Margaret Atwood: czarownica na miarę XXI wieku
East News

Margaret Atwood: czarownica na miarę XXI wieku

Margaret Atwood to dzisiaj jedna z najpoczytniejszych pisarek na świecie. Jej najsłynniejsza powieść „Opowieść podręcznej” znana jest milionom czytelników, a serial zrealizowany na jej podstawie to współczesny antyrządkowy manifest, pod którym podpisują się tysiące kobiet.
Sylwia Arlak
04.06.2020

Kiedy Margaret Atwood miała sześć lat, w drodze ze szkoły do domu ułożyła w myślach swój pierwszy wiersz. Gdy tylko znalazła się w swoim pokoju, zapisała go – i jak sama opowiadała w wielu wywiadach, to właśnie ten moment stał się początkiem długiej i pięknej przygody z literaturą. Mówią o niej, że jest feministką, ale ona sama podkreśla, że współcześnie źle interpretujemy to pojęcie. Podziwiają, że przewiduje przyszłość, ale ona tłumaczy, że jedynie uczy się na błędach przeszłości. Jedno jest pewne — warto słuchać Margaret Atwood, bo możemy się od niej wiele nauczyć o świecie i o sobie samych.

Margaret Atwood: wnuczka czarownicy

Po koniec XVII wieku niejaka Mary Webster z miasteczka Hadley w okolicy Salem, została przez sąsiadów posądzana o czary. Rozpoczął się proces, ale sąd nie znalazł żadnych dowodów na „winę” kobiety, więc ją uniewinnił. Sąsiedzi jedna nie pogodzili się z wyrokiem i sami próbowali powiesić kobietę. Cudem ocalała: wisiała całą noc, a kiedy sąsiedzy rano przyszli odciąć ją ze sznura, okazało się, że ciągle oddycha. Cieszyła się jeszcze dobrym zdrowiem przez kilkanaście lat, do końca życia nazywano ją Wpół-Powieszoną Mary. 

Kiedy Margaret Atwood miała ponad 20 lat, dowiedziała się, że Wpół-Powieszona Mary była jej przodkinią. Przez kolejne lata niosła to dziedzictwo z dumą. To właśnie Mary kanadyjska pisarka zadedykowała „Opowieść podręcznej”.

Sama Margaret Atwood może przypominać swoją pra, pra, prababkę. Burza siwych loków, ironiczny uśmiech – i takież riposty, przenikliwość obserwacji, wreszcie – książki, o których czytelnicy mówią: prorocze – to wszystko pozwala ujrzeć w autorce „Opowieści podręcznej”  współczesną czarownicę

Urodziła się 18 listopada 1939 roku w Ottawie. Jej ojciec był entomologiem, matka – dietetyczką.  W związku z badaniami ojca sporą część dzieciństwa spędziła z dala od cywilizacji, w lasach na północy Kanady. Uwielbiała długie spacery wśród natury (miłością do przyrody zaraził ją również ojciec) i zaczytywała się w książkach. Szczególnie uwielbiała komiksy i mroczne baśnie braci Grimm. 

Rodzina Margaret często się przeprowadzała, przez co długo nie mogła ukończyć ani jednego pełnego roku szkolnego. Dobrze wiedziała, jednak co chce robić w przyszłości. Już w wieku 16 lat postanowiła, że będzie zarabiać na życie pisaniem książek.

W 1957 roku zaczęła studia w Victoria College na Uniwersytecie Toronto, a cztery lata później mogła pochwalić się dyplomem z języka angielskiego, francuskiego i filozofii.  W tym samym roku zdobyła medal im. E. J. Pratt za tomik poezji wydany za własne pieniądze.  Rozpoczęła więc studia dyplomowe w Radcliffe College na Uniwersytecie Harvarda, a w 1962 uzyskała tytuł magistra. I choć w późniejszych latach wykładała na wielu prestiżowych uczelniach, nigdy nie zapomniała o swojej największej pasji. 

