Jennifer Aniston wróciła w wielkim stylu w serialu „The Morning show”
getty images

Jennifer Aniston wróciła w wielkim stylu w serialu „The Morning show”

Co słychać u Rachel?
Magdalena Żakowska
11.02.2020

Po 15 latach od ostatniego sezonu „Przyjaciół” Jennifer Aniston wróciła do telewizji. W serialu „The Morning Show” walczy z seksizmem, ageizmem, załamaniem kariery, rozpadem rodziny. Nigdy nie przestała być gwiazdą, ale teraz przypomniała, że jest również genialną aktorką.

Jej pojawienie się na Instagramie spowodowało zawieszenie aplikacji. Jeszcze nikt w historii nie zyskał tylu obserwatorów w tak krótkim czasie. Dziś, po dwóch miesiącach od założenia konta, Jennifer Aniston ma ich blisko 20 milionów. Ta popularność jest zaskakująca – to aktorka jednej roli, do tego telewizyjnej. Może dlatego przyzwyczailiśmy się śledzić jej życie, jakby była bohaterką opery mydlanej? Próbowała się przed tym bronić. Bezskutecznie. Teraz postanowiła zawstydzić nas wszystkich. Rolą Alex w serialu „The Morning Show” pokazuje, jak naprawdę wygląda życie kogoś, kto wszystkie swoje zawodowe porażki i prywatne dramaty ogląda w krzywym zwierciadle mediów. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Rachel z „Przyjaciół” wraca do telewizji jako Alex w „Top of the Morning”

Jennifer Aniston długo szukała dla siebie odpowiedniej roli. Kiedy trzy lata temu zgodziła się wrócić do telewizji i zagrać w serialu na podstawie książki „Top of the Morning”, napisanej przez dziennikarza telewizyjnego Briana Steltera, Harvey Weinstein był jeszcze najbardziej wpływowym producentem Ameryki z szansą na kolejnego Oscara. Stacje i platformy streamingowe stoczyły o ten serial chyba największy bój w historii współczesnej telewizji. Każdy chciał mieć w ofercie produkcję, w której w głównych rolach spotykają się Jennifer Aniston i Reese Witherspoon, dwie wielkie gwiazdy Hollywood, a prywatnie przyjaciółki, które przed kamerą spotkały się wcześniej tylko raz – grając siostry w kultowym serialu „Przyjaciele”. Ostatecznie wygrała świeżo powstała platforma Apple TV+, a serial „The Morning Show” miał się stać jej pierwszym flagowym hitem. I właśnie wtedy, kiedy podpisano stosowne umowy, a pieniądze popłynęły z kont na konta, światem wstrząsnęło #MeToo. Najpierw był Weinstein, a chwilę potem ruszyła lawina: Steven Seagal, Louis C.K., R. Kelly i Matt Lauer, dziennikarz prowadzący poranny show „Today”, a zarazem pierwowzór serialowego partnera Jennifer Aniston. Producenci, w tym obie aktorki, zdecydowali, że trzeba napisać scenariusz od nowa, pokazując w nim faktyczną sytuację show-biznesu, sukcesy, ale też niebezpieczeństwa, jakie niesie za sobą kobieca rewolucja. 

W efekcie powstał serial aktualny, pokazujący nie tylko pozytywne aspekty rewolucji #MeToo, ale też jej skutki uboczne, jak choćby „kulturę skreślania” [z ang. cancel culture – red.]. Napisany na nowo scenariusz „The Morning Show” zaczyna się sceną, w której grany przez Steve’a Carella telewizyjny partner Jennifer Aniston zostaje publicznie oskarżony o molestowanie koleżanek z pracy. 

W jednej chwili, zanim zostaną postawione mu jakiekolwiek zarzuty, traci pracę, rodzinę i całe swoje dotychczasowe życie. Chociaż kilka scen później przyznaje się do romansów, to nie przyznaje się do winy – twierdzi, że nigdy nie był stroną inicjującą relację, nigdy nie zrobił niczego wbrew czyjejkolwiek woli, jego romanse nigdy nie miały też wpływu na stosunki w pracy. Wiemy, że jest winny – jak setki innych narcystycznych mężczyzn, którzy osiągnęli sukces i uważają, że marzeniem każdej kobiety jest wskoczyć im do łóżka. Ale czy kara – publiczna infamia, bezrobocie, bankructwo, przekreślenie dorobku – jest współmierna do winy? To pytanie powraca w serialu nie raz, co czyni go chyba najbardziej odważnym obrazem (nie tylko telewizyjnym) ukazującym nową rzeczywistość, w której żyjemy. 

