To będzie pierwszy film fabularny nakręcony w kosmosie. Zagra w nim Tom Cruise
Tom Cruise/East News

To będzie pierwszy film fabularny nakręcony w kosmosie. Zagra w nim Tom Cruise

Tom Cruise leci w kosmos. Film akcji z udziałem aktora ma rozgrywać się bowiem na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Choć brzmi to jak fake news, zaskakującą informację zdążył potwierdzić administrator NASA.
Sylwia Arlak
08.05.2020

Czegoś takiego jeszcze nie było. Portal Deadline poinformował o tym, że NASA, Elon Musk i Tom Cruise planują nakręcić film akcji na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Nie byłaby to jednak — jak spekulowano — kolejna część serii „Mission: Impossible”. Na razie nie znamy szczegółów projektu. Nie wiadomo też jakie studio miałoby zająć się realizacją ambitnego projektu. Doniesienia amerykańskiego portalu potwierdził już administrator NASA, Jim Bridenstine.

Od początku jasne jest, że główna rola w filmie przypadnie w udziale Cruise'owi. I trudno się dziwić: aktor znany jest z tego, że samodzielnie wykonuje wiele wyczynów kaskaderskich na planach filmowych. Najbardziej spektakularne były te wykonane na wysokości 123. piętra wieżowca Burj Khalifa, czyli najwyższego budynku na świecie. Koszta produkcji byłby z pewnością olbrzymie, ale i widzów takiego projektu na pewno by nie brakowało.

Do tej pory na pokładzie stacji kosmicznej kręcono jedynie dokumenty (co ciekawe, narratorem filmu, który ukazał się w 2002 roku, był właśnie Cruise), bądź krótkie ujęcia filmowe. Ekipa filmowa wybierze się na Międzynarodową Stację Kosmiczną na pokładzie amerykańskiego pojazdu Crew Dragona firmy SpaceX. Pobyt zajmie im około kilkunastu dni. W ten sam sposób dostaną się na pokład pierwsi turyści, którzy sami zapłacą za swój bilet. Według Elona Muska, ich podróż może odbyć się już w przyszłym roku.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Banksy
Eric Ward/Unsplash

Banksy pokazuje, kto dziś jest największym bohaterem naszych dzieci

Najnowsze dzieło artysty, Banksy'ego nosi nazwę „Gamechanger” i przedstawia chłopica, który bawi się superbohaterką-pielęgniarką. Ta poruszająca grafika to hołd oddany medykom.
Sylwia Arlak
07.05.2020

Wspaniała inicjatywa: najsłynniejszy i najbardziej tajemniczy brytyjski artysta streetartowy, Banksy oddał hołd medykom. Jego nowy mural „Gamechanger” pojawił się w foyer Southampton General Hospital na oddziale ostrego dyżuru. Grafika przedstawi chłopca, który bawi się lalką-pielęgniarką. Ubrana jest w pelerynę, ma biały fartuch z czerwonym krzyżem i maskę na twarzy. Jedna z rąk zabawki jest wyciągnięta do przodu – zupełnie jak u superbohatera w trakcie lotu. Inne zabawki dziecka, Batman i Superman, leżą w koszu z zabawkami. Artysta zostawił też notatkę dla pracowników szpitala. „Dzięki za wszystko, co robicie. Mam nadzieję, że mural trochę rozjaśni to miejsce, nawet jeśli jest tylko czarno-białe” — napisał.         Wyświetl ten post na Instagramie.                   . . Game Changer Post udostępniony przez Banksy (@banksy) Maj 6, 2020 o 9:50 PDT Pomysł Brytyjczyka spotkał się z dużym uznaniem internautów. Zachwycona była też dyrektor szpitala. „Fakt, że Banksy wybrał właśnie nas i docenił naszą pracę w tym trudnym czasie, jest ogromnym zaszczytem [...] Bez wątpienia mural będzie miał również ogromny wpływ na morale każdego, kto tu pracuje i jest pod naszą opieką” – powiedziała w rozmowie z  „The Sun”. Już po zakończeniu kwarantanny grafika, która wzbudza tyle emocji, zostanie wystawiona na aukcję. Zebrane w ten sposób pieniądze zasilą konto angielskiej publicznej służby zdrowia. Ta inicjatywa to najlepszy dowód na to, że nawet w trudnych czasach, może narodzić się też wiele dobra.

Czytaj dalej
Sally Rooney.
Fot. Materiały prasowe Wydawnictwa W.A.B.

