w historii Hollywood.  Robert Downey Jr. przez lata miał opinię niereformowalnego pijaka i narkomana. W więzieniu spędził rok. Dopiero Susan postawiła go do pionu. Aktor trzykrotnie próbował umówić się z nią na randkę. Bezskutecznie. Kiedy się w końcu zgodziła, miała jeden warunek: Robert musi być trzeźwy. Reżyser Guy Ritchie uważa ich za najpiękniejszą parę Hollywood. „Są jak dwie strony tej samej monety. Kochają się mimo przeciwieństw”. Chyba wszyscy zgodzimy się, że logo wytwórni filmowej znaczy coś więcej niż tylko logo. Trudno wyobrazić sobie MGM bez ryczącego lwa, DreamWorks Stevena Spielberga bez chłopca siedzącego na księżycu i łowiącego beztrosko ryby albo studio Pixar bez lampy skaczącej po „i”. Kiedy Robert Downey Jr. i jego żona Susan otwierali 10 lat temu własną wytwórnię, nie zastanawiali się długo. Ich logo to znak drogowy przedstawiający pacjenta zakładu psychiatrycznego w kaftanie i goniącą go pielęgniarkę. Trudno o lepszy symbol łączącej ich relacji.  Robert Downey Jr i Susan Downey – ta miłość była im pisana Poznali się na planie thrillera „Gothika” w 2003 roku. Robert Downey Jr. grał tam u boku Halle Berry. To była kolejna niewiele znacząca rola w jego dorobku. W Hollywood już wtedy wyprzedzała go reputacja człowieka i aktora, na którym nie można polegać. Dla Susan „Gothika” była jednak czymś więcej, pierwszym filmem, który samodzielnie produkowała dla wytwórni Silver Production, wielkim krokiem w karierze. Ostatnia rzecz, o której wtedy myślała, to związek ze słynącym z romansów przebrzmiałym gwiazdorem.  „Po raz pierwszy spotkaliśmy się w...

Czytaj dalej