Robert Downey Jr. był na dnie, gdy poznał Susan. Ta miłość uratowała mu życie
East News

Robert Downey Jr. był na dnie, gdy poznał Susan. Ta miłość uratowała mu życie

Był rewelacyjny jako Sherlock Holmes, Dr Dolittle i oczywiście Iron Man. Ale tych roli by nie było, gdyby nie Susan, żona aktora. Robert Downey Jr. wie, że wszystko, co osiągnął, zawdzięcza swojej żonie. I okazuje jej to na każdym kroku.
Magdalena Żakowska
12.07.2020

Susan wyciągnęła Roberta Downeya Jra z dna uzależnienia, uzdrowiła i zorganizowała jego wielki powrót. Chyba największy powrót w historii Hollywood. 

  • Robert Downey Jr. przez lata miał opinię niereformowalnego pijaka i narkomana. W więzieniu spędził rok. Dopiero Susan postawiła go do pionu.
  • Aktor trzykrotnie próbował umówić się z nią na randkę. Bezskutecznie. Kiedy się w końcu zgodziła, miała jeden warunek: Robert musi być trzeźwy.
  • Reżyser Guy Ritchie uważa ich za najpiękniejszą parę Hollywood. „Są jak dwie strony tej samej monety. Kochają się mimo przeciwieństw”.

Chyba wszyscy zgodzimy się, że logo wytwórni filmowej znaczy coś więcej niż tylko logo. Trudno wyobrazić sobie MGM bez ryczącego lwa, DreamWorks Stevena Spielberga bez chłopca siedzącego na księżycu i łowiącego beztrosko ryby albo studio Pixar bez lampy skaczącej po „i”. Kiedy Robert Downey Jr. i jego żona Susan otwierali 10 lat temu własną wytwórnię, nie zastanawiali się długo. Ich logo to znak drogowy przedstawiający pacjenta zakładu psychiatrycznego w kaftanie i goniącą go pielęgniarkę. Trudno o lepszy symbol łączącej ich relacji. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Robert Downey Jr i Susan Downey – ta miłość była im pisana

Poznali się na planie thrillera „Gothika” w 2003 roku. Robert Downey Jr. grał tam u boku Halle Berry. To była kolejna niewiele znacząca rola w jego dorobku. W Hollywood już wtedy wyprzedzała go reputacja człowieka i aktora, na którym nie można polegać. Dla Susan „Gothika” była jednak czymś więcej, pierwszym filmem, który samodzielnie produkowała dla wytwórni Silver Production, wielkim krokiem w karierze. Ostatnia rzecz, o której wtedy myślała, to związek ze słynącym z romansów przebrzmiałym gwiazdorem. 

„Po raz pierwszy spotkaliśmy się w Montrealu, na lunchu w japońskiej restauracji z reżyserem »Gothiki« i Halle Berry – wspomina Susan. – Wszyscy zamówili sushi, a Robert wygłosił przemówienie na temat zdrowej żywności i wyciągnął termos z owsianką. Kiedy skończył jeść, wstał i wykonał kilka pozycji jogi. Pomyślałam, że jest kompletnym dziwakiem”.

Robert i Susan to dwa przeciwieństwa. Ona pochodzi ze średnio zamożnej rodziny mieszkającej na przedmieściach Chicago. Studia ukończyła dzięki stypendium i ciężkiej pracy. 

On jest dzieckiem wodewilowej tancerki i popularnego w latach 60. reżysera Roberta Downeya Sr., który zresztą przez wiele lat kochał się w Elżbiecie Czyżewskiej i obsadził ją w jej największej amerykańskiej roli w filmie „Putney Swope” (1969). 

