„Zanim wybaczę” - wyjątkowa książka, od której ciężko się oderwać

Jak ważne może się stać dążenie do rozwikłania tajemnicy z przeszłości? Czy chęć oddania komuś sprawiedliwości może zmienić życie drugiego człowieka? Jeśli lubicie opowieści z historią w tle, ta wciągnie was od pierwszego akapitu.
Materiał partnera
03.03.2021

Książka "Zanim wybaczę" to kolejna powieść historyczno-obyczajowa w dorobku Magdaleny Wali. Tym razem główną bohaterką jest Karolina, która próbuje rozwikłać pewną rodziną tajemnicę? Co kryje się za zagadkowymi wpisami z czasów II wojny światowej? 

"Zanim wybaczę" - fabuła powieści

Na dnie szuflady starej komody w domu babci Karolina znajduje grubą kopertę zaadresowaną do dawno zmarłej prababci. List został wysłany z Zaborza, niewielkiej osady na Warmii. Dlaczego od tylu lat nikt go nie otworzył? I co jest w środku?  Ciekawość kobiety rośnie, zwłaszcza że trochę zna okolice Zaborza, bo w pobliskich Pluskach mieszka Maja, jej przyjaciółka z czasów gimnazjum. 

stare listy
Adobe Stock

Przypadek sprawia, że Karolina traci pracę i Maja znajduje jej posadę w pensjonacie swoich znajomych, położonym właśnie w Zaborzu. Teraz już Karolina czuje, że nie może tak po prostu zapomnieć o kopercie stamtąd. Otwiera ją i wewnątrz znajduje pamiętnik nieznanej jej kobiety. Dlaczego te zapiski miały trafić w ręce jej prababci? 

Pamiętnik został spisany w czasie II wojny świtowej, przez młodą Polkę zmuszoną do służby u esesmana Ericha Henschela. Jej historia była tragiczna. Każdy kolejny akapit tej niezwykłej lektury rodzi następne pytania, na które Karolina uparcie szuka odpowiedzi. Wyjazd do Zaborza i praca w pensjonacie Jesionowy Zakątek tylko pozornie dają jej szansę na odkrycie prawdy. Kobieta chce znaleźć przynajmniej potomków tajemniczej Ludmiły, dowiedzieć się, jakie miała związki z jej prababką. Ale w Zaborzu od lat każdy strzeże swoich tajemnic.

Magdalena Wala jest cenioną autorką wielu powieści historyczno-obyczajowych, m.in. „Rzymskie odcienie miłości”, „Na moment przed świtem”, „Ostatnia iskra nadziei”. Jest mysłowiczanką, nauczycielką historii i pisarką, szczególnie zainteresowaną popularyzacją historii społecznej. Dużo czyta i podróżuje, szukając inspiracji do kolejnych powieści. Właśnie w księgarniach nakładem Wydawnictwa Pascal ukazała się jej najnowsza powieść „Zanim wybaczę”. 

"Zanim wybaczę" - wywiad z Magdaleną Walą

W swoich książkach często przenosi Pani czytelników w realia minionych czasów.  Osią wydarzeń "Zanim wybaczę" jest pamiętnik z II wojny światowej, czyli okresu niezwykle tragicznego. Skąd ten pomysł?

Magdalena Wala: „Zanim wybaczę” czyli tom otwierający serię „Splatane losy” nie jest moją pierwszą powieścią, w której poruszam tematykę II wojny światowej. Poprzedzał ją cykl „Za zakrętem”, gdzie opisywałam specyfikę tej wojny na Śląsku. W czasie pracy nad każdą powieścią bardzo dużo czytam, aby w pełni oddać realia minionych czasów. Nie zawsze potrafię wykorzystać te książki podczas aktualnej pracy, jednak czasami stają się zalążkiem pomysłu na nową opowieść. W wypadku „Splatanych losów” punktem wyjścia była pozycja autorstwa Maren Röger „Wojenne związki. Polki i Niemcy podczas okupacji”. Ta tematyka może być uznawana za dość kontrowersyjną i na pewno do niedawna stanowiła tabu. Ponieważ lubię w swoich powieściach prezentować różne punkty widzenia, zdecydowałam się moją historyczną bohaterką uczynić Polkę, która podczas okupacji związała się z Niemcem. Jakie były motywy Ludmiły i jak potoczyły się jej losy czytelnik może dowiedzieć się z książki. Ta powieść jest  dla mnie bardzo ważna, ponieważ ostrzega przed zbyt pochopnym ocenianiem ludzi i ich wyborów w warunkach tak różnych od tych w których my żyjemy, i wyłącznie z perspektywy naszych czasów. Ma też pokazać inne niż te znane ze szkoły oblicze okupacji, ponieważ zazwyczaj nagłaśniane są heroizm lub ewidentne przekłady zdrady, natomiast dość rzadko bohaterami literackimi zostają zwyczajni ludzie, dla których nadrzędnym celem było wyłącznie przetrwanie. Aby wzmocnić ten kontrast, cześć współczesna książki jest dość lekka, chociaż czytelnik również w niej znajdzie ważne społecznie tematy. Obie części poruszają temat więzi rodzinnych i siły miłości nie tylko w jej damsko-męskim aspekcie.

