Zbigniew Cybulski był gwiazdą, jakiej wcześniej w Polsce nie było. Zginął tragicznie w wieku 40 lat
East News

Zbigniew Cybulski był gwiazdą, jakiej wcześniej w Polsce nie było. Zginął tragicznie w wieku 40 lat

Zbigniew Cybulski miał podobno dwie twarze. Pierwszą z nich – aktorską – znali wszyscy. Druga skrywała wiele tajemnic.
Kamila Geodecka
04.02.2021

Czy był wielkim aktorem? Nie. Czy miał talent? Na pewno. Czy był genialny? Kto wie. Ale był przede wszystkim fascynujący i niedokończony” – mówił o Zbigniewie Cybulskim Jan Kreczmar, słynny rektor warszawskiej PWST.

Zbigniew Cybulski już dawno został okrzyknięty legendą, polskim Jamesem Deanem. Pamiętamy jego charakterystyczne okulary oraz skórzaną kurtę, w której chodził niemal cały czas. Legenda mówi, że aktor miał nie stronić od romansów. Podobno uwielbiał zabawę. W końcu stał się ikoną, symbolem buntu pewnego pokolenia. Ale pod legendarną opowieścią o Zbigniewie Cybulskim kryje się historia wrażliwego człowieka, który po osiągnieciu sukcesu już nigdy nie był z siebie w pełni zadowolony.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zbigniew Cybulski – narodziny aktora

Zbigniew Cybulski urodził się w 1927 roku we wsi Kniaże, która dziś znajduje się na terenie Ukrainy. Jego dziadkowie mieli tam duży majątek, który był prawdziwą Arkadią dla małego Zbyszka. Aktor spędził tam sporą część swojego dzieciństwa. Przed II wojną światową zamieszkał w Warszawie na nowo wybudowanym osiedlu na Żoliborzu. W stolicy mieszkał z ojcem – urzędnikiem w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – oraz matką, która pracowała w domu, zajmując się dwójką synów. Po wojnie skończył gimnazjum w Dzierżoniowie na Dolnym Śląsku. Zaraz po uzyskaniu dyplomu w 1947 roku rozpoczął studia w Krakowie.

Początkowo studiował dziennikarstwo, jednak już po dwóch latach postanowił zdawać egzaminy do Państwowej Wyższej Szkoły Artystycznej w Krakowie. Udało mu się nie tylko dostać na wymarzone studia, ale także ukończyć je w 1953 roku. W tym samym roku wyjechał do Gdańska, by rozpocząć pracę w Teatrze Wybrzeże, gdzie debiutował rolą Ferdynanda w sztuce „Intryga i miłość” Schillera.

Czytaj też: Andrzej Zaucha zginął z ręki zazdrosnego męża kochanki. To zabójstwo wstrząsnęło cała Polską

Zbigniew Cybulski i najpiękniejszy czas w życiu

Zbigniew Cybulski zawsze mówił, że to właśnie w Gdańsku przeżył najlepsze lata swojego życia. Nie tylko rozpoczął tu swoją karierę aktorską, ale także założył razem z Bogumiłem Kobielą i Jackiem Federowiczem teatr BIM-BOM. W Gdańsku poznał także swoją żonę – Elżbietę Chwalibóg – artystkę-plastyczkę. Od kiedy byli parą? Nie pamięta tego nawet sama Chwalibóg.

„Uwielbiałam Bobka [Bogumiła Kobielę – przyp. red.], był szalenie wesoły i bezpośredni, z każdym potrafił nawiązać znajomość. Zbyszek był raczej nieśmiały i trzymał się z boku. Chodził w płaszczu bez guzików i grubym swetrze. Z Bobkiem byli nierozłączni. Trzymaliśmy się wszyscy w jednej paczce” – wspominała Elżbieta Chwalibóg w rozmowie z Dorotą Karaś, autorką książki „Cybulski. Podwójne salto”.

