W domu kochający mąż, a w pracy… morderca. Ta książka pokazuje prywatne życie funkcjonariuszy z Auschwitz
Adobe Stock

W domu kochający mąż, a w pracy… morderca. Ta książka pokazuje prywatne życie funkcjonariuszy z Auschwitz

Kim byli ludzie, którzy bez skrupułów posłali na śmierć ponad milion niewinnych osób? Najnowsza książka Niny Majewskiej-Brown o bardzo wymownym tytule „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz”, to pozycja, która niezwykle porusza i po raz kolejny uświadamia, jak niewiele potrzeba, aby zmanipulować opinię publiczną i doprowadzić do niewyobrażalnej tragedii.
Materiał partnera
16.02.2020

W pracy bezwzględni mordercy, w domu przykładni mężowie i ojcowie. Często będący pod pantoflem swoich apodyktycznych towarzyszek życia. Jedni kochali wystawne przyjęcia i kulturę. Inni przesiadywali w okolicznych kantynach i chodzili do burdelu. Wielu z nich było miłośnikami zwierząt i pięknych rzeczy. Funkcjonariusze obozu koncentracyjnego w Auschwitz poza murami tego przerażającego miejsca prowadzili zwyczajne życie. Opisuje je w swojej najnowszej książce „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” Nina Majewska-Brown. Autorka po raz kolejny podejmuje tematykę Holocaustu. W „Tajemnicy z Auschwitz” i „Aniele życia z Auschwitz” pokazywała jednak obozową rzeczywistość z perspektywy więźniów. Tym razem skupia się na ich oprawcach. 

Fabuła książki „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” 

Osią powieści jest historia Ann, żony esesmana pracującego w Auschwitz. Skażona od najmłodszych lat ideologią nazizmu kobieta, nie potrafi  dostrzec ogromu ludzkich tragedii, które rozgrywają się za kolczastymi drutami. Pojawienie się w jej otoczeniu Magdaleny – jednej z więźniarek, którą mąż Ann zmusza do darmowej pracy w ich domu, wcale nie poprawia sytuacji. Na przykładzie relacji tych dwóch kobiet, autorka świetnie pokazuje sposób myślenia i działania żon esesmanów. Oddane swoim ukochanym i Hitlerowi, w Auschwitz wiodły bezpieczne i luksusowe życia. Zarówno one, jak i ich mężowie z przyjemnością korzystali z dobrodziejstw płynących z sytuacji, w której się znaleźli. Choć byli bezwzględni dla mieszkańców obozu, sami niejednokrotnie łamali zasady tam panujące. Przedstawienie przez autorkę miejsca zagłady tylu niewinnych ludzi, jako zakładu pracy, który ma swój regulamin, a jego pracownicy mają określone prawa i obowiązki (w książce pojawiają się oryginalne zapisy rozporządzeń, decyzji, a nawet nagan dla esesmanów), sprawia, że jeszcze dobitniej widzimy skalę barbarzyństwa i okrucieństwa oprawców. 

Fragment książki: „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” 

"Nikt nie mówi mi tu po imieniu. Zupełnie jakbym była przedmiotem. Zwracają się do mnie z poleceniem lub pytaniem, zawsze zaczynając od: czy zrobiłaś? albo zrób. Więc może moje imię nie jest im do niczego potrzebne? I choć to miejsce, w którym teoretycznie nie jestem, tak jak w obozie, tylko numerem, to jednak nadal jestem traktowana przedmiotowo. A to tylko bardziej uświadamia mi, jak niewiele znaczę. Jak bardzo jestem nikim. 

Ten ich ciepły, wypucowany dom stanowi tak niesamowity kontrast dla miejsca, w którym przebywam i w którym nadal sypiam. Nie sposób uwierzyć, że nasze światy dzieli kilka metrów przeciętych kolczastym drutem. Nie mogę też darować losowi, że postawił mnie po złej stronie. Zresztą nie potrafię pojąć wielu rzeczy. Choćby tego, że ten jej mąż, wyjątkowo brutalny esesman, wraca w butach umazanych ludzką krwią i bawi się z dziećmi, przytula żonę, zupełnie jakby pracował w fabryce pluszowych zabawek. Zastanawiam się, czy ona wie, czym się zajmuje. Albo inaczej: co wie, a czego wiedzieć nie chce. Bo przecież musi się domyślać, co się dzieje w obozie."

mat. prasowe

Kim byli esesmani z Auschwitz?

Fabuła powieści „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz”  jest inspirowana opowieściami naocznych świadków wydarzeń sprzed 80 lat. Ich świadectwa pozwoliły Ninie Majewskiej-Brown odtworzyć realia tamtych czasów i niezwykle precyzyjnie przedstawić rys psychologiczny funkcjonariuszy SS i ich bliskich. Przekonani o swojej rasowej wyższości, byli od małego „karmieni” zbrodniczą ideologią. Autorka cały obszerny rozdział poświęca także na opis wydarzeń i mechanizmów, które doprowadziły na szczyt władzy Adolfa Hitlera i Heinricha Himmlera. Ludzi, którzy jak się okazuje byli pełni kompleksów, manii i problemów zdrowotnych. Dzięki temu, książka to także ogrom niezwykle ciekawych informacji historycznych z I połowy XX wieku.

