Sonia Bohosiewicz o depresji: „Nie nazywajmy chorych mięczakami”
East News

Sonia Bohosiewicz o depresji: „Nie nazywajmy chorych mięczakami”

Nie wstydźmy się depresji — apeluje Sonia Bohosiewicz w jednym z ostatnich wywiadów. Według aktorki wielotygodniowa izolacja związana z pandemią koronawirusa sprawi, że liczba osób cierpiących na depresję będzie wzrastać.
Sylwia Arlak
06.08.2020

Już wkrótce na antenę wróci popularny serial „Usta usta”, w którym pojawia się m.in. temat depresji. Sonia Bohosiewicz, która gra w produkcji jedną z głównych ról, podkreśla, że społeczeństwo stygmatyzuje osoby cierpiące na tę chorobę.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Sonia Bohosiewicz o depresji

„Społeczeństwo nazywa osoby cierpiące na depresję mięczakami. A przecież to choroba, którą się leczy” — mówi aktorka w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle. Jak przypomina, depresja może dotknąć każdego z nas. Cierpią na nią ludzie z różnych środowisk i grup zawodowych, także aktorki i aktorzy, dziennikarki i dziennikarze. Popularność i sympatia nie chroni przed zachorowaniem.

„Świat zrobił się szybszy i ludzie odczuwają różnego rodzaju presję. Depresja występuje i bardzo dobrze, że zaczęto o tym mówić, nie ma w nich nic wstydliwego” — dodaje.

Czytaj też: Uśmiechnięta depresja może trwać latami i skazywać nas na niewidoczne cierpienie

Zdaniem aktorki ważne, by traktować depresję w kategoriach choroby. Media i społeczeństwo powinny mówić o niej głośno i przestać odbierać ją jako słabość. Tym bardziej że — jak mówi aktorka — po wielotygodniowej izolacji związanej z pandemią koronawirusa, liczna osób zmagających się z depresją na pewno wzrośnie.

„Jeszcze przez kilka lat będziemy zbierać żniwo obniżonych nastrojów, chorób, depresji nie tylko u dorosłych, ale także u dzieci” – podkreśla.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Jak NIE rozmawiać z osobą chorą na depresję? Zamiast „weź się w garść” lepiej „słyszę, co mówisz”.

Wszystkie bywamy czasem smutne, ale to nie to samo co depresja. Chora osoba wymaga zrozumienia.
Sylwia Arlak
19.08.2020

Osoby chore na depresję potrzebują wsparcia, ale mądrego. Motywacyjne hasła w stylu „Weź się w garść!”. „Wyjdź do ludzi”. „Inni mają gorzej” nie pomogą – osoby chore na depresję wiedzą doskonale, że powinny wziąć się w garść, że powinny wyjść do ludzi i że są jacyś inni, którzy mają gorzej – to jednak nie zmienia faktu, że przygniata je smutek, lęk, zniechęcenie do jakiegokolwiek działania. Takie pocieszajki na pewno nie pomogą, mogą nawet przynieść odwrotny skutek od zakładanego – chora na depresję osoba może czuć jeszcze większe niezrozumienie przez innych i może jeszcze bardziej zamykać się w swojej chorobie. Depresja to choroba, a nie moda No właśnie – bo depresja to nie smutek, nie zmęczenie, nie niewyspanie. Depresja to choroba. „U chorych na depresję wszystkie bodźce z otoczenia przepuszczane są przez swoisty »depresyjny filtr«, co powoduje, że postrzegają oni świat w sposób diametralnie odmienny od ludzi zdrowych. Słowa pocieszenia mogą odbierać jako próbę wytknięcia ich słabości. Właśnie dlatego, zamiast udzielać rad i podnosić na duchu, w rozmowie z chorym warto podkreślać, że depresja jest stanem przejściowym, że to przykre samopoczucie w końcu minie. Stosujmy zwroty „jestem z tobą”, „tak, wyzdrowiejesz”, „tak, depresja minie” – mówi dr n. med. Monika Dominiak, lekarz, specjalista psychiatra, adiunkt w Zakładzie Farmakologii, Instytut Psychiatrii i Neurologii Wyniki ostatnich badań zrealizowanych na zlecenie Ministerstwa Zdrowia nie są optymistyczne. Aż 62 procent Polaków podejrzewało, że ktoś z ich otoczenia cierpi na depresję. 49 procent spośród nich przyznało, że był to członek najbliższej rodziny. Jak podkreśla Dominiak, świadomość społeczna depresji powoli wzrasta, ale wciąż...

