Woody Allen i Mia Farrow. Miłość, zdrada i zemsta
Woody Allen i Mia Farrow z córką Dylan /East News

Woody Allen i Mia Farrow. Miłość, zdrada i zemsta

Czy Woody Allen naprawdę jest niewinny, a wszystkie zarzuty to zemsta Mii Farrow za jego zdradę? Oskarżony o molestowanie seksualne adoptowanej córki reżyser w autobiografii „A propos niczego” przedstawia swoją wersję wydarzeń.
Anna Zaleska
09.12.2020

Od czasu, gdy Woody Allen został oskarżony przez Mię Farrow o molestowanie seksualne ich córki Dylan, minęło 28 lat. W swojej autobiografii „A propos niczego” (wyd. Rebis) reżyser zdecydował się opowiedzieć swoją wersję wydarzeń. Książka wzbudziła kontrowersje jeszcze zanim się ukazała – wydawnictwo Hachette, z którym podpisał umowę, ostatecznie odmówiło jej wydania.

Allen przywykł do podobnych sytuacji. Aktorzy, którzy kiedyś z nim pracowali – między innymi Mira Sorvino, Greta Gerwig, Colin Firth, Timothée Chalamet i Rebecca Hall – publicznie za to przepraszają. Ci, którzy tego nie zrobili – Diane Keaton, Alec Baldwin, Alan Alda czy Scarlett Johansson – są za to potępiani. Allen dziękuje im za ich wsparcie, pisząc: „Zapewniam, że nie jest to coś, czego powinniście się wstydzić”. Czy autobiografia jest w stanie oczyścić jego imię z zarzutu molestowania seksualnego?

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Woody Allen i Mia Farrow – jak się poznali

Po raz pierwszy spotkali się na małym przyjęciu w Hollywood w 1979 roku. Allen był ciekaw Mii Farrow, uważał ją za piękną i bardzo utalentowaną. Pamiętał też list, który kilka lat wcześniej od niej dostał. Z entuzjazmem pisała o jego filmach, a zakończyła zdaniem „Po prostu kocham pana”. Wtedy na przyjęciu pogawędzili uprzejmie, ale „ziemia nie zadrżała”. Zaczęli się spotykać kilka lat później.

Woody Allen i Mia Farrow / East News

Był oczarowany Mią Farrow. Okazała się inteligentna, piękna, utalentowana i najmilsza na świecie. Fakt, że miała siedmioro dzieci – troje biologicznych i czworo adoptowanych – uznał za „niecodzienny, ale nie za złowieszczy”. Sam siebie pyta dzisiaj, czy powinien był już na początku zauważyć znaki ostrzegawcze? „Z perspektywy czasu widzę, że czerwone flagi powiewały co kilka stóp, ale natura wyposaża nas w mechanizm zaprzeczenia”, pisze w swojej autobiografii.

Sygnały ostrzegawcze

Krótko po tym, gdy zaczęli się spotykać, Mia Farrow oświadczyła Allenowi, że chce mieć z nim dziecko. Był tym nieco zbity z tropu. „Pamiętam, że sprowadziłem rozmowę na temat kosiarki do trawy i uznałem wszystko za zbytnie dramatyzowanie”. Kilka tygodni później aktorka zaczęła nalegać, by się pobrali. „Pomyślałem, że może nie ma swoich szkieł kontaktowych i bierze mnie za kogoś innego”. Oboje mieli za sobą dwa małżeństwa i nie uważał, by ślub był dobrym pomysłem.

Przez trzynaście lat – tyle trwał ich związek – nigdy nie zamieszkali razem, nigdy nawet nie zanocował w jej nowojorskim mieszkaniu. Czasem ona zostawała na noc u niego. Na lato przenosiła się z dziećmi do wiejskiego domu w Connectitut, on zostawał sam na Manhattanie.

Za „czerwoną flagę”, której istnienie zignorował, Woody Allen uważa też to, z jakiej rodziny pochodziła Farrow. „W rodzinie Mii występowała obfitość nader przerażających zachowań, które spotęgowały się w okresie naszej znajomości. Picie i poważne problemy z narkotykami jej rodzeństwa, kryminalna przeszłość, samobójstwo, szpital psychiatryczny, w końcu brat skazany za molestowanie dzieci i osadzony w więzieniu. (…) To było zdumiewające, jak [Mia] zdołała, chodząc na paluszkach po polu minowym szaleństwa, wyrosnąć na czarującą, twórczą, sympatyczną i niepokiereszowaną osobę. Nie była bez uszczerbku, a ja powinienem być czujniejszy”.