Robert po raz pierwszy wystąpił w filmie ojca w wieku pięciu lat, a w wieku ośmiu lat został przez niego po raz pierwszy poczęstowany marihuaną. Susan nigdy nie zaciągnęła się nawet papierosem. Robert ciężko pracował na swoją złą reputację, przez większość życia zmagając się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Oba nałogi odziedziczył po rodzicach – matce alkoholiczce i ojcu narkomanie. I chociaż na początku lat 90., po nominacji do Oscara za tytułową rolę w filmie „Chaplin” w reżyserii Richarda Attenborough, jego kariera zapowiadała się fantastycznie, w ciągu kolejnych 10 lat stoczył się na samo dno. Kilka jego wyczynów przeszło już do historii. W 1996 roku policja zatrzymała go na hollywoodzkim Sunset Boulevard, kiedy nagi prowadził kabriolet, wyrzucając z niego wyimaginowane szczury. 

Rok później sąsiedzi znaleźli go śpiącego w dziecięcym pokoju ich syna – wracając po nocnej libacji pomylił domy i zasnął. W 1999 roku został skazany na trzy lata więzienia, bo wielokrotnie nie stawił się na zasądzony test narkotykowy. 

Odsiedział rok, z czego miesiąc w szpitalu pobity przez współwięźniów. Po wyjściu z więzienia zdążył zagrać jeszcze w kultowym serialu „Ally McBeal” i zdobyć serca żeńskiej części widowni, a potem klops: policja aresztowała go w hotelu w Palm Springs. Miał przy sobie dwie torby kokainy, heroinę, naładowany pistolet, na który nie miał pozwolenia, a ubrany był w strój Wonder Woman. Miał 36 lat i był skończony. Został usunięty z obsady „Ally…”, stracił wszystkie inne kontrakty oraz agenta. 

Miłość – lekarstwo na nałóg

Mówi się, że w Hollywood ma się tylko jedną szansę na to, żeby zrobić dobre wrażenie. Robert Downey Jr. miał takich szans dwie, a może nawet trzy. I wszystkie zaprzepaścił. Kiedy poznał Susan, był jednym z tych aktorów, którzy pojawiają się w obsadzie tylko dzięki temu, że sami wykupują dodatkowe ubezpieczenie od „nagłych wypadków”, zabezpieczając w ten sposób produkcję przed kłopotami, które mogą sprawić. Przechodził właśnie burzliwy rozwód z modelką i piosenkarką Deborah Falconer, z którą ma 26-letniego syna Indio (niestety odziedziczył po ojcu skłonność do nałogów). 

Robert Downey Jr. i Susan Downey
East News

Nawet Susan nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zgodziła się w końcu – przy trzecim podejściu – umówić z nim na randkę. Ale miała jeden warunek: przy niej Robert musi być trzeźwy. On twierdzi, że zakochał się od pierwszego wejrzenia i tego samego dnia zrozumiał, że używki nie są mu już do niczego potrzebne. Na początku nie chciała wierzyć, że tak łatwo wyszedł z uzależnienia. Kiedy się oświadczył, zaledwie po trzech miesiącach związku, zgodziła się, ale postawiła jeden warunek: ślub odbędzie się za dwa lata, a jeśli przez ten czas chociaż raz złamie słowo i wróci do nałogów, koniec. „Narkotyki były dla mnie czymś kompletnie niezrozumiałym” – mówi Susan. „Dzięki Bogu! Gdyby wiedziała, jak nisko upadłem, na pewno by się ze mną nie umówiła” – komentuje Robert. 

Pobrali się w sierpniu 2005 roku w Hamptons, ulubionym letnim kurorcie Roberta. Po ślubie Susan zajęła się karierą męża. Załatwiła mu rolę w „Good Night and Good Luck” George’a Clooneya i „Zodiaku” Davida Finchera. 

