Sharon Stone: zawsze wiedziała, czego chce i umiała to zdobyć 
East News

Sharon Stone: zawsze wiedziała, czego chce i umiała to zdobyć 

Już w dzieciństwie odważnie oświadczyła, że będzie drugą Marilyn Monroe. A teraz młode gwiazdy chcą być drugą Sharon Stone.
Sylwia Arlak
24.09.2020

Sharon Stone była u szczytu popularności, kiedy w 2001 roku trafiła do szpitala z silnymi bólami głowy. Miała 43 lata, tytuł seksbomby lat 90., piękne, wysportowane ciało. Chwilę wcześniej przygotowywała się do udziału w maratonie. W szpitalu okazało się, że bóle to nie żadna migrena, ale udar i wylew krwi do mózgu. Miała 1 procent szans nie tylko na to, że wyjdzie z tego bez szwanku, ale że w ogóle przeżyje! 

„Czułam się bardzo źle. Pamiętam, jak doktor pochylił się nade mną, a ja się go zapytałam: Czy umieram? A on odpowiedział: „Twój mózg krwawi”. Wtedy powiedziałam mu, że chyba powinnam zadzwonić do swojej matki. A on odpowiedział, że mam rację i powinnam zrobić to jak najszybciej, ponieważ mogę niedługo stracić zdolność mówienia” — powiedziała po latach w wywiadzie dla „Harper’s Bazaar”.

Ale Sharon Stone nieraz udowadniała, że wśród setki innych ludzi, ona jest tą jedną, jedyną, wyjątkową. Przeżyła. Narodziła się na nowo – dosłownie. Przez kolejne trzy lata uczyła się wszystkiego od nowa: mówić, chodzić. Krok po kroku. Nie widziała na lewe oko, nie słyszała na lewe ucho. Miała problemy z pamięcią. Została zupełnie sama — jej mąż, znany dziennikarz Phil Bronstein odszedł i odebrał prawa do opieki nad ich adoptowanym synem, Roanem.

Kiedy w końcu odzyskała sprawność, chciała wrócić do pracy. Ale dla środowiska filmowego stała się niewidzialna. „Moje życie w jednej chwili zostało wymazane. Ludzie w Hollywood nie interesują się złamanym człowiekiem. To nie jest wyrozumiałe środowisko. Byłam bardzo samotna” — wspominała w reportażu CBS.

„Straciłam wszystko, co miałam. Straciłam swoje miejsce w show-biznesie” — przyznała. Po latach zaczęła skupiać się na pozytywnych stronach tej historii. „Teraz nie mam takich pragnień, jak wcześniej. Jestem dużo bardziej wdzięczna za to, co już mam”  — mówi i zachęca kobiety do dbania o swoje zdrowie. Stała się zapaloną aktywistką walczącą z AIDS i honorową przedstawicielką AmFAR, głośnej organizacji charytatywnej (w którą wcześniej zaangażowana była Elizabeth Taylor). 

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Sharon Stone – kobieta nie do zatrzymania

Już od najmłodszych lat było wiadomo, że nic jej nie zatrzyma. Nauczyła się chodzić i mówić jeszcze przed swoimi pierwszymi urodzinami. W szkole — jak sama wspominała lata później — doprowadzała wszystkich do szału, bo chciała, by traktowano ją, jak osobę dorosłą. Po ukończeniu szkoły średniej zaczęła zdobywać główne nagrody w konkursach piękności. Miała zaledwie 15 lat, kiedy zdobyła stypendium pisarskie na University of Pennsylvania, gdzie studiowała twórcze pisanie i sztuki piękne. Ale jej prawdziwą pasją było aktorstwo. Za pieniądze, które zdobyła na konkursach piękności, zatrudniła trenera, który miał pomóc jej doskonalić warsztat.

W 1977 roku przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie podpisała kilkuletni kontrakt z jedną z topowych agencji modelek. Zaczęła pojawiać się na wybiegach i w reklamach telewizyjnych. Często podróżowała. Kariera Stone zwolniła, gdy podczas jazdy konnej nabawiła się kontuzji, po której pozostała jej blizna na szyi. Poza tym cały czas miała poczucie, że jest stworzona do czegoś innego. 

