„Wrzenie” Anny Pamuły uczy empatii, wrażliwości i otwartości na innych
Fot. Jacques Ballard

„Wrzenie” Anny Pamuły uczy empatii, wrażliwości i otwartości na innych

Na ile miejsce, w którym przychodzimy na świat nas determinuje? Kiedy bieda i wykluczenie prowadzą do radykalizacji? Czy rodzice są odpowiedzialni za zbrodnie popełniane przez dzieci? Zbiór reportaży „Wrzenie. Francja na krawędzi” stawia ważne pytania.
Anna Zaleska
23.09.2020

Ryszard Kapuściński uczulał już wiele lat temu, że przyśpieszenie i spłycenie wiadomości we współczesnych  mediach jest niebezpieczne, bo upowszechnia stereotypy. Jeśli największą wartością staje się szybkość przekazania informacji, nie ma czasu na niuanse, szczegóły, wieloznaczności, różnice i odcienie. Wszystko musi być albo białe, albo czarne. Każdy musi być albo dobry, albo zły. Dlatego tak bardzo potrzebujemy wnikliwych reportaży, które właśnie te niuanse i wieloznaczności ukazują. Z indywidualnych losów i prywatnych wizji świata tworzą obraz, który nie ma ambicji być jedynym słusznym i niepodważalnym. Ale prowokuje do myślenia, współodczuwania i stawiania pytań.

Głównym bohaterem zbioru reportaży „Wrzenie. Francja na krawędzi” (wyd. Agora) Anna Pamuła uczyniła Ibrahima, Araba i muzułmanina, czyli – jak on sam mówi o sobie z ironią – „najgorszy typ Francuza”. Ale nie mniej ciekawe są w jej tekstach kobiety, które poznała podczas ośmioletniego już pobytu nad Sekwaną. W podzielonym, skonfliktowanym społeczeństwie to one szukają bardziej tego, co łączy, niż tego, co dzieli. Jak Fatiha, nauczycielka, która uczy historii i geografii w szkole-gettcie. Tego rodzaju szkół jest we Francji około stu. Szacuje się, że 95 procent ich uczniów to biedni, radykalizujący się muzułmanie. Wskutek reformy edukacji w tych tzw. ZEP-ach program nauczania jest dostosowywany do poziomu najsłabszych. W efekcie wielu absolwentów ledwie potrafi czytać i pisać, a nieliczni ambitni nawet kończąc taką szkołę z dobrymi wynikami, nie mają szans dostać się na dobre studia. Zresztą mało komu przychodzi to do głowy, bo jeśli nawet od nauczycieli słyszą jakieś zachęty, to w stylu: będzie z ciebie dobry kasjer w supermarkecie.

Fatiha mówi swoim uczniom: możecie być, kim chcecie. Przekonuje, że umiejętność czytania i pisania daje człowiekowi wolność. Sama bezdzietna, bardzo angażuje się w życie swoich podopiecznych. Wielu z nich dzięki niej po raz pierwszy idzie do kina, muzeum czy do teatru. Jako nauczycielka często stosuje kontrowersyjne metody, wręcz terapię szokową. Za złe zachowanie nie wyrzuca z klasy, co jest ulubioną metodą wielu nauczycieli, którzy w ten sposób pozbywają się problemu. Ale na przykład stawia do kąta, upewniając się tylko, czy uczeń rozumie, za co. Lekcję o symbolach narodowych zaczęła od pokazania zdjęcia człowieka, który podciera się flagą Francji. Oburzyli się? Świetnie! Wykorzystała to jako punkt wyjścia do dyskusji. Powtarzający jak mantrę „nienawidzę Francji” uczniowie uświadomili sobie, że trójkolorowa flaga nie jest dla nich zwykłym kawałkiem materiału. Ma symboliczną wartość. Po 45 minutach lekcji cała klasa odśpiewała „Marsyliankę”.

Po zamachu na redakcję magazynu satyrycznego „Charlie Hebdo” w 2015 roku Fatiha poprosiła uczniów o uczczenie ofiar minutą ciszy. Ale jeden z chłopaków odmówił. Zdenerwowana kazała mu usiąść na końcu klasy krzycząc: „Dla mnie nie istniejesz!”. Potem długo dyskutowali o tym, czy muzułmanin powinien uczcić ofiary zamachu na redakcję gazety, która opublikowała karykaturę Mahometa. Fatiha tłumaczyła: „Wasze milczenie nie oznacza, że akceptujecie te rysunki. Oznacza, że nie zgadzacie się na to, by mordować ludzi tylko dlatego, że są dziennikarzami”. Innym razem, słysząc jak jej uczniowie powtarzają, że najbardziej na świecie nienawidzą Żydów, a obozy koncentracyjne „podobno wcale nie istniały”, zaprosiła do szkoły 80-letnią Żydówkę, która w czasie wojny była ukrywana przez francuską rodzinę, a jej ojciec zginął w Oświęcimiu. Pokazała też najbardziej wstrząsające zdjęcia z Auschwitz. Nawet najwięksi klasowi twardziele byli poruszeni. I zdziwieni, że Żydówka to taka normalna kobieta, podobna do ich matek.

Ale chyba najważniejsze, czego Fatiha uczy swoje dzieciaki, to by przyjęli to, co Francja może im zaoferować. Sama jest na to najlepszym przykładem. Jest Arabką, wychowała się w potwornej biedzie, w domu, gdzie jedyną książką był Koran. Mówi z przekonaniem, że wszystko, co w życiu osiągnęła, zawdzięcza francuskiej szkole i nauczycielce, która kiedyś w nią uwierzyła. Dlatego dzieci jej ufają. Największą nagrodą było dla niej, gdy na drzwiach toalety ktoś napisał, że jest fajną nauczycielką.

