Quentina Tarantino i Daniellę Pick połączyła miłość na przekór wszystkiemu! 
East News
#czytajdlaprzyjemności

Quentina Tarantino i Daniellę Pick połączyła miłość na przekór wszystkiemu! 

Kim jest żona reżysera „Pewnego razu… w Hollywood”?
Magda Żakowska
15.08.2019

Jeszcze kilka lat reżyser „Pewnego razu… w Hollywood” twierdził, że nigdy się nie ożeni, że kobieta to dla artysty za duże obciążenie, a dziś nie mówi o niczym innym, tylko o miłości. Quentin Tarantino i Daniella Pick znają się ponad 10 lat, pobrali się pół roku temu i wyglądają jak para zakochanych nastolatków.

„Czekałem na ten moment długo i stało się: znalazłem kobietę idealną” – tak Quentin Tarantino powiedział o  Danielli Pick, świeżo poślubionej żonie, po canneńskiej premierze „Pewnego razu… w Hollywood”. Podczas festiwalu byli nierozłączni – na czerwonym dywanie, przyjęciach, a nawet na konferencji prasowej, gdzie Daniella usiadła na widowni w miejscu przeznaczonym dla dziennikarzy. Reżyser co chwila wysyłał w jej stronę pocałunki, a o małżeństwie mówił z większym zapałem niż o swoim nowym filmie. Zachowywał się jak zakochany dzieciak, który właśnie odkrył, czym jest miłość i nie potrafi już myśleć o niczym innym.

Ale kim jest Daniella Pick? Chociaż poznali się 10 lat temu, o jej istnieniu świat dowiedział się zaledwie pół roku temu, kiedy para ogłosiła małżeństwo. Daniella jest izraelską celebrytką, córką Sviki Picka, urodzonego w Polsce kompozytora, który w Izraelu ma status gwiazdy –  zupełnie jak nasz Zbigniew Wodecki. Czytając izraelską prasę, trudno nie odnieść wrażenia, że kariera Danielli opiera się na nazwisku. Pick próbowała już sił jako piosenkarka i jako modelka. Dotychczas jej największym sukcesem jest kampania reklamowa bielizny Triumph. Płyta, którą nagrała, przeszła bez większego echa. Quentina Tarantino poznała na bankiecie w Tel Awiwie, gdzie reżyser promował swój głośny film „Bękarty wojny”. Spędzili ze sobą kilka miesięcy, Daniella zamieszkała nawet z reżyserem w Los Angeles, ale związek szybko się rozpadł. „Oboje nie byliśmy wtedy jeszcze gotowi na poważną relację – tłumaczyła kilka miesięcy temu w wywiadzie dla jednego z izraelskich magazynów. – Ale ciągle o sobie myśleliśmy. Dwa lata temu zdzwoniliśmy się i od tego czasu nie mogliśmy już bez siebie żyć”. Odmówiła odpowiedzi na pytanie dziennikarki, kto do kogo zadzwonił. Pobrali się w trakcie zdjęć do najnowszego filmu Quentina „Pewnego razu… w Hollywood”, gdzie Daniella dostała niewielką rolę. Dziś mówi o sobie, że zawsze czuła się aktorką i zamierza kontynuować tę ścieżkę kariery. Kameralny ślub odbył się w Los Angeles, ale już następnego dnia para wyjechała do Izraela, aby świętować z rodziną Danielli. Jej ojciec przeszedł w zeszłym roku ciężki udar i stan zdrowia nie pozwalał mu na podróż do Ameryki. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Dlaczego, Quentin?!

To małżeństwo nie ucieszyło chyba nikogo oprócz głównych zainteresowanych. Amerykańscy fani Quentina Tarantino liczyli na to, że reżyser ustatkuje się u  boku jednej z amerykańskich gwiazd kina, stworzy związek na miarę swojej legendy. Raz już prawie się udało – 15 lat temu związał się z reżyserką Sofią Coppolą, córką Francisa Forda. Nie było wtedy w Hollywood bardziej fetowanej pary. Związek z aktorką też by nikogo nie zdziwił. Nie od dziś wiadomo, że reżyser zakochuje się w  każdej, którą obsadza w kolejnych filmach. Jego pierwszą wielką miłością była oczywiście Uma Thurman, czyli Mia Wallace z „Pulp Fiction” (1994) i Panna Młoda z „Kill Bill” (2003–2004). Tarantino nazywał ją swoją muzą. „Urodą i talentem dorównuje takim ikonom kina, jak Greta Garbo czy Marlena Dietrich. Jest moją boginią” – mówił w  wywiadzie dla magazynu „Time” (2003). Ich przyjaźń przetrwała niemal pół wieku, ale zakończyła się w nieprzyjemnej atmosferze.

Dwa lata temu aktorka oskarżyła publicznie reżysera o to, że znęcał się nad nią na planie filmu „Kill Bill”, przydusił, aby uzyskać zamierzony w scenie efekt strachu i nie zgodził się na to, aby kaskaderka wymieniła ją w  scenie wypadku samochodowego. W efekcie doznała poważnych obrażeń, przeszła operację kolana i wielomiesięczną rehabilitację. W tym samym wywiadzie Uma Thurman opowiedziała też o tym, jak w trakcie zdjęć padła ofiarą producenta Harveya Weinsteina, który próbował ją zgwałcić w swoim pokoju hotelowym. O zajściu opowiedziała Quentinowi, który stanął w jej obronie i  zabronił Weinsteinowi zbliżać się do niej.

