Ten film będzie hitem! Disney stworzy musical z muzyką Lionela Richie
East News

Ten film będzie hitem! Disney stworzy musical z muzyką Lionela Richie

Moda na filmy muzyczne i musicale trwa. Tym razem w „All Night Long” usłyszymy utwory gwiazdy soul, Lionela Richiego.
Sylwia Arlak
16.06.2020

Dopiero co na ekranach kin gościł „Rocketman” o życiu Eltona Johna, niewiele wcześniej oglądaliśmy „Bohemian Rhapsody” o Freddiem Mercurym i grupie Queen. Teraz przyszedł czas na film, w którym usłyszymy kawałki króla soul, Lionela Richiego.

Czy Elena Ferrante naprawdę istnieje? O fenomenie pisarki opowiada Anna Zaleska

Disney tworzy z Lionelem Richiem

Jak informuje portal „Variety”, film zatytułowany „All Night Long” (jak jeden z przebojów gwiazdy, który znalazł się na jego drugim krążku „Can’t Slow Down”) nie będzie jednak typową biografią artysty. Wytwórnia Disney chce stworzyć coś na miarę słynnego musicalu „Mamma Mia”, w którym fabuła opierała się na piosenkach grupy ABBA. Co ciekawe, pomysł realizacji wyszedł od samego Richiego.

Piosenkarz, wraz ze swoim managerem, Brucem Eskowitzem zajmie się produkcją filmu. Scenariusz ma stworzyć Pete Chiarelii, znany z hitu „Bajecznie bogaci Azjaci”. Na razie nie wiadomo, kto znajdzie się w obsadzie „All Night Long” ani na czym skupi się fabuła filmu, jednak to, że film już powstaje, potwierdził sam artysta. „Wielkie rzeczy w przygotowaniu” — napisał na Twitterze Lionel Richie.

Miliony zysków, uwielbienie fanów

Czy „All Night Long” powtórzy sukces filmu „Mamma Mia” z 2008 roku? Poprzeczka jest zawieszona wysoko. Musical to jeden z najbardziej kasowych filmów wszechczasów. W Wielkiej Brytanii pokonał m.in. takie hity, jak „Harry Potter”, „Władca pierścieni” i „Titanic”. Pierwsza część musicalu na całym świecie zarobiła ponad 600 milionów dolarów.

Cudownie patrzy się na greckie wyspy, a piosenki ABBY, dzięki produkcji, dostały nowe życie. Ale na sukces filmu składają się też niezapomniane role Meryl Streep, Amanda Seyfriend, Julie Walter czy Colina Firta. Dzięki musicalowi „Mamma Mia” przekonaliśmy się, że to nie tylko zdolni aktorzy, ale świetni piosenkarze. Pierce Brosnan nie udaje wielkiego talentu muzycznego (a my i tak cieszymy się, że wystąpił w produkcji), ale mocno zabiegał o to, aby zagrać w filmie. I trudno mu się dziwić, kto nie chciałby wystąpić u boku samej Meryl Streep? To właśnie dla niej zgodził się na wszystko. Nawet na śpiewanie.

Więcej kontrowersji wywołał film „Bohemian Rhapsody”, czyli muzyczna biografia zespołu Queen i lidera grupy, Freddiego Mercury'ego z 2018 roku. Co prawda, wcielający się w główną postać Rami Malek otrzymał za swoją rolę Oscara za najlepszego aktora, jednak wielu krytyków nie pozostawiło na filmie suchej nitki. Zarzucali produkcji, że „wybiela” historię muzyka i mocno ją zakłamuje. Fani zespołu Queen (i nie tylko) nie byli już tak radykalni. Film zarobił ponad 900 milionów dolarów na całym świecie. Dla porównania — „Rocketman”, biografia Eltona Johna z 2019 roku, chwalona zarówno przez krytyków, jak i publikę zarobiła „zaledwie” 200 milionów dolarów. Taron Egerton, który wcielił się w rolę gwiazdy pop, otrzymał Złotego Globa w kategorii „najlepszy aktor w komedii lub musicalu”.

