Za co kochamy Jamesa Bonda?
Mat. prasowe

Za co kochamy Jamesa Bonda?

Kochają go kobiety, mężczyźni zazdroszczą. James Bond zadebiutował jako bohater filmowy 50 lat temu, ale wcale się nie starzeje.
Sylwia Arlak
04.08.2020

James Bond, nieustraszony agent brytyjskiego wywiadu, powróci na wielki ekran w listopadzie. Światowa premiera najnowszego filmu o jego przygodach „Nie czas umierać” została przełożona ze względu na pandemię koronawirusa, co tylko wzmogło apetyt fanów i fanek na całym świecie. Co jest takiego w agencie 007, że wciąż go kochamy i chcemy oglądać?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Niezaprzeczalny urok i klasa

Jak pisze krytyk filmowy Bill Desowitz w swojej książce „James Bond Unmasked”, seria filmów o Jamesie Bondzie jest najdłużej emitowaną (pierwszy film „Doktor No” zadebiutował ponad 50 lat temu) i najbardziej dochodową serią w historii filmów. Pierwszy raz o agencie 007 usłyszeliśmy za sprawą powieści Jana Fleminga z lat 50. XX wieku. Od tamtej pory fikcyjna postać urosła do rangi globalnej ikony, podziwianej przez miliony ludzi na całym świecie.

I choć mogłoby się wydawać, że seria o Jamesie Bondzie to typowy produkt dla mężczyzn (romanse, przygody, gadżety i pościgi), kobiety też kochają agenta 007! Bond ma „to coś”. Jest szarmancki – to dżentelmen w starym stylu, który poda kobiecie płaszcz i odsunie krzesło. Potrafi czarować. Patrzy głęboko w oczy, mówi to, co chce usłyszeć każda kobieta. Sprawia, że jego kochanki czują się wyjątkowo. I oczywiście jest tajemniczy. Odsłania się tylko na tyle, żeby czuć się bezpiecznie, więc każda jego partnerka (a kobiety przed ekranami jej w tym kibicują) chce być tą, która go rozszyfruje do końca. No i oczywiście James Bond zawsze świetnie wygląda. Do tego jest świetnym kierowcą, znawcą alkoholi i wie, jak zrobić idealne jajko na twardo. „Fleming nasycił postać Jamesa Bonda tym wszystkim, co świat kocha najbardziej w Wielkiej Brytanii” — podkreśla John Cork, autor książki „James Bond: The Legacy”.

Zobacz także: Hollywood? Nasi byli tam pierwsi!

James Bond zawsze wygrywa

Poza tym powiedzmy sobie szczerze – kochamy zwycięzców, a James Bond zawsze wygrywa, niezależnie od tego, czy walczy z nazistami, komunistami, gangsterami, handlarzami bronią, hakerami czy innymi tajnymi agentami. A wygrywa, bo jest nieustraszony i pewny siebie. „W przeciwieństwie do Jasona Bourne'a, James Bond dokładnie wie, kim jest. Jako istoty ludzkie wszyscy czasem wątpimy w siebie. Wszyscy, ale nie Bond” — pisze John Cork.

A za co Jamesa Bonda podziwiają mężczyźni? Na jednym z pierwszych miejsc będzie jego znajomość najnowszej technologii. I nieważne czy chodzi o aktówkę, która była prawdziwym arsenałem śmiercionośnych broni, złoty pistolet (który służył też jako długopis i zapaliczka), jego liczne samochody (z karabinami maszynowymi i osłonami kuloodpornymi) czy telefon służący też do zdalnego sterowanie samochodem, włamywania się do pomieszczeń, porażania prądem i odczytywania linii papilarnych – gadżety Jamesa Bonda zawsze robią wrażenie.

„James Bond był pierwszym prawdziwym bohaterem popkultury, który wykorzystał potęgę technologii. To była prawdziwa rewolucja” — zauważa Cork i przekonuje, że Bond nie byłby tak potężny i tak interesujący, gdyby nie jego plecaki odrzutowe, wybuchające pióra czy podwodne samochody.