Jakie wyzwania przed Panią stały podczas procesu twórczego?

Magdalena Wala: Poza rzetelnym oddaniem realiów historycznych, to zagłębienie się w psychikę moich bohaterów, aby stworzyć wiarygodną postacie. Wyzwanie również stanowiło zrównoważenie kontrastu pomiędzy częścią historyczną, a współczesną, w taki sposób by ta pierwsza nie wydała się czytelnikowi nadmiernie trudna, a druga zbyt banalna.

Czy jacyś bohaterowie "Zanim wybaczę" mają swoje pierwowzory w prawdziwym życiu?

Magdalena Wala: Nie. Bohaterowie powieści, ich losy i sama miejscowość, w której toczy się akcja „Zanim wybaczę” narodzili się w mojej wyobraźni. Tym niemniej, niejedna dziewczyna, która wchodzi w dorosłe życie może identyfikować się z Karoliną, moją współczesną bohaterką. Ludmiła jest natomiast jedną z kobiet, ofiar okupacji, o których historia milczy. Czy jej losy są prawdopodobne? Biorąc pod uwagę politykę rodzinną nazistów i specyfikę okupacji w Generalnym Gubernatorstwie jak najbardziej.

Starożytny Rzym, XIX-wieczna Polska, czasy wojenne - fabuły Pani książek osadzone są w różnych okresach historycznych. Który z nich jest dla Pani najciekawszy zarówno z perspektywy pisarki, jak i historyka?

Magdalena Wala: Studia skończyłam obroną pracy magisterskiej dotycząca chrystianizacji Słowian i zawsze średniowiecze pozostanie jednym z moich ulubionych okresów historycznych. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się napisać i opublikować powieść, której akcja będzie rozgrywała się w wiekach średnich. Uwielbiam starożytność i pisanie „Rzymskich odcieni miłości” było niczym egzotyczna podróż w przeszłość. W czasy tak różne od naszych, a jednak pod pewnymi względami dość podobne. Dobrze bawiłam się pisząc moją serię „Damy i Buntowniczki”, która jest osadzona w I połowie XIX wieku. To zdecydowanie moje ulubione okresy w historii. Jednak najbardziej interesujący, ze względu na odkrywanie nieznanych mi wcześniej faktów, jest zazwyczaj ten, nad którym aktualnie pracuję. Mogę nie przepadać za jakimś okresem historycznym, ale jeśli poruszany w  książce problem jest dla mnie ważny, pomimo osobistych preferencji jestem w stanie napisać powieść, której akcja dzieje się w takim czasie. Nawet jeśli musze pisać o trudnych czasach czy dramatycznych wyborach.

Co robi Magdalena Wala, kiedy nie pracuje?

Magdalena Wala: W czasie pandemii głównie skupiam się na pracy, ponieważ poza pisaniem, nadal jestem aktywna zawodowo. Przed debiutem pisanie było dla mnie hobby, sposobem na zagospodarowanie wolnego czasu. Wraz z kolejnymi wydanymi powieściami („Zanim wybaczę” jest moją dwunastą książką), pisanie uważam za dość przyjemną, ale jednak pracę. W czasie wolnym sporo czytam i kiedy to tylko stanie się możliwe, mam nadzieję na kolejne podróże i poznanie miejsc, które wcześniej oglądałam jedynie na zdjęciach. Planowanie kolejnych wypadów i zwiedzanie jest moją sprawdzoną receptą na udany wypoczynek.

