„Seks w wielkim mieście” bez jednej z głównych bohaterek. Kultowy serial powraca!
East News

„Seks w wielkim mieście” bez jednej z głównych bohaterek. Kultowy serial powraca!

Fanki Carrie Bradshaw mogą w końcu spać spokojnie: „Seks w wielkim mieście” wróci na mały ekran! Zdjęcia do kontynuacji kultowego serialu – tym razem pod innym tytułem – mają ruszyć już wiosną.
Hanna Szczesiak
11.01.2021

Nie mogłam przestać o tym myśleć. Gdzie one teraz są?” – napisała Sarah Jessica Parker, odtwórczyni roli Carrie na swoim profilu na Instagramie, a serca jej obserwatorek (i obserwatorów być może też) zaczęły bić mocniej. Obok tego pytania aktorka zamieściła teaser „nowego rozdziału” historii Carrie, Mirandy, Charlotte i Samanthy. Miłośniczki produkcji dostały to, na co czekały: nowojorski gwar, dźwięk klaksonów, stukanie w klawiaturę komputera.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

„Seks w wielkim mieście” powróci dzięki HBO Max

Wydawało się, że historia Carrie, jej przyjaciółek i Tego Jedynego – Mr Biga – zakończyła się ponad dekadę temu wraz z premierą filmu „Seks w wielkim mieście 2”. A jednak! Nie tylko Sarah Jessica Parker zastanawiała się, jak potoczyły się losy bohaterek.

Szefowa oryginalnych produkcji w HBO Max Sarah Aubrey przyznała w oficjalnym oświadczeniu, że dorastała razem z serialowymi bohaterkami i jest podekscytowana tym, że fani mogą zobaczyć, jak ewoluowały ich historie. Podkreśliła, że w kontynuacji serialu – tym razem pod tytułem „And Just Like That” – dostaniemy to, co pokochaliśmy już lata temu: szczerość, humor i oczywiście uwielbiane przez wielu miasto – Nowy Jork.

Czytaj też: Lily Collins w serialu twórców „Seksu w wielkim mieście”! Czas na nową Carrie Bradshaw?

Kontynuacja serialu bez Kim Cattrall

Udział w produkcji potwierdziły trzy z czterech bohaterek serialu: Sarah Jessica Parker (Carrie), Cynthia Nixon (Miranda) i Kristin Davis (Charlotte). Na ekranie nie zobaczymy Kim Cattrall, serialowej Samanthy. Cattrall wielokrotnie mówiła w wywiadach o swojej niechęci do Parker, podkreślając, że ich prywatna relacja w niczym nie przypominała tej, którą mogliśmy widzieć na ekranie.

Już kilka lat temu, podczas rozmów o filmie „Seks w wielkim mieście 3”, Cattrall odmówiła udziału w produkcji. Choć w końcu zrezygnowano z filmowej kontynuacji, wygląda na to, że po latach Cattrall nie zmieniła zdania na temat swojego powrotu, a w kolejnym sezonie serialu nie zobaczymy Samanthy.

Czytaj także: Seriale dla kobiet i o kobietach. Poznaj bohaterki, które nas inspirują!

Kiedy premiera nowego sezonu „Seksu w wielkim mieście”?

Na razie nie wiadomo, na kiedy zaplanowana jest premiera „And Just Like That”. HBO Max potwierdziło jedynie, że serial będzie miał dziesięć 30-minutowych odcinków. Fanki i fani zacierają ręce, ale nie możemy zapominać, że produkcja, choć kultowa, nie jest kryształowa.

Dziś oglądamy „Seks w wielkim mieście” z większą wrażliwością. Trudno nie zauważyć stereotypów powielanych w serialu – widocznych chociażby w tym, jak przedstawieni zostali homoseksualny przyjaciel głównej bohaterki Stanford Blatch czy Harry Goldenblatt, Żyd, mąż Charlotte. Samantha, otwarcie mówiąca o swoich doświadczeniach seksualnych, pada ofiarą slut-shamingu ze strony przyjaciółek. Dodajmy do tego toksyczną relację Carrie i Biga oraz utwierdzanie kobiet w przekonaniu, że jeśli jesteś singielką po trzydziestce, to już praktycznie nie masz szans na znalezienie miłości, a wszystkie zamężne koleżanki traktują cię jak dziwadło. Nie mówiąc już o tym, że w serialu niemalże nie występują osoby innej rasy niż biała, a sam seks sprowadzany jest do łóżkowych eksperymentów, nierzadko krytykowanych czy wręcz wyśmiewanych.

Mimo to wciąż utożsamiamy się z głównymi bohaterkami (a na pewno z niektórymi ich cechami), kibicujemy im, czasem patrzymy z zazdrością, choć dobrze wiemy, że życie Carrie, Mirandy, Charlotte i Samanthy dalekie jest od tego, jak wygląda rzeczywistość. Bo kto uwierzy, że felietonistka pisząca jeden tekst tygodniowo może sobie pozwolić na dziesiątki par butów od Manolo Blahnika, kreacje od projektantów i codzienne wypady na drinki (Cosmopolitan, oczywiście) w najmodniejszych nowojorskich klubach?