Seksizm, ageizm i samotność

Jennifer Aniston pracuje w show-biznesie od 20. roku życia. Startowała od zera, jako nikomu nieznana córka włosko-greckich imigrantów. W 2005 roku pracowała z Harveyem Weinsteinem przy thrillerze kryminalnym „Wykolejony”. Czy wtedy i później podczas 30-letniej kariery w show-biznesie doświadczyła molestowania? „Nikt nigdy nie próbował mnie molestować” – twierdziła w rozmowie z dziennikarzem z „The Guardian”, ale już chwilę później przyznała, że słyszała seksistowskie uwagi od agentów, reżyserów i producentów filmowych. „Wielokrotnie sugerowano mi, że na moje miejsce czekają inne aktorki, gotowe zrobić dla roli więcej”. Weinstein z kolei próbował zmusić ją, aby na premierę „Wykolejonych” włożyła sukienkę projektu jego ówczesnej żony, Georginy Chapman, współzałożycielki firmy Marchesa. Odmówiła. To wystarczyło, aby producent skreślił ją z listy swoich ulubienic na dobre. 

Alex, serialowa bohaterka Aniston, też potrafi być asertywna, chociaż trudno oprzeć się wrażeniu, że życie rzuca jej same kłody pod nogi. W kolejnych odcinkach „The Morning Show” mierzy się nie tylko z utratą partnera i najbliższego przyjaciela, ale dowiaduje się również, że sama była na telewizyjnej liście „do wymiany”. Bo się zużyła, bo jest za stara, bo jej 50-letnia twarz nie przyciąga już reklamodawców. Szefowie stacji, bez wyjątku mężczyźni, nie ukrywają nawet, że się z Alex nie liczą, chociaż przez ponad 15 lat współprowadziła najpopularniejszy poranny program w Ameryce, a jej 20-metrowa podobizna wisi w centralnym punkcie Times Square. Alex żyje w izolacji od świata, jak na gwiazdę przystało, jest chronicznie zapracowana, zmaga się z poczuciem winy względem bliskich, jej małżeństwo właśnie się rozpada, a relacje z córką stają się coraz trudniejsze. W skrócie: walczy z seksizmem, ageizmem i samotnością. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Aniston opowiada nam w tym serialu o sobie. 

„Oczywiście, widzę w tej postaci siebie – przyznaje w rozmowie z „The New York Times”. – Od lat jestem rozpoznawalną gwiazdą, nie mogę ot tak wyjść z domu, żeby napić się kawy, chociaż od czasu »Przyjaciół« nie zagrałam żadnej ważnej roli. Na dwie dekady zostałam uwięziona w postaci Rachel, chociaż wielokrotnie próbowałam się od niej uwolnić. Poniosłam też w życiu kilka zawodowych porażek. Mam za sobą nieudane związki, których rozpad stał się publiczną rozrywką. Dlatego rola Alex jest dla mnie takim wyzwaniem – zdobyłam już doświadczenie niezbędne do tego, żeby zagrać prawdziwie dramatyczną rolę”.

Niskobudżetowe film i głośny rozwód z Bradem Pittem

Od czasu ostatniego sezonu „Przyjaciół” Jennifer Aniston próbowała powrócić w kilku niezależnych, niskobudżetowych produkcjach, ale żadna z nich nie przyniosła zamierzonego efektu. Do dziś, a dla niektórych zapewne już na zawsze, pozostała rozbrajającą Rachel Green, która zmieniła kierunek studiów, bo przed budynkiem psychologii nie było parkingu, a w końcu została kelnerką w Central Parku. Która uciekła Barry’emu sprzed ołtarza, bo wciąż kocha Chipa, chociaż pod nosem ma wielbiącego ją Rossa. Która przez kolejne dziewięć sezonów będzie się z Rossem spotykać i rozstawać, aż w końcu urodzi mu córkę, a w ostatniej scenie ostatniego odcinka wraca do niego „już na zawsze”. Nie starczy tu na miejsca na to, żeby wytłumaczyć fenomen tego serialu, ale ręka do góry, kto go nie kocha! 

