Historia jednej piosenki: Zaczęło się od „Kocham Cię”. Kazik nie wierzył, że „Do Ani” będzie hitem
Kazik Staszewski z żoną Anną, na premierze filmu o zespole „Kult ", 2019. Fot. Piotr Fotek/REPORTER

Historia jednej piosenki: Zaczęło się od „Kocham Cię”. Kazik nie wierzył, że „Do Ani” będzie hitem

Piosenkę „Do Ani” Kazik Staszewski napisał dla swojej żony Anny Staszewskiej. Przyniosła im szczęście. Są razem 37 lat.
Agnieszka Dajbor
12.03.2021

Pamiętacie te słowa-wyznania:

„Czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi
Czy przyjdzie ktoś od Ciebie, czy przyjdziesz Ty
Czy wiesz, że Twoje oczy spalają mnie jak ogień
Gdy patrzę w Twoje oczy zaczyna się dzień
Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię
Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię”?

Śpiewał je Kazik w 1986 roku, a wraz z nim cała ówczesna młoda Polska. Piosenek o miłości był niemało, ale ta miała w sobie coś, czemu nie można się było oprzeć. Może dlatego, że wzięła się z absolutnie wielkiej miłości.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Dziewczyna nie z tej ziemi

Kazik i Ania Staszewscy spotkali się po raz pierwszy na początku lat 80. Ona torunianka, on student socjologii z Warszawy, jeździł do niej pociągiem ekspresowym „Kujawiak” albo pośpiesznym „Kopernik”. Wracał zwykle tego samego dnia, bo rodzice ukochanej nie wyobrażali sobie, by u niej nocował. Szedł więc na ostatnie możliwe połączenie, a był to pociąg relacji Olsztyn-Zakopane, z przesiadką do Warszawy w Kutnie. Śmiał się, że Toruń i Warszawa to były miasta partnerskie, bo nie tylko on, ale i koledzy muzycy mieli w nim partnerki i były to dziewczyny „nie z tej ziemi”. Po latach opowiadał w rozmowie z „Urodą Życia”: „»Do Ani« to jest bardzo osobista, miłosna piosenka i tylko mówi o tym, że z różnych miast jesteśmy”. W piosence były zresztą nagrane odgłosy dworca, było wrażenie huku przejeżdżających pociągów.

„Czy wiesz, że gdy odjeżdżam, umieram dziewięć razy
Umieram stojąc w okno na korytarzu”, śpiewał Kazik.

Czytaj także: Kazik Staszewski: „Kwestia podzielenia Polski to ostatnie lata. Kiedyś rozmawialiśmy ze sobą”

Miłość pod kopcem

Przyszli państwo Staszewscy spotykali się pod kopcem, czyli pomnikiem Mikołaja Kopernika, który jest w Toruniu punktem orientacyjnym, miejscem spotkań, randek. „Przyszły dwie panienki, w takich koszulkach, jakie ruscy marynarze mają. Do samego momentu zakochania daleko, daleko było, ale Ania mi w pamięci została”, wspominał pierwsze wrażenie. Chodzili do pizzerii „Piccolo”, która była wtedy nowością. Kazik jako student robił w Toruniu ankiety socjologiczne. Tak to się zaczęło, a kiedy okazało się, że Ania jest w ciąży, było dla niego oczywiste, że „będzie wesele” i że zostaną rodzicami. „Nie wyobrażam sobie życia bez Ani”, mówił dwa lata temu przy okazji jubileuszu 55. urodzin. I dodawał: „Myśmy się właściwie stali jednym”. Dzisiaj po 37 latach wspólnego życia mają  dwóch synów i dwie wnuczki.

Muzyczny klimat z Elvisa Presleya

Historia piosenki „Do Ani” sięga 1983 roku (na singlu ukazała się dopiero po trzech latach, w 1986 roku). 1 kwietnia, czyli w prima aprilis, Kazik spotkał się z kolegami z Kultu. Zaczęli – nie do końca na poważnie – nagrywać różne wersje znanych piosenek, m.in. zespołów Lady Pank, Perfekt. Nagrali wtedy także własne kompozycje, wśród nich „I love you”, piosenkę inspirowaną wielkim hitem Elvisa Presleya „Fever”:

„Nigdy nie dowiesz się jak bardzo cię kocham
Nigdy nie dowiesz się jak bardzo mi zależy
Kiedy mnie obejmujesz
Ogarnia mnie gorączka, trudna do zniesienia
Wywołujesz gorączkę, jak mnie całujesz
Gorączka, kiedy mnie przytulasz
Gorączka rano
Gorączka przez całą noc”.

