W Czeczenii trwa eksterminacja osób LGBTQ+. Nominowany do Oscara reżyser David France nakręcił przejmujący dokument
Jedna z bohaterek filmu dokumentalnego „Witamy w Czeczenii”. Fot. materiały prasowe

W Czeczenii trwa eksterminacja osób LGBTQ+. Nominowany do Oscara reżyser David France nakręcił przejmujący dokument

„To, co dzieje się dziś w Czeczenii, przypomina nazistowskie ludobójstwa. A świat na ten temat wciąż milczy” – mówi w rozmowie z „Urodą Życia” reżyser filmu dokumentalnego „Witamy w Czeczenii”
Magdalena Żakowska
16.12.2020

Gdyby ten dokument był filmem fabularnym, byłby to horror, po którym długo nie można zasnąć” – napisali o „Witamy w Czeczenii” twórcy festiwalu Docs Against Gravity. Tyle że film Davida France'a pokazuje rzeczywistość. 

Od 2016 roku rządzący Czeczenią Ramzan Kadyrow, z cichą akceptacją Kremla, prowadzi akcję eksterminacji czeczeńskiej społeczności LGBTQ+. Policja Kadyrowa porywa, więzi, torturuje, a często także zabija wszystkich tych, którzy zdradzą się z inną orientacją seksualną niż hetero. Ci, którym udaje się przeżyć tortury, zostają wydani w ręce rodziny, od której państwo oczekuje zabójstwa honorowego. Tym, spośród społeczności LGBTQ+, którzy zdecydują się opuścić kraj, pomaga grupa rosyjskich działaczy. Za pomocą podziemnej siatki agentów przenikają do Czeczenii, organizują wyjazdy, przekazują uchodźców do tajnych kryjówek, gdzie oczekują oni na azyl. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Zastraszani, torturowani, mordowani

Kiedy David France, dziennikarz śledczy i reżyser, autor nominowanego do Oscara filmu „Jak przetrwać zarazę” (pokazującego historię amerykańskich aktywistów walczących z epidemią AIDS) dowiedział się o skali dramatu, skontaktował się z rosyjskimi działaczami i z ich udziałem nakręcił „Witamy w Czeczenii”. Jego kamera towarzyszy aktywistom na każdym kroku, także podczas niebezpiecznych akcji na terenie Czeczenii. Nie wszystkich udaje się uratować. Jeden z bohaterów filmu Davida France, który został w trakcie jego kręcenia porwany przez policję, został niedawno uznany za zmarłego. Jego ciała nie odnaleziono.  

David France
David France, reżyser filmu dokumentalnego „Witamy w Czeczenii”. Fot. materiały prasowe

Magda Żakowska: Jak dowiedziałeś się o homofobicznych czystkach w Czeczenii?

David France: Przeczytałem przedruk tekstu z niezależnej rosyjskiej „Nowej Gazety”. To był kwiecień 2017 roku. Wtedy nie przyszło mi jeszcze do głowy, że mógłbym nakręcić na ten temat film. Dopiero kilka miesięcy później, kiedy przeczytałem na ten temat kolejny tekst, tym razem w „New Yorkerze”, zakochałem się w tych rosyjskich aktywistach ratujących czeczeńskich gejów do tego stopnia, że postanowiłem nakręcić o nich film. 

Są fantastyczni, przypominają „Bękartów” z „Bękartów wojny”. 

A to, co dzieje się dziś w Czeczenii przypomina nazistowskie ludobójstwa. Pamiętajmy, że Hitler planował wymordować nie tylko Żydów, ale także gejów.  Dziś społeczność LGBTQ+ jest w Czeczenii zastraszana i wyjęta spod prawa na bardzo podobnych zasadach. Nikt nie upomina się o jej prawa. Ludzie z dnia na dzień znikają, a ich rodziny boją się dochodzić prawdy o ich losie. Z tego co mi wiadomo, Czeczenia jest pierwszym krajem od czasu nazistowskich Niemiec, który w sposób otwarty i zorganizowany prowadzi kampanię na rzecz eksterminacji społeczności LGBTQ+. Jak to możliwe, że media nie alarmują świata na ten temat?! Zupełnie jak byśmy nie wyciągnęli lekcji z tamtej historii.