W końcu zdecydowała się wziąć udział w nowojorskim castingu do filmu „Wspomnienia z gwiezdnego pyłu” Woody’ego Allena.  Poboczna rola pięknej dziewczyny z pociągu byłem strzałem w dziesiątkę. Na kolejne propozycje filmowe nie musiała długo czekać. Po tym, jak zagrała w kilku niskobudżetowych produkcjach, pojawiła się w „Pamięci absolutnej” u boku Arnolda Schwarzeneggera. To był 1990 r. – początek ery Sharon Stone. Momentalnie dowiedzieli się o niej wszyscy, sławę przypieczętowała sławna sesja w „Playboyu”, podczas której Sharon pokazała nagie piersi.

Pierwszy duży sukces filmowy został przyćmiony przez wypadek gwiazdy. Tuż po tym, jak film ujrzał światło dzienne, Stone potrącił samochód. Wróciła do domu, nie zdając sobie sprawy, jak poważne były jej obrażenia. Trzy dni później trafiła do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niej wstrząs mózgu, złamane żebra, zwichniętą szczękę i poślizg dysku. 
 
Zamiast zwolnić tempo, jak zalecali lekarze, tuż po tym, jak doszła do siebie, wystąpiła w czterech kolejnych produkcjach. Występując w „Nagim instynkcie”, była mocno rozpoznawalna, ale prawdziwy sukces miała jeszcze przed sobą.

Do historii przeszła scena, w której  grana przez Stone Catherine Tramell zakłada nogę na nogę i widać wyraźnie, że… nie ma majtek. Reżyser kazał jej zdjąć bieliznę, tłumacząc, że będzie widoczna pod obcisłą sukienką. Nie dodał jednak, że zamierza kręcić pod takim kątem, że widzowie zobaczą o wiele więcej, niż życzyłaby sobie tego aktorka. Chciała go pozwać, ale film zdobył taką popularność (m.in. właśnie dzięki tej scenie), że nigdy do pozwu jednak nie doszło. 
 
Trudno jej było uciec od wizerunku seksbomby. Ilekroć w scenariuszu pojawiały się odważne sceny erotyczne, była pierwszym wyborem twórców. Taki był (zapowiadany na wielki hit) dreszczowiec „Silver”, który ostatecznie przeszedł bez echa. W „Szybkich i umarłych” Stone zagrała u boku dwóch wschodzących gwiazd: Russela Crowe’a i Leonardo DiCaprio. Ta produkcja również nie zyskała większego rozgłosu, ale wiąże się z nią ciekawa anegdota. Kiedy nad projektem zawisły ciemne chmury, aktorka oddała DiCaprio połowę własnej pensji. 
 
Dopiero po czterdziestce Sharon zaczęła otrzymywać propozycje dalekie od jej wcześniejszego wizerunku. Za rolę Ginger McKenn w klasycznym kinie gangsterskim „Kasyno” Martina Scorsese dostała Złotego Globa, a także pierwszą (i jak na razie jedyną) nominację do Oscara. Sam Scorsese początkowo chciał zatrudnić nie Stone, a Madonnę. W 1998 roku założyła też swoją firmę producencką, tworząc komediodramat „Potęga przyjaźni”. Niedawno skończyła 62-lata i wciąż jest aktywna zawodowo. Możemy oglądać ją w nowym serialu Netliksa „Ratched”, gdzie wciela się w ekscentryczną, bajecznie bogatą panią Osgood. Tytułowa Ratched (w tej roli Sarah Paulson) to okrutna pielęgniarka z powieści Kena Keseya „Lot nad kukułczym gniazdem” i z jej ekranizacji, filmu Milosa Formana z 1975 roku. W sierpniu ogłoszono, że Stone pracuje nad pamiętnikiem, który ma zostać wydany w marcu 2021 roku.