Świetna obsada

W postać Jamesa Bonda wcieliło się sześciu różnych aktorów — Sean Connery (sześć filmów), George Lazenby (jeden film), Roger Moore (siedem filmów), Timothy Dalton (dwa filmy), Pierce Brosnan (cztery filmy), Daniel Craig (pięć filmów). Każdy z nich nadał postaci własny rys, a jednocześnie wszystkim udało się zachować charakter postaci. Wszyscy pozostali wierni oryginałowi stworzonemu przez pisarza Jana Fleminga.

„Nie sądzę, żeby ta seria trwała tyle lat, gdyby w pierwszych filmach obsadzili kogokolwiek innego poza Seanem Connery. Był wyjątkowy. Przypominał Cary’ego Granta, z tym że był bardziej szorstki i jeszcze bardziej niebezpieczny” — pisze Bill Desowiz w swojej książce „James Bond. Unmasked”.

James Bond jest ponadczasowy

Bond zawsze jest odrobinę staroświecki, a jednocześnie bardzo współczesny. Twórcy serii wychodzą naprzeciw widzowi, któremu na przestrzeni lat nie raz zmienił upodobania. „Filmy zmieniły się diametralnie w ciągu tych 50 lat. Najpierw dostawaliśmy przygodowe filmy szpiegowskie, potem w latach 70. regularne komedie. W latach 90. historia bohatera rozgrywała się na tle Zimnej Wojny. Stworzyli Bonda na obraz każdego pokolenia” — tłumaczy Cork.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Monica Bellucci
Ralph Wenig/H&K/Agencja Free

Monika Bellucci: „Jeśli jesteś piękna, musisz starać się bardziej”

„Wybaczą ci przeciętność, ale nie wybaczą urody.”
Sylwia Niemczyk
04.02.2019

Trudno ocenić, ile Monica Bellucci ma lat. Wprawdzie skończyła już 50, ale równie dobrze można dać jej dziesięć mniej. Żadnego zmęczenia na twarzy, żadnych znaków odmładzania za wszelką cenę. Cieszy się z życia jak 20-latka. Opowiada o sobie jak ktoś dojrzały, ale też młodzieńczo zakochany – w dzieciach, pracy, w codzienności. To, co przyciąga uwagę w publicznym wizerunku Bellucci – intensywne spojrzenie, pełne usta, długie ciemne włosy – blednie przy jej łagodnym głosie, spokojnych gestach, dowcipie, inteligencji, błyskotliwości.    Siedzi przede mną kobieta pewna siebie i pełna uroku. „Co miałabym robić obok Bonda? Nie jestem dziewczyną – pomyślałam, kiedy agent zadzwonił z informacją, że chcą mnie zaprosić do pracy nad kolejnym filmem o 007”. Ale propozycję przyjęła właśnie dlatego, że wydała jej się nieoczywista i odważna. „Poza tym zawsze lubiłam mężczyzn takich jak Bond – silnych i nieprzewidywalnych. Takich upodobań nie tracimy przecież z biegiem lat”.  Mamy zatem włoską diwę u boku angielskiego dżentelmena. Tajemniczą, zmysłową, trochę melancholijną i magnetyczną. Dojrzałość  Moniki Bellucci ma dopełnić wszystko, czego dotąd pragnął Bond.     To ona zaczyna naszą rozmowę – od oceny „Idy” Pawła Pawlikowskiego, jednego z jej ulubionych filmów ubiegłego roku. „Mocny przekaz w czytelnej formie, prosty i ważny. Kiedy zobaczyłam plakat filmu z aktorką schowaną za woalem jak za maską, wiedziałam, że to opowieść dla mnie”. Pytam dlaczego, a ona odpowiada: „Wydawało mi się, że to historia o tym, co możemy w życiu zmienić, a na co nie mamy wpływu. I niewiele się pomyliłam. Ida jest odważna, a jednocześnie zniewolona przez swoje wcześniejsze decyzje, historię, los”. A kiedy...