„Opowieść podręcznej” wyniosła ją na szczyt 

Jej pierwsza powieść „Kobieta do zjedzenia” ukazała się w 1969 roku. Krytycy byli zachwyceni. Dobrze przyjęli także kolejne tomy pisarki, ale prawdziwą sławę i rozgłos przyniosła jej dopiero „Opowieść podręcznej”. Do dzisiaj książkę przetłumaczono na 20 języków, przeniesiono na duży, a potem mały ekran. To właśnie dzięki serialowi Bruce’a Millera, w którym główną rolę zagrała Elisabeth Moss, o historii napisanej ponad 30 lat temu przypomniał sobie cały świat. 

Na pomysł napisania  książki Atwood wpadła w 1981 roku, tuż po tym, jak Ronald Reagan został wybrany na fotel prezydenta. Republikanin, prezentujący bardzo konserwatywne poglądy nie budził jej zaufania. Swoją frustrację i obawy przelała na karty powieści. Antyutopijna „Opowieść podręcznej” rozgrywa się w antyutopijnej przyszłości. Na skutek zmian klimatycznych w Gileadzie kobiety są pozbawione wszelkich praw. Stają się przedmiotem w rękach mężczyzn, a ich rola polega jedynie na spłodzeniu, jak największej liczy dzieci. Każdego dnia walczą o przetrwanie. Postaci z książki stały się bohaterkami ruchów feministycznych. Uczestniczki ulicznych protestów wykorzystywały nawet stroje podręcznych. Grzmiały, że gdy zostaną pozbawione praw do legalnej aborcje, niebezpiecznie zbliżymy się do rzeczywistości z kart powieści Atwood. 

Po olbrzymim sukcesie serialu (w Polsce możemy oglądać go na HBO) wszyscy myśleli, że powstanie druga część powieści. Kanadyjka kategorycznie odmawiała, podkreślając, że na temat Gileadu powiedziała już wszystko. Zmieniła zdanie dopiero wówczas, gdy Donald Trump został kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych. „Zaczęliśmy zbliżać się do Gileadu, zamiast się od niego oddalać, szczególnie w USA, musiałam więc ponownie przemyśleć swoją decyzję” — podkreślała pisarka. „Testamenty” zostały wydane we wrześniu 2019 roku (w Polsce premiera książki odbyła się 26 lutego 2020 r.).  Akcja powieści osadzona jest 15 lat po zakończeniu „Opowieści podręcznej”. Tym razem narratorkami są trzy kobiety. Ciotka Lydia, czyli jedna z założycielek Gileadu, którą znamy z pierwszej części,  Agnes Jemine – młoda dziewczyna, która nie pamięta normalnego życia, oraz Daisy – nastolatka z Kanady, która opowiada nam, jak Gilead wyglądał z zewnątrz. 

Wszystko dla kobiet

Pomimo feministycznego tonu w jej książkach, pisarka nie lubi, gdy nazywa się ją feministką. Uważa, że współcześnie interpretujemy to pojęcie w różny, czasem błędny sposób. Podkreśla za to, że kobiety są równie ważne i potrzebne światu, co mężczyźni, a prawo powinno to odzwierciedlać.  Nie zgadza się też, gdy mówią, że udało jej się przewidzieć pewne wydarzenia. Ona jedynie zna się na ludziach i nie zaprzecza faktom z przeszłości. „Ktoś ostatnio zapytał mnie na Twitterze, jak wymyśliłam >>to gówno<<. Ale to nie ja to wymyśliłam, a rasa ludzka w ciągu ostatnich tysiącleci” — mówiła w jednym z wywiadów. 

Walczy nie tylko o prawa kobiet. Na sercu leży jej los bezbronnych stworzeń i od lat martwi się o przyszłość naszej planety. Jest zapaloną aktywistką społeczną i ekologiczną. Nie je mięsa i zachęca do tego innych ludzi. Kiedy w coś wierzy to na sto procent.