Skąd się bierze homofobia? Z religii? Z tradycji? A może z biedy?

Myślę, że homofobia to narzędzie, które jest cynicznie wykorzystywane przez polityków, żeby odwrócić uwagę społeczeństwa od prawdziwych problemów, żeby jak najdłużej utrzymać władzę, żeby zjednoczyć ludzi przeciwko jakiemuś (fałszywemu) wrogowi. W ten sposób używa homofobii Putin, a za nim Kadyrow. W Polsce też macie ten problem. Ale nie tylko wy. W ciągu ostatnich 10 lat w wielu krajach Europy środkowo-wschodniej nastąpił olbrzymi wzrost popularności partii konserwatywno-prawicowych, co oczywiście odbija się na sytuacji mniejszości seksualnych w tych krajach. A czym bliższa relacji władzy z kościołem i religią, tym problem jest większy. Czeczenia jest krajem muzułmańskim i Kadyrow wykorzystuje cynicznie religię muzułmańską w napędzaniu homofobii w społeczeństwie. „Oczyśćmy z nich nasz muzułmański naród” – mówi o społeczności LGBTQ+. Ale w Rosji Putin w ten sam sposób wykorzystuje kościół prawosławny. Kilka lat temu się nawrócił i zbudował wizerunek pobożnego i konserwatywnego wyznawcy prawosławia, który chroni naród przed „zachodnią dekadencją” i zagrożeniem dla tradycyjnej rodziny. 

Słyszałeś o „strefach wolnych od LGBT”?

Tak! I powiem ci, że to nic nowego. My też mieliśmy w Stanach takie strefy, tyle że pół wieku temu. Nie mieści mi się w głowie, że wciąż jeszcze gdzieś na świecie pojawiają się takie pomysły. 

W twoim dokumencie pojawił się popularny piosenkarz czeczeński Zelim Bakajew, który na co dzień mieszka w Rosji. Został zatrzymany przez policję pod zarzutem homoseksualizmu, kiedy przyjechał do Czeczenii na ślub siostry. Czy wiesz coś na temat jego dalszych losów?

Kilka tygodni temu został oficjalnie uznany za zmarłego. Władza sugeruje, że to było zabójstwo honorowe dokonane przez kogoś z jego rodziny, ale rodzina temu zaprzecza. Prawdopodobnie został zamordowany w więzieniu.

Jeden z bohaterów twojego filmu spędził w czeczeńskim więzieniu kilka tygodni, a kiedy udało mu się uciec z Czeczenii i uzyskać azyl polityczny, stał się pierwszym członkiem społeczności LGBTQ+, który opowiedział publicznie o tym, co go spotkało.

Został wskazany jako gej przez innego torturowanego więźnia. Później sam był torturowany. Jego relacja o tym, co spotyka gejów w czeczeńskich więzieniach jest zatrważająca. 

Kręcąc ten dokument musiałeś zachować szczególną ostrożność, żeby nie zdradzić tożsamości swoich bohaterów. 

Wiedziałem, że nie mogę pokazać ich twarzy, bo może to oznaczać zagrożenie dla nich, albo ich rodzin. Ale zależało mi jednocześnie na tym, żeby pokazać ich prawdziwe emocje, ich ból, strach, traumę. Nie chciałem sadzać ich w zaciemnionym pokoju, pikslować im twarzy, zmieniać głosu, ani zakrywać im oczu czarnym paskiem. Dlatego zdecydowałem się użyć po raz pierwszy w kinie dokumentalnym technologii VFX – twarze moich bohaterów zostały zamienione na twarze działaczy i aktywistów LGBTQ+ z Nowego Jorku. Pożyczyli swoje twarze prześladowanym gejom i lesbijkom z Czeczenii, aby zapewnić im bezpieczeństwo i aby ich historia, opowiedziana przez mój film, nie była pozbawiona autentycznych emocji. To był ich wkład w pomoc tym ludziom. Dwadzieścia jeden osób pożyczyło w ten sposób twarze dwudziestu dwóm bohaterom. Jedna z transseksualnych nowojorskich aktywistów pożyczył swoją twarz dwóm bohaterom – kobiecie i mężczyźnie.