Książka „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” to obowiązkowa pozycja nie tylko dla osób zainteresowanych tematyką wojenną. Dzisiaj, kiedy tak niewielu pozostało już naocznych świadków tych tragicznych wydarzeń, naszym obowiązkiem jest pamiętać o Holocauście i przekazywać tą wiedzę kolejnym pokoleniom. Najnowsze dzieło Niny Majewskiej-Brown to powieść trudna, czasami bolesna, ale niezwykle poruszająca i bardzo ważna także w kontekście aktualnych wydarzeń na świecie. 

Fragment książki: „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” 

"Ta dziewucha doprowadza mnie do szału! Właśnie przyłapałam ją na wyjadaniu resztek z kubła na śmieci, który stoi w szafce pod zlewem w kuchni. Jakież to obrzydliwe, zwierzęce, jak bardzo nie przystoi. Zastanawiam się, czy powinnam zapytać Hansa, co o tym myśli. Ale on wraca z pracy coraz później i zamiast skupić się na mnie, coraz chętniej zagląda do kieliszka. Potem półprzytomny, bredząc coś o jakichś selekcjach, zasypia w swoim ulubionym skórzanym fotelu. Mamrocze przez sen, że czegoś robić nie można, i na powrót zapada w niespokojny letarg. Zupełnie go nie poznaję, stał się jakiś obojętny na świat, a z drugiej strony jakby agresywny. O wszystko się złości, denerwuje i irytuje, krzyczy na tych pasiastych i zdaje się już zupełnie nie mieć cierpliwości. Jeśli to dłużej potrwa, to obawiam się, że ta praca go wykończy.

Jedynie przy mnie i dziewczynkach jest jak dawniej kochającym mężem i dobrym tatą, który w kieszeni kurtki ma dla nich zawsze ich ulubione miętowe cukierki. Trochę go nie poznaję, ale cieszę się, że dla nas nadal ma tyle ciepła, że wciąż jesteśmy ważne i otula nas troską i miłością.

Choć ciągle nie do końca wiem, czym się zajmuje w pracy, mam świadomość, jak bardzo to zajęcie go stresuje, i dlatego robię wszystko, żeby w domu mógł się rozluźnić, nabrać sił i poczuć się swobodnie, zapomnieć o tej koszmarnej służbie. Pocieszam się tylko, że robi to wszystko dla kraju, dla dobra naszych dzieci."

Wygraj książkę „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” 

Książkę Niny Majewskiej-Brown można zdobyć w naszych konkursie. Zadanie jest proste: napisz, dlaczego powinna ona trafić właśnie do ciebie. Do wygrania są 3 egzemplarze. Nagrodzimy najbardziej kreatywne uzasadnienia. 

Materiał powstał z udziałem Wydawnictwa Bellona.
 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
pisanie terapeutyczne
Getty Images

Pisz, będziesz szczęśliwsza. Pisanie terapeutyczne ma więcej zalet niż myślisz!

Pisanie wraca do łask. A nawet więcej, dziś traktowane jest jako terapia. Kartka papieru przyjmie wszystko, nie zdradzi naszych myśli, nie oceni nas, nie skrytykuje.
Justyna Kokoszenko
15.06.2020

Journaling, pisanie porannych stron, tworzenie psychobiografii lub pisanie ekspresywne. Bez względu na to, jak nazwiemy nasze pisanie, zawsze przyniesie wymierne korzyści. Psycholodzy przekonują, że pomaga oczyścić głowę z nadmiaru myśli, porządkuje wnętrze, poprawia pamięć i wycisza. Podobno warto zapisać choćby jedno zdanie dziennie. Powrót do pisania pamiętnika po latach? To lepszy pomysł, niż może się na początku wydawać. Kiedy przelewamy myśli i uczucia na papier, nie tylko uświadamiamy je sobie, ale też organizujemy je i dajemy sygnał mózgowi, że już nie musi ich w kółko przetwarzać. Tę sztuczkę zna chyba każdy, kto kiedykolwiek, zamiast próbować zapamiętać rzeczy, po prostu spisał je sobie jako listę zadań do wykonania. Autorka książki „Siła stresu” i psycholożka z Uniwersytetu Stanforda, Kelly McGonigal, uważa wręcz, że prowadzenie pamiętnika zwiększa naszą tolerancję na ból, poprawia samokontrolę, a na dłuższą metę sprawia, że mniej chorujemy. Ekspertka idzie nawet dalej! Według niej pisanie pomaga schudnąć, rzucić palenie lub przestać nadużywać alkoholu. Julia Cameron „Droga artysty”: poranne strony to tortura? Kiedy mowa o zaletach pisania, to wiadomo, że wcześniej czy później musi pojawić się nazwisko Julii Cameron, kobiety wielu talentów i zawodów, byłej żony Martina Scorsese i przede wszystkim autorki kultowego, przetłumaczonego na ponad 30 języków poradnika kreatywności „Droga artysty”. To o tej książce mówi się, że z jednej strony pomogła milionom ludzi odblokować wenę twórczą, a z drugiej – że dla podobnej liczby czytelników stała się narzędziem tortur. Konkretnie jednej tortury – rytuału pisania „porannych stron”. Zasady są jasne: poranne strony – powinno być ich przynajmniej...

Czytaj dalej