Co do nieudanych związków – Jennifer Aniston rozstała się w zeszłym roku z mężem, aktorem Justinem Theroux, ale mówiąc o publicznej rozrywce, miała raczej na myśli rozwód z Bradem Pittem. W 2005 roku, po pięciu latach małżeństwa, porzucił ją dla Angeliny Jolie, z którą miał drobiazgowo opisywany romans na planie filmu „Mr. & Mrs. Smith”. To właśnie od tego czasu media traktowały Jennifer Aniston bardziej jak bohaterkę opery mydlanej niż osobę przeżywającą prywatną tragedię. Czy to prawda, że nie chciała mieć dzieci? Czy w ogóle może mieć dzieci? Jest w ciąży czy tylko przytyła? A jeśli jest, to z kim? Dlaczego jest singielką? Czy rozstała się z drugim mężem, bo wciąż kocha Brada? I tak w nieskończoność. 

Nie musimy być żonami ani matkami

„Na początek: nie jestem w ciąży – pisała w płomiennym tekście dla witryny internetowej Huffington Post w 2016 roku. – I mam już dość. Dość kontrolowania mojego życia, chociaż dla mediów stało się to już sportem, dość zawstydzania mnie pytaniami, dlaczego przytyłam, które pojawiają się codziennie pod przykrywką rzetelnego dziennikarstwa i powoływania się na I poprawkę do konstytucji. Bardzo długo mówiłam sobie, że tabloidy są jak komiksy, których nie należy traktować poważnie. Ale tak naprawdę moja rzeczywistość to prześladowanie i uprzedmiotowienie, których doświadczam od wielu lat. Sposób, w jaki opisują mnie media, odzwierciedla wypaczony sposób, w jaki obliczamy wartość kobiety. Oto, co mam na ten temat do powiedzenia: my, kobiety, jesteśmy wartościową całością zarówno z partnerem, jak i bez niego, z dzieckiem i bez dziecka. Same decydujemy, co jest piękne, jeśli chodzi o nasze ciała. Ta decyzja należy do nas i tylko do nas. Nie musimy być żonami ani matkami, aby czuć się spełnione. Same określamy własne »długo i szczęśliwie«”. 

Czy to już ten moment? Jennifer Aniston skończyła właśnie 51 lat. Jest singielką, nie ma dzieci. Założyła firmę producencką, która ma w statucie opowiadanie „mocnych historii o silnych kobietach”. Po blisko 25 latach przerwy wróciła w wielkim stylu do telewizji, a jej serial odniósł sukces. Właśnie zaczyna zdjęcia do nowego serialu Netflixa, w którym zagra pierwszą amerykańską prezydentkę lesbijkę („First Ladies”). A w tym tekście imienia „Rachel” użyłam tylko dwa razy.

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 1/2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kampania The Odder side spring 2020
materiały prasowe, The Odder Side, Bluza Billy, 349 zł

Duet polskich projektantek The Odder Side spełnia swój american dream!

Najnowsza kolekcja marki została sfotografowana w słonecznej Kalifornii. Jest zmysłowo, rock'n'rollowo, sentymentalnie. W roli głównej topmodelka Erin Wasson.
Zuzanna Szustakiewicz
16.03.2020

Wulkan niekończącej się energii, przepełniony ciągłym rock’n’rollem, wizjonerska dusza nie do zatrzymania”  — tak o Erin Wasson, bohaterce swojej najnowszej kampanii, mówią założycielki The Odder Side Brygida Handzelewicz Wacławek i Justyna Przygońska . By sfotografować tę amerykańską modelkę, niemieckiego pochodzenie, która od dwudziestu lat pracuje dla najlepszych marek i magazynów na świecie, dziewczyny pojechały do Los Angeles. Modelka zabrała ekipę do swoich ulubionych miejsc i poznała ze swoimi przyjaciółmi. „Otworzyła dla nas swój świat, a my  wciąż nie możemy uwierzyć, że nas to spotkało”. mówią Brygida i Justyna. Do realizacji projektu wybrały fotografa, którego zdjęcie od jakiegoś już czasu znajdują się na moodboardach The Odder Side. Jason Lee Parry sfotografował Erin m.in. na tle przerysowanej, wielkiej małży pod Chez Jay, a także w galerii sztuki Karma International. Część zdjęć powstała wewnątrz klimatycznego domu basistki zespołu Pixies w Silver Lake , w którym zresztą Paz Lenchantin przygrywała ekipie spontanicznie na skrzypcach. Erin nie tylko wystąpiła w kampanii The Odder Side, ale także ją wystylizowała, dopełniając sylwetki kowbojkami, które zaprojektowała dla kultowej amerykańskiej marki, słynącej z butów typu western, Lucchese . Jeśli chodzi o samą kolekcję, to sezon wiosna-lato 2020 u The Odder Side ma kolor szmaragdu i stoi pod znakiem haftów i faktur. Coraz bliższa marce jest troska o środowisko. Tkaniny, z których uszyte zostały ubrania, posiadają certyfikaty OEKO - TEX oraz GOTS . Wełna wykorzystana w kolekcji, pochodzi z małych farm.  Podobnie jak w poprzednich sezonach marka wykorzystuje tencel (w 100% biodegradowalny materiał produkowany z celulozy drzewnej) oraz bawełnę z recyklingu.