Ciemne strony Mii Farrow

W opowieści Woody'ego Allena Mia Farrow sprawia wrażenie osoby niestabilnej emocjonalnie i skrajnie nieodpowiedzialnej. Fakt, że lubiła zmieniać imiona swoim dzieciom (Mischa stawał się Mosesem, Dylan – nagle była Elizą, potem Malone, Ronan zmieniał się w Satchela, Harmona, Seamusa, a potem znów w Ronana) można uznać za nieszkodliwe dziwactwo. Że do jednego z synów miała taką słabość, że zabierała go na randki, a gdy przysypiał ze zmęczenia, układała do snu pod restauracyjnym stolikiem – za hollywoodzką anegdotę. Dużo poważniejsze są zarzuty dotyczące tego, jak zajmowała się – czy raczej nie zajmowała – adoptowanymi dziećmi.

Mia Farrow z dziećmi / East News

Relacje syna Mosesa o tym, co działo się w ich domu, są przygnębiające: „Byłem świadkiem tego, jak rodzeństwo, w tym dzieci niewidome lub fizycznie niepełnosprawne, były ściągane po schodach, wrzucane do sypialni czy szafy, a potem w nich zamykane. Nawet mojego brata Thaddeusa, upośledzonego na skutek polio, matka zamknęła na całą noc w szopie obok domu za karę za drobne wykroczenie”. Dwie kobiety pracujące wtedy u Mii Farrow potwierdziły te historie.

Losy jej adoptowanych dzieci były dramatyczne. Dwoje z nich popełniło samobójstwo, dziewczyna, u której wykryto HIV, został porzucona i zmarła samotnie w szpitalu. Najstarsza adoptowana córka Soon-Yi powie po latach, że jej matka uwielbiała sam proces adopcji, napawała się reputacją osoby świętej, zachwycała się rozgłosem, ale potem traciła zainteresowanie tymi dziećmi, nie chciała się nimi zajmować.

Woody Allen i ukochana córka Dylan

Woody Allen twierdzi, że wtedy o tym nie wiedział. Nie mieszkał z Mią Farrow, choć często ją odwiedzał. I wtedy wszystko wyglądało jak na obrazku. Lubił te dzieciaki. Najbardziej Mosesa, z którym spędzał dużo czasu grając w piłkę lub w szachy i chodząc na ryby. Więź między nimi stała się tak silna, że kiedyś chłopak poprosił, by był jego ojcem.

Przyznaje, że obok Mosesa adoptowana w 1985 roku Dylan stała się jego ulubienicą. Oszalał na punkcie jasnowłosej dziewczynki o kręconych włosach. Opowiada: „Wyskakiwałem z taksówek, które utknęły w korkach, żeby biegiem zdążyć do domu Mii, zanim położy Dylan spać. Kiedy mała podrosła, odstawiałem ją do przedszkola i odbierałem (…) W moim życiu to był nowy przyjemny wymiar, słodka dziewczynka, którą mogłem tulić, której opowiadałem bajki i którą bez powodzenia uczyłem piosenek Cole'a Portera. Byłem bardzo kochającym ojcem, choć nie prawnym opiekunem”.

Bardzo chciał adoptować Dylan i Mosesa, ale Mia Farrow długo nie chciała się na to zgodzić. Gdy w końcu to nastąpiło, dostał od niej list, w którym pisała, że jest dla Dylan cudownym ojcem, a dziewczynka go uwielbia. Rodzicielstwo tak zaczęło mu się podobać, że zaczął rozważać zamieszkanie razem. Ale wtedy relacje między nimi zaczęły się psuć.

Narodziny syna

Zbiegło się to w czasie z wiadomością, że Mia Farrow jest w ciąży. Teraz już się z tego cieszył. Ale nieoczekiwanie dla niego Mia powiedziała mu, że nie powinien za bardzo przywiązywać się do dziecka, które ma się urodzić, i że w ogóle ma wątpliwości co do kontynuowania ich związku. Allen tłumaczy to tak: „Moja teoria (…) jest taka, że kiedy ją zapłodniłem, spełniłem swoje zadanie i stałem się zbędny”. Gdy Ronan przyszedł na świat, nazwisko Allena nie zostało umieszczone w jego akcie urodzenia. W przyszłości Mia Farrow oświadczy, że jego ojcem jest jej pierwszy mąż Frank Sinatra, z którym nadal miała sypiać.