Troje przyjaciół mieszkało też w jednym pokoju kołchozu. Ubogie warunki nikomu jednak nie przeszkadzały. Artyści całe dnie spędzali na uczelniach, na próbach, na przygotowaniach do kolejnych spektakli. Sama Elżbieta szyła kostiumy dla aktorów z teatru BIM-BOM. Życie towarzyskie toczyło się w SPATiF-ie. Mieszkanie miało być miejscem do przespania się.

Po jednym z balów studenckich Zbyszek postanowił odprowadzić Elżbietę do mieszkania jej ciotki, gdzie miała wyjątkowo spać tej nocy. Błądzili po sopockich lasach i nie mogli trafić do celu. „Chodziliśmy tak długo, aż w końcu zostaliśmy parą. A ponieważ mieszkaliśmy już razem, to jakoś tak zostało” – wspominała Chwalibóg.

Życie przed filmem „Popiół i diament”

Zbigniew Cybulski zaczął grać w filmach zaraz po ukończeniu studiów. W 1954 roku pojawił się w „Pokoleniu” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Większość jego roli została jednak wycięta i finalnie pojawił się tam jako postać epizodyczna. Epizody zagrał też w filmach „Kariera” czy „Tajemnica dzikiego serca”. Na nieco większą rolę mógł liczyć w filmie „Trzy starty” Lenartowicza czy we „Wrakach” wyreżyserowanych przez Ewę i Czesława Petelskich.

W 1958 roku Zbigniew Cybulski zagrał też główną rolę Piotra w filmie, który powstał na podstawie opowiadania Marka Hłaski „Ósmy dzień tygodnia”. Za reżyserię odpowiadał Aleksander Ford. Cybulski nie dożył jednak polskiej premiery tego filmu. Ze względu na to, że w produkcji wiernie oddano realia lat 50. XX wieku, film nie przeszedł cenzury. Polacy „Ósmy dzień tygodnia” mogli zobaczyć dopiero w 1983 roku.

Życie po filmie „Popiół i diament”

Cybulskiemu prawdziwą sławę przyniosła rola Maćka Chełmickiego w filmie „Popiół i diament” wyreżyserowanym przez Andrzeja Wajdę. Premiera odbyła się w 3 października 1958 roku.  Od tego momentu nic już nie było takie samo. Zbigniew Cybulski stał się prawdziwą gwiazdą kina. Ludzie rozpoznawali go na ulicy, chcieli mu podawać rękę i z nim rozmawiać. Czasami nawet nie widzieli różnicy między aktorem a postacią, którą zagrał. Raz pewien mężczyzna złapał Cybulskiego za rękę i powiedział: „Tak bardzo się cieszę, że pan jednak żyje!”.

Wcześniej w Polsce nie było gwiazd na taką skalę. Wszelkie wzorce gwiazdorstwa dopiero się kształtowały. Wiele osób zaczęło dosłownie wariować na punkcie Zbigniewa Cybulskiego, jednak nikt nie wiedział, jak się zachować, co robić i na jakich zasadach odbywa się ta społeczna gra „fan-aktor”.

Nie wiedział tego także Cybulski, który chciał być po prostu miłym i otwartym Zbyszkiem, z którym każdy może się przywitać i uciąć pogawędkę. Swoją sławą chciał osiągnąć coś więcej, traktował ją jak misję. Pragnął wysłuchać każdego i jeśli tylko to było możliwe, pomagać. To szlachetna postawa, która w rzeczywistości okazała się autodestrukcyjna.

Ciąża, ślub, wesele

Niedługo przed premierą filmu Andrzeja Wajdy Zbigniew Cybulski dostał od gdańskiego magistratu kawalerkę w Bramie Straganiarskiej. Była bardzo mała, zazwyczaj było w niej duszno, okna wychodziły na rzekę. Zamieszkał tam z Elżbietą Chwalibóg.

Podobno wszystkie dziewczyny z Gdańska wiedziały, gdzie mieszka Cybulski i przynosiły mu małe upominki lub podrzucały pod drzwi liściki miłosne. Rodzice rozpoznawalnego aktora nie mogli dowiedzieć się, że ten mieszka z dziewczyną bez ślubu, dlatego gdy Cybulscy odwiedzili syna w kawalerce, Chwalibóg musiała się na chwilę wyprowadzić do sopockiego mieszkania ciotki.

