Amy Winehouse, Whitney Houston, Janis Joplin. Ikony, którym talent zniszczył życie
East News

Amy Winehouse, Whitney Houston, Janis Joplin. Ikony, którym talent zniszczył życie

Whitney Houston, Amy Winehouse i Janis Joplin: były piękne, sławne i nieszczęśliwe. Ich życie to gotowy scenariusz, o czym przypominają nam kolejni filmowcy.
Sylwia Arlak
15.06.2020

Kiedy to się wreszcie skończy? Bez dragów jest tu cholernie nudno, chciałabym już stąd iść… – szeptała Amy Winehouse do swojego męża, Blake'a podczas 50. ceremonii wręczenia nagród Grammy. To był jej wieczór: zgarnęła właśnie pięć nagród Grammy (z sześciu nominacji), pokonała Beyonce, Rihannę,  jedną z nagród wręczał jej idol, Tony Bennet. Triumfowała – i zupełnie jej to nie obchodziło… Nie umiała już się cieszyć, myślała tylko o tym, żeby wyjść i znów odpłynąć w narkotykową podróż. 

Kiedy los daje ci wielki talent, jednocześnie zabiera ci szansę na szczęście – taką regułę widać w życiorysach największych diw kultury masowej: Amy Winehouse, Whitney Houston, Janis Joplin. Były piękne, utalentowane i uwielbiane na całym świecie. Ale ani wspaniały głos, ani sława, ani sukcesy, nie były w stanie zapełnić pustki, którą w sobie nosiły.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Whitney Houston: wszyscy ją kochali, tylko ona sama nie

Była fatalną aktorką, ale jednocześnie gdyby nie ona „The Bodyguard”, w którym zagrała w 1992 r., byłby po prostu kolejnym łzawym filmem. Tytułowym ochroniarzem był Kevin Costner, ale to ona, Whitney Houston: piosenkarka, aktorka-amatorka,  była tutaj prawdziwą gwiazdą. Kiedy śpiewała do Costnera: „I Will Always Love You” była właśnie u szczytu sławy  – soundtrack do „The Bodyguard” podbił cały świat. 1992 rok był przełomowy dla niej jeszcze z jednego powodu – w lipcu wyszła za mąż za Bobby'ego Browna.  przez lata będą rozstawać się i godzić, bić się, awanturować, razem się upijać do nieprzytomności i brać narkotyki. Rozwiodą się dopiero w 2006 roku, Whitney zostanie wtedy zaledwie sześć lat życia. 

W czasie 25-letniej kariery, artystka sprzedała ponad 200 milionów płyt na całym świecie. Była piękna, sławna i bogata – jednocześnie żyła w piekle. Pochodziła z muzycznej rodziny, jej kuzynką była Dionne Warwick, a matką chrzestną  Aretha Franklin. Po wielu latach wyjawiła, że w dzieciństwie padła ofiarą molestowania seksualnego, opowiadała też o wieloletnim nękaniu w szkole. Nieszczęśliwe dzieciństwo zostało w niej na zawsze. Podczas jednej z konferencji prasowych wykrzyczała z furią:

– Nie mogę znieść myśli, że są dzieci wykorzystywane seksualnie! Jestem wściekła: dzieci nie umieją się obronić, zależą od dorosłych, ich miłości. 

W ostatnich miesiącach życia zaczęła tracić głos. W 2012 roku, w wieku 48 lat utonęła w wannie w swoim apartamencie w hotelu Beverly Hilton w Beverly Hills. Badania krwi wykazały obecność kokainy, marihuany i leków przeciwdepresyjnych.

Tragiczne życie Whitney już kilka razy było tematem filmu: najpierw powstała telewizyjna produkcja „Whitney” wyreżyserowana przez Angelę Bassett i z Yayą DaCostą w roli głównej, potem dwa filmy dokumentalne: „Whitney” Kevina MacDonalda oraz „Whitney: Can I Be Me” (ten drugi możemy oglądać na Netfliksie).  