Powieść „Normalni ludzie” przyniosła Sally Rooney sławę i miliony wyznawców

Ale pisarka okrzyknięta Salingerem pokolenia Snapchata nie lubi być gwiazdą. „Fajnie jest myśleć o sobie: moje relacje są normalne, moje myśli są normalne, moje uczucia są normalne”, mówi.
Anna Zaleska
07.05.2020

Objawiła się w 2017 roku jako literacka sensacja. Pisano o niej: głos swojej generacji, pierwsza wielka pisarka milenialna, Salinger pokolenia Snapchata, Jane Austen prekariatu. Jej dwie powieści: „Rozmowy z przyjaciółmi” i „Normalni ludzie” zdobyły wiele nominacji i nagród, miały entuzjastyczne recenzje w najbardziej prestiżowych magazynach literackich, zachwalane były przez wszystkich – od Baracka Obamy, przez Zadie Smith, po Sarah Jessicę Parker, a i na instagramie niejednej influencerce zagwarantowały lawinę lajków. Teraz, gdy na BBC i Hulu można oglądać świetny serial na podstawie „Normalnych ludzi” (w Polsce wciąż czekamy na jego premierę), sława 29-letniej irlandzkiej pisarki jeszcze bardziej wzrasta. Tymczasem Sally Rooney robi co może, by zdystansować się do zamieszania wokół jej osoby. Zapewnia, że nigdy nie chciała mówić w imieniu nikogo oprócz siebie i że nawet z mówieniem w swoim własnym imieniu ma spory problem. Życie raczej normalne Dwie powieści, które przyniosły jej tak wielką popularność, napisała zanim skończyła 25 lat. Wtedy mieszkała już w Dublinie, ale urodziła się i dorastała w małym miasteczku Castlebar w zachodniej Irlandii. Jej ojciec pracował w firmie telekomunikacyjnej, matka prowadziła miejscowe centrum sztuki. Dom był pełen książek, rodzice, dwie córki i syn – wszyscy mnóstwo czytali. Jako dziecko Sally Rooney nie odnosiła jakichś szczególnych sukcesów, z całą pewnością nie była młodocianym geniuszem. Szkołę wspomina jako miejsce, gdzie trzeba było się uczyć wszystkiego na pamięć i do pewnego stopnia to robiła, choć na ile mogła, unikała odrabiania prac domowych. „Nauczyciele raczej nie dawali mi szansy, bym podążała za tym, co mnie naprawdę interesuje”, wspomina. W przeciwieństwie do bohaterów...

Czytaj dalej
Kadr Youtube
Kadr Youtube

Dawid Podsiadło odpowiada na wyzwanie polskich raperów i zbiera na walkę z koronawirusem

Choć wszystkie występy Dawida Podsiadły zostały odwołane, znowu mogli go zobaczyć i usłyszeć. Wszystko dzięki Hot16Challenge. Obecnie najpopularniejsze internetowe wyzwanie łączy gwiazdy, które chcą pomóc w walce z koronawirusem.
Sylwia Arlak
07.05.2020

Dawno niewidziany Dawid Podsiadło powraca. Właśnie odpowiedział na wyzwanie rzucone przez rapera Taco Hemingwaya oraz Quebonafide i wziął udział w akcji Hot16Challenge, w ramach której gwiazdy rapują wymyślone przez siebie 16 wersów i wpłacają pieniądze na walkę z koronawirusem – a następnie nominują do tego samego kolejne osoby.  Dawid Podsiadło — jak sam przyznaje w swoich 16 wersach — rapować nie potrafi, ale i tak przyłączył się do wyzwania. „Nie będę rapował, bo nie umiem rapować, chociaż mnie nominował największy rapowy boysband” — przyznał wokalista, zrobił więc to, co umie najlepiej — zaśpiewał.  Do dalszej zabawy nominował m.in. Monikę Brodkę oraz Darię Zawiałow. Nominowani artyści mają za zadanie stworzyć swój utwór w ciągu zaledwie 3 dni od nominacji – już czekamy! Nagranie piosenki Dawida ma już ponad 800 tys. wyświetleń na Youtube. Artysta zachęcił do wzięcia udziału w zbiórce na SięPomaga.pl i podziękował tym, którzy „walczą” dzisiaj na pierwszej linii frontu. „Chciałbym zaznaczyć, że podziwiam lekarzy/wszystkie medyczne siły, stojące na straży” – dodał w swoim utworze wokalista.    W drugiej już edycji Hot16Challenge wzięli udział nie tylko raperzy: Taco, Quebonafide, Solar, ale także m.in. Norbi oraz Kuba Wojewódzki. Czekamy na kolejne gwiazdy.

Czytaj dalej