Czytaj też: Elvis Presley i Priscilla Beaulieu: choć nazywała siebie „żywą lalką Elvisa”, on był miłością jej życia

W przypadku „Do Ani” chodziło przede wszystkim o inspirację muzyczną – klimat „Fever” mają wolniejsze partie piosenki. Wśród inspiracji Kazik wymieniał też przebój „Walking in the Moon” popularnej w latach 80. grupy The Police, muzykę zespołu The Jesus and Mary Chain i utwór autorstwa Wojciecha Kilara z filmu „Salto” w reżyserii Tadeusza Konwickiego z 1965 roku. Muzyka „Do Ani” była wspólnym dziełem Kultu, słowa autorskim wyznaniem Kazika Staszewskiego.

Nikt nie wierzył, że będzie hit

Piosenka „Do Ani” miała mieć na początku tytuł „Kocham Cię ”, ale okazało się, że jest zastrzeżony. Potem był pomysł na tytuł „Ania”. Gdy również okazał się zajęty, muzycy z zespołu Kult zaczęli szukać różnych wariantów i tak wpadli na „Do Ani”. Jak opowiadał Kazik w archiwalnym wywiadzie dla Polskiego Radia, nikt w zespole nie sądził, że piosenka stanie się aż takim przebojem – utrzymywała się przez cztery tygodnie na pierwszym miejscy Listy Przebojów Trójki. Wydana została na singlu razem z piosenką „Piloci” i to w nią wierzyli muzycy Kultu i sam Kazik Staszewski. Ale „Piloci” przelecieli bez echa, a „Do Ani” jest wielkim przebojem do dzisiaj.

Czytaj też: Historia jednej piosenki: „Mury” prześladowały Jacka Kaczmarskiego. Polacy nie zrozumieli przesłania

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Marek Niedźwiedzki
Darek Kawka

Marek Niedźwiecki: „Pierwsze notowanie Listy zrobiliśmy w kwietniu 1982…”

16 maja 2020 r. Marek Niedźwiecki ogłosił, że odchodzi z Trójki. Za dwa tygodnie, 29 maja 2020 miało odbyć się prowadzone przez niego 2000. notowanie listy. Ostatnie piątkowe głosowanie zostało decyzją zarządu Programu 3. Polskiego Radia unieważnione. W unieważnionym głosowaniu na 1. miejscu ukazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”.
Magdalena Felis
17.05.2020

Czy jest ktoś, kto nie zna Listy Przebojów Trójki, nawet jeśli się na niej nie wychował? Nadawana w każdy piątek, prowadzona przez Marka Niedźwieckiego już od 38 lat w wielu domach była tradycją. 16 maja 2020 r. Marek Niedźwiecki ogłosił, że odchodzi z Trójki. Za dwa tygodnie, 29 maja 2020 miało odbyć się prowadzone przez niego 2000. notowanie listy. Ostatnie piątkowe głosowanie zostało decyzją zarządu Programu 3. Polskiego Radia unieważnione. W unieważnionym głosowaniu na 1. miejscu ukazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”.  W aktualnym wydaniu „Urody Życia” twórca i prowadzący LP3 Marek Niedźwiecki opowiadał, jak ukochane piosenki wpływały na jego i nasze życie.  Nigdy pan nie żałował, że nie podjął pracy jako technolog budowlany? Rzeczywiście, taki kierunek skończyłem na Wydziale Budownictwa Politechniki Łódzkiej, ale wybrałem tę uczelnię tylko dlatego, żeby dostać się do Studenckiego Radia Żak. I się dostałem – a stamtąd do łódzkiej rozgłośni Polskiego Radia. Ale gdybym nie trafił do radia, to pracowałbym w bibliotece w Szadku, moim rodzinnym miasteczku. Nic innego mi nie przychodzi do głowy. A to prawda, że rozmowa wstępna na stanowisko prowadzącego Listę Przebojów Trójki trwała niecałą minutę? Mogło to tyle trwać. Pamiętam, że pojechałem do siedziby Polskiego Radia na ulicy Malczewskiego, gdzie miałem spotkać się z Andrzejem Turskim, nowym redaktorem naczelnym Programu III Polskiego Radia. To był 1982 rok.  Wyznaczył mi spotkanie, ale ostatecznie nie miał dla mnie czasu, więc szliśmy tylko korytarzem. Ciągle pamiętam, że był ubrany w kurtkę w kolorze wojskowej zieleni, ale nie wojskową. Biegłem obok niego, kiedy powiedział, że będę prowadził listę przebojów. Zapytałem...

