Serial „Wielka” z Elle Fanning w roli carycy Katarzyny ucieszy fanów „Faworyty”
Wielka/ Mat. prasowe

Serial „Wielka” z Elle Fanning w roli carycy Katarzyny ucieszy fanów „Faworyty”

Nowa propozycja HBO: komediowy serial „Wielka” o życiu carycy KatarzynyWielkiej z Elle Fanning w tytułowej roli to opowieść o ambicji, samotności i żądzy władzy.
Sylwia Arlak
04.05.2020

„Wielka”, czyli nowy serial HBO, opowiada o młodości Katarzyny Wielkiej, ale dużo bliżej mu do śmieszno-strasznej „Faworyty” niż do nudnego serialu historycznego. Produkcja z Ellą Fanning i Nicholasem Houltem to satyryczna opowieść o zaskakującym awansie  od pruskiej księżniczki do najdłużej panującej monarchini w historii Rosji.

Zdecydowanie więcej w nim filmowej fikcji niż prawdy historycznej: twórcy podeszli ze swobodą nie tylko do samej carskiej pary, ale i w ogóle do historii XVIII-wiecznej Rosji. Młodziutka Katarzyna ma głowę nabitą marzeniami i romantycznymi wizjami miłości. Poznajemy ją, kiedy przybywa z Prus do Rosji, aby zawrzeć zaaranżowane małżeństwo z carem Piotrem. Wchodzi w nie z wielkimi nadziejami – i z każdym dniem coraz boleśniej przeżywa rozczarowanie. Nie będzie to chyba żaden spojler, jeśli dodamy, że ostatecznie Katarzyna zawiąże spisek, zamorduje swojego męża,  dokona zamachu stanu i sama zasiądzie na carskim tronie. 

Ella Fanning („Czarownica”, „W deszczowy dzień w Nowym Jorku”) po raz kolejny udowadnia, że świetnie sprawdza się w rolach bohaterek o czystym sercu, ale i „fajterek”. Niech nikogo nie zmyli delikatna uroda aktorki: Fanning jako caryca Katarzyna potrafi zaprowadzić rządy twardej ręki. Partneruje jej Nicholas Hoult („Mad Max: Na drodze gniewu”). „Hoult uczłowiecza cara. Udowadnia, że jego postać to nie tylko zbiór dziwactw, tików i niezręczności. To niesamowita wizytówka jego ogromnego talentu. Świetnie sprawdza się w tworzeniu ekscytujących i różnorodnych postaci” – pisze Variety. Casting twórcom się udał. Autorzy pierwszych recenzji podkreślają, że napięcie pomiędzy bohaterami jest wyraźnie wyczuwalne. Aż iskrzy. Produkcję doceniono również  za przepiękną scenografię i kostiumy.

Oglądając „Wielką” trudno oprzeć się skojarzeniom z ubiegłoroczną oscarową „Faworytą” – i nic w tym dziwnego, bo serial stworzył, napisał i wyprodukował Tony McNamara, autor scenariusza „Faworyty”. Różnica między tymi dwiema produkcjami polega na rozłożeniu akcentów. Groteskowa, chorobliwie otyła angielska, tragiczna królowa Anna (wspaniała kreacja Olivii Colman) budziła zupełnie inne emocje widzów niż piękna i młoda, uwikłana w wielką politykę caryca Katarzyna. 

W tym serialu świat jest lekki. Nie wydaje się tak uciążliwy i ponury, jak w „Faworycie” –  czytamy w recenzji Indie Wire.

Premiera całego sezonu „Wielkeij” (10 odcinków) w HBO GO odbyła się 16 maja. Emisję pierwszego odcinka w HBO zaplanowano na 2 czerwca. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Colin Firth i klątwa pana Darcy'ego

Czy rola, po której Colin Firth stał się symbolem seksu, naprawdę zaszkodziła jego karierze?
Anna Zaleska
04.05.2020

Niezapomniana scena sprzed dwudziestu pięciu lat: Colin Firth jako pan Darcy – w mokrej, oblepiającej ciało koszuli, z kroplami wody kapiącymi z włosów, bo właśnie przepłynął staw – natyka się na swoją wielką miłość Liz Bennet. Jest tak stremowany, że podczas niezręcznej rozmowy co chwila pyta ją, czy rodzice są w dobrym zdrowiu. Tych kilka minut na ekranie sprawiło, że brytyjski aktor stał się jednym z najbardziej pożądanych amantów swojego pokolenia. Wcześniej w zasadzie nieznany, po serialu „Duma i uprzedzenie” (BBC) natychmiast trafił do panteonu gwiazd. Wydawałoby się, że dla 35-letniego wówczas mężczyzny była to wymarzona sytuacja. Tymczasem ostatnio w wywiadzie dla magazynu „Good Housekeeping” Colin Firth stwierdził, że… zaszkodziła jego karierze. Ta wypowiedź wzbudziła takie zdumienie, że cytują ją i komentują najważniejsze brytyjskie media. „Guardian” żartuje z aktora, pisząc z ironią: „Pewnie chodzi o to, że zniknął po tej roli. Och, pomijając « Angielskiego pacjenta » , « Bridget Jones » , « To właśnie miłość » , « Jak zostać królem » , za które dostał Oscara. Było jeszcze wiele innych nagród, nie wspominając o paru funtach… No tak, totalnie zawalona sprawa”. Wygląda dobrze, kręci się wokół Colin Firth narzeka tymczasem, że od czasu pana Darcy'ego został zaszufladkowany jako amant i przez lata obsadzano go w rolach kogoś, kto „wygląda dobrze i kręci się wokół, a dla aktora to dosyć nudne”. Taki wizerunek utwierdziła potem seria o „Bridget Jones”, w której zagrał przedmiot westchnień głównej bohaterki – również mężczyznę  o nazwisku Darcy. Mark Darcy. Sama Bridget podczas jednego z przyjęć obserwując go myślała:...

Czytaj dalej