Choć ich związek właściwie już nie istniał, Allen codziennie o wpół do siódmej zjawiał się u niej w domu, by zjeść śniadanie z Dylan i Mosem i odprowadzić Dylan do szkoły. Jej nauczycielka zeznała potem w sądzie pod przysięgą, że był jedynym z dwojga rodziców, którzy przychodzili na wywiadówkę i jedynym, który interesował się jej nauką. O osiemnastej zjawiał się ponownie zjeść z dziećmi kolację i spędzić z nimi trochę czasu.

Soon-Yi – nie lubiłem tej dziewczyny

Woody Allen i Soon-Yi nie mieli o sobie nawzajem dobrego zdania. „Uważałem ją za ciche nudne dziecko, a ona mnie za kozła ofiarnego jej matki (…) Miała mnie za głupiego jasia, który służył Mii jako sławny partner pomagający jej w karierze”. Rzadko choćby ze sobą rozmawiali.

Soon Yi była jedynym dzieckiem, które miało odwagę przeciwstawić się matce. Jej losy były dramatyczne. Jako sierota w Korei żyła w takiej biedzie, że jedzenia szukała na śmietnikach. Mia Farrow uważała ją za głupią i traktowała jak dziecko drugiej kategorii. W najmniejszym stopniu nie troszczyła się o jej rozwój, wykorzystywała jako służącą i opiekunkę młodszych dzieci, również tych niepełnosprawnych, którymi sama nie chciała się zajmować.

Romans i nagie zdjęcia

Kiedyś – Soon Yi była już studentką i nie mieszkała w domu – Woody Allen zabrał ją na mecz koszykówki. Zdumiało go, jak bystrą i ciekawą kobietą się stała. Pierwszy raz od dłuższego czasu spędził naprawdę miły wieczór. Potem były kolejne mecze, wspólne oglądanie filmów, w końcu pierwszy pocałunek i romans. „Soon-Yi i ja sądziliśmy, że możemy mieć ze sobą romans i utrzymywać go w tajemnicy, skoro ona nie mieszkała u Mii, a ja żyłem samotnie jak kawaler”, próbuje usprawiedliwiać się Allen.

Dwa tygodnie po tym, gdy zaczął się ich romans, w styczniu 1992 roku podczas jednego ze spotkań Allen zrobił Soon-Yi nagie zdjęcia. Leżały na kominku u niego w mieszkaniu i tam zobaczyła je Mia Farrow. „Oczywiście rozumiem jej szok, konsternację, wściekłość, wszystko. To była właściwa reakcja”, stwierdza Allen. Ale na tym się nie skończyło.

Oskarżony o molestowanie

Jeszcze tego samego dnia Mia Farrow zwołała wszystkie dzieci i opowiedziała im, że Woody Allen zgwałcił Soon-Yi. Potem obdzwoniła znajomych mówiąc im, że zgwałcił jej nieletnią upośledzoną córkę. Soon Yi ciężko pobiła. A potem – jak twierdzi Allen – postanowiła zrobić wszystko, by odebrać mu jego ukochaną córkę Dylan. W sierpniu 1992 roku przyjechał do Connectitut, by zobaczyć się z dziećmi, omówić szczegóły dotyczące odwiedzin i opieki nad nimi. Następnego dnia od psychiatry córki dowiedział się, że został oskarżony o molestowanie Dylan.

Postępowanie w tej sprawie trwało miesiącami. Przesłuchano wielu świadków, zatrudniono najlepszych ekspertów, przeprowadzono dwa poważne śledztwa – jedno przez Child Sexual Abuse Clinic w Yale, drugie – Wydział Opieki Społecznej nad Dziećmi stanu Nowy Jork. Wydane na koniec orzeczenie brzmiało: „W naszej fachowej opinii Dylan nie była seksualnie wykorzystywana przez pana Allena.” Taśmę z nagraniem zeznań Dylan, którą przygotowała Mia Farrow, uznano za niewiarygodną, twierdząc że „nie odnoszą się one do prawdziwych wypadków, które spotkały ją 4 sierpnia 1992 roku (…).”

Eksperci uznali, że prawdopodobnie doszło do kombinacji dwóch postawionych na wstępie hipotez: „oświadczenia Dylan nie są prawdziwe, tylko zostały zmyślone przez wrażliwe dziecko, które znalazło się w dysfunkcyjnej rodzinie i zareagowało na panujący w niej stres” oraz „Dylan została poinstruowana przez matkę, panią Farrow, lub znajdowała się pod jej wpływem”.