Będąc w liceum, nie raz usłyszała, że zamiast pisać, powinna znaleźć partnera, wyjść za mąż i założyć rodzinę. Już wówczas wiedziała, że nie musi z niczego rezygnować. Dzisiaj jest znaną na całym świecie autorką powieści, poezji, esejów, sztuk teatralnych, scenariuszy i książek dla dzieci, które są tłumaczone i wydawane na całym świecie. W sumie napisała ich aż 50. Dwa razy wyszła za mąż. Ma trójkę dzieci. W 2020 r. kończy 81 lat. Przez całą swoją pisarską karierkę hołduje jednej, kiedyś sformułowanej zasadzie: „Fikcja to musi być coś takiego, w co ludzie będą w stanie uwierzyć”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kasia Sokołowska, Top Model
fot. Marcin Kempski/I like photo

Kasia Sokołowska: „Kocham, jestem kochana, spełniona zawodowo”

Jest reżyserką pokazów mody, jurorką w programie „Top Model” i kobietą biznesu. Nam przyznaje, że dopiero po 40. zaczęła w pełni doceniać życie oraz dawać sobie prawo do odpoczynku (i do błędów).
Katarzyna Olkowicz
03.06.2020

W środowisko mody znana jest od lat jako najlepsza reżyserką pokazów mody w Polsce. Szerszej publiczności dała się poznać w roli jurorki programu „Top Model” (wszystkie sezony show możesz obejrzeć za darmo na platformie VOD Player). Niedawno założyła własną markę butów Emeralds and Crocodiles, którą jeszcze w fazie projektu odsprzedała gigantowi obuwniczemu. Jest ambasadorką marek polskich i zagranicznych i dyrektor kreatywną kompleksu hotelowego Lake Hill Resort & Spa, którego właścicielem jest jej partner, biznesman Artur Kozieja. Czy Kasia Sokołowska kiedyś zwolni? „Codziennie mówię: stop, Kasia, co cię tak gna, zatrzymaj się. Staram się złapać życiowy balans, choć to najtrudniejsze zadanie w moim życiu”. Z Kasią Sokołowską, która ciągle poszukuje nowych pomysłów i wyzwań, rozmawiamy o tym, co oznacza dla niej tryb „slow”, co jej dała dojrzała miłość i dlaczego jest fajnym kompanem.  Katarzyna Olkowicz: O której dziś wstałaś? Kasia Sokołowska: O szóstej, ale obudziłam się o czwartej trzydzieści. Przez półtorej godziny leżałam, medytowałam, myślałam o tym, co dziś będę robić. O szóstej piętnaście usiadłam do komputera i na spokojnie, przy kawie, przejrzałam maile. Ten czas to moje „SLOW”. Daje wytchnienie i napędza do dalszego działania, pozwala potem przeżyć dzień spokojniej, bo nie atakują mnie nieprzeczytane wiadomości, niezałatwione sprawy. O dziewiątej byłam już na pierwszym spotkaniu.  A o której skończysz dzień? Nie wiem, pewnie późno, ale nie narzekam.  Nie narzekasz? Zdarza ci się pracować po kilkanaście godzin dziennie. To brzmi jak harówka, nie „slow”! Kiedy praca cię...

Czytaj dalej
Audrey Hepburn i Mel Ferrer trzy miesiące po ślubie / East News

Audrey Hepburn i Mel Ferrer: wielka miłość, wielki dramat

Był pierwszą miłością jej życia. Dla związku z 12 lat starszym żonatym aktorem zaryzykowała karierę. Czuła się bezpiecznie u boku tego potężnego władczego mężczyzny. Do czasu.
Anna Zaleska
03.06.2020