Czytaj dalej
Pexels.com

Objawy depresji. Oto dziewięć mniej znanych objawów, które łatwo przeoczyć

Od utraty libido do zmiany apetytu. Skąd mam wiedzieć, czy to, co czuję to objawy depresji? Jak sobie pomóc?
Sylwia Arlak
10.11.2020

Chociaż o depresji mówi się coraz więcej, wciąż nie zawsze potrafimy ją rozpoznać. To bardzo trudne, bo każdy z nas może chorować inaczej. Jedni będą więcej jeść i dłużej spać, a inni doświadczą całkowitej utraty apetytu i mają zaburzenia snu. „Każdy człowiek jest inny. Odmienny skład biologiczny, psychologiczny i społeczny wpływają na objawy, których doświadczamy” — wyjaśnia dr Syed Omair Ahmed, psychiatra i konsultant z Priory Group w rozmowie z „The Stylist”. Jedynie rozumiejąc i rozpoznając mniej znane objawy depresji, jesteśmy w stanie skutecznie walczyć z chorobą. Nieleczona może skończyć się tragedią. Tylko w zeszłym roku życie odebrało sobie 5100 osób, z czego 100 to nastolatkowie. Oto objawy depresji, o których rzadko się mówi. Nie lekceważmy żadnej z nich: Objawy depresji. Trudności z podejmowaniem decyzji „U osoby chorej na depresję zmniejsza się zdolność skupienia i koncentracji, co utrudnia jej podejmowanie decyzji. Depresja prowadzi również do zaburzeń snu i letargu. Brak energii to kolejny czynnik, który wpływa na zdolność myślenia” — wyjaśnia dr Ahmed. Objawy depresji. Zwiększone bądź zmniejszone łaknienie Jak podkreśla ekspert, depresja może wiązać się też ze zwiększonym bądź zmniejszonym apetytem. „Kiedy mamy niższy poziom energii, możemy być mniej zmotywowani do przygotowywania posiłków. I odwrotnie, niektórzy ludzie mogą »pocieszać«” się jedzeniem” — tłumaczy. Objawy depresji. Trudności w domu, pracy lub życiu rodzinnym „Brak snu może sprawić, że będziemy rozdrażnieni, a to z kolei może mieć wpływ na relację z bliskimi” — ostrzega ekspert. Podobnie jest z używkami. Sięganie po alkohol czy narkotyki to szybka droga do utraty partnera i...

Czytaj dalej
Pexels.com

Jego córka próbowała popełnić samobójstwo. „Żeby walczyć z chorobą, musimy o niej mówić głośno i odważnie”

„Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale rzadko o tym mówimy” — podkreśla Rafał Szymański, ojciec trojga dzieci, z których jedno walczyło z depresją.
Sylwia Arlak
20.11.2020