Czytaj dalej
East News

Johnny Depp talentem (i urokiem)! mógłby obdzielić kilku aktorów. Zobacz jego 10 najlepszych ról

Za każdym razem, gdy Johnny Depp pojawia się na ekranie, wzbudza ogromne emocje. I choć ostatnie lata nie przyniosły żadnej wielkiej roli, to i tak uwielbiamy go oglądać!
Sylwia Arlak
08.06.2020

Chociaż w ostatnich latach Johnny Depp więcej czasu spędza na sali sądowej niż na planie filmowym, to jednak nie musi się bać, że widzowie o nim zapomną. 57-letni aktor ma za sobą trudny okres: po tym, jak jego była żona Amber Heard oskarżyła go o przemoc, Depp spotkał się z ostracyzmem towarzyskim i zawodowym. Dopiero niedawno zeznania byłej żony aktorka zostały podważone, a Depp z szufladki z przemocowymi mężami wpadł znowu do szufladki: najlepsi i najukochańsi aktorzy wszech czasów. Dzieci (i dorośli też) kochają go za rolę Jacka Sparrowa z „Piratów z Karaibów”, mężczyźni podziwiają w roli Raoula z „Las Vegas Parano”, a kobiety kochają się w jego Rozpustniku. Oto 10 najlepszych ról amerykańskiej gwiazdy. 1. „Charlie i fabryka czekolady” „Charlie i fabryka czekolady” to teoretycznie propozycja dla dzieci, ale docenią ją także dorośli. W filmie znajdziemy wszystko, czego oczekujemy od dobrego filmu: ciekawą historię (ubogi chłopiec, Charlie spełnia swoje marzenie, którym było zwiedzenie ogromnej fabryki czekolady), są niesamowite dekoracje i jest oczywiście on – Johnny Depp. Aktor wcielił się tu w rolę Willy'ego Wonki, który jak przystało na filmy Tima Burtona, jest postacią ekscentryczną i nieoczywistą. Podobnie zresztą, jak cały film — trudno przewidzieć, co wyskoczy za rogiem. Film „Charlie i fabryka czekolady” obejrzycie na Netfliksie. 2. Seria: „Piraci z Karaibów” Nie byłoby „Piratów z Karaibów”, gdyby nie Johnny Depp i grany przez niego Jack Sparrow. Dlaczego tak bardzo uwielbiamy tę postać? To przecież pijak i prostak. Wykorzystuje kobiety i nie rozstaje się z butelką z rumem. Tak, to wszystko prawda. Ale Jack Sparrow to także charyzma, błyskotliwe...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„Emily w Paryżu”, „Rebeka”,  „Nawiedzony dwór w Bly”. Nowości w październiku na Netfliksie

Produkcje grozy, filmy obyczajowe i dokumenty. Głośne premiery i wielkie kinowe hity. Tak w skrócie przedstawia się Netfliksowy rozkład jazdy na październik. 
Sylwia Arlak
30.09.2020

