„Śniadanie u Tiffany’ego”, „Mechaniczna pomarańcza”, „Małe kobietki”. Te filmy są lepsze od książki!
Śniadanie u Tiffany’ego/ Kadr z filmu

„Śniadanie u Tiffany’ego”, „Mechaniczna pomarańcza”, „Małe kobietki”. Te filmy są lepsze od książki!

Greta Gerwig tchnęła nowego ducha w słynną powieść „Małe kobietki”. „Mechaniczna pomarańcza”, dzięki Stanleyowi Kubrickowi stała się bardziej zrozumiała, a „Skazani na Shawshank” Franka Darabonta, bardziej złożone.
Sylwia Arlak
20.07.2020

Ekranizacje książek często wypadają słabo w porównaniu z pierwowzorem. Czytelnikom trudno zaakceptować uproszczony scenariusz czy fabularne zmiany. Wizja reżysera może kłócić się z tym, co sobie wyobrażali. A jednak historia zna też takie przypadki, kiedy film „prześcignął” książkę.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Małe kobietki”

„Małe kobietki”, XIX-wieczna powieść Louisy May Alcott nie przetrwała próby czasu. Porady, jak być dobrą gospodynią, opisy, jak dogodzić swojemu mężowi, współcześnie możemy traktować z dużym przymrużeniem oka. Wszystko, co w „kobietkach” najlepsze, znajdziemy w najnowszej ekranizacji książki, w reżyserii Grety Gerwig. Twórczyni pięknie opowiada o siostrzanej miłości panien March, zwykłym, dobrym życiu na amerykańskiej prowincji, sile marzeń i...feminizmie. „Kobiety mają i umysły, i dusze. Oprócz serc mają ambicje i talent, a także piękno. Mam dość ludzi, którzy mówią, że miłość jest wszystkim, do czego nadaje się kobieta” — mówi jedna z bohaterek, Jo, która zamiast mężczyzną podąża za prawdziwą pasją.

 

„Dziennik Bridget Jones”

„Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding to typowe „czytadło”. Jest lekko i przyjemnie. Ale nie brakuje też średnio udanych żartów i wielu krzywdzących stereotypów o kobietach, mężczyznach i relacjach. Bridget z kart powieści jest średnio rozgarniętą singielką, która jedyne, o czym marzy to miłość aż po grób. Bridget z filmu Sharon Maguire (grana bezbłędnie przez Renee Zellweger) jest niezdarna, ale urocza. Nie irytuje, jak jej książkowy pierwowzór. Przeciwnie, tej kobiecie chce się kibicować. Jest zabawna i potrafi tupnąć nogą, kiedy trzeba. Kobieta z krwi i kości.

 

„Diabeł ubiera się u Prady”

Książka Lauren Weisberger „Diabeł ubiera się u Prady” osiągnęła sukces, ale dopiero film Davida Frankela sprawił, że tę historię poznał cały świat. Fabuła jest prosta — początkująca dziennikarka Andrea zdobywa posadę asystentki wpływowej redaktor naczelnej jednego z najbardziej prestiżowych pism modowych. Jeszcze wtedy nie wie, że Miranda Priestly to szefowa „z piekła rodem”. Postać Mirandy jest sprawnie napisana, ale to Meryl Streep sprawiła, że zaczęliśmy z nią sympatyzować. Aktorka „uczłowieczyła” postać. Pokazała, że za fasadą zimnej i wyrachowanej bizneswoman, kryje się ciężko pracująca i bardzo samotna kobieta.

 

„Mechaniczna pomarańcza”

„Mechaniczna pomarańcza” Anthony'ego Burgessa to klasyk literatury science-fiction, przez którego wiele z nas nie przebrnie. Książka jest trudna w odbiorze, bo jej autor pokusił się o ryzykowny eksperyment. Napisał ją w stworzonym przez siebie slangu. To hybryda kolokwialnego języka angielskiego z zapożyczeniami rosyjskimi. Reżyser Stanley Kubrick dokonał wręcz niemożliwego. Stworzył wierną adaptację, ale „przyswajalną” dla przeciętnego widza. To opowieść o tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy odbiera mu się możliwość decydowania o własnym losie. „Mechaniczną pomarańczę” obejrzycie na Netfliksie.

