„Tyle słońca w całym mieście”, „Baju Baj”… – 10 piosenek Anny Jantar, które śpiewała cała Polska
Mat. prasowe

„Tyle słońca w całym mieście”, „Baju Baj”… – 10 piosenek Anny Jantar, które śpiewała cała Polska

Przeboje Anny Jantar, jednej z najpopularniejszych polskich piosenkarek lat 70., śpiewamy do dzisiaj. Radosne, taneczne, o miłości i kobietach. Posłuchajcie, wspomnijcie…
Sylwia Arlak
09.06.2020

Anna Jantar wydała zaledwie cztery płyty, ale przeboje, które się na nich znalazły, na zawsze zapisały się w historii polskiej muzyki rozrywkowej.  W latach 70. Anna Jantar była prawdziwym fenomenem, ale do dzisiaj ma swoich wiernych fanów.

Przypomnijmy sobie dziesięć najpiękniejszych utworów piosenkarki. 

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

1. „Nic nie może przecież wiecznie trwać”

 

2. „Tyle słońca w całym mieście”

 

3. „Przetańczyć z Tobą chcę całą noc”

 

4. „Żeby szczęśliwym być”

 

5. „Tylko mnie poproś do tańca”

 

6. „Baju Baj”

 

7. „Wielka dama tańczy sama”

 

8. „Staruszek świat”

 

9. „Za każdy uśmiech”

 

10. „Najtrudniejszy pierwszy krok”

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Anna Jantar / East News

Natalia Kukulska o mamie, Annie Jantar: „Nikt mi nie powiedział, że mama zginęła…”

„Nikt mi nigdy nie powiedział, że mama zginęła, odeszła na zawsze. Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią… to tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz”, pisze Natalia Kukulska w 70. urodziny swojej mamy Anny Jantar.
Anna Zaleska
09.06.2020

Gdyby nie wielka tragedia, która wydarzyła się 14 marca 1980 roku, Anna Jantar kończyłaby dziś 70 lat. Cieszyłaby się sukcesami córki, trójką wnucząt i miałaby pewnie poczucie spełnienia patrząc wstecz na życie wypełnione niezapomnianymi przebojami, koncertami granymi na całym świecie i wyrazami uwielbienia fanów. Książka Marcina Wilka „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” (Wydawnictwo Znak) to biografia wyjątkowej kobiety. „Ania całą sobą niosła aurę słońca”, wspominała ją Halina Frąckowiak. Zarazem była utalentowaną piosenkarką, pracowitą, skoncentrowaną na tym, by spełniać swoje marzenia. Jej życie zakończyło się w szczytowym momencie kariery, na pogrzeb przyszło 40 tysięcy ludzi, nad grobem przemawiał Daniel Olbrychski, kilka kobiet zemdlało. Przebój „Nic nie może przecież wiecznie trwać” nabrał nowego sensu. Drugie wydanie biografii legendarnej piosenkarki ukazało się właśnie teraz, w rocznicę jej 70. urodzin, wzbogacone o wzruszający wstęp napisany przez córkę artystki,  Natalię Kukulską. Jego fragmenty publikujemy poniżej, razem z fragmentami opowieści o Annie Jantar (wtedy jeszcze Hani Szmeterling) z czasu, gdy miała tyle lat, co teraz jej wnuczka, Ania. Marcin Wilk w swojej biografii nie ogranicza się tylko do czasu, kiedy Anna Jantar, była już sławną piosenkarką, w swojej opowieści cofa się do jej okresu nastoletniego, kiedy 14–15-letnia Hanka wbrew zakazom mamy zaczyna się malować, eksperymentuje z modą, spotyka się z przyjaciółkami, flirtuje z chłopakami i rozrabia na lekcjach. Jej życie  odmieniło spotkanie z zespołem Szafiry: czterema chłopakami, którzy początkowo chcieli być jak Beatlesi, ale potem uznali, że przydałaby im się wokalistka. Potem wydarzają się jeszcze dwa przełomowe momenty. Jeden: Ania...

Czytaj dalej
Fot. Karol Łakomiec

Kasia Lins: Lubię wstrząsnąć słuchaczem. Dobić go.

O nowej płycie Kasi Lins „Moja wina” mówi się: „mocny kandydat do płyty roku”. Z jakich grzechów spowiada się artystka tuż przed 30. urodzinami? I kiedy jej zdaniem kończy się młodość?
Anna Zaleska
05.06.2020

Wokalistka, pianistka, kompozytorka, autorka tekstów. Jej poprzedni album „Wiersz ostatni” zdobył uznanie zarówno słuchaczy, jak i krytyków. W 2019 roku Kasia Lins była dwukrotnie nominowana do nagrody Fryderyk – w kategoriach Album Roku Pop Alternatywny oraz w kategorii Autor Roku. Nowy album „Moja wina” to opowieść o raju i piekle, grzechu i przebaczeniu, uniesieniach i upadkach. Kasia Lins jest autorką wszystkich tekstów i współautorką muzyki, która powstała w duecie z Karolem Łakomcem. Anna Zaleska: Kilka dni po premierze płyty „Moja wina” ma pani chyba powody do zadowolenia, bo recenzje są świetne. „Warstwa liryczna budzi podziw i zachwyca”, „oryginalna, prawdziwa i spójna”, „mocny kandydat do płyty roku”. Kasia Lins: Tak, recenzje są zaskakująco dobre. Nie zakładałam, że będą dobre czy złe, ale to zawsze miłe. Nigdy nie wiadomo, z jakim odbiorem płyta się spotka. W którym momencie pani czuje, że jest dobra? Nadal nie wiem, czy jest dobra, to raczej ocena słuchaczy. Dla mnie jest po prostu moja. Kiedy czuję, że osiągnęłam to, co chciałam, to jest moment, by płytę oddać w ręce słuchaczy. Jej premiera zbiegła się niemal z pani 30. urodzinami, ukazała się dwa dni wcześniej. To prezent dla samej siebie? Nie ukrywam, zależało mi, by płyta ukazała się przed urodzinami, tak bym mogła powiedzieć, że wydałam ją mając 29 lat. Chciałam, żeby była symbolem zakończenia etapu mojego dwudziestolecia, odcięcia go i wejścia w nowy. „Młodość mi ciąży i czuję ulgę na myśl, że to tylko parę chwil” – to cytat z jednej z pani piosenek. Tak pani myśli o młodości? Że to jest coś, co dobrze mieć już za sobą? Gdy pisałam tę piosenkę, tak myślałam. Ale tutaj nie chodzi o młodość słownikową, ale o...

Czytaj dalej