Czytaj dalej
Kazik Staszewski
Adam Polański

Kazik Staszewski: „Kwestia podzielenia Polski to ostatnie lata. Kiedyś rozmawialiśmy ze sobą”

Głos pokolenia. A właściwie kilku pokoleń, bo jest na scenie od ponad 30 lat. Kazik Staszewski opowiada o punkowej rebelii, artystycznej bezkompromisowości i tym, jak to jest być mężem, ojcem i dziadkiem.
Wika Kwiatkowska
17.05.2020

Kazimierz Staszewski – rocznik 1963. Wokalista i autor tekstów, lider Kultu i wielu innych formacji muzycznych. Jedna z czołowych postaci polskiego undergroundu lat 80. Mąż (żona Anna), ojciec (synowie Kazimierz i Jan) i dziadek (wnuczki Hanna i Helena).  W wywiadzie dla „Urody Życia” mówi: „Zrozumiałem, że piosenka, a tym bardziej wykrzyczany tekst, niesie za sobą o wiele większy przekaz niż słowo mówione czy pisane”. Wika Kwiatkowska: Waszą kultową płytę „Spokojnie” nagraliście ponad 30 lat temu. Cenzura nie przeszkadzała? Kazik Staszewski: Byliśmy już po dwóch płytach. Podczas obowiązkowych wizyt w urzędzie cenzury przepadł cały materiał pierwszej, musieliśmy wybierać z tekstów drugo- albo nawet trzeciorzędnych. Nie godziłem się na żadne ingerencje – albo teksty szły tak, jak napisałem, albo w ogóle.  Cenzorów było dwóch – ten dobry i ten zły. Zły nazywał się Witold Gawdzik, był leciwym panem i purystą językowym, zresztą autorem słynnych w PRL-u książek dla dzieci „Ortografia na wesoło” i „Gramatyka na wesoło”. Oczywiście czepiał się treści, ale czasem się rozpędzał i chciał też poprawiać ortografię czy składnię. Drugi nazywał się Wiesław Konopka i był tym dobrym. Mówił: „Musimy tak zrobić, żeby ci na górze się nie domyślili”. To była nie tyle walka z systemem, co prawdziwy Monty Python.  Na drugiej płycie po przepychankach przepuścili tekst „Wódki” pod warunkiem, że dam słuchaczom do zrozumienia, iż problem alkoholizmu dotyczy nie tylko Polski. Mocowałem się ze sobą, czy tego typu ustępstwo jest godne, czy niegodne. W końcu dałem tytuł: „Na całym świecie źle się dzieje, koledzy”.  Wybrnąłeś. A jak było ze...

Czytaj dalej
Anna Jantar / East News

Natalia Kukulska o mamie, Annie Jantar: „Nikt mi nie powiedział, że mama zginęła…”

„Nikt mi nigdy nie powiedział, że mama zginęła, odeszła na zawsze. Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią… to tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz”, pisze Natalia Kukulska w 70. urodziny swojej mamy Anny Jantar.
Anna Zaleska
09.06.2020