 

„Śniadanie u Tiffany’ego”

Mówimy „Śniadanie u Tiffany’ego”, myślimy: Audrey Hepburn. Ten tytuł już zawsze będzie kojarzył nam się z brytyjską gwiazdą i jej interpretacją piosenki „Moon River”. Ale Hepburn to nie jedyny powód, dla którego warto sięgnąć po film zamiast po książkę. Głowna bohaterka książki Trumana Capote, Holly to młoda Amerykanka, pracująca jako, eufemistycznie mówiąc, dama do towarzystwa. Na kartach powieści przypomina rozkapryszoną dziewczynkę, rozkwita dopiero w filmie Blake'a Edwards. Paradoksalnie, to właśnie oglądając produkcję z 1961 roku, łatwiej nam zrozumieć jej motywacje i bolączki. Film spodoba się także tym z was, które lubią happy endy. Capote postanowił zostawić czytelników z lekkim niedosytem. „Śniadanie u Tiffany’ego” zobaczycie na HBO.

 

„Skazani na Shawshank”

Stephen King nie ma sobie równych w opowiadaniu historii, ale wielu czytelników uważało, że ze „Skazanych na Shawshank” można wycisnąć dużo więcej. Tego samego zdania był reżyser Frank Darabont, który z krótkiego opowiadania zrobił niemal dwuipółgodzinną epopeję. To historia bankiera Andy'ego, który zostaje oskarżony o podwójne zabójstwo — swojej żony i jej kochanka. Bohater walczy o przetrwanie w więziennym świecie i zyskuje wiernego przyjaciela. Morgan Freeman i Tim Robbins stworzyli role życia. Film „Skazani na Shawshank” jest dostępny na Netfliksie.

 

„Ojciec chrzestny”

Trylogia „Ojciec chrzestny” Mario Puzo to udane lektury, ale filmy Francisa Forda Coppoli (obejrzycie je na Netfliksie) to prawdziwe arcydzieła. Wiele prestiżowych pism i portali okrzyknęło je „najlepszymi filmami wszech czasów”. Coppola „czuje gangsterski” świat i przykłada dużą wagę do szczegółów. Przedstawia mafijną rodzinę Corleone w niejednoznacznym świetle. Bohaterowie są ludzcy, wewnętrznie skonfliktowani, widzimy, że mają wiele do stracenia. Wchodzimy w ich życie głębiej, niż pozwalał nam na to książkowy pierwowzór. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Reese Witherspoon/ East News
Reese Witherspoon/ East News

Reese Witherspoon – „O kobietach, dla kobiet, z kobietami”

Najpierw głównie kojarzono ją z ról w komediach romantycznych, potem udowodniła, że równie dobrze sprawdza się w rolach dramatycznych. Reese Witherspoon chce docierać poprzez swoje filmy do milionów kobiet. I to jej się udaje.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Niech was nie zwiedzie jej wygląd dziewczyny z sąsiedztwa i uśmiech nastolatki. Reese Witherspoon to dojrzała, mądra kobieta, która wie, czego chce i umie to osiągnąć. W ostatnich latach mogliśmy podziwiać ją u boku Nicole Kidman w  „Wielkich kłamstewkach” albo w serialu opowiadającym o czasach po #metoo  „The Morning Show” , w którym główną rolę zagrała Jennifer Aniston. Te dwie produkcje – choć oczywiście nie tylko one – pokazują, jak długą drogę przebyła 44-letnia aktorka od czasu  „Legalnej blondynki”.  Zdobywała fanów, grając w komediach romantycznych i kreując postaci słodkich dziewczynek, ale już wtedy, choćby właśnie rolą Elle Woods udowodniła, że potrafi tupnąć nogą. Dzisiaj najważniejsze dla niej jest, aby poprzez kolejne role przemawiać do kobiet na całym świecie i dodawać im odwagi do działania. Reese Witherspoon: ulubienica Ameryki Kiedy Reese zrozumiała, że reżyserzy najchętniej widzieliby ją w rolach słodkich, głupiutkich i młodziutkich bohaterek, zbuntowała się. Gdy kolejny raz zaproponowano jej niższą stawkę niż kolegom po fachu — powiedziała „dość”. Założyła własną wytwórnię filmową, Hello Sunshine i od tamtej pory działa na własnym warunkach. Już w 2006 roku – tuż po zdobyciu Oscara za rolę partnerki Johnny'ego Casha (w w tej roli Joaquin Phoenix), piosenkarki June Carter w filmie „Spacer po linie” – magazyn „Premiere” przyznał jej tytuł „najbardziej wpływowej aktorki w USA”. Dzisiaj jest nie tylko wpływowa, ale też jest jedną z najlepiej zarabiających aktorek w Hollywood. Po roli w „Wielkich kłamstewkach”  – serialu o przemocy w rodzinie i kobiecej solidarności – dostała tysiące wiadomości z...