A jednak kontynuacji serialu pewnie wiele z nas nie może się doczekać.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Przyjaciele. 8 rzeczy, które mogą zaskoczyć nawet największych fanów serialu

Choć serial „Przyjaciele” świętował niedawno 25. urodziny, jego popularność nie maleje. Są jednak tajemnice, których nie znają nawet najwierniejsi fani serialu.
Sylwia Arlak
30.11.2020

Nikt nie przypuszczał, że opowieść o szóstce przyjaciół z Manhattanu zdobędzie taką popularność. 25 lat po emisji pierwszego odcinka serialu wciąż wracamy do historii Rachel, Moniki, Phoebe, Rossa, Chandlera i Joey’ego i z przejęciem śledzimy wszystkie zakulisowe opowieści. Oto osiem rzeczy, których mogłyście nie wiedzieć o „Przyjaciołach”. Zdjęcia nie powstawały na Manhattanie Niemal cały serial powstał w studiu Warner Bros w Burbank w stanie Kalifornia. To tam stworzono fontannę, w której przyjaciele chlapią się w czołówce, tam stanęło mieszkanie Moniki i słynna kawiarnia Central Perk. Kręcono tam nawet odcinki, w których bohaterowie udają się do kasyna w Los Angeles. W autentycznych lokalizacjach powstawały tylko zdjęcia do odcinków związanych z londyńskim ślubem Rossa i Emily. Powód, dla którego mieszkanie Moniki jest takie duże Fani serialu dziwili się, jak to możliwe, że Monikę (która w początkowych odcinkach nie osiągała wielkich zawodowych sukcesów, dopiero z biegiem czasu została szefową restauracji) stać na wielkie mieszkanie na Manhattanie. Twórcy przyznali, że chodziło o to, aby ekipa mogła wygodnie rozmieścić kamery, reflektory i sześcioro aktorów. Jennifer Aniston nienawidziła swojej fryzury Kobiety na całym świecie chciały wyglądać jak Rachel, a przede wszystkim mieć taką fryzurę jak serialowa bohaterka. Ale Jennifer Aniston szczerze nienawidziła swoich włosów w pierwszych sezonach. „To była chyba najbrzydsza fryzura, jaką kiedykolwiek widziałam” — powiedziała magazynowi „Allure” w 2011 roku. Czytaj też:  Kate Winslet i Leonardo DiCaprio – przyjaźń na wieki wieków! Courteney Cox to wykapana Monica Courteney Cox odrzuciła propozycję wcielenia się w postać Rachel....

Czytaj dalej
Fot. materiały prasowe Netflix

Najbardziej oczekiwane seriale 2021 roku. Kiedy powróci „The Crown”, „Ozark”, „Wspaniała pani Maisel”?

Dla wielbicieli seriali rok 2021 zapowiada się niezwykle ciekawie. Będą długo oczekiwane powroty i premiera najdroższego w historii serialu, którego budżet to… miliard dolarów.
Anna Zaleska
05.01.2021

W roku 2020 praca nad wieloma produkcjami została wstrzymana z powodu pandemii, ale latem i jesienią wiele ekip, stosując podwyższony reżim sanitarny, wróciło na plan. Dzięki temu część spośród tych najbardziej oczekiwanych seriali może w tym roku pojawić się na ekranie. Będą też spektakularne nowości. Dokładne daty nie zawsze są znane. Producenci nie śpieszą się z ich podawaniem, nauczeni tegorocznym doświadczeniem, gdy dni premiery musiały być kilkakrotnie przekładane. Kiedy zatem zadebiutują najbardziej oczekiwane seriale 2021 roku? Co już wiadomo? Riverdale (Netflix) Serial, którego bohaterami są współcześni amerykańscy nastolatkowie, doczekał się właśnie kontynuacji. Choć kolejne sezony nie są tak dobre jak pierwszy i czasem można odnieść wrażenie, że twórcy sami się gubią w Riverdale, serial ma wciąż wielu fanów. A inni wpisują go do kategorii „guilty pleasure”. Najwyrażniej pozornie ciche, senne miasteczko nie wyjawiło jeszcze swoich wszystkich sekretów, bo na 20 stycznia zapowiedziano premierę 5. sezonu. The Umbrella Academy (Netflix) Serial, w którym czuć, że scenarzyści dobrze się bawią, a widzowie bawią się jeszcze lepiej. Historia, w szczególnych sposób wychowywanych przez surowego ojca-miliardera superdzieciaków, którzy próbują uratować świat przed armagedonem, trzyma w napięciu i co chwila zaskakuje błyskotliwymi pomysłami i odniesieniami do popkultury i historii. W lutym 2021 r. mają się zacząć prace nad trzecim sezonem. „The Umbrella Academy” prawdopodobnie powróci w drugiej połowie 2021 r. The Crown (Netflix) Po znakomitym sezonie 4. apetyt na dalszy ciąg mamy ogromny. Jak długo będziemy musieli czekać, by poznać dalsze losy Diany? I przekonać się, jaką królową będzie Imelda Staunton, która przejmuje...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„The Crown” bije rekordy popularności. Oto czego możecie nie wiedzieć o serialu Netfliksa