Sharon Stone symbolem seksu

Zawodowo  spadała na cztery łapy. Prywatnie nie zawsze miała tyle szczęścia. Po tym, jak jej małżeństwo z producentem telewizyjnym Michalem Greenburgiem dobiegło końca w 1984 roku, związała się z dziennikarzem Phillem Bronsteinem. Para wzięła ślub w 1998 roku, a dwa lata później (po dwóch poronieniach) adoptowała małego chłopca, Roana Josepha. Phill nie udźwignął ciężkiej choroby swojej żony. W 2005 roku Stone znowu była wolna. Od tamtej pory łączono ją z wieloma mężczyznami (m.in. z komikiem Craigiem Fergusonem i aktorem Christianem Slaterem, z którym spotkała się na planie dramatu „Bobby”). 
 
Otwarcie przyznaje, że korzysta z serwisów randkowych (użytkownicy jednego z nich nie mogli uwierzyć, że konto aktorki jest prawdziwe; tyle osób zgłosiło go administratorowi, że przez na pewien czas zostało zablokowane) i że chce poznać mężczyznę, z którym mogłaby sobie ułożyć życie.

„Ale mężczyźni nie rzucają się na mnie, jakby się mogło wydawać, biorąc pod uwagę moją popularność. Wydaje mi się, że oni nie wierzą, że jestem zwyczajną, spragnioną miłości kobietą, która najchętniej spędzałaby czas, gotując im obiady. Widzą we mnie symbol seksu. Jestem dla nich zimna jak głaz i niedostępna. To ich odstrasza” — przyznała w jednym z wywiadów. 
 
Mówiła, że nigdy nie była dziewczyną, o której wartości świadczył mężczyzna, z którym akurat była. „Jeżeli chciałam dopuścić mężczyznę do swojego życia, to tylko na zasadzie związku partnerskiego. To nie mógł być układ, tylko prawdziwy związek. Ale niestety nauczyłam się, że o takie bardzo trudno” — dodała. Nigdy też nie godziła się na przedmiotowe traktowanie w pracy.  Opowiadała, że reżyser „Nagiego Instynktu 2” chciał, by każdego dnia siadała mu na kolanach. „W ten sposób miał przekazywać mi wskazówki. Trwało to tygodniami” — wspominała. 

Mimo dojrzałego wieku wciąż jest uważana za symbol seksu. „Ludzie nadal chcą widzieć moje cycki” — mówiła w wywiadzie dla „Town & Country”. Całe życie dawała opinii publicznej i branży to, czego od niej chcieli, ale udowadniała, że ma do zaoferowania jeszcze więcej.

„Jestem prawie pewna, że Marilyn Monroe, jaką znamy, była zupełnie inna w prawdziwym życiu. Ale nauczyła się grać w tę grę” — mówiła „Vogue’owi” trochę o Marilyn, ale też chyba trochę o sobie. „Nie uważam się za symbol seksu. Seksowny to zupełnie inna rzecz. I tak, wiem, że nadal jestem seksowna”.
 
W wywiadzie dla magazynu „Shape” przyznała z kolei, że miała moment, w którym przeraziło ją dojrzewanie. „Miałam 40 lat, kiedy poszłam do łazienki z butelką wina, zamknęłam drzwi i powiedziałam: »Nie wyjdę, dopóki nie będę w stanie całkowicie zaakceptować siebie«. I przyjrzałam się swojej twarzy w lustrze powiększającym, spojrzałam na swoje ciało, płakałam, płakałam i płakałam. Aż w końcu powiedziałam sobie: »Zestarzejesz się. Jak zamierzasz to zrobić?«” Nauczyła się, że niedoskonałości mogą być zmysłowe. Przekonuje, że starzejąc, się nie tylko coś tracimy, ale też wiele zyskujemy.    
 
Jedyne, bez czego nie wyobraża sobie życia to jej dzieci. Po latach odzyskała prawo opieki nad nastraszym synek, już jako samotna mama, adoptowała jeszcze dwóch chłopców (w 2005 i 2006 r,). Zapytana w 2009 roku w jednym z wywiadów, jak radzi sobie z ich wychowaniem, odpowiedziała: „Kluczem jest wielozadaniowość. Mam więcej miłości, pomocy, przyjaźni i życzliwości niż kiedykolwiek w życiu”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Meryl Streep
Getty Images

Meryl Streep: „Pracuj ciężko, podbijaj świat, ale sama ugotuj zupę – to moje życiowe motto”.

