Stephenie Meyer zmienia zdanie co do kolejnej części „Zmierzchu” – fani sagi nie mogą uwierzyć!
Kadr z filmu Zmierzch

Stephenie Meyer zmienia zdanie co do kolejnej części „Zmierzchu” – fani sagi nie mogą uwierzyć!

12 lat temu Stephenie Meyer złamała serca wszystkim fanom „Zmierzchu”: po tym jak fragment „Midnight Sun” trafił nielegalnie do internetu, autorka ogłosiła, że kolejna część wampirzej sagi nie powstanie. Teraz jednak zmieniła zdanie.
Sylwia Arlak
05.05.2020

O tym, czy saga „Zmierzch” była światu potrzebna można dyskutować godzinami. Jedno jednak nie ulega wątpliwości – powieści o wampirach pióra Stephanie Meyer stały się jednymi z najbardziej poczytnych książek XXI wieku. Od premiery pierwszego tomu w 2004 r., Amerykanka sprzedała ponad 100 milionów egzemplarzy. Wielką popularnością cieszyła się również filmowa adaptacja sagi z Kristen Stewart i Robertem Pattinsonem w rolach głównych.

Meyer wydała cztery tomy („Zmierzch”, „Księżyc w nowiu”, „Zaćmienie”, „Przed świtem”), a potem obiecała fanom jeszcze jeden – „Midnight sun”. Już trwały intensywne prace nad powieścią, kiedy jej fragment trafił nielegalnie do Internetu. Meyer była wściekła. „To ogromne naruszenie moich praw jako autora, nie mówiąc już o mnie jako istocie ludzkiej” – mówiła w 2008 roku.

Co prawda udostępniła fragment książki na swojej stronie internetowej, ale nie wiadomo było czy i kiedy cała powieść ujrzy światło dzienne. Teraz ogłosiła, że kolejna część sagi, „Midnight sun” ukaże się już w sierpniu.

„Jestem ogromnie podekscytowana, że wreszcie mogę to ogłosić. Moja nowa książka pojawi się 4 sierpnia. To szalony czas, więc nie byłam pewna, czy to właściwy moment, aby wydać tę powieść. Niektórzy z was czekali jednak tak długo, że wydawało się, że nie mogłam już dłużej zwlekać” – ogłosiła autorka w specjalnie nagranym na tę okazję filmie. Prace nad powieścią trwały ok. 14 lat z przerwami.

W „Midnight sun” ponownie śledzimy losy Belli Swan i wampira Edwarda Cullena. Tym razem jednak historia  opowiedziana jest z perspektywy Edwarda. Dzięki temu zabiegowi jest dużo mroczniej i jeszcze bardziej tajemniczo. „Im więcej pisałam, tym bardziej byłam przekonana, że Edward zasłużył na to, aby opowiedzieć jego historię” — napisała na swojej stronie internetowej Meyer.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
„Sala samobójców. Hejter” – film Jana Komasy
mat. prasowe

Jan Komasa, reżyser „Hejtera” i „Bożego ciała” szczerze o życiu po sukcesie

Jan Komasa z kolejną nagrodą za „Hejtera” – film polskiego reżysera wygrał najważniejszy konkurs Tribeca Film Festivalu w Nowym Jorku, jednego z najważniejszych festiwali filmowych w Ameryce. Jeden z członków jury uzasadniał wybór: „Inspirujący, moralnie potężny, wnikliwy".
Sylwia Niemczyk
30.04.2020