Witamy w Czeczenii
Bohaterowie filmu dokumentalnego „Witamy w Czeczenii”. Fot. materiały prasowe

Ty też jesteś gejem. Czy dużo ryzykowałeś jadąc do Czeczenii, aby nakręcić ten film?

Udawałem tam oczywiście turystę. Ale myślę, że żaden dziennikarz, który chce opowiedzieć o tym, co się tam naprawdę dzieje nie może się czuć w Czeczenii bezpieczny. A tym bardziej dziennikarz gej. Cały materiał, który nakręciliśmy w Czeczenii nagrywany był z ukrycia. Najbardziej bałem się tego, że przeze mnie, przez mój film, któryś z moich bohaterów znajdzie się w niebezpieczeństwie, że moja obecność przyczyni się do zidentyfikowania rosyjskich aktywistów pomagającym moim bohaterom w ucieczce z kraju. 

Opowiesz mi o swoim coming oucie?

Urodziłem się w 1959 roku, homoseksualizm był wtedy w Ameryce nielegalny (Stany Zjednoczone zniosły penalizację kontaktów homoseksualnych we wszystkich stanach dopiero w 2003 roku), nie było społeczności LGBTQ+, bo wszyscy musieli ukrywać swoją orientację. Nie było aktorów gejów, polityków gejów, piosenkarzy gejów. Rząd nie nawoływał co prawda do homofobii, ale geje i lesbijki byli regularnie ofiarami przemocy ze strony heteronormatywnego społeczeństwa. Ja zrobiłem coming out w późnych latach 70., studiowałem historię przemocy wobec mniejszości seksualnych, która miała swoją kulminację w czasach nazizmu. Do głowy by mi wtedy nie przyszło, że za trzydzieści parę lat będę kręcił dokument o kraju, w którym ta historia się powtarza.

Film „Witamy w Czeczenii” dostępny jest na platformie HBOGO. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Anna Sekielska, Tomasz Sekielski
fot. Szymon Szcześniak

„Tomek mówi, że jestem jak żona mafiosa, za dużo o nim wiem” – mówi Anna Sekielska

On – znany dziennikarz, swoimi filmami „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawa w chowanego” o pedofilii w Kościele wywołał burzę. Jej przeszkadzało, że ludzie widzą w niej „żonę Tomka”, ale z wiekiem przeszło. O swoim małżeństwie z Tomaszem Sekielskim, wielkiej miłości, tęsknocie i życiu bez planu opowiada Anna Sekielska.
Magdalena Felis
19.06.2020

Tomasz Sekielski – dla jednych wróg numer 1, dla innych: bezkompromisowy dziennikarz, który swoimi bolesnymi filmami  „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawa w chowanego” o pedofilii w Kościele, rozpoczął ważną i ogromnie potrzebną dyskusję w polskim społeczeństwie. A dla niej – po prostu mąż. Anna Sekielska opowiada o wspólnym życiu: *** Od początku wiedziałam, z kim mam do czynienia – że on zatrzęsie polskimi mediami, że będzie o nim głośno. Kiedy się poznaliśmy, Tomek był już gwiazdą newsów w Radiu Dla Ciebie, gdzie ja, studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, odbywałam praktyki w redakcji motoryzacyjnej. To był 1996 rok. On już wtedy pasjonował się polityką, żył nią. Nie musiałam go jakoś specjalnie uwodzić – to było wzajemne przyciąganie. Jemu spodobały się moje piersi, a mnie jego oczy. Na jakiejś imprezie to się połączyło. Potem był TVN i „Fakty”, którym oddał się bez reszty, co momentami mnie wkurzało. Bo zamiast mnie adorować, cały czas spędzał w pracy.  Później razem z Andrzejem Morozowskim tworzyli słynny program „Teraz my!”, w którym na jaw wyszło wiele politycznych afer i skandali, a potem zaczął prowadzić swój autorski program „Czarno na białym” w TVN24 i „Po prostu” w TVP. Zawsze zajmował się niebezpiecznymi tematami.  Kiedy byłam z niego najbardziej dumna? To był poranek 31 marca 2002 o godzinie 5:15, kiedy Tomek wziął na ręce naszą nowo narodzoną córkę i powiedział: „To ja ją teraz pobujam, a ty się prześpij”. To był taki moment, kiedy miałam absolutną pewność, że dobrze wybrałam.  Tomasz i Anna Sekielscy: ślub do trzech razy sztuka Całe nasze życie to spontan, wielka przygoda – nic nie można zaplanować. Nawet do...

