Rafał Zawierucha znów spotka się z ekipą filmu Quentina Tarantino. Tym razem… we własnym show!
Rafał Zawierucha/ East News

Rafał Zawierucha znów spotka się z ekipą filmu Quentina Tarantino. Tym razem… we własnym show!

Już w najbliższą niedzielę 17 maja ukaże się instagramowy program „Zawierucha filmowa”. Pomysłodawca i prowadzący, Rafał Zawierucha będzie zapraszał do niego znanych gości.
Sylwia Arlak
14.05.2020

Rafał Zawierucha zdradził na swoim profilu na Instagramie, że od dawna marzył o stworzeniu programu, w którym mógłby swobodnie rozmawiać o kinie. W programie nie zabraknie znanych gości. Już w pierwszym odcinku „Zawieruchy filmowej” zobaczymy twórców z ostatniej produkcji Quentina Tarantino „Pewnego razu... w Hollywood”. W instagramowej relacji na żywo, podczas której aktor rozmawiał z Magdaleną Steczkowską, powiedział jednak, że konkretna lista nazwisk to niespodzianka.

Podczas tej samej rozmowy Rafał Zawierucha wyjaśnił, że pomysł na program powstał nie tylko z miłości do kina, ale także z potrzeby wspierania innych twórców, którzy nieraz są jeszcze na początkowym etapie swojej kariery: „Chciałbym, żeby osoby, które są już na innym pułapie, też nie bały się wciągania innych na pokład. To jest to, co powiedzieli mi kiedyś producenci »Żądła«: Musisz szanować każdego człowieka, nawet tego, co sprząta, bo nigdy nie wiesz, kiedy on cię przeskoczy i sobie o tobie przypomni” — powiedział Zawierucha.

Jesienny wieczór z książką? Oto pozycje na każdy nastrój. Jedną z nich szczególnie polecamy!

Rafał Zawierucha: pierwszy Polak u Tarantino 

Aktor w swoim nowym projekcie będzie rozmawiał ze swoimi gośćmi o filmie, zabawnych sytuacjach z planu, przygotowaniach do roli, budowaniu postaci itd. Obiecał, że podczas każdego odcinka organizowany będzie konkurs. Internauci będą mogli wygrać autograf zaproszonego gościa, a także zadawać mu własne pytania.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Witajcie! Tak - to właśnie tutaj będziecie dowiadywać się więcej o #zawieruchafilmowa Rozmowy z wyjątkowymi gośćmi! Znakomite filmy, które na pewno warto obejrzeć wiele razy! Już nie mogę się doczekać! A Wy? Dziękuję, za wsparcie pomysłu wam wszystkim ! Ale też @magdasteczkowska - bo to w trakcie naszych rozmów powiedziałem o tym marzeniu! @joannakoroniewska mam nadzieję, że osiągane wasz poziom loozu 😂😂😂 @piotr.gasowski.official nie będzie tajemnicą jeśli powiem, że bardzo liczę na Twoją obecność u mnie :) Gości będzie sporo! Ale nie robimy niczego więcej, niż to co podołamy unieść - i już! :) Jak macie propozycje filmowe bądź gości - śmiało piszcie :) nawet te najbardziej niewiarygodne - może nas gdzieś doprowadzą :) 11:11 #makeawish @jackob_art_dp @emimorell wspaniałe mózgi operacji :) And @a_m_casey - my friend! Can you imagine? Almost two years ago! In #losangeles #greattime and #photoshoot 😍😍😍thank you once again! #live #instagram #actor #film #talk #milkstudios #hollywood #losangeles #70s

Post udostępniony przez Rafał Zawierucha (@rafal_zawierucha)

Rafał Zawierucha jest jednym Polakiem, który zagrał u Quentina Tarantino. W „Pewnego razu... w Hollywood” wystąpił u boku takich gwiazd jak Brad Pitt, Leonardo DiCaprio i Margot Robbie. Choć złośliwi zauważali, że aktor pojawił się na ekranie tylko na kilka minut, to jednak nawet oni muszą przyznać, że dzięki hollywoodzkiej przygodzie kariera Polaka nabrała tempa.

Wcześniej występował w epizodycznych rolach w polskich serialach i filmach, teraz może pochwalić się jedną z głównych ról w takich produkcjach, jak „Orzeł. Ostatni patrol” i „Banksterzy” (obie czekają na swoją premierę). Pochodzący z Kielc aktor zagrał też kolejną rolę w zagranicznym filmie. Z kolei w „The Soviet Sleep Experiment”, którego akcja rozgrywa się w 1945 roku, przypadła mu główna rola. Film opowie o nieludzkich eksperymentach, jakich mieli dopuszczać się  radzieccy naukowcy w powojennym czasie. Data premiery na razie nie jest znana. Można oglądać go także w Teatrze Współczesnym, poza tym gościnnie  występuje też w Teatrze IMKA i Teatrze Telewizji.

Program Rafała Zawieruchy zadebiutuje na instagramowym aktora w niedzielę 17 maja o  godz. 18.00. Show ma być emitowane także w środy o godz. 20.00.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Veclaim Jessica Mercedes Kirschner  kampania ss 2020 Palm Reading gwiazdy w domu
mat. prasowe Veclaim

Jessica Mercedes, Anja Rubik i Bella Hadid też pracują... to znaczy pozują z domu!