Czytaj dalej
Śniadanie u Tiffany’ego/ Kadr z filmu
Śniadanie u Tiffany’ego/ Kadr z filmu

Klasyki, które każdy musi obejrzeć, choć raz! Te 5 filmów nigdy nam się nie znudzi

Co miesiąc nowości na Netfliksie i HBO zaspokajają nasze apetyty na premiery z ostatnich lat. Ale jeśli chcielibyście zafundować sobie powrót do przeszłości – mamy dla was klasyki, które są dobre na wszystko.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Lubicie to, co znacie? Mamy podobnie, dlatego polecamy klasyczne filmy, które nigdy nam się nie znudzą. Zawsze bawią albo wzruszają tak, jak za pierwszym razem. Sprawdźcie pięć tytułów, bez których nie wyobrażamy sobie wielkiego kina. 1. „Śniadanie u Tiffany’ego”, HBO „Śniadanie u Tiffany’ego”, film w reżyserii Blake’a Edwardsa z 1961 r. uczynił z Audrey Hepburn gwiazdę światowego formatu. Za rolę Holly Golightly otrzymała nawet nominację do Oscara. No bo jak nie uwielbiać granej przez nią bohaterki? Holly jest nie tylko piękna, ale też nieustraszona. Ma przy tym w sobie tyle wdzięku i uroku, że nie sposób jej nie kibicować. Hepburn wiele dała od siebie postaci stworzonej pierwotnie przez Trumana Capote’a w opowiadaniu z 1958 roku.  A sam film o początkującym pisarzu, Paulu (w tej roli George Peppard) i jego ekscentrycznej sąsiadce Holly, która żyje na koszt bogatych adoratorów to prawdziwe arcydzieło. 2. „Forrest Gump”, HBO Niezależnie od tego czy czytaliście powieść Winstona Grooma „Forrest Gump”, czy nie, musicie obejrzeć film w reżyserii Roberta Zemeckisa z 1994 r. A jeśli seans obrazu macie już za sobą (zakładamy, że tak właśnie jest), na pewno jeszcze nie raz będziecie do niego wracać. Tom Hanks wciela się tu w rolę mężczyzny, który, choć nie grzeszy inteligencją, nie da się nie lubić. Ostatecznie staje się miliardem i bohaterem wojny w Wietnamie. Tymczasem jego jedynym życiowym marzeniem jest to, aby zdobyć serce swojej ukochanej z dzieciństwa. Cudowna, ciepła opowieść o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych, otrzymała aż sześć nagród Akademii Filmowej. W tym tę najważniejszą – za najlepszy film. 3. „American Beauty”, HBO Kiedy zachwycaliśmy się rolą Kevina Spacey’ego w „American...

Czytaj dalej
Meryl Streep
East News

Siła jest w nas, kobietach! – tego uczy nas Meryl Streep poprzez swoje najlepsze role

Pierwsze skojarzenie z rolami Meryl Streep? Jej bohaterki biorą los we własne ręce. Znajdują siłę w najtrudniejszych czasach. I wcale nie musimy się z nimi zgadzać, żeby budziły nasz podziw.
Sylwia Arlak
22.06.2020