Wspólnota, rodzina, samotność to tematy, które mnie fascynują. Zastanawiam się w moich filmach, jak bardzo potrafimy się poświęcić, żeby być wśród innych, i jak bardzo cierpimy, kiedy jesteśmy poza grupą” – rozmowa z reżyserem Janem Komasą, twórcą m.in. filmów „Sala samobójców. Hejter” i „Boże Ciało” Marta Strzelecka, „Uroda Życia” Był pan kiedykolwiek wcześniej tak bardzo zapracowany jak teraz? Jan Komasa: Ostatnio było wyjątkowo, bo mam za sobą intensywną promocję „Bożego Ciała” związaną z Oscarami. Ona zresztą wciąż trwa, film wchodzi do kin w kolejnych krajach. Nikt z nas, jego twórców, nie sądził, że zajdziemy aż tak daleko. Tymczasem z powodu nominacji i związanych z nią nowych obowiązków, musieliśmy przesunąć premierę mojego najnowszego filmu, czyli „Sala samobójców. Hejter”.  Nie wyobrażałem sobie, że dzięki „Bożemu Ciału” od końca sierpnia ubiegłego roku, czyli od festiwalu w Wenecji, bez przerwy będę w trasie promocyjnej. Ale nie narzekam. Zawsze rozwijałem kilka projektów jednocześnie. A teraz prace nad scenariuszami, które od jakiegoś czasu chciałem zrealizować w Stanach, nabierają przyspieszenia, bo stałem się tam po prostu bardziej rozpoznawalny. Czyli nie odpoczywa pan dużo? Niespecjalnie. Ale mam nadzieję, że niedługo razem z rodziną zaszyjemy się w ciszy. Zanim „Hejter” narobi szumu w mediach. Żonie i dzieciom musi być trudno, kiedy tak często pana nie ma. Od lat dużo czasu spędzam w podróżach, poza domem, jak marynarz. Nie jest im łatwo, ale doskonale znają tę sytuację. Koniec ubiegłego roku spędziłem w Stanach, z przerwą na Boże Narodzenie, początek też – dni miałem szczelnie wypełnione od rana do...

Czytaj dalej
East News

Ile ulubionych powieści księżnej Kate już przeczytałaś?

Księżna Cambridge najchętniej sięga po klasykę, na liście jej ulubionych książek są m.in. romantyczne powieści Jane Austin.
Anna Zaleska
30.04.2020

Przywykliśmy do tego, że cokolwiek zrobią czy powiedzą książę William i księżna Kate, trafia na czołówki gazet i/lub staje się internetowym viralem. Na czas lockdownu rodzina przeniosła się do wiejskiej posiadłości Anmer Hall w Norfolk, którą para dostała w prezencie ślubnym od królowej. Stąd książę George i księżniczka Charlotte uczestniczą w zdalnym nauczaniu, a księżna ma więcej niż zwykle czasu na czytanie. I właśnie lista jej lektur krąży ostatnio po internecie wraz z pytaniem: ile spośród ulubionych książek księżnej Cambridge już przeczytałaś? Wśród dwunastu pozycji dominuje brytyjska klasyka, dużo jest powieści z epoki wiktoriańskiej. To świetny, bardzo urozmaicony wybór na czas kwarantanny. Są tu i romanse, i przygody, i mroczne opowieści. Choć zupełnie zabrakło literatury współczesnej. 12 ulubionych książek księżnej Kate: „Rozważna i romantyczna”, Jane Austen „Opactwo Northanger”, Jane Austen „Mansfield Park”, Jane Austen „Wichrowe wzgórza”, Emily Bronté „Tessa d'Urberville”, Thomas Hardy „Miasteczko Middlemarch”, George Elliot „Samotnia”, Charles Dickens „Opowieść wigilijna”, Charles Dickens „Sonety”, William Shakespeare „Portret Doriana Greya”, Oscar Wilde „Pies Baskerville'ów”, Arthur Conan Doyle „Odyseja”, Homer    

Czytaj dalej
met 2020 wspomnienie met gala 2019 moda czerwony dywan Lady Gaga
East News

Jennifer Lopez, Kendell Jenner i inni wspominają Met Galę 2019 na Instagramie 

Rihanna w „sukience-omlecie” czy Katy Perry w kreacji inspirowanej żyrandolem? W tym roku święto mody się nie odbędzie, ale razem z gwiazdami możemy przeżyć te emocje jeszcze raz!
Zuzanna Szustakiewicz
06.05.2020