Czytaj dalej
Karolina Gruszka
Filip Zwierzchowski

Karolina Gruszka: „Szukam bogini w sobie”

Karolina Gruszka w rozmowie o kobiecości, kobiecej boskości, medytacji i planach na czasy po pandemii.
Magdalena Żakowska
14.12.2020

Znakomita w poważnym teatrze i komediowym serialu. Ostatnio w „Królestwie kobiet” w TVN. Nam Karolina Gruszka mówi o kobiecej więzi, medytacji i wspólnej drodze z mężem, cenionym reżyserem Iwanem Wyrypajewem. Magdalena Żakowska: Policzyłam, że zagrałaś już w ponad 30 filmach. I pomyślałam sobie: ależ my już jesteśmy stare! Karolina Gruszka: Na swoje usprawiedliwienie powiem, że wcześnie zaczęłam. W „Bożej podszewce” zagrałam w liceum. A jeszcze wcześniej wystąpiłaś w „Dyskotece pana Jacka”. Nieustannie mnie to dziwi. Ty, taka nieśmiała introwertyczka? Coś ty?! Ja jestem taką typową aktorką, która zapędy do występów na scenie miała od dziecka. Tańce, piosenki – proszę bardzo. Budziłam się rano i uczyłam na pamięć wiersza. Już w podstawówce zapisałam się do Teatru Muzycznego „Pantera”, a stamtąd trafiłam do Jacka Cygana. A kiedy w telewizji pokazano serial „Modrzejewska” z Krystyną Jandą, zapragnęłam być drugą Modrzejewską. To prawda, że zawsze opowiadam o sobie jako introwertyczce, ale całkiem niedawno zrozumiałam, że to nie jest do końca prawda. Mam poczucie, że ten jungowski podział na introwertyków i ekstrawertyków stworzył mi w głowie pewien schemat, który od jakiegoś czasu przestał być dla mnie wyczerpujący. Zaczęłam to widzieć trochę inaczej. Karolian Gruszka o kobiecości i kobiecej boskości w każdej z nas To znaczy? W pandemii przeczytałam bardzo fajną książkę, „Boginie w każdej kobiecie”, amerykańskiej psychiatry i psycholożki Jean Shinody Bolen. Opisuje tam archetypy kobiece, opierając się na mitologii greckiej, pisze o tym, jak cechy greckich bogiń objawiają się w kobiecej psychice. Według Bolen każda kobieta może mieć wewnętrznie dostęp do każdej z tych bogiń i może...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Najpiękniejsze filmy, które wzruszą cię do łez

„Sierpień w hrabstwie Osage”, „Zimna wojna” albo „Zapach kobiety” – filmy, które wzruszą każdą z nas, dostępne do obejrzenia na Netfliksie.
Sylwia Arlak
03.06.2020