Wszystko zmieniło się, gdy zaszła w ciążę. Dla rodziców gwiazdora było nie do pomyślenia, by para mogła żyć i wychowywać dziecko bez ślubu. Młodzi artyści przygotowali więc uroczystość. Na obrączkach mieli wygrawerowane: 30 sierpnia 1960 roku. W tym dniu do Urzędu Stanu Cywilnego zjechał się tłum ludzi, głównie artystów. „Przyjechali ludzie, którzy w ogóle nie byli zaproszeni. Na zasadzie: »Zbyszek ma ślub? To jedziemy«” – wspominała Elżbieta Chwalibóg.

Finalnie zamiast 30 osób było ich ponad 100. Wszyscy czekali na pana młodego, który poprzedniej nocy bawił się na swoim wieczorze kawalerskim z kolegami. W końcu się pojawił, a jego charakterystyczne ciemne okulary przez cały czas były na jego twarzy.

Po uroczystym wymienieniu się obrączkami wszyscy pojechali na wesele do Chmielna na Kaszubach. Goście dotarli tam autobusem, a sam pan młody na miejsce podjechał swoim ukochanym motorem. Zabawa trwała do rana. Kilka dni później odbył się ślub kościelny, na który nalegali rodzice Cybulskiego.

Warszawa

Pod koniec 1960 roku Cybulski z żoną przeprowadził się do Warszawy. Sądził, że w końcu uda mu się zagrać w czymś równie dobrym jak „Popiół i diament” i po cichu liczył na rozwój kariery. Stolica przyjęła go jednak z dystansem, a propozycje ról wcale nie sypały się z nieba. Dodatkowo w Warszawie nie miał przyjaciół ani rodziny. Gdy urodziło mu się dziecko, Elżbieta przez miesiąc musiała mieszkać w szpitalu, a sam Cybulski pomieszkiwał w tym czasie w garderobie teatru Ateneum. W końcu Olga Lipińska załatwiła im mieszkanie na ulicy Czerniakowskiej. Elżbieta Chwalibóg-Cybulska mieszka tam do dziś.

Przeprowadzka do Warszawy zakończyła radosny etap w życiu Zbigniewa Cybulskiego. Chociaż był rozpoznawalną gwiazdą, wciąż żył skromnie. Przyjmował niemal każdą rolę, brał udział we wszystkich nagraniach. Nie było go stać na to, by odmawiać. Prawdopodobnie to jednak nie skromne warunki życiowe były dla niego najgorsze. Aktor wciąż czekał na wielką rolę, w której mógłby ponownie zabłysnąć. Wiedział też, że na jego kolejny sukces czeka cała Polska. 

„Zbyszek nie był człowiekiem o zbyt mocnej konstrukcji psychicznej. Bardzo więc przeżywał, że propozycji teatralnych i filmowych z czasem pojawiało się coraz mniej. Kiedy się dowiedział, że Wojciech Jerzy Has przygotowuje się do ekranizacji »Lalki«, namówił mnie, byśmy przeszli się wrocławską ulicą 18 Stycznia, bo tam reżyser najczęściej wychodził z psem. Zbyszek wstydził się zadzwonić do niego i powiedzieć, że zawsze marzył o roli Wokulskiego. Uważał, że teraz, kiedy znacznie przytył, »wydoroślał«, a jednocześnie nie zagasła w nim do końca iskra romantyka, taka propozycja mogłaby być ciekawa” – opowiadał  Alfred Andrys.

Zbigniew Cybulski – śmierć

Wieczór 7 stycznia 1967 roku Zbigniew Cybulski i Alfred Andrys spędzili we Wrocławiu. Początkowo gościli u  pisarza Ludwika Flaszena, a następnie przenieśli się do mieszkania Ewy Warwas – ówczesnej kochanki Cybulskiego. Kobiecie zależało na tym, by jej związek z aktorem stał się bardziej stabilny, nalegała na konkretną deklarację dotyczącą wspólnej przyszłości. Cybulski nic obiecać nie mógł. Wciąż był związany z Elżbietą, miał dom i dziecko.

