Zagubiona miłość - rozmowa z autorem książki "Spotkajmy się zanim przyjdzie zima”
Adobe Stock

Zagubiona miłość - rozmowa z autorem książki "Spotkajmy się zanim przyjdzie zima”

Splecione losy dwóch polskich rodzin i uczucie, któremu na przeszkodzie staje wielka historia – Zbigniew Zborowski w książce „Spotkajmy się zanim przyjdzie zima” zaprasza w romantyczną podróż do przeszłości.
Materiał partnera
24.03.2021

Po dwóch kryminałach znów pisze pan sagę. Woli pan powieści historyczno-obyczajowe?

Zbigniew Zborowski: Zawsze lubiłem retrospekcje, w moich kryminałach wątek historyczny też był silny. Ale kiedy znajomy autor mi powiedział, że prawdziwa powieść sensacyjna czy thriller powinna rozgrywać się w ciągu trzech dni w teraźniejszości, uświadomiłem sobie, że wolę pisać rzeczy, w których zawiązanie konfliktu nastąpiło w przeszłości, a jego skutki dopiero współcześnie wypływają na powierzchnię. Wierzę, że w  przeszłości każdego z nas tkwi źródło tego, co dzieje się z nami dzisiaj. Dlatego po flircie z kryminałem i thrillerem z przyjemnością wróciłem do sagi.

Akcja pierwszej części „Spotkajmy się zanim przyjdzie zima” rozciąga się na przestrzeni stu lat, od powstania styczniowego do powstania warszawskiego. Lwów, Syberia, Warszawa, Wiedeń, Paryż… Jak pracuje się nad powieścią, zaplanowaną z takim rozmachem?

Zbigniew Zborowski: Fajnie, bo ja lubię wynajdować ciekawe fakty w historii. W tym przypadku punktem wyjścia stała się bitwa pod Żyrzynem, której obraz już dawno za mną chodził. Jej przebieg kojarzy mi się z dobrym westernem. W czasie powstania styczniowego Polacy zaatakowali w lesie rosyjski oddział przewożący 200 tysięcy rubli. Zdobyli te pieniądze, które miały być przeznaczone na walkę powstańczą, tyle że spora ich część gdzieś zniknęła. Wokół tego zdarzenia zacząłem budować historię.

Zbigniew Zborowski  „Spotkajmy się zanim przyjdzie zima”
mat. prasowe

W pana powieści jest też rewolucja bolszewicka, dwie wojny światowe, odzyskanie niepodległości, narodziny faszyzmu – napisanie w krótkim czasie powieści, która obejmuje tak ważne wydarzenia historyczne, to wyzwanie. Nie miał pan obaw, że trudno mu będzie sprostać?

Zbigniew Zborowski: Całkowicie się z panią zgadzam. Gdy już z grubsza ułożyłem sobie fabułę i włączyłem komputer, nagle poczułem, że mnie to wszystko przytłoczyło. Ale potem opowieść mi popłynęła jak rzeka. Bo z jednej strony, choć nie jestem historykiem z wykształcenia, lubię brodzić w historii. A z drugiej – wczuwam się w moich bohaterów. Często w wymyślonych postaciach widzę ludzi, których znam albo których spotkałem gdzieś po drodze.

Główna bohaterka Oleńka jest wyzwolona seksualnie jak na polską szlachciankę. Moment, gdy narzeczony z oddziału powstańczego odwiedza ją we dworze i uprawiają seks w stajni, jest dosyć zaskakujący…

Zbigniew Zborowski: Staram się, żeby moi bohaterowie byli z krwi i kości. Proszę jednak zauważyć, że Oleńka przechodzi pewną przemianę, jeśli chodzi o wyzwolenie seksualne. Pełnię kobiecości odkrywa dużo później. Żeby za dużo nie zdradzić, powiem tylko, że pomagają jej w tym traumatyczne wydarzenia. Gdyby pozostała we dworze, pewnie jej życie w tym kierunku by się nie potoczyło.

A Monika, bohaterka współczesna, żyjąca w dzisiejszej Warszawie? Jak ją by pan opisał?