Jeszcze w 2020 r. będziemy mogli zobaczyć kolejną filmową biografię piosenkarki: „I Wanna Dance with Somebody” – to także tytuł jednego z największych przebojów Whitney Houston. Reżyserią zajmie się najprawdopodobniej Stella Maghie („Ponad wszystko”, „The Photograph”), a scenariusz napisze trzykrotnie nominowany do Oscara Anthony McCarten („Bohemian Rhapsody”, „Czas mroku”, „Dwóch papieży”).  Twórcy opowiedzą o karierze Houston, zapowiadają też, że pokażą „jaka jest cena tak wielkiej sławy”. 

„Pokażemy w końcu całą Whitney. Jej utwory wywierały wpływ na ludzi na całym świecie, tymczasem ona walczyła z demonami, które ostatecznie miały ją zgubić” — wyjaśnia Clive Davis, który czuwa nad ścieżką dźwiękową filmu i dodaje: „Podzielę się z wami wszystkim, co wiem na temat jej osobistego i zawodowego życia. Od późnych lat nastoletnich po tragiczną przedwczesną śmierć. Wiem, że pełna historia Whitney Houston nie została jeszcze opowiedziana”.

Kto zabił Amy Winehouse?

Amy Winehosue, 20 lat młodsza od Whitney, zmarła niecały rok przed nią. Tak samo piekielnie zdolna, bardzo wrażliwa, niewiarygodnie nieśmiała. Tak samo jak Whitney była dzieckiem rozwiedzionych rodziców. Na wielką scenę – i po wielkie pieniądze – pchał ją ojciec, którego uwielbiała od dzieciństwa aż do samej śmierci (jeden z jej pierwszych tatuaży to były słowa: „córeczka tatusia”). O ojcu, a także o swoich uzależnieniach, śpiewała w swoim przeboju „Rehab” w 2006 r., to właśnie za tę piosenkę dostała z rąk Tony'ego Benneta nagrodę Grammy. 

Śpiewała od dzieciństwa. Gdy miała 15 lat, zaczęła komponować. Pierwszy album „Frank” wydała w wieku 19 lat. Po kilku miesiącach płyta zyskała status platynowej, a o Amy zrobiło się głośno. Kolejny album, wydany tuż po pierwszym odwyku narkotykowym „Back to black” tylko potwierdził  jej talent  – zyskała światową sławę, kolejne single poza „Rehab” – „Tears Dry on Their Own” „Love is a loosing game”, „Back to black”, „Valerie” zdobywały pierwsze miejsca na listach przebojów. Ale Amy żyła już wtedy tylko toksyczną miłością i uzależnieniem od narkotyków – w 2007 r. wyszła za mąż za poznanego dwa lata wcześniej w jednym z angielskich barów, Blake'a Fielder-Civila. To właśnie Blake – bezrobotny asystent producenta wideo, wciągnął Amy w nałóg heroinowy, przez co do dziś jest obwiniany o jej przedwczesną śmierć. Wiele osób w jednym rzędzie z Blake'iem wymienia jednak także ojca Amy, którego krytykowano za chciwość i  bezwzględne wykorzystywanie talentu córki, bez zwracania uwagi na jej uzależnienie i problemy psychiczne.

Muzyczna passa trwała niespełna trzy lata. W 209 r. na koncercie po raz pierwszy nie mogła ustać na nogach, nie pamiętała słów piosenek. Wkrótce miało to stać się jej zwyczajem. Miesiąc przed śmiercią, w Belgradzie została wygwizdana przez publiczność, bo była zbyt pijana, by zaśpiewać choć jedną piosenkę na scenie. Gdy próbowała przedstawić członków swojego zespołu, nie była w stanie przypomnieć sobie ich nazwisk. Z butelką alkoholu w ręku i pod wpływem narkotyków bełkotała, chwiejąc się na nogach. Media żerowały na jej nieszczęściu.

Choć pod koniec życia udało jej się wyzwolić od wpływu Blake'a, rozwieść i znaleźć nową miłość, było już dla niej za późno na ratunek. Jej wycieńczony organizm miał dość. Artystka zmarła w 2011 roku, a oficjalnym powodem jej śmierci był szok, wywołany zbyt dużą dawką alkoholu po okresie abstynencji. Po śmierci lekarz sądowy stwierdził obecność ponad 4 promili alkoholu we krwi.

Dramatyczne losy Amy Winehouse przedstawia wybitny film dokumentalny „Amy” w reżyserii Asifa Kapadia (dostępny na VOD.pl). 