Nie znajdziecie o niej żadnych pikantnych plotek, sama też nigdy nie chwaliła się życiem prywatnym. Żyje z dala od Hollywood. Ma status gwiazdy, ale „gwiazdorzenie” nie leży w jej naturze. Na planie woli być raczej kumpelą i służyć mniej doświadczonym twórcom dobrą radą. I jak tu nie kochać Meryl Streep? Przypominamy najlepsze role 71-letniej aktorki. Ponad 50 kreacji aktorskich, trzy Oscary na koncie To po „ Łowcy Jeleni ” świat zwrócił uwagę na młodą, niedoświadczoną aktorkę. Robert De Niro zobaczył po raz pierwszy Meryl Streep na scenie teatru, kiedy grała w sztuce „Wiśniowy sad” Czechowa. Przekonał reżysera Michaela Cimino, aby obsadził dziewczynę w roli Lindy w „Łowcy jeleni”. Bohaterka, wie jak postawić na swoim. Bez skrupułów stoi pomiędzy dwoma najlepszymi kumplami — Michaelem (De Niro) i Nickiem (Christopher Walken). Film warto obejrzeć choćby dla tych dwóch scen — uroczystej ceremonii ślubnej, podczas której Nick prosi Lindę o rękę i tej, w której Michael wraca po wojnie do domu. Trudno oderwać wzrok od bohaterki. Niewielka rola w psychologicznym filmie o wojnie w Wietnamie, utorowała karierę Streep. Jej żałobny śpiew „God Bless America” przeszedł do historii kina. Meryl Streep stworzyła ponad 50 kreacji aktorskich. Ma na swoim koncie aż 21 nominacji do Oscara (jednym żyjącym aktorem, który zbliżył się do tego wyniku, jest Jack Nicholson, aktor zdobył 12 nominacji) w tym trzy wygrane statuetki. Jedną z nich (w pakiecie ze Złotym Globem) otrzymała za film „ Wybór Zofii ”, poruszający obraz o traumie. Główna bohaterka, Polka (grana przez Streep) musi wybrać, które z jej dzieci zginie w obozie koncentracyjnym, a które ocaleje. Młodziutka aktorka wiedziała, że ta rola to dla niej wielkie szansa. A kiedy Meryl...

Czytaj dalej
East News

Netflix usuwa ponad 100 tytułów! „Przyjaciele” i „Harry Potter” znikają z platformy

Do 31 grudnia biblioteka Netfliksa zmniejszy się aż o 130 tytułów. Przykra niespodzianka dla miłośników wielu kultowych filmów i seriali, w tym serii przygód o Harrym Potterze czy serialu „Przyjaciele”.
Sylwia Arlak
28.12.2020

Do 31 grudnia z Netfliksa zniknie więcej tytułów niż kiedykolwiek wcześniej. Niepocieszeni będą fani kultowego serialu „ Przyjaciele ” i innego sitcomu – „Teoria wielkiego podrywu”. Na platformie nie zobaczymy już żadnej z części „Harry'ego Pottera” ani trylogii „Władca pierścieni”. Znikną produkcje, do których lubimy wracać: „Gladiator”, „Mroczny rycerz”, „Wielki Gatsby” i  „Zapach kobiety”.  Nie obejrzymy już też filmów Stanleya Kubricka. To ostatnia szansa, żeby obejrzeć na Netfliksie „Lśnienie”, „Mechaniczną pomarańczę”, „2001: Odyseję kosmiczną” i „Pełny magazynek”. W sumie Netflix usunie prawie 130 tytułów. Netflix: w styczniu pojawi się 40 nowości Czyszczenie katalogu wynika z tego, że platformie kończą się licencje na tytuły. Możemy więc liczyć na to, że część z nich trafi za chwilę na HBO czy inne platformy streamingowe. „Netflix kupuje licencje na emisję filmów, seriali i programów w studiach z całego świata. Chociaż staramy się jak najdłużej udostępniać popularne tytuły, niektóre z nich musimy usuwać z serwisu ze względu na umowy licencyjne” – możemy przeczytać na stronie wsparcia platformy. Czytaj też:  „Super jest zagrać Marylę!” – mówi Karolina Piechota, którą zobaczymy w serialu „Osiecka” Na pocieszenie w Sylwestra i Nowy Rok na platformie pojawi się około 40 nowości. Wśród nich m.in. wyczekiwany przez fanów ostatni sezon serialu o nastoletniej czarownicy „Chilling Adventures of Sabrina” i jeden z najważniejszych filmów braci Coen „Bracie, gdzie jesteś?” (trójka bohaterów ucieka z więzienia i wyrusza na Południe w...

Czytaj dalej