Zbigniew Zborowski: To jest kobieta początkowo trochę zagubiona. Głównie dlatego, że nie zna pierwszych lat swojego życia, swoich rodziców, nie wie, kim jest… Ale też jest zagubiona w małżeństwie, w roli żony i matki. Jednocześnie ma w sobie dużo siły, choć początkowo jej sobie nie uświadamia. Wydaje mi się, że to cecha wielu współczesnych kobiet, które z jednej strony tkwią w nieco anachronicznych rolach społecznych, a z drugiej trochę same sobie nie dają prawa do pewnych działań, myśli czy światopoglądów. Monika jest dziennikarką, realizuje się zawodowo…

Mężczyźnie pisarzowi może być czasem trudno zrozumieć kobiecą psychikę. Jak pan sobie z tym radzi?

Zbigniew Zborowski: Rzeczywiście bywa to trudne. Wielu facetów pisarzy wierzy, że im się udało, a tak naprawdę poruszają się po banalnej powierzchni. Ja mam ten atut, że zawsze otaczały mnie silne kobiety. Wychowywałem się bez ojca, ukształtowała mnie matka. Moja babcia też była wyjątkowo dzielna. Razem z dziadkiem przeżyła okupację i powstanie warszawskie. W pierwszych dniach sierpnia 1944 roku ich dom spłonął doszczętnie, a dziadkowie z moją mamą na rękach zostali tylko z tym, co mieli na sobie. Doceniam tu siłę babci. Często mówi się o mężczyznach walczących z bronią w ręku. Rola kobiet jest mniej spektakularna, ale walka o to, by utrzymać rodzinę, żeby było czym nakarmić dzieci, świadczy o niesamowitej sile. W dodatku to, co robią kobiety, nie jest nagradzane. Skupiłem się na latach wojny, ale to też dotyczy dzisiejszych czasów. My, mężczyźni, często nie zauważamy, jak wielka jest rola kobiet wokół nas. Jak bardzo na nas wpływają i jak wiele naszych błędów  naprawiają. Gdyby nie kobiety, katastrofy spadałyby na nas o wiele częściej.

Zbigniew Zborowski  „Spotkajmy się zanim przyjdzie zima”
mat. prasowe

Materiał powstał z udziałem wydawnictwa Czarna Owca 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Olga Tokarczuk
łukasz Giza

„Czytanie to trening empatii”, mówi Olga Tokarczuk, laureatka Nagrody Nobla

Olga Tokarczuk laureatką Literackiej Nagrody Nobla!
Sylwia Niemczyk
10.10.2019

Czytając, mamy możliwość stać się innym człowiekiem, wypróbowujemy inne role życiowe, inne biografie, na czas lektury stajemy się kimś innym, a część tego innego zostaje w nas na zawsze” – mówiła  Olga Tokarczuk, wybitna pisarka i laureatka Literackiej Nagrody Nobla, autorka m.in. monumentalnych „Ksiąg Jakubowych”, „Biegunów” oraz powieści „Prowadź swój pług przez kości umarłych” – o której opowiadała w „Urodzie Życia”. Emil Marat, „Uroda Życia”: Janina Duszejko z powieści „Prowadź swój pług przez kości umarłych” jest bohaterką, jakiej jeszcze nie było w polskiej literaturze. Silnym głosem mówi o tym, co najważniejsze. Kim jest?  Olga Tokarczuk:  Duszejko częściowo została zbudowana na realnej postaci, ma cechy pożyczone od mojej sąsiadki, która będąc emerytowaną inżynierką architektką, porzuciła miasto i przeprowadziła się na wieś, żyła samotnie, bardzo blisko natury. Jej postać mnie zainspirowała. Jej historia walki z myśliwskim lobby była prawdziwa? Pomysł historii zrodził się na podstawie prawdziwych wydarzeń. Niestety. Jej psy, które giną, prawdopodobnie zostały zastrzelone przez myśliwych. Polowania, nieustanne utarczki z myśliwymi, którzy wchodzą na prywatny teren, w ogóle ich obecność i strzelanie do saren (z którymi ludzie się zaprzyjaźniają, bo te zwierzęta zimą podchodzą pod same domy), ambony strzelnicze porozstawiane na polach – cały ten pomysł i obrazy są bardzo zakorzenione w rzeczywistości. Lobby myśliwskie dzisiaj się rozpycha, liberalizuje się prawo do polowań, w gazetach widzimy zdjęcia „dywanu” z martwych lisów, czyli właśnie „pokot”… Książka powstała dobrych kilka lat temu,...