Janis Joplin – założycielka „klubu 27”

Jeszcze za życia Amy Winehouse nieraz była porównywana do legendy sprzed 30 lat, Janis Joplin. Obie tak samo niepokorne, z takim samym imponującym głosem, długimi włosami, głośnym śmiechem. Obie umiały porwać publiczność – nawet gdy śpiewały pod wpływem alkoholu i narkotyków – tak jak to było w 1969 r., gdy na koncercie podczas  festiwalu Woodstock pijana i naćpana heroiną Janis  dała wspaniały, godzinny koncert przed 400-tysięcznym tłumem. Obie szukały miłości i wybierały możliwie najgorszych mężczyzn. Obie – na koniec – umarły w tym samym wieku, mając zaledwie 27 lat, podobnie jak Jimi Hendrix czy Kurt Cobain. 

Janis, wyjątkowo utalentowana i inteligentna, jednocześnie zmagała się z potwornym kompleksem niższości, spowodowanym nadwagą i kłopotami z cerą. W wieku 20 lat na obozie studenckim „wygrała” w konkursie na najbrzydszą studentkę – zdarzenie wstrząsnęło nią na tyle, że rzuciła studia i wyjechała do San Francisco. To tam po raz pierwszy spróbowała heroiny – i wsiąkła. Po dwóch latach ciągłej narkotykowej imprezy ważyła 40 kg. Zaczęło się kilkuletnie pasmo naprzemiennych odwyków i okresów brania narkotyków.

Karierę zaczęła od występów w klubach nocnych, dzięki charakterystycznemu, ochrypłemu głosowi szybko zdobyła popularność. W gorących latach 1967-69 wsiąkła w ruch hippisowski, miała krótki romans z Leonardem Cohenem, potem z kilkoma kolejnymi muzykami, słynna była jej bójka z Jimem Morrisonem, podczas której rozbiła mu butelkę na głowie – według Janis, broniła się przed jego natarczywością. Z nikim nie udało jej się stworzyć poważniejszego, dłuższego związku. „Na scenie kocham się z tysiącem ludzi, ale do domu wracam sama” – powiedziała kiedyś.

Zostawiła po sobie kilka ponadczasowych utworów: „Cry Baby”, „Piece of My Heart”, „Me and Bobby McGee”, „Mercedes Benz”, „Summertime”. Chociaż kariera Janis trwała jeszcze krócej niż Amy, do dziś jest ona uznawana za jedną z najbardziej wpływowych artystek bluesowych i rockowych.

Zmarła 4 października 1970 r., tuż przed wydaniem swojej drugiej solowej płyty „Pearl”. Podobnie jak Whitney Houston, miejscem jej śmierci był hotelowy pokój. Przyczyną zgonu było przedawkowanie heroiny i morfiny. Ciało piosenkarki zostało skremowane, a jej prochy rozsypano nad Oceanem Spokojnym.

W 2016 roku do polskich kin wszedł film „Janis” w reżyserii Amy Berg, opowiadający o dzieciństwie artystki.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
sukces w pracy
Adobe Stock

Między manią a depresją. Choroba dwubiegunowa to piekło

Na chorobę afektywną dwubiegunową, często zapadają
Aleksandra Nowakowska
07.05.2020

Cierpiał na nią Wojciech Młynarski, Amy Winehouse, Sting. I cały tłum innych znanych osób. Choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD) często dopada wysokowrażliwców, osób z wysokim IQ, perfekcjonistów Według statystyk nawet co dziesiąty dorosły człowiek może mieć lżejsze lub cięższe zaburzenia z cechą dwubiegunowości. Życie na huśtawce. Piekło. Emocjonalny rollercoaster. Tak o chorobie dwubiegunowej mówią nie tylko ci, którzy na nią chorują, ale też ich najbliżsi: rodzina, przyjaciele. Choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD) to zaburzenie psychiczne, które charakteryzuje się znaczącymi wahaniami nastroju. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień. Chory doświadcza naprzemiennych „wzlotów”: czyli manii albo hipomanii (która występuje do czterech dni), oraz „upadków” – depresji. Okresy maniakalne i depresyjne mogą być krótkie: trwać od kilku godzin do kilku dni, albo znacznie dłuższe: do kilku tygodni lub nawet miesięcy. „Dwubiegunówka”, potocznie też nazywana  depresją maniakalną  pojawia się przed 35. rokiem życia. Długo może pozostawać nierozpoznana. Dlatego eksperci przyjęli, że aby stwierdzić chorobę afektywną dwubiegunową, wystarczy jeden epizod maniakalny i jeden depresyjny, który trwa co najmniej tydzień i stanowi zauważalną zmianę w stosunku do zwykłego dotychczasowego zachowania. Jakie są fazy choroby dwubiegunowej? Mania . Epizod maniakalny można rozpoznać po nadmiernym nieuzasadnionym optymizmie, nadpobudliwości, silnym rozdrażnieniu, niewielkiej potrzebie snu. Cierpiącym na tę przypadłość wydaje się, że mogą zrobić wszystko, bo w ich umyśle żadne ograniczenia nie istnieją. Zwykle planują kilka rzeczy naraz, ale brakuje im konsekwencji w osiąganiu...