Za nami cztery sezony serialu Netfliksa „The Crown”. Sprawdźcie, jakie tajemnice kryje brytyjska superprodukcja.
Sylwia Arlak
24.11.2020

Opowiadający o brytyjskiej rodzinie królewskiej serial „The Crown” powrócił w listopadzie na platformę Netflix z czwartym (i jak do tej pory najbardziej emocjonującym) sezonem. Twórcy zaserwowali nam to, na co czekałyśmy najbardziej — historię księżnej Diany oraz premier Margaret Thatcher. Dzisiaj „zaglądamy” za kulisy „The Crown”. Oto czego mogłyście nie wiedzieć o superprodukcji: „The Crown” najdroższym serialem biograficznym w historii Tylko dwa pierwsze sezony „The Crown” kosztowały 130 milionów dolarów. Dopracowany w najmniejszym szczególe jest nie tylko najdroższym serialem Netfliksa, ale też najdroższym serialem biograficznym w historii! Widzowie serialu są starsi i zamożniejsi niż widzowie innych seriali Netfliksa Nielsen Media Research przeprowadziło w 2017 roku badanie dotyczące seriali Netfliksa. Wynika z niego, że 50 proc. widzów serialu ma ponad 50 lat (średnia wieku widzów platformy to 35), a 40 proc. widzów pochodzi z zamożnych rodzin (ich dochody przekraczają 100 tys. dolarów rocznie). Odgrywanie roli księżnej Diany było dla Emmy Corrin „przerażające” W wywiadzie dla magazynu „Glass” aktorka Emma Corrin opowiedziała o swoich wrażeniach z planu. „Wcielając się w księżną Dianę, musiałam wyłączyć wiele myśli w mojej głowie. Mówiły mi: »to jest ogromna rzecz. To przecież księżna, jak zamierzasz to zrobić? Co ludzie pomyślą?«. To było przerażające i nie sprzyjało dobrej pracy”. Czytaj też:   Emma Corrin to wykapana księżna Diana. Co wiemy o młodej aktorce z serialu „The Crown”? Twórca serialu chciał opowiedzieć o bulimii księżnej „Gdybyśmy tego nie zrobili, nie pokazalibyśmy złożoności charakteru byłej księżnej...

Czytaj dalej
Katarzyna Zielińska / Archiwum prywatne

Od „Janosika” po „Grace i Frankie” – 10 ulubionych seriali Katarzyny Zielińskiej

Jeden z nich sprawił, że postanowiła zostać aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny pozwolił z optymizmem spojrzeć w przyszłość. Katarzyna Zielińska opowiada o ulubionych serialach.
Anna Zaleska
28.07.2020

Zawsze gdy wracam z teatru czy z planu zdjęciowego, a dzieci już śpią, robię sobie herbatę z melisą i z ogromną przyjemnością oglądam seriale. Nawet do późnych godzin nocnych”, opowiada aktorka i producentka Katarzyna Zielińska. Wśród jej ulubionych seriali są takie, które szczególnie mocno zapisały się w jej życiu. Jeden sprawił, że zapragnęła być aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny oglądała, będąc w ciąży z pierwszym synkiem, utwierdzał ją bowiem w przekonaniu, że dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych. Posłuchajcie jej opowieści: *** „Grace i Frankie” Dla mnie absolutny numer jeden. Ten komediowy serial opowiadający o czwórce przyjaciół po 60., którzy przeżywają drugą młodość, wciągnął mnie i poruszył. Pokazuje, że życie w każdym okresie może być piękne, każdy czas jest dobry na naukę, na rozwój, na przyjaźń, na miłość, a starszych ludzi nie wolno spychać na margines. Oglądając „Grace i Frankie” sama zaczęłam myśleć: co z tego, że skończyłam czterdziestkę, przede mną kilkadziesiąt kolejnych fajnych lat, niesamowity czas, gdy dzieci będą dorastały, pojawią się wnuki… Ale to też serial, który w komediowej formie porusza inne ważne społecznie tematy, takie jak akceptacja związków jednopłciowych, adopcja dzieci czy zapłodnienie in vitro. Patrząc zaś z perspektywy aktorki i producentki – to drugi fach, który mnie fascynuje i któremu chciałabym się poświęcić – widzę tu świetnie napisane dialogi i znakomitą obsadę. Jane Fonda, wiadomo, wspaniała aktorka. Ale Lily Tomlin grająca Frankie to moje absolutne odkrycie. Każdą z postaci kocha się, podziwia i jednocześnie za coś się jej nie znosi. Jak w życiu. „Dom z papieru” To drugi hit, który w tym roku...

Czytaj dalej