Osobiście pojechała do Londynu przekonać Guya Ritchiego, żeby zatrudnił go w roli Sherlocka Holmesa. Kiedy Robert podpisał kontrakt z wytwórnią Marvel na rolę Tony’ego Starka w „Iron Manie”, jego kariera zaczęła się na nowo. Podczas premiery przedostatniej części Avengersów po raz pierwszy mówił otwarcie o swoim uzależnieniu: „Chciałbym opowiedzieć o mojej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Przeszłość to 30 lat uzależnienia, degeneracji i rozpaczy… Krótko mówiąc, przygotowywałem się do zawodu aktora! Teraźniejszość to dla mnie wielkie szczęście w życiu osobistym i poczucie zawodowego spełnienia. A przyszłość? Ta zawsze jest niepewna, ale kiedy ma się tak cudownych bliskich jak ja, po prostu nie może się nie udać”. W 2015 roku był już najlepiej opłacanym aktorem w Hollywood z dochodem rocznym rzędu 80 milionów dolarów. I utrzymał tę pozycję do dziś. 

„Producentka mojego życia” – mówi Robert

Kiedy Robert wrócił do pracy, postawili sobie z Susan jeden warunek: nie rozstaną się nigdy na dłużej niż dwa tygodnie, co nie było takie łatwe, zważywszy na coraz silniejszą pozycję Roberta w branży, kolejne propozycje ról i dwie ciąże Susan (mają ośmioletniego syna Extona i sześcioletnią córkę Avri). W końcu uznali, że jeśli mają dotrzymać tego zobowiązania, muszą pracować razem. Susan została współproducentką „Iron Mana 2” i komedii „Zanim odejdą wody” (2010). Wtedy reguła dwóch tygodni stała się regułą tygodnia. „Aż w końcu doszliśmy do punktu, w którym rozstanie na weekend wydawało nam się trudne do zniesienia i postanowiliśmy założyć firmę, dzięki której nie będziemy musieli rozstawać się wcale” – mówi Robert. „Początkowo nazwaliśmy ją RoSuDo [od Robert, Susan, Downey – red.], ale znajomi uznali, że to brzmi jak nazwa japońskiej marki noży kuchennych, więc zdecydowaliśmy się na Team Downey – tłumaczy Susan. – Teraz już wszystko robimy razem”.

I rzeczywiście, odkąd Robert wywiązał się do końca z kontraktu z Marvelem (uwaga, spoiler: Iron Man ginie w filmie „Avengers: Koniec gry”), kolejne filmy Robert i Susan robią już razem. Ich najnowszym dziełem jest „Doktor Dolittle” (w kinach od 17 stycznia), jedna z najbardziej oczekiwanych premier 2020 roku. Robert wciela się w tytułową postać weterynarza, który potrafi porozumiewać się ze zwierzętami. Film został nakręcony z imponującym rozmachem, a głosów towarzyszącym doktorowi zwierzakom użyczyli m.in.: Emma Thompson, Rami Malek, Selena Gomez i Ralpha Fiennesa. Już dziś nie ma wątpliwości, że „Doktor Dolittle” okaże się kasowym sukcesem.

„Zanim poznałem żonę, nie doceniałem pracy producentów. Kojarzyli mi się z nadętymi typami, którzy krzyczą za każdym razem, gdy coś nie idzie po ich myśli – mówi Robert. – Dopiero pracując z Susan, zrozumiałem, jak ważna i odpowiedzialna to praca. I nie chcę już nikogo innego. Susan jest producentką mojego życia”.

„Tornado mojego życia” – odpowiada Susan

Są ze sobą ponad 17 lat. Robert nazywa ten etap „Wielką Przemianą”, a Susan – architektem tej przemiany. „Moja żona może się podpisać pod każdą dobrą rzeczą, która mnie w życiu spotkała” – mówi. 

Zarzeka się, że od czasu, gdy ją poznał jedynym narkotykiem, który zażywa, jest guma Nicorette, ale nawet to doprowadza Susan do szaleństwa. „Przykleja później te zużyte gumy w całym domu” – narzeka, ale i ona przyznaje, że dzięki Robertowi zmieniła się na lepsze. „Kiedy się poznaliśmy, kariera była dla mnie najważniejszym życiowym celem. Praktycznie nie miałam życia prywatnego – wyznaje. – Nie planowałam rodziny, dzieci, przyszłości. Dziś wiem, co mogłabym stracić. Robert przewartościował moje życie, przemeblował je niczym tornado, bo ma w sobie niewyobrażalne pokłady energii. Dzięki niemu otworzyłam się na świat, zrozumiałam, co jest w życiu najważniejsze”. 