Czytaj dalej
david i iman
Fot. East News

David Bowie pisał do Iman: „Przy tobie czuję się jak żyjący święty”

Rzucił dla niej narkotyki, imprezowanie, zmienił się w dżentelmena. David Bowie, legendarny muzyk o złej reputacji i Iman, słynna supermodelka lat 90. kochali się ponad życie.
Magdalena Żakowska
05.11.2020

Filmy biograficzne poświęcone ikonom muzyki budzą dziś co najmniej takie emocje, jak kolejne części „Gwiezdnych wojen”. Były filmy dokumentalne o Amy Winehouse i Whitney Houston, wysokobudżetowe produkcje fabularne o Freddiem Mercurym i Eltonie Johnie. Teraz przyszła kolej na Davida Bowie. Pierwszy zwiastun filmu „Stardust” potwierdził jednak krążące od miesięcy plotki – rodzina artysty nie zgodziła się na wykorzystanie jego utworów w filmie. Będzie więc biografia muzyka bez jego muzyki, ale akurat ten fragment życia Davida Bowie, który wybrali twórcy filmu, dotyczy także innych tematów. W 1971 roku artysta pojechał na pierwsze tournee po Ameryce, a podróż ta zainspirowała go do stworzenia legendarnego alter ego, Ziggy Stardusta – nieśmiertelny symbol androgynicznego piękna.   W kontekście muzyki życie Davida Bowie można z pewnością podzielić na to przed Ziggym i po nim, ale w jego życiu prywatnym granica leży gdzie indziej: w momencie, kiedy spotkał Iman. Przeżyli wspólnie 26 lat i stworzyli najmniej rock’n’rollową spośród rock’n’rollowych par. David Bowie: szalony, zły i zakochany O muzykach rockowych XX wieku mówi się, że byli jak lord Byron: „Mad, bad and dangerous to know”. Kokaina, tygodniowe imprezy, długonogie dziewczyny na wyciągnięcie ręki – na tym z grubsza upłynęły im lata 70. i 80. Rzeczywiście „Szaleni, źli i niebezpieczni”. Mick Jagger – trzy żony, dziesiątki kochanek i złamanych serc: od Marianne Faithfull przez księżniczkę Małgorzatę po supermodelkę Carlę Bruni. Podobnie Iggy Pop, Bono, Michael Hutchence – wszyscy kumple Bowiego. On sam nie był lepszy, a może nawet najgorszy z nich. W wydanej w 2012 roku biografii Micka Jaggera pierwsza żona Bowiego, Angie, opowiada, że spóźnili się z...

Czytaj dalej
Ben Affleck
fot. MAGDALENA WOSINSKA/The New York Times Agency/East News

Ben Affleck swój nowy film „The Way Back” traktuje jak terapię

Pił, popełnił mnóstwo błędów, zaprzepaścił małżeństwo z Jennifer Garner, która wiele razy ratowała mu życie. Dziś Ben Affleck – wolny od uzależnienia – próbuje odkupić winy.
Marta Strzelecka
19.05.2020