Tej wiosny sesje mody nie odbywają się w tradycyjny sposób. Ale to nie szkodzi, wręcz przeciwnie. Dzięki zdjęciom dla Veclaim, Zary i Jacquemusa zaglądamy do domów gwiazd!
Zuzanna Szustakiewicz
12.05.2020

Świat od dwóch miesięcy stoi na głowie, a cała branża mody zastanawia się co dalej. Życie jednak wolniej, bo wolniej, ale toczy się dalej. Nadal oglądamy piękne zdjęcia , nadal jesteśmy ciekawi co u naszych ulubionych bohaterek/ów, nadal kupujemy ubrania. I choć produkcje modowe, w dotychczasowej formule się nie odbywają to gwiazdy oraz  modelki pracują i pozują w zaciszu swoich domów . A my jesteśmy zachwyceni! W domu z Veclaim, czyli kolekcja Palm Reading  Były już szalone lata 80, inspiracja Dynastią i mini disco sukienki. Był tarot, Joshua Tree i sukienki idealne na Coachellę. Chwilowo jednak nie pójdziemy na żaden festiwal ani nie pójdziemy na żadną imprezę, a Jessica Mercedes doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że moda ma iść z duchem czasu i odpowiadać na potrzeby ludzi. Ostatnio najchętniej chodzimy w dresach, więc i u Veclaim czas na dresy. Część z nas poszukuje sensu i odpowiedzi na nurtujące nas pytania „co dalej?” w horoskopach, magii czy wróżbach i w tej kwestii Veclaim jest ekspertem od samego początku. Najnowszą, międzysezonową kolekcję Palm Reading, zainspirowało czytanie naszego przeznaczenia z dłoni.  – Na pomysł wykorzystania motywu chiromancji wpadł mój brat Justin, który podczas nowojorskiego fashion week’u odwiedził wróżkę, zajmującą się odczytywaniem przyszłości za pomocą studiowania linii dłoni. Oboje wtedy zaczęliśmy interesować się tą tematyką. Justin jest tak naprawdę dużą częścią projektu i pomaga przy jego tworzeniu – wyjaśnia Jessica Mercedes. Palm Reading to uniseksowa minilinia basiców. W jej skład wchodzi wciągana przez głowę bluza i spodnie typu joggersy. Czarny kolor jest specjalnie sprany, a krawędzie ściągaczy postrzępione, by stworzyć efekt vintage. Jest też koszulka...

Czytaj dalej
Julia Garner jako June w filmie „Asystentka” / ©2020 Galapagos Films

Oglądam „Asystentkę” i drżą mi ręce. To mogłaby być każda z nas. 

Blisko połowa pracowników w Polsce padła ofiarą mobbingu. Ja też przeżyłam ten koszmar. O tym, czego doświadcza mobbingowana osoba, przejmująco opowiada film „Asystentka”.
Anna Zaleska
12.05.2020

Byłam mobbingowana. To wydarzyło się wiele lat temu, gdy jeszcze jako dosyć młoda osoba awansowałam na stanowisko zastępcy szefowej. Nie zdążyłam się jednak tym sukcesem nacieszyć. Wkrótce moja szefowa odeszła, a na jej miejsce przyszła Pani X. Niesamowite było widzieć, jak z dnia na dzień pod jej rządami zmienia się kultura firmy. Do dobrze funkcjonującej organizacji Pani X zaczęła wprowadzać własne zasady. Miejsce, gdzie panowała przyjazna i kreatywna atmosfera, w krótkim czasie zdominowały strach, paraliż i nieufność. Żebyście wiedzieli, co o sobie mówicie nawzajem Każdy dzień zaczynał się od zebrania, na którym Pani X wodząc wokół wzrokiem, z ironicznym uśmiechem mówiła: „Tacy niby jesteście zgrani? Żebyście wiedzieli, co mówicie o sobie nawzajem, gdy przychodzicie do mojego gabinetu”. Stopniowo coraz mniej sobie ufaliśmy. Bo może ona mówi prawdę? Może rzeczywiście inni chodzą tam i donoszą? Osoby najlepsze i najbardziej doświadczone zostały przesunięte do mało istotnych zadań, które mógłby wykonać stażysta. Początkujący nagle awansowali, stając się dla szefowej armią lojalnych popleczników i informatorów, świadomych jednak, że ich korzystna sytuacja w każdej chwili może się odmienić, bo Pani X miała zmienne nastroje. W biurze co chwila czuć było zapach waleriany, nerwowo wietrzonej przez otwarte okna, bo skoro szefowa potrafiła się wściec za słoik miodu na biurku („Co to za zupa!!! To jest eleganckie biuro! Nie przynosić mi tu takich rzeczy!”), zapach waleriany na pewno by jej się nie spodobał. U nas miało pachnieć Chanel. Nie mam szczególnie wojowniczej natury, ale próbowałam bronić siebie i innych, ewidentnie mobbingowanych kolegów. Sądziłam, że jako zastępca szefowej mam coś do powiedzenia.  I wtedy cała jej uwaga...

Czytaj dalej