Jaki jest przepis na szczęście w miłości według Roberta i Susan? Wspólne marzenia i czas, który poświęca się sobie nawzajem. 

Rzadko zdarza się jednak, żeby para, która pracuje na co dzień razem, potrafiła opowiadać o tym tak, jak gdyby była to najbardziej romantyczna czynność na świecie. 

„Może to dlatego, że poznali się w pracy?” – zastanawia się ich wspólny przyjaciel, reżyser Guy Ritchie. „Ale dla mnie powodem, dla którego tworzą idealny, symbiotyczny związek, jest to, że uosabiają dwie strony tej samej monety. On emocjonalny, nadpobudliwy, ekscentryczny. Ona zorganizowana, opanowana, odpowiedzialna. Doskonale się dopełniają” – dodaje.

Są parą od 17 lat i jeszcze nigdy nie rozstali się ze sobą na dłużej niż dwa tygodnie. Nawet kiedy Robert przez pół roku na drugim końcu Ameryki kręcił „Iron Mana”, stawał na głowie, ale na weekend zawsze pojawiał się w domu.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
ASSOCIATED PRESS/East News

Madonna i Guy Ritchie: „W małżeństwie nie mogłam być sobą”

Ona zarzucała mu, że nie może rozwijać się przy nim jako artystka. On uważał, że zależy jej tylko na karierze.
Sylwia Arlak
31.12.2020

Najpierw było głośne małżeństwo, a potem jeszcze głośniejszy rozwód. Guy Ritchie wspominał, że niemal przypłacił je depresją. Chciał zwykłego, normalnego życia, ale z królową pop było to niemożliwe. „Fani oddawali cześć przy ołtarzu Madonny. A ja chciałem jedynie, żebyśmy byli małżeństwem. Nie tylko ze względu na dzieci” — mówił w jednym z wywiadów i dodawał: „Ona ma obsesję na punkcie własnego wizerunku publicznego”. Miał dość presji związanej z byciem połową najsłynniejszego małżeństwa na świecie. „Nawet teraz cały świat ma do mnie pretensje. Nie mogę włączyć telewizji. Ktoś zawsze ma coś złego do powiedzenia” — tłumaczył. Rozwód źle wpłynął także na Madonnę. Zapytana przez Davida Lettermana, czy kiedykolwiek wyjdzie jeszcze za mąż, odpowiedziała: „Wolałabym, żeby przejechał mnie pociąg”. Małżeństwo ją rozczarowało. „Kiedy zaczynasz, wszystko jest wspaniałe i urocze, a osoba, którą poślubiłeś, jest bez skazy. Ty też jesteś bez skazy. Mija czas, dzielisz z nim życie, masz dzieci i pojawiają się pęknięcia. Już nie jest tak romantycznie, jak kiedyś” — przyznała. Pod koniec związku z Ritchiem myślała już tylko o jednym. „Ile jestem gotowa dla niego poświęcić?”. Byłego męża określiła jako „opóźnionego emocjonalnie”. W 2009 roku, rok po rozwodzie, on przyznał, że wciąż ją kocha. „Ale ona też jest opóźniona” — dodał. Przyznał, że choć nie żałuje, że spędził z nią tyle lat, w pewnym momencie ich życie stało się „nieznośną operą mydlaną”. Czytaj też:   Madonna: królowa, skandalistka, rekordzistka! Czego o niej nie wiecie? Pochodzili z dwóch różnych światów Madonna i Guy Ritchie poznali się w 1999...