Czytaj dalej
fot. East News
fot. East News

Wszystkie Rosjanki kochają Putina? Opowiada znawczyni Rosji, Anna Wojtacha

Te na wsi pracują ponad siły i znoszą niewyobrażalną biedę. Te w Moskwie kupują brylanty i ubrania od Chanel. Co je łączy?  Opowiada Anna Wojtacha, dziennikarka, która przejechała Rosję wzdłuż i wszerz.
Bartosz Janiszewski
10.08.2020

Między Warszawą a Moskwą są dwie godziny różnicy. Między Moskwą a Władywostokiem ponad siedem, a ludzie żyją tam kompletnie inaczej. To całkiem odmienne światy. A kobiety z tych światów łączą wyłącznie religia, język i prezydent Putin, którego kochają niemal wszystkie. Dla Rosjanek Putin to ulepszona wersja samca alfa. Nie pije, za to ma władzę. O tym jak wygląda życie kobiet w Rosji, dlaczego wiele z nich wybiera na męża Chińczyka i czym jest słynna rosyjska dusza, rozmawiamy z Anną Wojtachą,  dziennikarką i korespondentką wojenną. Od lat zafascynowana Rosją, po której samotnie podróżowała. Jej książka „Zabijemy albo pokochamy” (wyd. Znak Literanowa) to zbiór opowieści o spotkanych tam ludziach. Putin i kobiety Bartosz Janiszewski: Ze wszystkich Rosjanek, które pojawiają się w pani książce, najmocniej zapamiętałem Ninoczkę.  Anna Wojtacha: Ja też. Długo nie mogłam się uporać z jej śmiercią.  Myślałem, że jako reporter wojenny nauczyła się pani na to znieczulać.   Bohaterów do tej książki poznawałam przypadkiem. Nie chciałam szukać konkretnych postaci do konkretnych tematów. Brałam kilka miesięcy urlopu w redakcji, plecak i podróżowałam po Rosji. Ninę zapytałam o drogę na ulicy.  Godzinę później siedziałyśmy przy herbacie, a ona mówiła mi prosto w oczy, że jest dziwką. Było coś, co sprawiło, że się zaprzyjaźniliśmy. Nina łączyła w sobie dwie dusze, które teoretycznie nie powinny się spotkać w jednej osobie. Dziecko i kurwę. Dostawała amoku w sklepie z zabawkami na widok pluszowego misia, a kilka godzin później z zimnym wyrafinowaniem prostytutki negocjowała z klientem cenę i zakres usług. Dualizm słabości i siły u kobiety jak w...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Te książki to balsam na skołatane nerwy! Zestaw na pandemię i nie tylko

Klasyka nigdy się nie nudzi, a co więcej – przypomina nam dawne czasy, dzięki czemu daje nam poczucie bezpieczeństwa i komfortu.
Sylwia Arlak
23.04.2020