Gdy 25 września 1954 roku w miejscowości Bürgenstock, położonej malowniczo w górach Szwajcarii, zabiły weselne dzwony, niewielu ludzi wiedziało, że to Audrey Hepburn – młodziutka gwiazda „Rzymskich wakacji”, nagrodzona już w wieku 24 lat Oscarem – wychodzi za mąż. Jej wybrankiem był aktor Mel Ferrer. W XIII-wiecznej kapliczce zebrała się ledwie garstka najbliższych przyjaciół i rodzina. Audrey ubrana była w prostą sukienkę projektu Pierre'a Balmain – z białej organdyny, podkreślającą jej niewiarygodnie wąską talię, z kołnierzykiem i bufiastymi rękawami. Na króciutko obciętych włosach miała prosty wianek z białych kwiatków. „Rzymskie wakacje” i zerwane zaręczyny Gdy wiadomość o ceremonii dotarła w końcu do mediów, zawrzało. Jeszcze niedawno Audrey była zaręczona z biznesmenem Jamesem Hansonem. W czasie gdy pracowała na planie „Rzymskich wakacji” (1953), w wolnych chwilach z dużym zaangażowaniem planowała wesele, z prób biegła na przymiarki sukni. Ale tuż przed ceremonią zerwała zaręczyny. W jednym z listów do przyjaciela, sir Felixa Aylmera, pisała: „Wiem, że mężczyźnie wykonującemu taki zawód jak ty nie muszę wiele wyjaśniać. Przez rok myślałam, że możliwe będzie połączenie naszego życia i kariery zawodowej… To wszystko sprawia, że czujemy się (z Jamesem Hansonem, przyp. red.) nieszczęśliwi, ale to jedyna słuszna decyzja”. Rzeczywiście po „Rzymskich wakacjach” kariera Audrey nabrała zawrotnego tempa. Aktorka pracowała a to we Francji, a to w Hollywood, a to na Broadwayu. James Hanson musiał spędzać większość czasu w Kanadzie i Wielkiej Brytanii, doglądając tam interesów. „Trudno byłoby nam prowadzić normalne małżeńskie życie”, tłumaczyła tę decyzję Audrey. Ale czy to był jedyny...

Czytaj dalej
maciag aga
Robert Wolański

Agnieszka Maciąg: „Ja nie przekwitam, ja się rozwijam”

To od nas zależy, jaki będzie czas naszej dojrzałości, czy będziemy nosić koronę złotą, czy cierniową – pisze Agnieszka Maciąg. Właśnie ukazuje się jej książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości".
Agnieszka Maciąg
03.06.2020

Menopauza to trudny czas w życiu każdej kobiety. Może dlatego obrosła mnóstwem negatywnych stereotypów i kojarzy się nam się zwykle z definitywnym końcem młodości, utratą kobiecości i seksapealu,  spadkiem sił witalnych. Menopauza na pewno przynosi zmianę, ale czy na gorsze?  Agnieszka Maciąg podchodzi do niej w sposób spokojny  i naturalny, traktuje ją jako kolejny rozdział w życiu, rozdział który służy naszemu rozwojowi, pozwala bowiem jeszcze lepiej i głębiej poznać siebie samą. Nasze życie jest naprawdę w naszych rękach, a to, jak będziemy się czuły i jak spędzimy następne lata w ogromnym stopniu zależy od nas – naszych nawyków jedzeniowych, aktywności fizycznej, dbałości o dobry sen, relacje z bliskimi. Ale też od nastawienia. „Nie wiedziałam dlaczego tak dobrze się czuje, skoro ta menopauza jest taka okropna" – pisze Agnieszka Maciąg.   24 czerwca ukaże się jej nowa książka „Menopauza. Podróż do esencji kobiecości"( Wydawnictwo „Otwarte”, Kraków, 2020). Bowiem, jak tłumaczy  postanowiła zjawisko menopauzy „przytulić do serca" i naprawdę zgłębić. Agnieszka Maciąg i jej „Zaskakujące odkrycie"                   W pewien jesienny dzień – pisze Agnieszka Maciąg , pachnący liśćmi i wiatrem, mój mąż rozpalał ogień w kominku, a ja zaparzyłam herbatę z pomarańczą i cynamonem. Ukroiłam świeżo upieczone ciasto z dyni o barwie intensywnej jak zachodzące słońce. Usiedliśmy przy stole, a obok nas nasi dawno niewidziani przyjaciele. Zaczęliśmy opowiadać, co u każdego z nas się wydarzyło. Nasze ścieżki rozeszły się na kilka lat, aby tego dnia spleść się ponownie w serdecznym uścisku przyjaźni.          ...

Czytaj dalej