Na co dzień monumentalne schody przy Piątej Alei prowadzące do The Metropolitan Museum of Art to ulubione miejsce nowojorczyków i turystów. Można na nich przysiąść choćby po to, by zjeść bajgla i napić się kawy z papierowego (lub bardziej ekologicznie: wielorazowego) kubka. Ale w jeden dzień w roku te schody stają się częścią spektakularnej scenografii towarzyszącej najważniejszej modowej imprezie świata — Balowi Met.   First Monday in May   Choć sama impreza trwa pół dnia (i nocy) to przygotowania do „Pierwszego Poniedziałku w Maju” - jak o gali mówią ludzie z branży, zajmują cały rok. Nic dziwnego skoro Met Ball jest dla świata mody tym, czym rozdanie Oskarów dla świata kina.  Pierwsza gala Met odbyła się 1948 roku. To doroczne wydarzenie od początku ma charakter benefitu, na którym zbiera się fundusze na działalność Costume Institute. Od połowy lat 70. impreza ma motyw przewodni. Jest tematycznie powiązana z dorocznymi modowymi ekspozycjami w MET i jest jednocześnie imprezą inaugurującą te wystawy. Met Gala 2019 odbyła się pod hasłem „Camp: Notes on Fashion”. Dzień przed wydarzeniem okazało się, że dywan zamiast czerwonego będzie tym razem... różowy. Nie tylko zeszłoroczny dywan, ale i większość kreacji przejdzie do historii mody jako jedne z najbardziej spektakularnych. W końcu nie tylko ranga wydarzenia, ale sam temat, czyli kiczowata, przesadzone estetyka campu to był doskonały do tego pretekst.   Na różowym dywanie?   Poznajcie top kreacje tamtego wieczoru. W ciekawe w tym gronie znalazł się wyjątkowo mężczyzna. Billy Porter (modowe objawienie zeszłego roku) wystąpił w złotym kostium ze skrzydłami, a także samo wejście aktora, niesionego na platformie przez sześciu półbogów, było jak narodziny Feniksa. Oczywiście zachwyciła...

Czytaj dalej
Roman Gutek
Łukasz Gawroński

Roman Gutek o przyszłości kina: „Ludzie wrócą. Już za nimi tęsknię” 

Pierwsze kina otworzą się na widzów prawdopodobnie na przełomie maja i czerwca, ale rygory sanitarne będą bardzo wysokie.
Magdalena Żakowska
06.05.2020

Roman Gutek co roku na festiwalu Nowe Horyzonty, nie tylko prezentuje najlepsze premiery filmowe, ale też pokazuje nam, co ciekawego dzieje się w kinie światowym. W tym roku, po raz pierwszy od 20 lat festiwal się nie odbędzie w lipcu, ale w listopadzie, razem z drugim festiwalem organizowanym przez Stowarzyszenie Nowe Horyzonty: American Film Festival. Takie są plany – bo dzisiaj niczego nie wiadomo na pewno. Wiadomo jednak, że tęsknimy za kinem i czekamy na premiery filmowe 2020. Pytamy Romana Gutka o przyszłość kina i filmy najlepsze na kwarantannę.  Magdalena Żakowska, „Uroda Życia”: Myśli pan, że ludzie wrócą do kin? Roman Gutek: Wrócą. To będzie proces. Sieć Multikino zrobiła niedawno badania wśród swoich widzów, z których wynika, że 20 procent z nich jest gotowa wrócić do kin natychmiast, 40 procent po miesiącu od ich otwarcia, a kolejne 20 procent po dwóch miesiącach. To w sumie 80 procent widzów – bardzo optymistyczne dane. W ramach komisji antykryzysowej przygotowujemy też dużą akcję „Powrót do kina”, na którą złożą się PISF, dystrybutorzy, kiniarze. Mamy nadzieję, że pomogą również media. Będziemy informować w niej widzów, jakie zasady bezpieczeństwa dla nich przygotowaliśmy, ale też, że po prostu za nimi tęsknimy. Bo tęsknimy. Kiedy kina już się dla widzów otworzą, będzie co oglądać. Wielkie wytwórnie filmowe trzymają na ten moment swoje najważniejsze produkcje.  No właśnie niekoniecznie. W pierwszym etapie po otwarciu kin, którego można spodziewać się na przełomie maja i czerwca, może być z tym problem. Rygory sanitarne wymuszą ograniczoną liczbę widzów, czyli też mniejsze przychody dla dystrybutorów. Obawiam się, że nie będą chcieli dać dużych tytułów. Błędne koło. ...

Czytaj dalej