Zanim wybaczę
mat. prasowe

"Zanim wybaczę" Magdalena Wala  - fragmenty

„– Album zawiera rodzinne zdjęcia nawet sprzed stu lat – pochwaliła się gospodyni, jednocześnie wyciągając po niego rękę.
Przyjaciółka jakby nie dostrzegła gestu pani Arendt i przesunęła album bliżej syna.
– Naprawdę? – Marylka otworzyła album na pierwszej stronie i nim pani Arendt zdążyła zaprotestować, zaczęła chciwie go przeglądać.
– A to co? – Marylka zatrzymała się na jednej z pierwszych kart i wskazała Zbyszkowi jedno ze zdjęć. – Patrz, takie stare zdjęcie, jaka szkoda, że 
się zniszczyło...
Karola zaciekawiona przechyliła głowę i zerknęła na fotografię. Wiedziała, oczywiście, że dziadkowie przechowują taką w albumie, ale przeglądanie rodzinnych fotek zawsze ją nudziło. Na czarno-białym zdjęciu uwieczniono trzy osoby – mężczyznę, kobietę i dziecko. Niestety fotografia została nadpalona w jednym z rogów. Karolę zawsze trochę dziwiło, że uszkodzone w ten sposób zdjęcie nie zostało wyrzucone, tylko ktoś zdecydował się je zatrzymać. Nawet kiedyś pytała o to prababcię, która wyjaśniła, że w czasie wojny większość ich rodzinnych pamiątek uległa zniszczeniu. Gładziła przy tym to zdjęcie ze łzami w oczach. 
– Czasem ci, których kochamy, odchodzą, a nam zostaje tylko taka podniszczona fotografia. I wspomnienia, które wraz z upływem lat zacierają się coraz bardziej. W ich miejsce pojawia się żal, że kiedyś nie postąpiło się inaczej, nie wypowiedziało się w porę pewnych słów. Człowiek stara się wtedy zachować choćby taki wizerunek, aby na stare lata móc powspominać to, co było dobre. 
Teraz skupiła się na słowach babci, ciekawa, czy dowie się o fotografii czegoś więcej. 
– To zdjęcie przedstawia mojego teścia za młodu, zostało zrobione przed jego ślubem – zwięźle wyjaśniła pani Arendt. – Z tego, co wiem, to jedyna fotografia z jego dużo młodszą siostrą. Matka mojego męża znalazła ją, kiedy po śmierci swojej teściowej porządkowała rodzinne dokumenty, i wtedy postanowiła wkleić ją do albumu. 
Babci nareszcie udało się odzyskać album, który szybko zamknęła. Podała go Karolinie i poprosiła o odłożenie na miejsce. Karola była pewna, że Krystyna Arendt nie zamierzała pokazywać gościom starych rodzinnych fotografii, ponieważ zaciskała usta w znanym wnuczce grymasie niezadowolenia. Karola wstała i z ulgą odłożyła album na komodę, po czym niechętnie wróciła na miejsce. 
Usiłowała sobie przypomnieć, czy ktoś kiedyś wspominał jej o siostrze pradziadka, ale trafiła na pustkę. Na pewno nie utrzymywali kontaktu z tą częścią rodziny. Zaintrygowało ją to jednak na tyle, żeby przy najbliższej okazji wypytać babcię o zdjęcie.”. 