Gdyby nie wielka tragedia, która wydarzyła się 14 marca 1980 roku, Anna Jantar kończyłaby dziś 70 lat. Cieszyłaby się sukcesami córki, trójką wnucząt i miałaby pewnie poczucie spełnienia patrząc wstecz na życie wypełnione niezapomnianymi przebojami, koncertami granymi na całym świecie i wyrazami uwielbienia fanów. Książka Marcina Wilka „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” (Wydawnictwo Znak) to biografia wyjątkowej kobiety. „Ania całą sobą niosła aurę słońca”, wspominała ją Halina Frąckowiak. Zarazem była utalentowaną piosenkarką, pracowitą, skoncentrowaną na tym, by spełniać swoje marzenia. Jej życie zakończyło się w szczytowym momencie kariery, na pogrzeb przyszło 40 tysięcy ludzi, nad grobem przemawiał Daniel Olbrychski, kilka kobiet zemdlało. Przebój „Nic nie może przecież wiecznie trwać” nabrał nowego sensu. Drugie wydanie biografii legendarnej piosenkarki ukazało się właśnie teraz, w rocznicę jej 70. urodzin, wzbogacone o wzruszający wstęp napisany przez córkę artystki,  Natalię Kukulską. Jego fragmenty publikujemy poniżej, razem z fragmentami opowieści o Annie Jantar (wtedy jeszcze Hani Szmeterling) z czasu, gdy miała tyle lat, co teraz jej wnuczka, Ania. Marcin Wilk w swojej biografii nie ogranicza się tylko do czasu, kiedy Anna Jantar, była już sławną piosenkarką, w swojej opowieści cofa się do jej okresu nastoletniego, kiedy 14–15-letnia Hanka wbrew zakazom mamy zaczyna się malować, eksperymentuje z modą, spotyka się z przyjaciółkami, flirtuje z chłopakami i rozrabia na lekcjach. Jej życie  odmieniło spotkanie z zespołem Szafiry: czterema chłopakami, którzy początkowo chcieli być jak Beatlesi, ale potem uznali, że przydałaby im się wokalistka. Potem wydarzają się jeszcze dwa przełomowe momenty. Jeden: Ania...

Czytaj dalej
Strajk klimatyczny
getty images

„To nie kryzys, tylko katastrofa” – mówią aktywiści Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Posłuchajmy młodzieży, bo to o ich przyszłość tu chodzi!
Sylwia Niemczyk
19.02.2020

Dzieci będą mówić nam jak żyć?!” – w rozmowach z nastolatkami trudno pozbyć się pewnego poczucia wyższości. Tymczasem aktywiści Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zasługują na to, abyśmy wysłuchali ich z uwagą i zrozumieli, że tu chodzi przede wszystkim o ich przyszłość. Sylwia Niemczyk: Ile macie lat? Ania Kaczmarska: 15, chodzę do pierwszej klasy liceum.  Mara Niedźwiecka: Ja w tym roku zaczęłam studia. Mateusz Więckowski: Jestem na trzecim roku socjologii.  Często jesteście o to pytani? I traktowani z góry ze względu na wasz wiek? Mateusz: Zdążyliśmy się już na to uodpornić, zresztą kpiny czy jakieś dogryzanie nam to nie są powody, abyśmy przestali działać. Poza tym widzimy, że na strajki przychodzi coraz więcej ludzi i to w każdym wieku. Są Rodzice dla Klimatu, w Krakowie powstała grupa Babcie dla Klimatu, mamy Architektów dla Klimatu, Katolików dla Klimatu.  Ania: Mierzymy się z atakami w mediach społecznościowych, ale też raczej tam nikt nie atakuje bezpośrednio kogoś z nas – krytykowany jest cały Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. No i na pewno sporo dostaje się Grecie Thunberg. Ostatnio przeczytałam na FB, że jest sponsorowana przez firmy produkujące elektrownie wiatrowe – nie wiem nawet, skąd ktoś mógłby wziąć takie informacje.  Aniu, co byś odpowiedziała, gdyby koleżanka z klasy napisała na facebookowej grupie klasowej, że przesadzasz, histeryzujesz z tym strajkowaniem? Na waszym fanpage’u są takie komentarze. Ania: Najgorsze, co mogłabym zrobić, to się obruszyć w stylu: „Ja nie jestem głupia, ty jesteś!”. Odpowiadanie atakiem na atak doprowadziłoby tylko do kłótni, do niczego więcej. Co pożytecznego by wynikło z tego, że będziemy się nakręcać i frustrować? Jeśli ktoś nas atakuje, to pewnie dlatego, że...

Czytaj dalej