„Rebeka”. Wszystko, co warto wiedzieć o najnowszej adaptacji Netfliksa
Mat.prasowe

„Rebeka”. Wszystko, co warto wiedzieć o najnowszej adaptacji Netfliksa

Czy „Rebeka” Netfliksa przebije sukces produkcji Alfreda Hitchcocka?
Sylwia Arlak
09.09.2020

Najpierw, w 1938 roku była książka Daphne du Maurier. Dwa lata później film w reżyserii Alfreda Hitchcocka. W 1997 roku pojawił się dramat telewizyjny z udziałem Emilii Fox i Diany Rigg. Dzięki Netfliksowi „Rebeka” wróci w nowej odsłonie jesienią tego roku.

„Rebeka” to jedna z najsłynniejszych książek brytyjskiej pisarki, a film Hitchcocka – jest jedną z najsłynniejszych adaptacji. Produkcja obrosła w wiele mitów i legend. Krążyły opowieści, że Laurence Olivier był zły, że do roli jego żony nie zaangażowano Vivien Leigh. Mówiło się, że bardzo źle traktował odtwórczynię tej roli, Joan Fontaine. Hitchcock podobno o tym wiedział, uznał jednak, że jeśli aktorka poczuje się osaczona, to będzie to tylko z korzyścią dla roli – emocje uwiarygodnią postać. Wmówił więc Joan, że wszyscy na planie nią gardzą.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Niebezpieczne związki

Dla tych z was, które nie znają fabuły — „Rebeka” koncentruje się na historii (opowiedzianej w retrospekcjach) młodej kobiety, która przybywa do posiadłości rodziny swojego nowego męża na angielskim wybrzeżu. Początki małżeństwa przyćmiewa wspomnienie zagadkowej śmierci pierwszej żony Maxima, Rebeki i otwarcie wyrażana wrogość jej oddanej gospodyni, pani Danvers.

„Rebeka to film o agresywnych związkach. Pokazuje, jak władza może przechodzić z partnera na partnera. Główny bohater jest najgorszym z oprawców. Romantyk mógłby postrzegać go, jako kogoś nawiedzanego przez swoją przeszłość; realista widziałby go jako kogoś, kto jest niezdolny do kontrolowania swojej przeszłości, a konkretnie jego zmarłej żony, więc wybiera sobie na towarzyszkę życia, która nie sprawi mu kłopotu” — pisał „The Guradian” o filmie z 1940 roku.

Czytaj też:Od „Nagiego instynktu” po „Lolitę”. 10 filmów ocenzurowanych z powodu seksu

Panią de Winter zagra Lily James („Mamma Mia”, „Kopciuszek”), a pana de Winter Armie Hammer (»Tamte dni, tamte noce«). W nagrodzonej Oscarem (za najlepszym film) produkcji Hitchcoocka z 1940 roku w te same role wcieliła się Joan Fontaine i Laurence Olivier. W okrutną panią Danvers graną w oryginale przez Judith Anderson, tym razem wcieli się Kristen Scott Thomas. Keeley Hawes zagra siostrę Beatrice, a Sam Riley wcieli w roli Jacka Favella, podejrzanego mężczyzny powiązanego z Rebeccą. 

Za scenariusz nowej wersji „Rebeki” odpowiada Jane Goldman („Kingsman”, „Stardust”), reżyserii podjął się Ben Wheatley („High Rise”, „Free Fire”). Ale „Rebeka” to nie tylko gwiazdorska obsada i uznani twórcy. Zdjęcia powstały w Hatfield, Cranborne, hrabstwie Kornwalia i Francji. Piękne krajobrazy gwarantowane.

Jest jeszcze trochę czasu na zapoznanie się z książką Daphne du Maurier (albo ponowną lekturę przed seansem) filmu Netfliksa. Produkcja zadebiutuje na platformie na jesieni, 21 października.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Serial Dark
mat.prasowe

Najlepsze europejskie seriale na Netflix i HBO: „Dark”, „Kalifat” i co jeszcze?

Trudno o lepszy klimat niż w niemieckim „Dark” czy we włoskiej „Genialnej przyjaciółce”. Szwedzi to mistrzowie mrocznych opowieści, co udowodnili w „Kalifacie”. Hiszpanie stworzyli hit na miarę Hollywood – mowa oczywiście o „Domu z papieru”. Zobacz najlepsze europejskie seriale na Netfliksie i HBO.
Sylwia Arlak
28.07.2020

Na popularnych portalach streamingowych: Netflix i HBO znajdziemy nie tylko amerykańskie produkcje (choć oczywiście tych jest w serwisach najwięcej). Polacy doczekali się dwóch seriali Netflixa — „1983” w reż. Agnieszki Holland i „W głębi lasu” z Agnieszką Grochowską i Grzegorzem Damięckim w rolach głównych. A czym mogą pochwalić się Niemcy, Szeedzi czy Francuzi? Oto najlepsze europejskie seriale Netfliksa i HBO. „Dark”, Netflix Trzy sezony pełne zagadek, niedomówień, filozofii,  religii i podróży w czasie. Mowa o niemieckim „Dark”. Przenosimy się do małego miasteczka Winden, gdzie wkrótce dochodzi do tragedii. Po tym, jak ginie dwójka małych dzieci, na jaw wychodzą mroczne tajemnice czterech rodzin: Nielsenów, Kahnwaldów, Tiedemannów i Dopplerów. W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Nawet bardzo uważny widz będzie musiał bardzo się starać, żeby połączyć wszystkie wątki razem. Według wielu krytyków to jeden z lepszych seriali wyprodukowanych przez Nettflix w historii serwisu.   „Dom z papieru”, Netflix „Dom z papieru”, to kolejny wielki hit Netfliksa. Akcja zaczyna się, gdy grupa zamaskowanych przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Bohaterowie, którymi kieruje tajemniczy Profesor, to najbardziej poszukiwani ludzie świata. I najbardziej skuteczni. Choć w serialu nie brakuje dziur fabularnych, dłużyzn i powtórzeń, widzom na całym świecie nie przeszkadza to świetnie się bawić. O to właśnie chodzi w hiszpańskiej produkcji — o niezobowiązującą rozrywkę przy sprawnie nakręconym widowisku.   „Kalifat”, Netflix „Kalifat” trzyma w napięciu do ostatniej chwili. W serialu poznajemy uwięzioną przez...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

„Irlandczyk”, „Roma”, „Historia małżeńska” – zobacz najlepsze filmy oryginalne Netflixa!