Lionel Ritchie ma na koncie wiele hitów (która z nas nie zna choćby utworu „Hello”?), sprzedał łącznie 100 milionów płyt na całym świecie i zdobył cztery statuetki Grammy (m.in. za utwór „We are the World”, którą napisał wspólnie z Michaelem Jacksonem), jest także współautorem charytatywnego koncertu pod tym samym tytułem, z którego zyski przeznaczono na pomoc dla głodującej Afryki). Obecnie pełni rolę jurora w programie „American Idol”. Trzykrotnie nominowany do Oscara, statuetkę otrzymał w 1986 roku za utwór „Say You, Say Me”. Przez pandemię koronawirusa, artysta był zmuszony przełożyć swoją letnią europejską trasę.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Amy Winehouse, Whintey Houston, Janis Joplin
East News

Amy Winehouse, Whitney Houston, Janis Joplin. Ikony, którym talent zniszczył życie

Whitney Houston, Amy Winehouse i Janis Joplin: były piękne, sławne i nieszczęśliwe. Ich życie to gotowy scenariusz, o czym przypominają nam kolejni filmowcy.
Sylwia Arlak
15.06.2020

Kiedy to się wreszcie skończy? Bez dragów jest tu cholernie nudno, chciałabym już stąd iść… – szeptała  Amy Winehouse do swojego męża, Blake'a podczas 50. ceremonii wręczenia nagród Grammy. To był jej wieczór: zgarnęła właśnie pięć nagród Grammy (z sześciu nominacji), pokonała Beyonce, Rihannę,  jedną z nagród wręczał jej idol, Tony Bennet. Triumfowała – i zupełnie jej to nie obchodziło… Nie umiała już się cieszyć, myślała tylko o tym, żeby wyjść i znów odpłynąć w narkotykową podróż.  Kiedy los daje ci wielki talent, jednocześnie zabiera ci szansę na szczęście – taką regułę widać w życiorysach największych diw kultury masowej: Amy Winehouse, Whitney Houston, Janis Joplin. Były piękne, utalentowane i uwielbiane na całym świecie. Ale ani wspaniały głos, ani sława, ani sukcesy, nie były w stanie zapełnić pustki, którą w sobie nosiły. Whitney Houston: wszyscy ją kochali, tylko ona sama nie Była fatalną aktorką, ale jednocześnie gdyby nie ona „The Bodyguard”, w którym zagrała w 1992 r., byłby po prostu kolejnym łzawym filmem. Tytułowym ochroniarzem był Kevin Costner, ale to ona, Whitney Houston: piosenkarka, aktorka-amatorka,  była tutaj prawdziwą gwiazdą. Kiedy śpiewała do Costnera: „I Will Always Love You” była właśnie u szczytu sławy  – soundtrack do „The Bodyguard” podbił cały świat. 1992 rok był przełomowy dla niej jeszcze z jednego powodu – w lipcu wyszła za mąż za Bobby'ego Browna.  przez lata będą rozstawać się i godzić, bić się, awanturować, razem się upijać do nieprzytomności i brać narkotyki. Rozwiodą się dopiero w 2006 roku, Whitney zostanie wtedy zaledwie sześć lat życia.  W...

Czytaj dalej
Fot. Karol Łakomiec

Kasia Lins: Lubię wstrząsnąć słuchaczem. Dobić go.

O nowej płycie Kasi Lins „Moja wina” mówi się: „mocny kandydat do płyty roku”. Z jakich grzechów spowiada się artystka tuż przed 30. urodzinami? I kiedy jej zdaniem kończy się młodość?
Anna Zaleska
05.06.2020