Czytaj dalej
Rozwód rodziców krzywdzi dzieci
getty images

Rozwód rodziców jest dla dzieci jak wojna. Płacą za nią depresją, zaburzeniami odżywiania…

Dzieci udają bohaterów przed rodzicami, mówiąc: „Wszystko jest świetnie, uda się to zrobić, nic się nie dzieje”. Ale kiedy zostają same, ogarnia je wielki strach – o tym, jak rozwód wpływa na dzieci, mówi Gro Dahle, norweska psychoterapeutka.
Maja Lenartowicz
04.01.2019

Nawet kilka lat po rozwodzie okazuje się, że najstarsze dziecko, szczególnie jeśli jest to córka, wpada w depresję. Rodzice się dziwią: „Dlaczego? Tak świetnie sobie radziła! Co się z nią stało?”. A w niej pękają wszystkie przez lata ukrywane emocje – o tym, jak rozwód wpływa na dzieci, mówi  Gro Dahle, norweska psychoterapeutka,   poetka i pisarka, autorka książek dla dzieci o trudnych rodzinnych relacjach.  W 2016 roku wyszła w Polsce jej książka dla dzieci: „Wojna”, której tematem jest rozwód rodziców.    Maja Lenartowicz: Kiedy postanowiłaś, że twoja książka będzie nosiła tytuł „Wojna” – bardzo mocny, biorąc pod uwagę, że to książka dla dzieci o rozwodzie rodziców? Gro Dahle: Wiedziałam o tym od samego początku. Rodzina terapeutów zaproponowała mi, żebym napisała książkę o wojnie między rodzicami w trakcie rozwodu. Przyszli do mnie już z gotową metaforą. A wzięła się ona z wielu rozmów, które przeprowadzali z dziećmi rozwodzących się rodziców. I to właśnie dzieci używały najczęściej tego terminu. Widziały zdjęcia i filmy wojny z krajów arabskich, Syrii, wcześniej Bośni i Hercegowiny. Opowiadały, że czują się jak szpiedzy („mama prosi, żeby obserwować tatę”), uchodźcy (ciągłe przenoszenie się z miejsca na miejsce w ramach opieki naprzemiennej).   Nawet 10 lat po rozwodzie najstarsze córki cierpią. Dlaczego? Ba, zdarza się, że nawet 10 lat po rozwodzie rodzice ciągle nie mogą przepracować tej sytuacji. Używają dzieci jako posłańców przenoszących wiadomości, nie rozmawiają ze sobą. To sytuacje skrajne, ale się zdarzają. Dzieci w takiej sytuacji zastanawiają się na przykład, czy wypowiedzenie imienia matki lub ojca jest „legalne”,...