Para rozmawiała, a czas płynął. Zbigniew Cybulski musiał zdążyć na pociąg do Warszawy. Tej nocy uciekło mu ich kilka, został tylko jeden – ekspres „Odra” o 4.20. „Wpadliśmy więc po rzeczy do hotelu Monopol i potem prosto na dworzec. Gdy wbiegliśmy na peron, pociąg powoli ruszał. Wskoczyłem do wagonu pierwszy, Zbyszek nie zdążył. Nie był już taki wysportowany i szczupły jak kiedyś. Miał też długi, ciężki kożuch krępujący ruchy. Zsunął się między peron a schodek. Przerażony pociągnąłem hamulec bezpieczeństwa, ale było już za późno. Zmarł z powodu pękniętej od uderzenia wagonu wątroby. Dróżniczka zeznała, że patrząc w moją stronę, powtarzał: »Alfa, nie zostawiaj mnie samego«” – wspominał Alfred Andrys. 

Zbigniew Cybulski był legendą, dlatego wokół jego śmierci zaczęło krążyć wiele plotek. Niektórzy twierdzili, że aktor uwielbiał wskakiwać w ostatniej chwili do pociągu i w taki sposób podnosić sobie poziom adrenaliny. Inna plotka mówiła, że tego tragicznego poranka aktor był bardzo pijany. Gazety miały nawet spekulować, że to właśnie tego dnia Cybulski miał jechać do Marleny Dietrich, z którą podobno romansował. Większość tych doniesień nie miała jednak nic wspólnego z prawdą.

Zbigniew Cybulski zmarł w wieku 40 lat. Zagrał w 35 filmach fabularnych, 10 sztukach teatralnych i 9 spektaklach telewizyjnych. Miał w planach napisanie scenariusza opowiadającego o trzech kobietach jego życia. Podobno dzień przed śmiercią odebrał telefon z Nowego Jorku. Miał usłyszeć, że został wybrany do roli Kowalskiego w sztuce „Tramwaj zwany pożądaniem” Tennessee Williamsa.

***

W tekście wykorzystano cytaty z książki Doroty Karaś „Cybulski. Podwójne salto” wydawnictwa Znak.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kalina Jędrusik
East News

Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat – miłość, która się w głowie nie mieści 

Ona była jego Marilyn Monroe, on jej Federico Fellinim. Kochali się na śmierć i życie. Dawali sobie wszystko – wsparcie, przyjaźń i wolność.
Magdalena Żakowska
03.09.2020

To nie było tak, że starszy pan wziął sobie za żonę młodą seksowną laskę, która potem „urwała mu się ze smyczy”. Ani tak, że on intelektualista, a ona głupia aktoreczka. Mimo szesnastoletniej różnicy wieku Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat tworzyli partnerski związek, a Kalina dorównywała mężowi nie tylko inteligencją, ale i poczuciem humoru. Oboje mieli silne charaktery i dość egoistyczne podejście do życia. Ale w tamtych czasach niewiele było małżeństw tak zgodnych, tak uczciwych wobec siebie i oddanych sobie do końca. Nie pasowali do ciasnych ram PRL-owskiej rzeczywistości, więc stworzyli sobie własny świat, oparty na własnych, wspólnie wypracowanych zasadach. Nikt tu nie był stratny.  Leżeli, leżeli, gadali, gadali O Stanisławie Dygacie mówiło się „dżentelmen w angielskim stylu”. Był wysoki, zawsze dobrze ubrany, palił luksusowe papierosy ze złotymi ustnikami. W 1957 roku wystąpił z partii w proteście przeciwko zamknięciu miesięcznika „Europa”. Kalinę poznał dwa lata wcześniej w Gdańsku, gdzie grała na scenie Teatru Wybrzeże.  „Poznali się w moim pokoju w Domu Aktora” – opowiadał później Jerzy Ernz. „Dygat mieszkał wtedy z żoną, też aktorką. Tego dnia, pamiętam, organizowałem akurat bibkę. Dygat usłyszał muzykę i przyszedł. Po chwili już widziałem ich razem, jak leżeli na tapczanie w poprzek. Leżeli, leżeli, gadali, gadali. I tak już zostali”. On miał 41 lat, żonę, córkę i wysoką pozycję w środowisku kulturalnym, ona 25 lat i wszystko przed sobą. Była świeżą absolwentką krakowskiej szkoły teatralnej, była zdolna, piękna i bardzo sexy.  „Dygat mieszkał z Kaliną niedaleko nas, najpierw na Dąbrowskiego, w dwupokojowym mieszkanku, wspólnie z byłą żoną Dygata, Dziunią Nawrocką, i ich...