Czytaj dalej
Natalie Wood i Robert Wagner z córkami Natashą i Courtney/ HBO

Tajemnica śmierci Natalie Wood – w końcu wyjaśniona?

W filmie HBO mąż legendarnej aktorki Natalie Wood, Robert Wagner, podejrzewany o jej zamordowanie, po raz pierwszy opowiada o wydarzeniach tamtej tragicznej nocy.
Anna Zaleska
08.05.2020

Był niedzielny poranek po Święcie Dziękczynienia. Natasha Gregson Wagner miała jedenaście lat, nocowała u przyjaciółki. Gdy rano się obudziła, usłyszała włączone radio. W wiadomościach podawano informację, że niedaleko wybrzeża Cataliny znaleziono ciało jej mamy, Natalie Wood. Po powrocie do domu położyła się w jej łóżku. Wciąż wierzyła, że nic poważnego się nie stało. Może mama jest tylko ranna? Złamała nogę? Ale gdy wrócił jej ojczym Robert Wagner, kiedy zobaczyła jego wyraz twarzy, wszystko stało się jasne. Od takiej poruszającej opowieści 49-letniej dziś Natashy Gregson Wagner zaczyna się film dokumentalny „Historia Natalie Wood. Pociecha w tym, co było”, który właśnie miał premierę na HBO. Blisko czterdzieści lat po tamtych wydarzeniach córka legendarnej aktorki jeszcze raz do nich wraca. Przede wszystkim po to, by na zawsze zakończyć spekulacje na temat tragicznej śmierci jej matki. Pierwsze dochodzenie wykazało, że na Catalinie doszło do tragicznego wypadku. Sprawę zamknięto. Ale gdy w 2011 roku kapitan jachtu Dennis Davern wydał książkę, w której o śmierć Natalie Wood obwinił jej męża, Roberta Wagnera, temat powrócił. W filmie dziewięćdziesięcioletni dziś Wagner po raz pierwszy publicznie opowiada o wydarzeniach tamtej nocy. „Cieszę się, że mogę z tobą porozmawiać o mojej mamie, o wszystkich dobrych i złych chwilach”, zaczyna rozmowę Natasha. Czytaj też: Rita Hayworth: piękna, utalentowana, nieszczęśliwa. Wychodziła za mąż pięć razy, zmarła w samotności Natalie Wood i Robert Wagner: złota para Hollywood Uchodzili za jedną z „królewskich par” Hollywood. Oboje grali w filmach od najmłodszych lat. Natalie Wood zadebiutowała jako pięciolatka. Na oczach milionów dorastała, z grzecznej dziewczynki z warkoczami zmieniając się w...

Czytaj dalej
Paweł Ferdek Pollywood
Reżyser dokumentu „Pollywood” Paweł Ferdek na wzgórzach Hollywood. Fot.: mat. prasowe

Hollywood? Nasi byli tam pierwsi!

„Pollywood”, film dokumentalny Pawła Ferdka dla HBO, opowiada o ojcach założycielach przemysłu filmowego w Hollywood. Tak się składa, że wszyscy, z wyjątkiem Walta Disneya, pochodzili z okolic Warszawy.
Magdalena Żakowska
24.06.2020