Czytaj dalej
zaburzenia lękowe
corbis

Jak radzić sobie z codziennym lękiem? Zobacz, co mówią psycholodzy

Zaburzenia lękowe można oswoić, trzeba tylko najpierw przyznać, że jest problem.
Dorota Szuszkiewicz
24.01.2019

Kto nie zna lęku, ten nie żyje. Lęk chroni nas przed niebezpieczeństwem, jest nieodłącznym elementem życia, które samo w sobie jest płynne, niestabilne, nieprzewidywalne. Na co dzień jednak rzadko spotykają nas prawdziwe zagrożenia, a mimo to wielu z nas nie umie przestać się bać. Lęki nękają każdego. Każdy ma swojego potwora, który go straszy, skrada się znienacka i łapie za gardło rano, tuż po przebudzeniu, albo przed snem. Przez głowę przelatują pytania: co mnie czeka? Jak sobie poradzić z kolejnym dniem? „Lęk jest związany z naszą przyszłością, z oczekiwaniem tego, co ma nastąpić. Wysiłek życia koncentruje się na zdobywaniu przyszłości, przemaganiu własnego lęku wywoływanego przez nieznane” – pisze Antoni Kępiński, wybitny polski psycholog. Większość naszych lęków powszednich też jest nieracjonalna, a co więcej – jest destrukcyjna, zatruwa życie nam i otoczeniu. Skąd się to bierze? Dlaczego tak niesprawdzone, nielogiczne obawy mają wpływ na nasze logiczne i uporządkowane życie codzienne? Skąd ich siła? Prawdopodobnie stąd, że zostały nam zaszczepione w dzieciństwie, w okresie, gdy byliśmy podatni na wszelkie wpływy. Nie dlatego, że mieliśmy tzw. trudne dzieciństwo. Przeciwnie, z dobrego i łatwego dzieciństwa można wynieść tyle lęków, że starczy na całe życie. Zaburzenia lękowe wynosimy już z dzieciństwa Troskliwi rodzice pilnują, żebyśmy założyli czapkę, ciepłą spódnicę i zabrali śniadanie do szkoły. Bo choroby czyhają. Kochający rodzice sprawdzają i poprawiają domowe zadania, piszą za nas wypracowania „bo byłby wstyd przed klasą”. Pomagają na każdym kroku, przy wyborze zabawek, swetra, szkoły. Decydują za nas i wyręczają w trudnych sprawach. Kto z nas nie słyszał od najmłodszych lat: „Uważaj na siebie”, „Wracaj wcześniej”,...

Czytaj dalej
Agnieszka Osiecka i Marek Hłasko
east news

To była artystyczna miłość! Historia Agnieszki Osieckiej i Marka Hłaski

Poetkę i pisarza łączyło niebywałe uczucie.
Sylwia Niemczyk
02.02.2019

Poznali się na przełomie 1956 i 1957 r. Agnieszka Osiecka – studentka reżyserii w łódzkiej filmówce, wschodząca gwiazda STS-u. Hłasko – 24-letni pisarz, już wtedy sławny autor zbioru opowiadań „Pierwszy krok w chmurach”. Oboje piękni i niegrzeczni. Ona nieprzeciętnie inteligentna i wyjątkowo jak na tamte czasy wyzwolona. Zawsze flirtowała z kilkoma chłopakami naraz. Panienka z Saskiej Kępy.   Brylowała w towarzystwie o wiele starszych od siebie literatów i filmowców. Miała skłonność do łamania serc i do efektownych puent. I jedne, i drugie kolekcjonowała z równym zapałem. Pod szklanym blatem w biurku zbierała zdjęcia zdobytych mężczyzn. Wojciech Frykowski, Andrzej Jarecki, Daniel Passent, Jeremi Przybora i wielu, wielu innych. „Hłasko był proletariackim księciem, którego mi zazdrościły koleżanki – tak go zaklasyfikowała w swojej kolekcji. – Twarz rozgrymaszonego bachora, figura cowboya, ręce Madonny. Wyższy był od naszego pokolenia o pół głowy”.   On wychowany na Powiślu, edukację zakończył na poziomie podstawówki, od 16. roku życia pracował fizycznie jako robotnik na budowie i szofer. Zbuntowany i gniewny. Łudząco podobny do Jamesa Deana, na którego się zresztą robił. „Pisanie – mówił – jest tak wspaniałe, jak chlanie”. O jego nocnych wybrykach krążyły legendy, które sam podkręcał. W Kameralnej pojawiał się zwykle dopiero po północy – latem w szoferskiej skórze, zimą w swoim słynnym białym kożuchu. Wszyscy cisnęli się wtedy do baru, żeby choć się o niego otrzeć. Bo odezwać się do Hłaski było nie lada odwagą. Kto się odezwał głupio – dostawał w zęby.   Agnieszka Osiecka leczyła rany Marka po wcześniejszym związku Oboje komponowali swoje życie...

Czytaj dalej