Meryl Streep ma na swoim koncie 21 nominacji do Oscara! Konkurować z nią nie może nawet Jack Nicholson z 12 nominacjami. Kiedy odbierała Oscara za „Żelazną Damę”, powiedziała, że wszystko, co ceni najbardziej, dostała od męża: dzieci, rodzinę, prywatność.
Magdalena Żakowska
10.09.2020

Żyje z dala od Hollywood. Nie musimy ekscytować się plotkami z jej życia, by o niej pamiętać, wystarczą role: od „Kochanicy Francuza” do „Pożegnania z Afryką”, od „Wyboru Zofii” do „Mamma Mia!”. Wszyscy ją kochają i podziwiają. Meryl Streep – co to za fenomen? Ja jestem Pan, Bóg twój, stwórca nieba i ziemi. Stworzyłem ocean i niebo, słońce i gwiazdy. Jedną z tych gwiazd jest Meryl Streep, której pracę podziwiasz od czasu »Łowcy jeleni«. Ale nie wolno ci zapominać, że jej praca (granie w filmach) nie byłaby możliwa bez mojej pracy (stworzenia wszechświata)”. Tak zaczyna się nowy, uaktualniony o pojawienie się na świecie Meryl Streep, dekalog stworzony przez magazyn „New Yorker”. Nawet Pan Bóg zazdrości jej talentu i sławy! I nie można mieć do Boga pretensji, w końcu Meryl Streep to największa aktorka naszych czasów. Nie tylko dlatego, że ma na koncie 21 nominacji do Oscara i trzy zdobyte statuetki, rekordowe 32 nominacje do Złotego Globów i osiem zwycięstw. W ciągu 40 lat filmowej kariery grała u większości najlepszych reżyserów, a partnerowali jej znakomici aktorzy. Ale to, co ją wyróżnia spośród innych gwiazd kina, to jej niezwykły status. W wieku 72 lat wciąż prowadzi aktywne, pełne sukcesów życie zawodowe, ma czwórkę dzieci, a od 40 lat żyje w szczęśliwym małżeństwie. Jest pewna siebie, ale nie zarozumiała, sławna, ale skromna.  Meryl Strep: druga po Grecie Garbo Na firmamencie gwiazd można ją porównać z Catherine Deneuve czy Isabelle Huppert. Ale we Francji wielkie aktorki traktowane są jak skarby narodowe, z szacunkiem i delikatnością. Zarówno Huppert, jak i Deneuve zręcznie poruszają się między dużymi produkcjami i kinem artystycznym, między rolami ważnymi i błahymi, a ich wybory nie są...

Czytaj dalej
East News

Sophia Loren dorastała w biedzie, siedziała w areszcie i oburzyła władze Watykanu. Czego jeszcze o niej nie wiecie?

Jej kariera trwa już 70 lat! Otrzymała Oscara za rolę w „Matce i córce”, a także kolejną, honorową statuetkę za całokształt twórczości. Sophia Loren fascynuje kolejne pokolenia.
Sylwia Arlak
14.09.2020