Dorosła Dylan podtrzymuje zarzuty

Tak wygląda przedstawiona przez Allena wersja wydarzeń, które w latach 90. zbulwersowały cały świat i do dziś pozostają żywe. Czytając opowieść reżysera, również orzeczenia komisji badających sprawę, trzeba mieć jednak w pamięci inne przypadki oskarżeń o pedofilię. Choćby historie Jeffreya Epsteina czy księcia Andrzeja pokazują, jak wiele osób – również po stronie organów ściagania – angażuje się w krycie sprawców takich przestępstw. 

Woody Allen i Soon-Yi z dziećmi / East News

Dylan Farrow – dziś 35-letnia aktorka – podtrzymuje swoje oskarżenia. W 2014 roku napisała w New York Times'ie : „Woody Allen jest żywym świadectwem tego, jak społeczeństwo zawodzi ofiary nadużyć seksualnych”. Ronan Farrow, dziś prawnik, w artykule w „Hollywood Reporter” (2016 r.) potępił media za to, że dają Allenowi wiarę tylko dlatego, że nigdy nie został skazany. Z drugiej strony Moses Farrow (42 lata, aktor) nie ustaje w walce o dobre imię swojego ojca. Podobnie jak Soon-Yi, z którą od dwudziestu lat Woody Allen jest w szczęśliwym małżeństwie. Wychowują razem dwoje adoptowanych dzieci.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Nerwica natręctw, czyli zaburzenia obsesyjne-kompulsyjne
Unsplash.com

Nerwica natręctw – przyczyny, objawy, leczenie

Nerwica natręctw to potoczna nazwa zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych (w skrócie nazywanych także OCD). Szacuje się, że to zaburzenie dotyka 2-3 proc. populacji.
Kamila Geodecka
09.12.2020

Nerwica natręctw należy do zaburzeń z grupy lękowej i łączy w sobie dwa główne elementy. Pierwszy z nich to kompulsja, czyli powtarzanie czynności, dzięki którym uda się wyciszyć lęk. Te zachowania często mogą przerodzić się w pewien rytuał, który nie zawsze będzie miał cokolwiek wspólnego z logiką – będzie za to dawał poczucie bezpieczeństwa. Najczęściej występujące kompulsje dotyczą m.in. liczenia, mycia, sprawdzania, potrzeby wielokrotnego upewniania się. Drugi element to obsesja, która objawia się natrętnymi myślami pojawiającymi się w głowie osoby z zaburzeniami. Najczęściej będą to obsesje dotyczące brudu, agresji czy potrzeby symetrii.  Kompulsje oraz obsesje uporczywie nawracają i sprawiają, że osoba z nerwicą natręctw będzie odczuwała coraz większy niepokój i dyskomfort w życiu. Chociaż chory może czuć, że jego działania nie mają logicznego sensu, będzie wielokrotnie wykonywał czynności, by ochronić się przed lękiem. Czytaj także:  Zaburzenia lękowe – co to takiego? Nerwica natręctw – przyczyny Podobnie jak w przypadku wielu innych zaburzeń psychicznych nerwica natręctw może mieć wiele przyczyn. Naukowcy zwracają uwagę na wpływ dziedziczenia i czynników genetycznych oraz na charakterystyczne elementy budowy i funkcjonowania mózgu. Nerwica natręctw może pojawić się także po przebyciu niektórych infekcji, np. popularnej anginy. Warto jednak wiedzieć, że wielu specjalistów uważa nerwicę natręctw za chorobę cywilizacyjną. Zwiększone tempo pracy, ciągły pośpiech i brak odpoczynku, przewlekły stres – wszystko to może być przyczyną pojawienia się zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Niebagatelne jest także poczucie ciągłego niedowartościowania. Gdy czujemy się gorsi od innych, zaczynamy postrzegać własne...