„Nie wahając się dłużej, skręciła z drogi i weszła głębiej w las. Widziała ślady świadczące o tym, że ścieżka, którą podąża, kiedyś chyba była dużo szersza, jednak od lat najwyraźniej rzadko uczęszczana i z czasem las wziął ją w posiadanie. Jeśli tak, możliwe, że dokądś prowadziła... Ciekawe gdzie? 
Dróżka wiła się pomiędzy dość młodymi drzewami, a Karola po dziesięciu minutach marszu zastanawiała się, czy się nie poddać, zwłaszcza że zauważyła spacerującego po jej przedramieniu kleszcza. Cholernik musiał na nią spaść z jakiegoś liścia. W chwili, gdy zamierzała zrezygnować z eskapady, zauważyła wyraźny prześwit, więc obiecała sobie, że sprawdzi tylko, co się za nim kryje, i zawróci. Dotrze do pensjonatu akurat na kolację. 
Kiedy doszła do końca ścieżki, ku swojemu zaskoczeniu dostrzegła spore opuszczone domostwo, właściwie nawet dwór. Zbliżyła się do niego, przedarłszy się przez krzewy malin, i stanęła na fragmencie trawnika. Dom nie został ogrodzony, nigdzie też nie znalazła tabliczki z napisem: „Teren prywatny. Wstęp wzbroniony”, ale i tak zdecydowała się go podziwiać jedynie z pewnego oddalenia. Dostępu, lepiej niż niejeden betonowy płot, bronił gąszcz pokrzyw. A Karola nie zamierzała mieć nóg całych w piekących bąblach. 
Zatrzymała się i wyciągnęła telefon, aby z oddali zrobić kilka zdjęć budynku. Trochę straszył pojedynczymi łatami żółtawego tynku na ścianie z czerwonej cegły. Dwór był parterowy z małymi okienkami na poddaszu. Jedynie w centrum wznosił się na wysokość pierwszego piętra z sięgającym szczytu dachu półokrągłym frontonem. Zauważyła, że w części okien zachowały się popękane szyby, jednak większość została ich pozbawiona. Ściana z lewej nosiła ślady po ogniu, nie zachowały się tam ramy okienne ani część dachówek. 
Jak na tak odludne miejsce dwór prezentował się całkiem nieźle. Los okazał się mniej łaskawy dla zabudowań gospodarczych, z których zostały same ruiny, ukryte w gąszczu pokrzyw. 
Włożyła smartfon do kieszeni i postanowiła wrócić do pensjonatu. Przyjechała tu z jedną zagadką do rozwiązania, a natrafiła na kolejną. Ciekawiło ją, do kogo należy opuszczony dom. A może wciąż czeka na kupca? Wyglądał na stary, więc pewnie 
pierwotnymi właścicielami byli Niemcy. Zastanawiała się, co się stało z zamieszkującą domostwo rodziną. Może Mai, która mieszka w tych okolicach od dawna, coś już obiło się o uszy. 
Gdyby dom umiał mówić, pewnie opowiedziałby Karoli niejedną fascynującą historię. Może o jakiejś nieszczęśliwie zakochanej pannie. Albo okrutniku, który nocą niewolił okoliczne chłopki... Parsknęła, myśląc o kierunku, w który zmierza jej wyobraźnia. Tak czy inaczej szkoda, że teraz stoi opuszczony w lesie. Spróbowała sobie wyobrazić zadbany dwór w otoczeniu parku. Miał duży potencjał, ponieważ ludzie lubili zatrzymywać się na nocleg właśnie w takich klimatycznych miejscach. Ciekawe, dlaczego Dorota nie zdecydowała się otworzyć pensjonatu tutaj, zamiast rozbudowywać własny stary dom. Może koszty okazały się zbyt duże? Pewnie doszły jeszcze inne czynniki. 
Gdyby znaleźć inwestora z pieniędzmi, który tchnąłby w to miejsce nowe życie... Hotel otwarty w tym miejscu byłby solidną konkurencją dla Jesionowego Zakątka. 
Karolina zauroczona opuszczonym domem postanowiła, że na pewno jeszcze do niego wróci.”.

Materiał powstał z udziałem Wydawnictwa Pascal 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Adobe Stock

Szczęście można zbudować! Krok pierwszy: uwierz, że na nie zasługujesz

Szczęście nie spada z nieba i nie jest dane raz na zawsze. Przestań czekać, weź życie w swoje ręce.
Sylwia Arlak
25.03.2021

Chcesz być szczęśliwa? Przede wszystkim zrozum, że na to zasługujesz. I weź sprawy w swoje ręce. Wiele osób akceptuje swój los, wierząc, że takie jest ich przeznaczenie. Myślą, że szczęście (albo nieszczęście) to kwestia przypadku. Że jedni rodzą się, by zaznać szczęścia, podczas gdy inni nigdy nie ułożą sobie życie. Nie wierz w to. Szczęście możesz wypracować . Nie czekaj, zacznij nowy rozdział swojego życia. Oto dziewięć prostych porad, które pomogą ci poczuć szczęście: 1. Uwierz, że zasługujesz na szczęście Te z nas, które uważają, że nie są warte szczęścia, mogą podświadomie sabotować swój wysiłek. Każdego dnia powtarzaj sobie, że zasługujesz na najlepsze. Przypominaj sobie, jak wiele robisz, żeby osiągnąć upragnione cele. 2. Zastanów się, co cię uszczęśliwi Każda z nas ma przecież swoje wymagania. Ktoś chce się rozwijać, robić nowe rzeczy, czuć ekscytację, a ktoś inny odczuwać spokój na co dzień. Nie patrz na to, czego chcą inni. Nie porównuj swoich pragnień z tymi, które mają twoje przyjaciółki. Rób swoje. 3. Zrób plan osiągania wymarzonych celów Już samo dążenie do szczęścia sprawi, że poczujesz się lepiej. Stań za sobą, wspieraj się i myśl o sobie jak o najlepszej przyjaciółce. Czytaj też:  „Po pierwsze przyjaciele…”. Zobacz, co robić, żeby dać sobie szansę na szczęśliwsze życie 4. Nie załamuj się niepowowodzeniami Kiedy coś pójdzie nie po twojej myśli, zamiast użalać się nad sobą, spróbuj znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Prawdziwie szczęśliwi ludzie nie pozwalają, żeby niepowodzenia wpływały na ich nastrój. Dobrze wiedzą, że przy odrobinie wysiłku mogą jeszcze odwrócić okoliczności na swoją korzyść. 5. Myśl o...

Czytaj dalej