Między 1880 i 1920 rokiem do Ameryki przyjechały 23 miliony ludzi. To oni, emigranci, stworzyli podwaliny późniejszego imperium. Ale przemysłu filmowego, Hollywood, nie zbudowali ani Niemcy, ani Brytyjczycy, ani Francuzi, tylko mała grupka z Europy Wschodniej. Przede wszystkim z Polski, przede wszystkim Żydzi.  Przenośny projektor wymyślił urodzony w Poznaniu Siegmund Lubin; dystrybucję filmową – bracia Warnerowie, założyciele wytwórni Warner Bros, synowie szewca pochodzący z Krasnosielca; animację – pochodzący z Krakowa Max Fleischer. Louis B. Mayer urodził się w Mińsku Mazowieckim, bracia Schubertowie, którzy stworzyli na Broadwayu centrum przemysłu teatralnego pochodzili z terenów należących dziś do Litwy. Podsumowując: wszyscy założyciele Hollywood, poza Waltem Disneyem, pochodzili z ziem w promieniu 800 km od Warszawy.  Warszawiak, który założył Hollywood Nie ma chyba osoby, która nie znałaby logo Metro-Goldwyn-Meyer z charakterystycznym ryczącym lwem. Ostatni człon nazwy to Meyer z Mińska, a środkowy pochodzi od Samuela Goldwyna, który urodził się jako Szmula Gelbfisz w Warszawie. To on jest ojcem założycielem stolicy przemysłu filmowego. A było to tak.  Szmul Gelbfisz jako kilkunastoletni chłopiec uciekł z domu i pieszo przeszedł ponad półtora tysiąca kilometrów w stronę oceanu Spokojnego. Nie było go bowiem stać na pociąg. W Liverpoolu zdobył cudem bilet na statek, dotarł do Kanady, a potem lądem do Stanów Zjednoczonych. Jego pierwszym poważnym biznesem było zamówienie we Francji 40 tysięcy par skórzanych rękawiczek, które zamierzał sprzedać z dużym przebiciem w USA. Kiedy już opłacił zamówienie i transport, okazało się, że amerykański rząd drastycznie podwyższył cło. Goldwyn zlecił wtedy podzielenie swojego transportu na dwa...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Życie Robina Williamsa, choć pełne sukcesów, było jak ponury żart

Robin Williams, według magazynu „Entertainment Weekly”, najśmieszniejszy człowiek na ziemi cierpiał na depresję, był uzależniony od alkoholu i kokainy. Mając 63 lata, popełnił samobójstwo.
Sylwia Arlak
21.07.2020

Żona Robina Williamsa, Susan wspominała, że tamtego dnia wieczorem czule się pożegnali – jak zwykle. W jednym z wywiadów mówiła, że widziała, jak jej mąż szukał czegoś w swojej szafie, a w końcu wyszedł z iPadem, żeby poczytać przed snem. Wzięła to za dobry omen. Od miesięcy nie był zainteresowany lekturą.  Nawet nie oglądał telewizji. Potem zobaczyła, jak Robin idzie do swojej sypialni na końcu korytarza. Następnego dnia dochodziło już południe, gdy zorientowała się, że od poprzedniego wieczora jeszcze się nie widzieli. Nacisnęła klamkę, było zamknięte, Zapukała, na darmo. Asystentka za pomocą rozgiętego spinacza do papieru otworzyła zamek w drzwiach do sypialni. Zobaczyli wiszącego Robina – powiesił się na pasku od spodni. Robin Williams od dziecka zabawiał innych Swojego wymarzonego Oscara otrzymał za rolę terapeuty w filmie „Buntownik z wyboru” (nagroda dla najlepszego aktora drugoplanowego). Oprócz nagrody, otrzymał jeszcze trzy nominacje, w tym za rolę profesora literatury angielskiej ze „Stowarzyszenia umarłych poetów”. Widzowie kochali go też za lżejsze filmy – postacią ojca, który po rozwodzie udaje opiekunkę własnych dzieci w filmie „Pani Doubtfire” podbił serca milionów!  W trakcie 38-letniej kariery wystąpił w sumie w 74 filmach. Był wielbiony, nagradzany – i wciąż czuł pustkę. Urodził się 21 lipca 1951 roku, jako jedyne dziecko dyrektora Roberta i Laurie (modelki i aktorki) Williamsów. Rodzice nie byli idealnymi opiekunami, dziecko odrywało ich od ich pasji i zajęć.  Aby poradzić sobie z samotnością, już w wieku kilku lat Robin tworzył w głowie postaci i dialogi. W szkole nie było lepiej. Jako niezdarny chłopiec z nadwagą był...

Czytaj dalej