Czytaj dalej
Pexels.com

Toksyczna pozytywność to nie to samo, co okazanie wsparcia. Tego nie powinnaś mówić innym ludziom

„Tylko pozytywne wibracje”, „głowa do góry”, „nigdy się nie poddawaj” – wypowiadając te słowa, możesz bardziej zaszkodzić, niż pomóc swoim bliskim.
Sylwia Arlak
08.12.2020

To zrozumiałe, że widząc kogoś zdenerwowanego, złego czy smutnego, chcemy mu pomóc. Nawet jeśli mamy dobre intencje, wypowiadając nieodpowiednie słowa, możemy mu jeszcze bardziej zaszkodzić. To „toksyczna pozytywność”. Zjawisko, które psychiatra Gayani DeSilva opisała w magazynie „Health”, jako „sztuczną pozytywność prowadzącą do krzywdy, niepotrzebnego cierpienia lub nieporozumień”. Pozytywność może być szkodliwa Wymuszona pozytywność może być szkodliwa – zarówno dla ciebie, jak i dla innych – z wielu powodów. Przede wszystkim niesie za sobą sugestię, że negatywne emocje są czymś, czego należy się bać i unikać (a nie, że są naturalnym elementem życia). Zamiast więc radzić sobie ze stresem i smutkiem, których pierwotnie doświadczałaś, dodatkowo stresujesz się i smucisz swoją reakcją. Tłumienie tych emocji może mieć poważne konsekwencje zarówno fizyczne, jak i emocjonalne. Czytaj też:   Zadręczasz się myślami? To może mieć zły wpływ na twoje zdrowie psychiczne, fizyczne i emocjonalne Jak rozpoznać toksyczną pozytywność? Sprawdź, czy zachowujesz się, jak toksycznie pozytywna osoba:  • ukrywasz prawdziwe myśli, • próbujesz odrzucić lub zignorować pojawiające się emocje, • odczuwasz poczucie winy lub wstyd z powodu swoich emocji, • bagatelizujesz negatywne emocje lub doświadczenia innych ludzi, • mówisz komuś, że „może być gorzej”, gdy próbuje podzielić się z tobą negatywnym uczuciem, • karcisz innych za brak pozytywnego nastawienia, • odrzucasz negatywne uczucia  (własne lub innych). Zamiast więc mówić do kogoś: „Myśl pozytywnie”, powiedz: „Niektóre rzeczy mogą nie pójść po twojej myśli, ale...

Czytaj dalej
introwertyzm a wysoka wrażliwość
pexels.com

Introwertyk czy osoba wysoko wrażliwa? Podobieństwa i różnice

Osoby wysoko wrażliwe i introwertycy mają pewne cechy wspólne. Nie można jednak stawiać pomiędzy nimi znaku równości. A czasami to robimy.
Kamila Geodecka
07.12.2020

Wysoka wrażliwość jest czymś, z czym się rodzimy. Podobnie jest z introwersją, z której nie można wyrosnąć czy się jej oduczyć. Pamiętajmy jednak o tym, że nie jesteśmy jedynie zbiorem cech przypisanych do danego typu osobowości. Istnieje wiele typów introwertyków oraz osób wysoko wrażliwych. Introwertycy mają bardzo różnorodne preferencje dotyczące czasu spędzanego z ludźmi, a osoby wysoko wrażliwe mogą być wyczulone na różnego typu bodźce. Introwertyk a osoba wysoko wrażliwa – podobieństwa Psycholodzy szacują, że aż 70 proc. osób wysoko wrażliwych to introwertycy. Nie oznacza to, że każdy introwertyk będzie charakteryzował się wysoką wrażliwością. Można wyróżnić jednak kilka cech, które będą się pokrywały. Jest bardzo prawdopodobne, że osoba z dużą wrażliwością będzie lubiła odpoczynek w samotności, z dala od innych ludzi. Gdy już spotka się z drugą osobą, będzie chciała rozmawiać na konkretne tematy, pomijając rozmówki o pogodzie. I to kolejne podobieństwo do introwertyków, którzy także unikają błahych rozmów przy kawie. Zarówno osoby z wysoką wrażliwością, jak i introwertycy będą mieli rozwiniętą empatię, dlatego w większości przypadków będą dobrymi słuchaczami oraz obserwatorami. Oboje prowadzą również bogate życie wewnętrzne. Zazwyczaj introwertycy i osoby wysoko wrażliwe łączy też pewne niezrozumienie przez świat. Szacuje się, że introwertyków w populacji jest 30-50 proc. Możemy więc przyjąć, że stanową niecałą połowę ludzi, a więc są w mniejszości. Skutkuje to tym, że introwertycy są często nierozumiani przez społeczeństwo. Czasami uznaje się ich za cichych, wycofanych czy mało spontanicznych. Z takim niezrozumieniem często mogą spotykać się także osoby wysoko wrażliwe, które będą...

Czytaj dalej