Reese Witherspoon – „O kobietach, dla kobiet, z kobietami”
Reese Witherspoon/ East News

Reese Witherspoon – „O kobietach, dla kobiet, z kobietami”

Najpierw głównie kojarzono ją z ról w komediach romantycznych, potem udowodniła, że równie dobrze sprawdza się w rolach dramatycznych. Reese Witherspoon chce docierać poprzez swoje filmy do milionów kobiet. I to jej się udaje.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Niech was nie zwiedzie jej wygląd dziewczyny z sąsiedztwa i uśmiech nastolatki. Reese Witherspoon to dojrzała, mądra kobieta, która wie, czego chce i umie to osiągnąć. W ostatnich latach mogliśmy podziwiać ją u boku Nicole Kidman w „Wielkich kłamstewkach” albo w serialu opowiadającym o czasach po #metoo „The Morning Show”, w którym główną rolę zagrała Jennifer Aniston. Te dwie produkcje – choć oczywiście nie tylko one – pokazują, jak długą drogę przebyła 44-letnia aktorka od czasu „Legalnej blondynki”. Zdobywała fanów, grając w komediach romantycznych i kreując postaci słodkich dziewczynek, ale już wtedy, choćby właśnie rolą Elle Woods udowodniła, że potrafi tupnąć nogą. Dzisiaj najważniejsze dla niej jest, aby poprzez kolejne role przemawiać do kobiet na całym świecie i dodawać im odwagi do działania.

Bermudy na 5 sposobów!

Reese Witherspoon: ulubienica Ameryki

Kiedy Reese zrozumiała, że reżyserzy najchętniej widzieliby ją w rolach słodkich, głupiutkich i młodziutkich bohaterek, zbuntowała się. Gdy kolejny raz zaproponowano jej niższą stawkę niż kolegom po fachu — powiedziała „dość”. Założyła własną wytwórnię filmową, Hello Sunshine i od tamtej pory działa na własnym warunkach. Już w 2006 roku – tuż po zdobyciu Oscara za rolę partnerki Johnny'ego Casha (w w tej roli Joaquin Phoenix), piosenkarki June Carter w filmie „Spacer po linie” – magazyn „Premiere” przyznał jej tytuł „najbardziej wpływowej aktorki w USA”. Dzisiaj jest nie tylko wpływowa, ale też jest jedną z najlepiej zarabiających aktorek w Hollywood.

Po roli w „Wielkich kłamstewkach” – serialu o przemocy w rodzinie i kobiecej solidarności – dostała tysiące wiadomości z podziękowaniami. Kobiety bez trudu odnalazły siebie w bohaterkach serialu HBO i czerpały od nich siłę.  „Kłamstewka” to niejedyna produkcja, w której porusza ważny i trudny temat. Kiedy zdecydowała się przyjąć rolę w produkcji Apple TV+ „The Morning Show” wiedziała, że to może sprawić, że część fanów się od niej odwróci. Temat #metoo wciąż budzi kontrowersje. A jednak Witherspoon wciąż jest ulubienicą Ameryki. Jako Bradley Jackson w „The Morning Show” pokazuje nam, że warto walczyć o to, w co naprawdę wierzymy, niezależnie od ceny, jaką przyjdzie nam zapłacić. W „Wielkich kłamstewkach” — ile warta jest solidarność, przyjaźń i rodzina, a w ostatnio wyprodukowanym „Little Fires Everywhere” (serial dostępny na platformie Hulu) — że każdy ma prawo do błędów.

Drugą nominację do Oscara dostała w 2015 roku za rolę w filmie „Dzika droga”, w którym gra kobietę, która chcąc uporać się ze śmiercią matki, rozpadem małżeństwa i własnym uzależnieniem, wyrusza w pieszą wędrówką po najbardziej wymagającym szlaku Ameryki: Pacific Crast Trail. Wielotygodniowa wędrówka to pokaz siły nie tylko fizycznej, ale i duchowej. Ale nawet gdy gra w komediach romantycznych („Legalna blondynka”, „Dziewczyna z Alabamy”, „Jak w niebie”) — gatunku często uważanym (niesłusznie!) za „niższych lotów” tak budowała swoje role, aby przekonać widzów, że kobiety mają do zaoferowania znacznie więcej niż ładne buzie i smukłe ciała.

Od lat jest jedną z najważniejszych osób w Hollywood, ale wciąż nie przestaje stawiać sobie nowych wyzwań. Poza pracą w branży filmowej, aktywnie działa w organizacjach charytatywnych – skupia się na profilaktyce raka piersi, przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i na pomocy osobom poszkodowanym w wypadkach losowych. Oddaje głos kobietom – w jej autorskiej miniserii dokumentalnej dla Netfliksa, „Shine On with Reese” odwiedza niezwykłe bohaterki i rozmawia z nimi o ich życiowych, często bardzo trudnych doświadczeniach. Wysłuchała już m.in. Dolly Parton, Pink i znaną z „Brzyduli” Americę Ferrerę.