Czytaj dalej
krysia morgenstern
1960 rok. Krystyna Morgenstern na plaży Grand Hotelu w Sopocie. Fot. archiwum domowe

Krystyna i Janusz „Kuba” Morgenstern: Jak udomowić takiego kociaka?!

On był słynnym reżyserem Polskiej Szkoły Filmowej, a ona reżyserem życia. Krystyna i Janusz Morgersternowie uchodzili za małżeństwo idealne. I to w środowisku, w którym romanse były czymś zwyczajnym.
Magdalena Żakowska
03.12.2020

Przeżyli razem ponad 50 szczęśliwych lat, aż do śmierci Janusza Morgensterna w 2011 roku. Byli jedną z najbardziej lubianych i uznawanych par w świecie filmu. Być zaproszonym do Morgensternów, oznaczało przyjęcie do warszawskiej elity.  Na przyjęciach  u Morgensternów bywali m.in. Adam Michnik, Roman Polański, Andrzej Wajda, Zuzanna Łapicka, Magda Umer. Poznali się jesienią 1959 roku. On miał 37 lat, ona dużo młodsza. Ale w tym pokoleniu wiek liczyło się inaczej. Wojna zabrała im młodość, więc odzyskiwali ją przez kolejne naście lat. Wieczne dzieciaki. Janusz – dla przyjaciół Kuba – był wesołym, pełnym życia mężczyzną, ale trzymał ludzi na dystans. Niewielu znało go dobrze. Wiadomo było, że w czasie wojny przeżył grozę. W getcie stracił całą rodzinę, został sam, kilkuletni chłopiec. Trochę opowiedział Tadeuszowi Konwickiemu, trochę Romanowi Polańskiemu, trochę Krysi, ale wszystkiego nigdy nikomu. Grunt, że kiedy powiedział jej, że nie chce mieć dzieci, zrozumiała dlaczego. Nie nalegała. Leśnik i lekarka Po wojnie Janusz Morgenstern zapisał się we Wrocławiu na studia rolnicze. Chciał zostać leśnikiem. Przyroda, las, ale przede wszystkim otwarte przestrzenie – chodziło o to, że już nigdy nie będzie zamknięty. Po roku studiów spotkał przypadkiem na ulicy kolegę z dawnych czasów, Kurta Webera (później znanego operatora, autora zdjęć do „Bazy ludzi umarłych” Petelskiego czy „Zaduszek” Konwickiego). Weber opowiedział mu o szkole filmowej w Łodzi. Na tyle zachęcająco, że Kuba z dnia na dzień rzucił studia rolnicze i pojechał na egzaminy do Łodzi. Dostał się bez problemu. W pokoju w akademiku miał Kutza, Bareję i jeszcze dwóch innych kolegów – spali na piętrowych łóżkach. W pokoju obok Andrzej Wajda. Nigdy mu o tym nie powiedzieli, ale...

Czytaj dalej
East News

Colin Firth i klątwa pana Darcy'ego

Czy rola, po której Colin Firth stał się symbolem seksu, naprawdę zaszkodziła jego karierze?
Anna Zaleska
04.05.2020