„Moja córka po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu wzięła garść leków. Nikt z nas wcześniej nie zauważył, w jakim była w stanie. Dziecko zapadło w śpiączkę, a ja nie wiedziałem, co będzie dalej. Byłem z tym sam” — zaczyna swoją opowieść Rafał Szymański. „Próba samobójcza mojego dziecka była nieudana. Szpital wypisał ją bez pomocy i nadziei. Nie wiedziałem, gdzie się po nią zwrócić i jaka jest skala tego problemu” — podkreślał podczas konferencji TEDxWarsaw. Jedna próba samobójcza dziennie Dane są zatrważające. Jak podkreśla Szymański, każdego roku w Polsce znika z powierzchni ziemi jedna średniej wielkości szkoła „To udane próby samobójcze, których — jak podaje polska policja — jest przynajmniej jedna dziennie. Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o samobójstwa nastolatków. Ale o tym w mediach nie mówimy” — mówi i dodaje: „Udajemy, że pewne choroby nie istnieją. Depresja nadal jest tematem tabu i rodzi wykluczenie. Nie dajemy społecznego przyzwolenia na mówienie prawdy o chorobach psychicznych dzieci i młodzieży. A niewygodna prawda rodzi wstyd. Wstyd tworzy tabu. Tabu tworzy spiralę kłamstw, gdzie nie ma miejsca na zrozumienie, wsparcie i ludzką empatię”. Czytaj też:  Sprawdź, czy to smutek, czy już depresja Jak zauważa Szymański, rodziny chorego dziecka są bezradne, zagubione. Mierzą się z poczuciem winy wewnątrz (bo wydaje im się, że zawiedli) i oskarża się ich z zewnątrz. Są totalnie osamotnione. „A problem systematycznie narasta. Z wielu względów depresję u nastolatków diagnozuje się dopiero po dwóch latach od pierwszych objawów. W tym czasie nawet jeśli zauważysz coś u swojego dziecka, jesteś z tym sam. Nie ma...

Czytaj dalej
depresja
pexels.com/Andrea Piacquadio

Depresja czy lenistwo? Oto 5 sygnałów ostrzegawczych

Lenistwo to coś w pełni naturalnego. Raz na jakiś czas chcemy po prostu leżeć na kanapie i nic nie robić. Czasami jednak te słodkie chwile odpoczynku mogą przerodzić się w coś znacznie groźniejszego – depresję.
Kamila Geodecka
14.12.2020

Brak motywacji, leżenie przed telewizorem lub włóczenie się bez celu po domu i całkowita niechęć do robienia czegokolwiek – takie chwile zdarzają się nam wszystkim. Chociaż społeczeństwo stara się wywrzeć na nas presję i wymaga od nas ciągłej pracy, aktywności i zaangażowania, jesteśmy ludźmi i chwile lub nawet dnie wypełnione lenistwem są w pełni naturalne. Nie powinniśmy się tego wstydzić, to ludzki odruch. Czasami jednak jesteśmy stale przemęczeni, nie mamy motywacji do podjęcia żadnych działań i najchętniej całymi dniami nie zajmowalibyśmy się niczym. Wtedy w naszej głowie powinna pojawić się lampka ostrzegawcza. Oto 5 sygnałów, których nigdy nie powinnyśmy ignorować, jeśli zastanawiamy się, czy nasze lenistwo przeradza się w poważny problem – depresję. Czytaj też: Sprawdź, czy to smutek, czy już depresja Nie możesz funkcjonować Czy przez twoje lenistwo czujesz, że nie możesz wykonywać nawet najprostszych obowiązków? A może stało się to dla ciebie zbyt trudne? Czy zauważyłaś, że lenistwo wpływa na twoje życie osobiste i zawodowe? Jeśli odpowiedziałaś twierdząco na te pytania, oznacza to, że prawdopodobnie twoje „lenistwo” to znacznie poważniejszy problem. Pamiętaj, że jednym z elementów, na który psychologowie i psychiatrzy zwracają uwagę przy diagnozowaniu depresji, jest właśnie dysfunkcja, która nie pozwala ci na wykonywanie codziennych zadań. Nic cię nie interesuje To normalne, że w chwilach lenistwa tracimy zainteresowanie tym, co dzieje się w naszej pracy, na uczelni czy w szkole. Ale gdy zauważamy, że przez nasze „lenistwo” nie interesują nas także inne rzeczy (np. sprawy związane z naszym hobby), to znak, że powinniśmy skontaktować się ze specjalistą. „Wyraźnie zmniejszone zainteresowanie wszelkimi aktywnościami...

Czytaj dalej