Sophia Loren grała u najlepszych i z najlepszymi – m.in. z Gregorym Peckiem i Marlonem Brando. Nagradzano ją w Cannes i na innych europejskich festiwalach. Zdobyła dwa Oscary i znajduje się na 21. miejscu listy największych aktorek wszech czasów Amerykańskiego Instytutu Filmowego. Oto, czego mogłyście nie wiedzieć o ikonie kina i stylu, Sophii Loren: 1. Była nieślubnym dzieckiem i dorastała w biedzie Sophia Loren urodziła się 20 września 1934 roku, jako nieślubna córka Riccarda Scicolonego i Romildy Villani. Jej ojciec, inżynier budownictwa pochodził z bogatej rodziny, matka była niespełnioną aktorką. Cztery lata po Sophii, urodziła im się druga córka — Anna Maria. Para schodziła się i rozchodziła, choć nigdy nie zamieszkała razem, aż w końcu rozstała się na dobre. Choć dwójka nieślubnych dzieci w katolickich Włoszech oznaczała skandal, Scicolone wziął ślub z inną kobietą, z którą także miał potem dwójkę dzieci. O córkach z poprzedniego związku bardzo szybko zapomniał. Sophia wychowywała się w slumsach pod Neapolem w małej nadmorskiej miejscowości Pozzuoli. Mieszkała w mieszkaniu babci z wieloma krewnymi. Brakowało miejsca, Sophia dzieliła łóżko z trzema innymi członkami rodziny, i pieniędzy. Matka przyszłej aktorki żebrała na ulicach o jedzenia. W szkole Sophię przezywano „wykałaczką” (była tak chuda) i śmiano się, że jest nieślubnym dzieckiem. 2. Do dzisiaj ma bliznę po odłamku bomby W czasie wojny, port w Pozuolii był częstym celem alianckich bombardowań. Podczas jednego z nalotów, kiedy Sophia uciekała do schronu, jeden z odłamków po wybuchu skaleczył ją w podbródek. Bliznę ma do dzisiaj. Co ciekawe, lata później jej siostra wyszła za pianistę jazzowego Romano, syna Benito Mussoliniego. Sophia nigdy nie zaakceptowała jej...

Czytaj dalej
Maria Sadowska
@mariasadowska

Maria Sadowska śpiewa o miłości i kręci film o kobietach, które miłość sprzedają

Już wkrótce premiera jej nowej płyty „Początek nocy”, a w styczniu do kin wchodzi film „Dziewczyny z Dubaju”, który reżyseruje. „To moja najbardziej osobista płyta i najtrudniejszy film w mojej karierze” – mówi Maria Sadowska
Magdalena Żakowska
19.09.2020

Ciężko się z nią umówić. Od kilku tygodni pracuje po kilkanaście godzin na dobę, koordynuje kilka projektów. „Czy my się dziś umówiłyśmy, czy mi się przyśniło?” – dostaję od niej takiego sms-a o 8. rano i nic nie wiem o spotkaniu. Ale udało się – w przerwie między promocją singla i wyjazdem do Cannes na ostatnie dni zdjęciowe. Magdalena Żakowska: Jesteś w trakcie zdjęć do filmu i właśnie wypuściłaś pierwszy singiel ze swojej nowej płyty. Jak ty to łączysz? Maria Sadowska: Płyty przychodzą powoli, bo przede wszystkim robię filmy. Poprzednią nagrałam 6 lat temu. Na szczęście materiał na płytę mam od dawna gotowy. Ostatnie fragmenty, na przykład ten z Leszkiem Możdżerem, dogrywaliśmy w pandemii. Zrobiliśmy jam session na odległość, bo nie mogliśmy się już spotkać. Leszka lockdown zastał u rodziny, był tam tylko domowy, lekko roztrojony fortepian, który nadał naszej wspólnej piosence super klimat. Potem pojawił się film, praca nad nim pochłania mnie teraz kompletnie, więc zdecydowałam się przenieść premierę płyty na po zakończeniu zdjęć. Czeka na swój moment. Ale po „Marakeczi” planuję jeszcze kilka singli. Do drugiego nagrywam teledysk, to będzie od dawna wymarzony przeze mnie duet z artystką, którą podziwiam, z którą się przyjaźnię i która jest mi bliska. A przy tym to bardzo intymna i ważna dla mnie piosenka, którą skomponowałam na ukulele dla mojego męża jako przysięgę małżeńską. Stałam się sentymentalna Ile już jesteście po ślubie? Trzy lata, ale w sumie to już czternaście lat razem. Dwójka dzieci, wspólne granie. Moja nowa płyta w przeważającej części będzie właśnie o miłości, chociaż do niedawna uważałam, że śpiewanie o miłości jest banalne.  Skąd ta zmiana? Może...

Czytaj dalej