Niezapomniana scena sprzed dwudziestu pięciu lat: Colin Firth jako pan Darcy – w mokrej, oblepiającej ciało koszuli, z kroplami wody kapiącymi z włosów, bo właśnie przepłynął staw – natyka się na swoją wielką miłość Liz Bennet. Jest tak stremowany, że podczas niezręcznej rozmowy co chwila pyta ją, czy rodzice są w dobrym zdrowiu. Tych kilka minut na ekranie sprawiło, że brytyjski aktor stał się jednym z najbardziej pożądanych amantów swojego pokolenia. Wcześniej w zasadzie nieznany, po serialu „Duma i uprzedzenie” (BBC) natychmiast trafił do panteonu gwiazd. Wydawałoby się, że dla 35-letniego wówczas mężczyzny była to wymarzona sytuacja. Tymczasem ostatnio w wywiadzie dla magazynu „Good Housekeeping” Colin Firth stwierdził, że… zaszkodziła jego karierze. Ta wypowiedź wzbudziła takie zdumienie, że cytują ją i komentują najważniejsze brytyjskie media. „Guardian” żartuje z aktora, pisząc z ironią: „Pewnie chodzi o to, że zniknął po tej roli. Och, pomijając « Angielskiego pacjenta » , « Bridget Jones » , « To właśnie miłość » , « Jak zostać królem » , za które dostał Oscara. Było jeszcze wiele innych nagród, nie wspominając o paru funtach… No tak, totalnie zawalona sprawa”. Wygląda dobrze, kręci się wokół Colin Firth narzeka tymczasem, że od czasu pana Darcy'ego został zaszufladkowany jako amant i przez lata obsadzano go w rolach kogoś, kto „wygląda dobrze i kręci się wokół, a dla aktora to dosyć nudne”. Taki wizerunek utwierdziła potem seria o „Bridget Jones”, w której zagrał przedmiot westchnień głównej bohaterki – również mężczyznę  o nazwisku Darcy. Mark Darcy. Sama Bridget podczas jednego z przyjęć obserwując go myślała:...

Czytaj dalej
Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz
AFPEAST NEWS

Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz. Poznali się, gdy „wszystkie błędy mieli już za sobą”

On był po trzech rozwodach, ona – po dwóch. A jednak połączyła ich miłość, która przetrwała ponad 40 lat.
Kamila Geodecka
23.12.2020

W 1975 roku w Warszawie Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz wzięli ślub, którego właściwie nie potrzebowali. Towarzyszyło im dwóch świadków –  Basia Ślesicka i Piotr Skrzynecki, który specjalnie przyjechał z Krakowa. Młodzi powiedzieli sobie „tak”, ale nie było wesela. „Moglibyśmy żyć bez tego ślubu też” – mówiła aktorka. Już wtedy mieszkali razem. Oboje mieli za sobą doświadczenia z innych małżeństw, a przed sobą ponad 40 lat wspólnej miłości, przyjaźni, wsparcia i zrozumienia. Mogli spotkać się wcześniej, właściwie bez przerwy się mijali, przeprowadzając się do kolejnych miast, pracując w kolejnych teatrach, zmieniając kierunki studiów. Ona mówiła czasem, że mogli poznać się wcześniej. On uważał, że to dobrze, bo wszystkie błędy mieli już za sobą. Spotkania robocze W 1971 roku Andrzej Wajda pracował w krakowskim Starym Teatrze nad spektaklem „Biesy” Dostojewskiego na podstawie adaptacji Camusa. Reżyser chciał zająć się wszystkim – pracą z aktorami, opracowywaniem tekstu oraz scenografią i dekoracją. Okazało się, że nad tym ostatnim zapanować już nie mógł.  Wtedy Piotr Skrzynecki zapowiedział, że pozna go z Krystyną Zachwatowicz – scenografką i artystką kabaretową Piwnicy pod Baranami. Para poznała się w kawiarni Kolorowa w Krakowie. W końcu Zachwatowicz odwiedziła Wajdę w jego mieszkaniu. Długo dyskutowali o tym, w jaki sposób ma wyglądać przygotowywana sztuka. Od początku dobrze się dogadywali. Z czasem spotkania stały się coraz częstsze, a Andrzej Wajda zaczął przychodzić na występy kabaretowe swojej przyszłej żony. Podobno wchodził  potem do garderoby artystów i żartował. „Mam śmieszną anegdotę. Graliśmy program, w którym miałam blond perukę, usta na zielono. Ale na...

Czytaj dalej