Wokalistka, pianistka, kompozytorka, autorka tekstów. Jej poprzedni album „Wiersz ostatni” zdobył uznanie zarówno słuchaczy, jak i krytyków. W 2019 roku Kasia Lins była dwukrotnie nominowana do nagrody Fryderyk – w kategoriach Album Roku Pop Alternatywny oraz w kategorii Autor Roku. Nowy album „Moja wina” to opowieść o raju i piekle, grzechu i przebaczeniu, uniesieniach i upadkach. Kasia Lins jest autorką wszystkich tekstów i współautorką muzyki, która powstała w duecie z Karolem Łakomcem. Anna Zaleska: Kilka dni po premierze płyty „Moja wina” ma pani chyba powody do zadowolenia, bo recenzje są świetne. „Warstwa liryczna budzi podziw i zachwyca”, „oryginalna, prawdziwa i spójna”, „mocny kandydat do płyty roku”. Kasia Lins: Tak, recenzje są zaskakująco dobre. Nie zakładałam, że będą dobre czy złe, ale to zawsze miłe. Nigdy nie wiadomo, z jakim odbiorem płyta się spotka. W którym momencie pani czuje, że jest dobra? Nadal nie wiem, czy jest dobra, to raczej ocena słuchaczy. Dla mnie jest po prostu moja. Kiedy czuję, że osiągnęłam to, co chciałam, to jest moment, by płytę oddać w ręce słuchaczy. Jej premiera zbiegła się niemal z pani 30. urodzinami, ukazała się dwa dni wcześniej. To prezent dla samej siebie? Nie ukrywam, zależało mi, by płyta ukazała się przed urodzinami, tak bym mogła powiedzieć, że wydałam ją mając 29 lat. Chciałam, żeby była symbolem zakończenia etapu mojego dwudziestolecia, odcięcia go i wejścia w nowy. „Młodość mi ciąży i czuję ulgę na myśl, że to tylko parę chwil” – to cytat z jednej z pani piosenek. Tak pani myśli o młodości? Że to jest coś, co dobrze mieć już za sobą? Gdy pisałam tę piosenkę, tak myślałam. Ale tutaj nie chodzi o młodość słownikową, ale o...

Czytaj dalej
Kasia Nosowska
Marlena Bielińska

Kasia Nosowska: „Musiałam przystąpić do naprawy siebie”

„Dotarło do mnie, że chcę żyć jak dorosła osoba”.
Sylwia Niemczyk
04.01.2019

Piosenki Kasi Nosowskiej dla wielu są drogowskazami, jednak ona sama przyznaje, że w jej życiu nieraz takich drogowskazów brakuje, a rok, który poprzedzał nagranie płyty „Błysk”, był dla niej wyczerpujący. Przyniósł jej jednak samoświadomość i nowe postanowienia.      – Jestem dosyć przytomna: wiem, jak minęło moje dzieciństwo, co było dalej, i wiem, że już jestem dorosła i chcę być dorosła. I kiedy skończyłam 40 lat, pomyślałam, że nie mogę chodzić w tych starych sandałkach i myśleć, że może to one mnie tak poobcierały, że jestem teraz aż taka niedoskonała – mówi Katarzyna Nosowska w rozmowie z Magdaleną Felis.   Pierwszy taki rok/ Gdy samotność znużyła mnie/ To pierwszy taki rok/ Gdy do normy wrócił mi puls” – śpiewasz w piosence „2015” z nowej płyty „Błysk”. Czy to znaczy, że miałaś dobry rok? Okropny!     Jak to? Coś z tym rokiem było nie tak. Jakby takie dziwne coś przelazło przez naszą planetę. To rok pożegnań. Wiele moich relacji rozpłynęło się, jakby ich termin przydatności do spożycia minął. Inne nabrały większej masy, ustabilizowały się. Pół na pół. Rok wyczerpujący, bo musiałam ostro przystąpić do naprawy siebie. Narysowałam mapę swoich „odcisków” i postanowiłam po raz pierwszy w życiu wyraźnie i głośno, ale grzecznie poinformować, że tutaj proszę mnie nie naciskać, bo boli. Strasznie dużo czytałam tych nieszczęsnych książek, które mają sprzyjać rozwojowi duchowemu.   Czytasz takie książki?! Owszem! To ja kupuję te wszystkie poradniki! Już tak mam, że wchodzę do sklepu, gdzie wisi milion czarnych rzeczy i coś mnie woła, nie wiem co. Wyciągam jedną, nie mierzę, kupuję, wychodzę. I mam kolejną plandekę, w której...

Czytaj dalej