Kariera czy rodzina? Jedno i drugie!

Z pierwszym mężem, Ryanem Phillippem rozstała się po kilku latach małżeństwa. Ma z nim dwójkę dzieci — Avę Elizabeth i Deacona. Trzy lata po rozwodzie gwiazda znowu powiedziała „tak”. Z drugim mężem, Jimem Tothem ma syna Jamesa. Kiedy nie pracuje, spędza czas z rodziną. Powtarza, że nie musi wybierać pomiędzy karierą a rodziną. Zajmuje się ogródkiem, gotuje, założyła klub książkowy, do którego należą kobiety z całego świata. Sama zresztą jest autorką książki, autobiograficznej „Whiskey w filiżance” .

Nie wywołuje skandali, nie stara się być kontrowersyjna na siłę. Jak sama mówi o sobie — jest nudna. I szczęśliwa. Osiągnęła tyle, że nikomu nie musi już niczego udowadniać. A dla tych, którzy najbardziej lubią oglądać Reese Witherspoon w komediach romantycznych mamy dobrą wiadomość. Gwiazda właśnie pracuje nad trzecią część komedii o legalnej blondynce — oczywiście z nią samą w roli głównej (premiera w 2021 r.). 

Powrót do korzeni

Najbliższe plany? Praca i jeszcze więcej pracy. Wytwórnia aktorki, Hello Sunshine wyprodukuje dwie komedie romantyczne dla Netfliksa. Pierwszą —„Your Place or Mine” wyreżyseruje debiutująca w tej roli Alina Brosh McKenna autorka m.in. scenariusza do filmu „Diabeł ubiera się u Prady”. „Your Place or Mine” to historia dwóch przyjaciółek. Jedna z nich postanawia podążyć za swoim wieloletnim marzeniem, druga — aby jej to umożliwić — przejmuje opiekę nad jej nastoletnim synem.

Drugi z filmów, którego Reese jest producentką, „The Cactus” to adaptacja bestsellerowej powieści Sary Haywood o tym samym tytule. Film opowiada o 45-latce, która zachodzi w nieplanowaną ciążę. Bohaterka będzie musiała zaakceptować nową rzeczywistość i przewartościować swoje dotychczasowe życie. „Obie historie: Sary Haywood i Aline Brosh McKenny dają nam wszystko to, co kochamy w komediach romantycznych najbardziej. Pokazują silne, mądre i zdeterminowane kobiety” – mówi aktorka, która zagra główne role w obu produkcjach.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Iza Grzybowska/Uroda Życia

Gabriela Muskała o ulubionych filmach: „Poruszają i zostają w pamięci na zawsze”

Od Stevena Spielberga po Agnieszkę Holland. Od „Dziecka Rosemary” po „Małą miss”. Aktorka i scenarzystka zdradza listę swoich ulubionych filmów.
Anna Zaleska
15.05.2020

Ostatnio rozmawiałam ze znajomym o tym, przy jakich filmach, na przestrzeni lat, doznaliśmy czegoś w rodzaju katharsis”, opowiada Gabriela Muskała, gdy pytam ją o jej ulubioną listę. „Chodzi o takie emocjonalne uwolnienie, gdy człowiek zaczyna się śmiać lub płakać, albo śmieje się, płacząc, naprawdę szczerze, z całego serca, i z kina wychodzi z wypiekami na twarzy. Często wcale nie są to filmy, które uważam za najwybitniejsze – dodaje aktorka – ale mocno poruszają i na zawsze zostają w pamięci”. Oto niezwykle ciekawy, nieoczywisty zestaw Gabrieli Muskały: E.T. (reż. Steven Spielberg, 1982 r.) Pierwszy raz naprawdę silnych emocji podczas seansu filmowego doświadczyłam, mając 13 lat. To było w kinie Aurora w Kłodzku. Wybrałam się na absolutny przebój początku lat 80., niezapomnianą opowieść o przyjaźni samotnego chłopca z kosmitą, który chce wrócić do domu. Do dziś pamiętam scenę, gdy wydaje nam się, że E.T. nie żyje, i zamykają go w worku dla nieboszczyków. Potwornie wtedy płakałam. Po czym nagle ktoś ten worek otwiera, wysuwa się z niego długi paluch i słychać: „E.T. go home”. Z płaczu płynnie przeszłam w śmiech wielkiej ulgi. Ale łzy wzruszenia pozostały. To było coś uwalniającego, czego chyba każdy szuka w kinie. Ucieczka z kina Wolność (reż. Wojciech Marczewski, 1990 r.) Zawsze niezwykle mocno przeżywam ten film. A oglądałam go wiele razy. Wielowymiarową postać cenzora zagrał genialnie mój ukochany aktor Janusz Gajos. Jego oczami patrzymy na bunt filmowych postaci, podczas seansu w kinie Wolność, w ostatnich latach peerelu. I ta spektakularna przemiana bohatera, scena, w której chodzi po dachach, a w tle rozbrzmiewa „Requiem” Mozarta… To film o poszukiwaniu wewnętrznej wolności. Za każdym razem podczas seansu mam wrażenie, że...