Netflix kojarzy się głównie z bogatą biblioteką seriali. Ale w ostatnich latach na platformie pojawiło się kilka udanych filmów oryginalnych. Aż cztery z nich stanęły do wyścigu po Oscary i wygrały niejedną statuetkę.
Sylwia Arlak
22.07.2020

Kino gangsterskie, horror, dramat, historia. Widzowie, którzy nie lubią (albo nie mogą sobie pozwolić) na długie serialowe seanse, znajdą dla siebie na Netfliksie także udane propozycje filmowe. Te, które dziś polecamy to oryginalne produkcje.   „Irlandczyk” W swoim ostatnim dziele Martin Scorsese powrócił do kina gangsterskiego i zatrudnił największe gwiazdy gatunku, znanych dobrze m.in. z „Chłopców z ferajny”: Roberta De Niro, Ala Pacino i Joe Pesciego. Ten trzeci odrzucił podobno ofertę współpracy… 50 (!) razy. Ale Scorsese był nieugięty. „Irlandczyk” opowiada prawdziwą historię Franka, płatnego zabójcy, który współpracował z mafią. Tuż przed śmiercią przyznaje się do zabicia amerykańskiego przywódcy związkowego Jimmy'ego Hoffy (postać autentyczna). Twierdzi też, że wie, kto zabił prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Film, który opowiada o kulisach przestępczej „kariery” Franka, okazał się jednak wielkim przegranym tegorocznym Oscarów. Dziesięć nominacji i ani jednej statuetki na koncie. Ale nawet jeśli nie jest to najlepszy film w dorobku Scorsese, to i tak warto poświęcić trzy i pół godziny z życia na powrót do kina sprzed lat.   „Historia małżeńska” Scorsese nazwał Adama Drivera „najzdolniejszym aktorem młodego pokolenia”. Scarlett Johansson oglądaliśmy w ostatnich latach głównie w superprodukcjach. Tymczasem wielu widzów najbardziej przekonuje w rolach „zwykłych kobiet” z problemami. Tak jest w „Historii małżeńskiej” Noaha Baumbacha, gdzie oboje pokazali pełnię swoich możliwości. Małżeństwo Nicole i Charliego zaczyna rozpadać się po dziesięciu latach wspólnego życia. Choć para wciąż żywi do siebie silne uczucia, do głosu...

Czytaj dalej

„Netflix. To się nigdy nie uda”. Dlaczego się udało – zdradza Marc Randolph

„Co za bzdura!”, „To się nie uda”, słyszał Marc Randolph, gdy w 1997 roku wpadł na pomysł stworzenia internetowej wypożyczalni DVD. Jego autobiografia to połączenie success story, z elementami powieści przygodowej i… komedii.
Anna Zaleska
15.06.2020

Mit założycielski Netflixa, krążący po świecie jako anegdota, brzmi tak: Reed Hastings, na początku główny inwestor firmy, obecnie jej dyrektor generalny, wpadł na pomysł stworzenia pierwszej na świecie internetowej wypożyczalni filmów, gdy za przetrzymanie kasety z „Apollo 13” kazano mu zapłacić karę 40 dolarów. Marc Randolph twierdzi, że jest w tej historii trochę prawdy – była taka kaseta i była taka kara, ale nie było „pstryk”, powstaje Netflix. Założyciel firmy, jej pierwszy dyrektor generalny, opowiada to nieco inaczej. Barwniej. Będą w tej historii plażowe leżaki zamiast biurowych krzeseł, padające serwery, kacze jaja z Kambodży, ojciec zarabiający na życie chodzeniem po drabinie i żebranie o pieniądze na jedzenie. Personalizowany szampon i inne pomysły „W 1997 roku wiedziałem tylko tyle, że chcę założyć własną firmę i że chcę, by obejmowała sprzedaż w internecie. Tyle”, wyznaje Marc Randolph w wydanej właśnie autobiografii „Netflix. To się nigdy nie uda” (Wydawnictwo SQN). Zbliżający się do czterdziestki Marc wcześniej pracował w marketingu najróżniejszych firm – od dużych korporacji po start-upy – ale chciał założyć własną. Szukał pomysłów, wiedząc, że na tysiąc zwykle jeden jest dobry. Wszystko, co przyszło mu do głowy, zapisywał w małym notatniku, który zawsze nosił w kieszeni. Myślał między innymi o personalizowanych szamponach, personalizowanych deskach surfingowych, indywidualnie bilansowanej karmie dla psa. Do wszystkich tych idei próbował przekonać Reeda Hastingsa, przyjaciela i inwestora – bezskutecznie. Aż pewnego dnia… Była wiosna 1997 roku. We dwóch prowadzili może setną dyskusję, szukając pomysłu na biznes. Z grubsza ideał zdefiniowali tak: raz się coś wyprodukuje, a będzie to można sprzedawać...

Czytaj dalej