Gdyby to był film o Benie Afflecku, zaczynałby się od sceny, w której bohater stoi na plaży nad oceanem. Jest sam, przed nim rozbijają się wysokie fale, patrzy w stronę horyzontu. Przed chwilą pływał, więc widać, że na plecach ma tatuaż. To kolorowy ptak, feniks, którego rozpostarte skrzydła sięgają na ramiona aktora.  Taka sytuacja naprawdę się zdarzyła, została uwieczniona na zdjęciu, które stało się ilustracją wielu tekstów o Benie Afflecku. Dziś wiadomo, że była też pierwszym sygnałem jego zmiany. Smutny Ben Tuż po opublikowaniu tych zdjęć aktor mówił, że tatuaż nie jest trwały, został tylko namalowany na potrzeby nowej roli. Jakby wstydził się przyznać, że wytatuowanie feniksa – symbolu odradzania się – miało mu dodać sił w walce z alkoholizmem.  Ile wizerunków Bena Afflecka macie w głowie? Utalentowanego chłopaka, który w 1997 roku odbiera Oscara razem z Mattem Damonem za najlepszy scenariusz do „Buntownika z wyboru”? Poważnego męża Jennifer Garner i ojca ich trójki dzieci? Producenta i reżysera, który za „Operację Argo” odebrał w 2013 roku Oscara dla najlepszego filmu? Zrezygnowanego mężczyzny, który mówi w wywiadach, że rozwód z Jennifer to jego życiowa porażka? Czy też jeszcze inne wcielenie, tym razem filmowe, Batmana – faceta, który lubi nosić maskę?   Swoją drogą kiedy Affleck promował kolejne filmy o Batmanie (w pierwszym zagrał w 2016 roku), zaczęło pojawiać się przy nim jedno mocne określenie: „smutny Ben”. Znajdziecie artykuły z tymi słowami w tytule, całe serie zdjęć, na których Affleck z melancholią skręca papierosy. Memy internetowe pokazujące jego zgaszone spojrzenie. Klip na YouTubie, w którym występuje obok Henry’ego Cavilla grającego Supermana. Henry...

Czytaj dalej
Toksyczna miłość
iStock

„Rozum swoje, a serce swoje” – mówią kobiety uzależnione od miłości

Eugenia Herzyk, psychoterapeutka z Fundacji Kobiece Serca mówi o nałogowej miłości: „To uzależnienie takie samo, jak hazard czy alkohol”.
Sylwia Niemczyk
22.01.2019

Miłość może stać się toksycznym nałogiem, który może tak samo zniszczyć nam życie, jak alkohol czy narkotyki – mówi krakowska psychoterapeutka Eugenia Herzyk, założycielka Fundacji Kobiece Serca,  specjalizującej się w problematyce uzależnienia od miłości, i autorka książek „Nałogowa miłość” i „DDD – Dorosłe Dziewczynki z rodzin Dysfunkcyjnych”. Wyjaśnia, że uzależnienie od miłości jest jednym z tzw. uzależnień behawioralnych, które można – i warto – leczyć.  Uzależnienie od miłości Sylwia Niemczyk: Określenie: „uzależnienie od miłości” nie  kojarzy się poważnie. Eugenia Herzyk: To prawda, podobnie jak seksoholizm. Niewtajemniczeni w problematykę mężczyźni żartują, że jeśli już od czegoś się w życiu uzależniać, to właśnie od seksu, tymczasem osoby, które zmagają się z  tym zaburzeniem, cierpią katusze. Uzależnienie od miłości, tak jak każdy inny nałóg, może być groźne dla życia i zdrowia. Wszyscy znamy tragiczne historie Whitney Houston czy Amy Winehouse – to są przypadki kobiet, które kochały za bardzo. Wiele z nas zna z własnego otoczenia czy nawet osobistego doświadczenia sytuacje, kiedy miłość nie karmi nas i nie wzmacnia, ale jest toksyną. W polskim piśmiennictwie psychologicznym rzadko pojawia się nawet nazwa tego zaburzenia, choć na Zachodzie psychiatrzy, psychologowie i  psychoterapeuci traktują uzależnienie od miłości poważnie. Nałogowej miłości poświęconych jest wiele prac naukowych, choćby w wydanej w 2014  roku, cenionej przez specjalistów książce „Behavioral Addictions” („Uzależnienia behawioralne”), jest rozdział dotyczący uzależnienia od miłości. Jestem typem naukowca, zrobiłam doktorat z  chemii, więc praca badawcza nie jest mi...

Czytaj dalej