Czytaj dalej
Rafał Zawierucha/ East News
Rafał Zawierucha/ East News

Rafał Zawierucha znów spotka się z ekipą filmu Quentina Tarantino. Tym razem… we własnym show!

Już w najbliższą niedzielę 17 maja ukaże się instagramowy program „Zawierucha filmowa”. Pomysłodawca i prowadzący, Rafał Zawierucha będzie zapraszał do niego znanych gości.
Sylwia Arlak
14.05.2020

Rafał Zawierucha zdradził na swoim profilu na Instagramie, że od dawna marzył o stworzeniu programu, w którym mógłby swobodnie rozmawiać o kinie. W programie nie zabraknie znanych gości. Już w pierwszym odcinku „Zawieruchy filmowej” zobaczymy twórców z ostatniej produkcji Quentina Tarantino „Pewnego razu... w Hollywood”. W instagramowej relacji na żywo, podczas której aktor rozmawiał z Magdaleną Steczkowską, powiedział jednak, że konkretna lista nazwisk to niespodzianka. Podczas tej samej rozmowy Rafał Zawierucha wyjaśnił, że pomysł na program powstał nie tylko z miłości do kina, ale także z potrzeby wspierania innych twórców, którzy nieraz są jeszcze na początkowym etapie swojej kariery: „Chciałbym, żeby osoby, które są już na innym pułapie, też nie bały się wciągania innych na pokład. To jest to, co powiedzieli mi kiedyś producenci »Żądła«: Musisz szanować każdego człowieka, nawet tego, co sprząta, bo nigdy nie wiesz, kiedy on cię przeskoczy i sobie o tobie przypomni” — powiedział Zawierucha. Rafał Zawierucha: pierwszy Polak u Tarantino  Aktor w swoim nowym projekcie będzie rozmawiał ze swoimi gośćmi o filmie, zabawnych sytuacjach z planu, przygotowaniach do roli, budowaniu postaci itd. Obiecał, że podczas każdego odcinka organizowany będzie konkurs. Internauci będą mogli wygrać autograf zaproszonego gościa, a także zadawać mu własne pytania.         Wyświetl ten post na Instagramie.                   Witajcie! Tak - to właśnie tutaj będziecie dowiadywać się więcej o #zawieruchafilmowa Rozmowy z wyjątkowymi gośćmi!...

Czytaj dalej
Hot16Challenge
YouTube

Artyści, jesteście wielcy! Wielkie dzięki za  #Hot16Challenge2 

Muzycy, aktorzy, youtuberzy, stand-uperzy świetnie bawią się, tworząc własne rymy, a przy tym wspierają służby walczące z koronawirusem. #Hot16Challenge2 to akcja, jakiej potrzebowaliśmy.
Sylwia Arlak
13.05.2020

Ponad 1 milion zł (!!!) zebrali artyści, którzy wzięli udział w akcji #Hot16Challenge2 (zbiórka organizowana jest za pomocą siepomaga.pl). Zainicjowana przez polskich raperów akcja, w której artyści składają śpiewające podziękowania lekarzom, pielęgniarkom i ratownikom medycznym, bije rekordy popularności i już dawno wyszła poza środowisko raperskie.  Które wykonania podobały nam się najbardziej? Wybór nie był prosty. W zestawieniu nie braliśmy jednak pod uwagi raperów (wyszłyśmy za założenia, że rapowa nawijka to dla nich chleb powszedni). Nie znajdziecie też w nim wykonań polityków, bo wolimy przemilczeć udział wielu z nich w tej szczytnej akcji.  1. Marian Lichtman „Popatrz, jak ten bicik wchodzi, japajapapaj…” Nominowany przez Łonę 73-letni ex-Trubadur zachwycił nie tylko wciąż wspaniałym głosem, lecz także niezwykłym poczuciem humoru. Po jego nagraniu baliśmy się, że nikt już nie odważy nagrać się swoich 16 linijek! „Dzięki, że o mnie pamiętacie. Wielkie podziękowania dla służby zdrowia, naszych bohaterów” – recytował artysta, a my dziękujemy mu za to, że wziął udział w akcji i zrobił to naprawdę, jak na mistrza przystało, po mistrzowsku.    2. Kayah: „Ktoś na górze (…) zapomniał o kulturze” Nie zawiodłyśmy się też na Kayah, która swoim wspaniałym głosem przypomniała, że pandemia dotyka nas wszystkich: „Intencje są ważne, wspierajmy i w końcu przydałoby się wesprzeć także przedsiębiorców. Wesprzeć artystów, kochani, bo tam ktoś na górze odmrożeniem mami, a zapomniał o kulturze”. Choć zazwyczaj gwiazda nie komentuje publicznie tego co dzieje się na scenie politycznej, tym razem nie ukrywała krytycznej...

Czytaj dalej