We „Wrzeniu” takich niezwykłych, odważnych, działających niestandardowo kobiet jest dużo. Fanta Sangare, Malijka w wieku 15 lat wydana za mąż, pomaga kobietom pragnącym wyzwolić się z poligamicznego małżeństwa. Doświadczyła tego na własnej skórze i wie, z jakim cierpieniem ich życie się łączy. Przez lata była przez męża bita, opluwana i wyzywana, potem tułała się z małymi dziećmi nie mając pracy ani mieszkania. Teraz wspiera osoby w podobnej sytuacji, bo choć Francja zakazała poligamii w 1993 roku, problem wciąż dotyczy dziesiątek tysięcy rodzin. Fundacja Fanty Sangare pomaga kobietom, które chcą się usamodzielnić – nauczyć francuskiego, zapisać się na kursy zawodowe i zdobyć pracę.

Anna Pamuła wielokrotnie stawia przed nami lustro, każe zadać sobie pytanie: a co ty byś zrobiła na jej / jego miejscu? Tak jest z Veronique, 70-letnią schorowaną kobietą, katoliczką, która – podobnie jak kilkaset innych rodziców we Francji i w Belgii – została oskarżona o wspieranie dżihadystów. W 2012 roku jej syn bez słowa zniknął z domu. Gdy w końcu zatelefonował do matki, dowiedziała się, że wyjechał do Syrii. Mówił jej, że będzie tam odbudowywał zniszczoną podczas bombardowania szkołę. Potem się ożenił, urodziły się dzieci. Często prosił matkę o pieniądze, tłumacząc na przykład, że musi opłacić poród w szpitalu. Wysyłała, wierząc, że dzięki temu syn i rodzina będą tam mieć lepsze życie. A może w końcu wyjadą z Syrii? Dziś pyta: „Czy to zbrodnia, że chciałam wesprzeć dziecko? Gdyby mój syn pojechał do Teksasu hodować krowy, też bym mu wysyłała pieniądze”. Łącznie dostał od niej ponad 60 tysięcy euro, to duża suma. Po latach dowiedziała się, że zajmował wysokie stanowisko w ISIS, prawdopodobnie był odpowiedzialny za planowanie zamachów, również tych w Paryżu w 2015 roku, w których zginęło 131 osób. Jej pieniądze mogły być do tego wykorzystane. Czy Veronique jest za to odpowiedzialna? Założyła stowarzyszenie dla rodziców, których synowie i córki przyłączyli się do dżihadystów. Organizowała lekcje, by ustrzec następne dzieci przed radykalizacją. Ale swojego syna nie ustrzegła. Była za to aresztowana i sądzona. Czy rodzice są współwinni za zbrodnie, które popełniły ich dzieci? To jedno z wielu pytań, które sobie stawiamy, czytając „Wrzenie”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG

Pięć znakomitych powieści, dzięki którym lepiej zrozumiesz siebie

Te powieści sprawią, że uważniej przyjrzysz się sobie, relacjom z innymi ludźmi i swojemu życiu. Zapytasz siebie: czy mnie to też przypadkiem nie spotkało? Albo nie spotka?
Anna Zaleska
26.06.2020

Jak mawiała Magdalena Samozwaniec, dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy. Te idą do głowy i długo w niej zostają. Agneta Pleijel zmusza nas, by zastanowić się nad nieudanymi związkami z mężczyznami. Dorris Lessing pyta, czy chcąc być wolną, można być nieodpowiedzialną? Elizabeth Strout pokazuje, jaką cenę płaci się za brak szczerości wobec najbliższych. Znakomite powieści, które się świetnie czyta, a potem długo się o nich rozmyśla. Agneta Pleijel, „Zapach mężczyzny”, przeł. Justyna Czechowska, wyd. Karakter Dlaczego mężczyźni mnie nie kochają? W autobiograficznej powieści szwedzkiej pisarki to pytanie powraca z każdym nieudanym związkiem. Jej bohaterka to początkowo ambitna studentka, potem kobieta odnosząca coraz większe sukcesy zawodowe. Pozornie silna, nowoczesna i niezależna (w tle rozgrywa się obyczajowa rewolucja lat sześćdziesiątych), w rzeczywistości rozpaczliwie szuka miłości i bliskości. Na tym opiera się najbardziej dramatyczny wewnętrzny konflikt w jej życiu. Stąd narastająca frustracja i gorycz, choć sama przed sobą nie chce się do tego przyznać. Bohaterka „Zapachu mężczyzny” z bolesną szczerością pokazuje, jak traktowała mężczyzn, ale też jak okrutnie traktowała samą siebie. Dopiero urodzenia dziecka staje się dla niej źródłem prawdziwej siły. W macierzyństwie odnajduje spełnienie i miłość, której przez całe życie rozpaczliwie szukała. Ta bardzo intensywna emocjonalnie proza sprawia, że zaczynamy konfrontować się z własnym życiem, pytając: czy mnie to też przypadkiem nie spotkało? Doris Lessing, „Lato przed zmierzchem”, przeł. Barbara Rewkiewicz-Sadowska, wyd. W.A.B. Kate Brown ma czterdzieści kilka lat, jest przykładną żoną, gospodynią domową i matką czworga dzieci. Życie upływa jej na codziennej krzątaninie i trosce o...

Czytaj dalej