Film to najlepszy rodzaj terapii. Bo choć to nie my zasiadamy na kozetce, dzięki bohaterom mamy szansę przyjrzeć się sobie. Co nim motywowało? Czy postąpiłabym tak samo? Jak potoczyły się jego losy, a jak chciałabym, żeby wyglądało moje życie? Kibicujemy bohaterom, przejmujemy ich losem i wzruszamy nieraz do łez. Oto filmy, przy których na pewno będziesz potrzebować zapasu chusteczek. „Sierpień w hrabstwie Osage” – od 19 czerwca na Netflix „Sierpień w hrabstwie Osage” Johna Wellsa to film o kobietach, choć nie tylko dla kobiet. Po zaginięciu ojca rodziny, trzy dorosłe córki (Julia Roberts, Juliette Lewis, Julianne Nicholson) przyjeżdżają do rodzinnego domu, wesprzeć chorą na raka matka (Maryl Streep). Od lat nie miały okazji – a może raczej chęci – pobyć razem. Teraz okoliczności zmuszają je, aby usiadły przy jednym stole. Na początku jest całkiem znośnie — wszyscy starają się robić dobrą minę do złej gry i nie pogarszać już i tak napiętej atmosfery. Z każdą minutą robi się coraz bardziej nerwowo i gęsto od wzajemnych oskarżeń. Tłumione przez lata uczucia ostatecznie muszą wybuchnąć.  „Sierpień w hrabstwie Osage” to uniwersalna historia o rodzinnych więzach. I choć podczas seansu możemy mieć ochotę (śladem bohaterów) trzasnąć drzwiami i nie wracać do tematu nigdy więcej, film daje też nadzieję. Bohaterki grane przez Meryl Streep, Julię Roberts, Juliette Lewis i Julianne Nicholson, wspólnie przetrwały kryzys, „dokopały się” do problemów z przeszłości, przetrawiły je i dzięki temu wzrosły w siłę. „Słodki listopad” od 1 czerwca na Netflix Która z nas nie marzy o takiej miłości, jaka przytrafiła się Sarze i Nelsonowi, czyli bohaterom filmu „Słodki listopad”? Sara (w tej roli Charlize...

Czytaj dalej
Elliot Page jest transeksualnym mężczyzną
AXELLE/BAUER-GRIFFIN/East News

Elliot Page, nie Ellen: „Jestem osobą transpłciową”

„Uwielbiam to, że jestem osobą trans. I to, że jestem osobą queer. Im bliżej jestem siebie i im bardziej doceniam to, kim jestem naprawdę, tym więcej marzę, rozkwitam, a moje serce rośnie”, napisał Page.
Hanna Szczesiak
02.12.2020

Elliot, nie Ellen. Aktor znany z takich produkcji jak „Juno”, „Incepcja” czy jeden z ostatnich hitów Netfliksa – „The Umbrella Academy” – ogłosił w mediach społecznościowych, że jest osobą transpłciową. Elliot Page jest osobą transpłciową „Przyjaciele, chcę się z wami podzielić tym, że jestem osobą transpłciową, używam zaimków on/oni, a na imię mam Elliot”, pisze Page w liście opublikowanym w mediach społecznościowych. Przyznaje w nim, że trudno opisać mu uczucie, które mu towarzyszy: w końcu może być w stu procentach sobą. Nie udałoby się to bez wsparcia społeczności osób transpłciowych. Elliot podziękował im i przyznał, że dzięki ich odwadze świat „staje się coraz bardziej otwartym miejscem”. Czytaj także: „Bycie LGBT to nie jest wybór. Jesteśmy tacy, jacy się urodziliśmy”, mówi dr Beata Wróbel  W dalszej części listu Page poprosił o cierpliwość. Choć przepełnia go radość, że nie musi dłużej ukrywać swojej tożsamości, boi się tego, co może nastąpić. Boi się żartów, mowy nienawiści, przemocy. Zwrócił on uwagę, jak często osoby transpłciowe są odrzucane przez społeczeństwo, często również swoich bliskich. „W 2020 roku co najmniej 40 osób transpłciowych zostało zamordowanych, większość z nich stanowiły czarnoskóre transpłciowe kobiety i transpłciowe kobiety pochodzenia latynoskiego”, poinformował Page. Dalej podał zatrważające dane: ok. 40 proc. dorosłych osób transpłciowych chciało popełnić samobójstwo. Na koniec aktor obiecał, że zrobi wszystko, aby świat, w którym żyjemy, stał się lepszy. Czytaj także: „Moje dziecko nie jest hetero” – rodzice na coming out swojego dziecka LGBT reagują...

Czytaj dalej