Każda z tych książek jest jak budyń z sokiem malinowym albo zupa pomidorowa z ryżem – lubimy je nie tylko za to, jak dziś smakują, lecz także dlatego, że ich smak przypomina nam dawne czasy. Czytałyśmy je w liceum, płakałyśmy nad nimi na studiach, wracałyśmy do nich za każdym razem, kiedy było nam źle. I teraz, w czasach niepewności, dalej działają: wzruszają, pozwalają oderwać myśli, przenieść się do innego świata. Zobaczcie nasz ranking książek na skołatane nerwy.  1. Przeminęło z wiatrem, Margaret Mitchell Wszyscy uwielbiamy film z 1939 roku z Vivien Leigh i Clarkiem Gable, ale nie wszyscy sięgnęliśmy po książkę, na podstawie której powstał. A szkoda, bo jej autorka, Margaret Mitchell stworzyła wyjątkową epopeję o wojnie i miłości. To jedna z najważniejszych powieści XX wieku. Autorka zabiera nas w sam środek wojny secesyjnej, ale „Przeminęło z wiatrem” to przede wszystkim historia Scarlett O’Hary. Zielonookiej, czarnowłosej, pewnej siebie i czarującej w swoim egoizmie młodej kobiety, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Aby uratować rodzinny majątek, Tarę, zrobi wszystko. I choć pewnie żadna z nas nie chciałaby mieć jej za swoją przyjaciółkę, to kochamy ją i za jej złośliwość, i determinację i to je życiowe motto: „Pomyślę o tym jutro”. 2. Wichrowe Wzgórza, Emily Jane Brontë Klasyczna comfort book: wystarczy wziąć do ręki, wejść pod koc i już czujemy się bezpiecznie, jak za dawnych, dobrych czasów.  „Wichrowe Wzgórza” Emily Jane Brontë to opowieść o tragicznych losach Heathcliffa, kiedyś prześladowanego, osieroconego chłopca, dzisiaj owładniętego żądzą zemsty, nieszczęśliwego mężczyzny. Jest okrutnikiem, którego jedyną radością w życiu jest zadawanie bólu innym ludziom. A...

Czytaj dalej
„Jestem silna, bo...”
Zuza Szamocka

Marta Frej: „Brońmy swoich racji!”. Kobiety piszą do niej o gwałtach, przemocy, depresji. Ona to rysuje

Artystka i autorka memów na Instagramie mówi o projekcie „Jestem silna, bo…”. Poruszające portrety kobiet i ich intymne wyzwania wywołują skrajne reakcje.
Sylwia Niemczyk
28.02.2020

Dla jednej kobiety objawem jej siły będzie przebiegnięcie maratonu, dla drugiej – to, że wstała rano z łóżka, bo np. zmaga się z depresją i codziennie musi się zmobilizować, by to zrobić”, mówi Marta Frej, artystka, autorka cyklu memów: „Jestem silna, bo…”, która od półtora roku zmienia polski Instagram i nasze myślenie o nas samych. Kobiety piszą do niej o swoich najtrudniejszych sprawach: molestowaniu, gwałtach, przemocy w domu. Ona ich historie przekłada na obraz. Poruszające portrety nieraz wywołują skrajne reakcje.  Sylwia Niemczyk: Pamiętasz pierwszy portret z twojej serii „Jestem silna, bo…”? Marta Frej:  Nie wiem, czy rzeczywiście był to pierwszy portret, na pewno jeden z pierwszych: dojrzała kobieta z blizną po mastektomii stojąca po kolana w jeziorze. I zdanie opisujące jej siłę: „Jestem silna, bo pomimo depresji, raka piersi i masy innych problemów realizuję marzenie o życiu w Bieszczadach ze stadem kotów, psami, kurami i ogrodem różanym”. Kobieta po trudnych przejściach pokazuje światu wszystkie swoje wrażliwe miejsca, swoją bliznę i absolutnie akceptuje siebie. Jak często widzisz kogoś takiego? Od lat publikuję w internecie, na Instagramie widzę mnóstwo pięknych twarzy, ale za to w ogóle nie widzę kobiet w moim wieku lub starszych, bez filtra, z blizną. Pamiętam, że jak ją rysowałam, to starałam się zrobić to najpiękniej, jak potrafię! Nie śpieszyłam się, bawiłam się rysowaniem każdej fali, bo chciałam, żeby ten rysunek był urzekający. Zasłynęłaś jako autorka śmiesznych memów, skąd wziął się pomysł na poważny cykl o kobiecej sile? Przede wszystkim chciałam zrobić go dla siebie. Miałam trudny moment w życiu, czułam się bardzo słaba i bardzo potrzebowałam...

Czytaj dalej