Następca „Seksu w wielkim mieście”, „Emily w Paryżu” z Lily Collins, nowa adaptacja „Rebeki” z Lily James i Armie Hammerem, „Gambit królowej” z Anyą Taylor-Joy i Marcinem Dorocińskim, a do tego horror „Nawiedzony dwór w Bly”. W długie październikowe weekendy z Netfliksem nie będziemy się nudzić. Co jeszcze będziemy oglądać w najbliższym tygodniach na platformie? Długo oczekiwane premiery na Netfliksie W październiku na Netfliksie pojawi się długo oczekiwany serial „Emily w Paryżu”. Produkcja z Lily Collins (zapowiadana, jako następca „Seksu w wielkim mieście” i „Plotkary”) opowiada o młodej dziewczynie, menadżerce z Chicago, która dostaje wymarzoną pracę w Paryżu. W stolicy Francji czekają na nią nowe wyzwania, nowe znajomości i miłość. Zobaczymy też nową adaptację słynnej „Rebeki” z Lily James i Armie Hammerem (książka Daphne du Maurier ukazała się w 1938 roku). To historia młodej kobiety (James), która przybywa do posiadłości rodziny swojego nowego męża (Hammer). Zamiast cieszyć się wspólnymi chwilami, martwi ją zagadkowa śmierć pierwszej żony Maxima, Rebeki. Nie pomaga też otwarcie wyrażana wrogość jej oddanej gospodyni, pani Danvers (Kristin Scott Thomas). Więcej o serialu przeczytacie  tutaj . Miłośniczki Marcina Dorocińskiego nie mogą przegapić premiery miniserialu „Gambit królowej”. Produkcja oparta na powieści Waltera Tevisa opowiada o młodej dziewczynie Beth Harmon (Anya Taylor-Joy). Kiedy trafia do sierocińca, odkrywa w sobie wielki talent do szachów. Jednocześnie uzależnia się od przepisywanych dzieciom leków na uspokojenie. Robi wszystko, by być najlepsza w zdominowanym przez mężczyzn świecie zawodowych szachów. Nowy serial, thriller „Dobrego...

Czytaj dalej
Judi Dench
Judi Dench. Fot. East News

Kocha seks, brzydkie słowa i pracę. „Emerytura? Wyplujcie to słowo!” – mówi Judi Dench, która skończyła dziś 86 lat

Judi, żyj nam jeszcze sto lat! Oto 10 powodów, dla których z roku na rok kochamy cię coraz bardziej
Magdalena Żakowska
09.12.2020

Na scenie i na wielkim ekranie, Judi Dench spędziła życie nieustannie nas zachwycając. Są setki powodów, dla których uważamy ją za jedną z najwybitniejszych aktorek XX i XXI wieku, ale też wspaniałą, inspirującą kobietę. Oto 10 najważniejszych.   1. Uważa, że seks po osiemdziesiątce jest super... ...i nigdy nie zamierza z niego rezygnować.„Pożądanie czujemy w każdym wieku, moje drogie” – mówi. „To chyba akurat nie przechodzi nigdy!”. Judi Dench poślubiła w 1971 roku Michaela Williamsa, z którym przeżyła szczęśliwie 30 lat. Williams zmarł w 2001 roku. Judi Dench długo pozostawała singielką i dopiero kilka lat temu ogłosiła, że ma nowego partnera, przyrodnika i ekologa Davida Millsa. „Nie wiem, jak go określić, bo nie lubię słowa partner” – mówiła. „Partner kojarzy mi się z tańcem. To okropne słowo. Może przyjaciel? Ale to też nie oddaje sedna sytuacji. Chłopak? Chyba wybiorę określenie: mój facet”.   2. Jest do bólu szczera Obejrzyjcie choć jeden z dziesiątek wywiadów z Judi Dench dostępnych na YouTube'ie, a przekonacie się, co mamy na myśli. Czasem potrafi być szorstka dla dziennikarzy, ale tylko wtedy, kiedy wkurzą ją swoim pytaniem. Nigdy nie kokietuje. Nie uwodzi. Nie stara się za wszelką cenę zdobyć sympatii. Nie ubiega się o uwagę. Ma klasę, którą coraz rzadziej spotyka się w show biznesie. 3. Nigdy nie stawia siebie na pierwszym miejscu Kiedy w maju tego roku cały świat się zatrzymał w związku z pandemią, Judi Dench po raz pierwszy w życiu złamała swoją żelazną zasadę nie dotykania się do mediów społecznościowych, i z pomocą córki wrzuciła na Twittera filmik, na którym biega przebrana za zajączka. Zrobiłam to po to, żeby rozśmieszyć ludzi w tych trudnych czasach....

Czytaj dalej