O Quentinie Tarantino można pewnie powiedzieć wiele złego, bo uchodzi za postać kontrowersyjną i zbyt pewną siebie, ale w stosunku do kobiet zawsze odnosił się z najwyższym szacunkiem. Jest zresztą chyba największym feministą wśród amerykańskich reżyserów. Postaci kobiet w jego filmach od czasu „Pulp Fiction” odgrywają w fabule kluczową rolę i w niczym nie ustępują mężczyznom. Panna Młoda z „Kill Bill” to klasyczny mściciel w spódnicy – silna, odważna, waleczna, kobieca, ale jeśli trzeba, to bezwzględna. Nie było przed nią w kinie takiej bohaterki. W 1997 roku, kiedy jeszcze nikt w Hollywood nie poruszał głośno tematu dyskryminacji czarnoskórych w kinie, Tarantino nakręcił „Jackie Brown”, gdzie w głównej roli stewardessy szmuglującej narkotyki obsadził wówczas 50-letnią czarnoskórą aktorkę Pam Grier. Powtórzmy: 50-letnią oraz czarnoskórą, w głównej roli. Potem była jeszcze Shosanna Dreyfus w „Bękartach wojny” (w tej roli Mélanie Laurent), żydowska mścicielka, która przygotowuje zamach na samego Adolfa Hitlera, oraz jej wspólniczka „baronowa” Bridget von Hammersmark – grająca ją Diane Kruger zajęła zresztą w sercu Tarantino miejsce po Umie Thurman. I  jak to możliwe, że ten największy hollywoodzki feminista, który w kinie oddaje hołd kobietom przez duże K, na żonę wybiera sobie o 20 lat młodszą celebrytkę z Izraela, która nawet we własnym kraju traktowana jest jak szukająca rozgłosu instakarierowiczka?!

Quentin Tarantino
East News

Dlaczego, Danielle?!

W Izraelu ślub Quentina Tarantino z  Danielle Pick został przyjęty z niemal równym rozczarowaniem. Konserwatywne media nie zostawiły na piosenkarce suchej nitki, a jeden z  dzienników wprost nazwał ją dziwką (za co zresztą musiał później przeprosić), bo utrzymywała „bliską” relację z reżyserem na długo, zanim się pobrali. Jedna z  najbardziej wpływowych dziennikarek w Izraelu, Sivan Rahav-Meir, odmówiła zaproszenia Danielli Pick do swojego programu, uzasadniając to tym, że poślubiła goja, czyli nie-Żyda. Największy izraelski dziennik „Ha-Arec” poświęcił sprawie małżeństwa obszerny komentarz, ubolewając nad tym, że kobiety stały się izraelskim „towarem eksportowym” do USA – kilka lat wcześniej z izraelską modelką Bar Refa’eli związał się Leonardo DiCaprio.

Kiedy świeżo poślubiona para wylądowała na lotnisku w Tel Awiwie, na czołówkach gazet przywitały ich w  zasadzie same powściągliwe i chłodne tytuły. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nikt w Izraelu nie cieszy się z tego związku. Nawet rodzice Danielli Pick wypowiadają się o swoim zięciu z rezerwą, podkreślając, że wychowali córkę w poszanowaniu konserwatywnych wartości, a mąż ich drugiej córki jest religijnym Żydem. Zarówno oni, jak i sama Daniella podkreślają też, że jej dzieci zostaną wychowane zgodnie z wiarą matki. No właśnie, dzieci… Ale o tym za chwilę. 

A jednak działa!

Z uczuciem się nie dyskutuje i to chyba jedyny rozsądny komentarz do burzy, którą po obu stronach oceanu wywołało to małżeństwo. „Wiem, że zaskoczyłem wszystkich, ale wierz mi, sam też jestem zaskoczony – powiedział w Cannes w rozmowie z „Urodą Życia” Quentin Tarantino. – Nigdy jeszcze nie byłem tak zakochany i pewny uczucia kobiety. Dzięki Danielle patrzę na życie inaczej, wszystko sprawia mi większą radość. Myślałem, że nie może być większego szczęścia niż kręcenie filmu, a okazało się że jest: kręcić film z nią u swojego boku”. 

Zawsze powtarzał, że nigdy się nie ożeni, bo w jego życiu na pierwszym miejscu było, jest i będzie kino. Kobiety, z  którymi był przelotnie związany, można policzyć na palcach jednej ręki: aktorka Mira Sorvino, reżyserka Sofia Coppola, aktorka komediowa Margaret Cho. „Jestem artystą, muszę być niezależny, nigdy nie doprowadzę do sytuacji, w której będę zmuszony nakręcić film tylko po to, żeby zarobić na nowy basen byłej żony albo kosmiczne alimenty na dzieci” – powiedział kilkanaście lat temu w rozmowie z miesięcznikiem „GQ”. Już dawno ogłosił, że zamierza stworzyć tylko 10  filmów, bo boi się, że nie da rady przestać i w końcu zostanie zapamiętany jako reżyser „kina geriatrycznego”, a nie „złote dziecko Hollywood”. Dopiero później zamierzał zająć się budowaniem rodziny. „Pewnego razu… w Hollywood” to jego dziewiąty film. Obiecał Danielle, że będą mieli dziecko, jak tylko skończy dziesiąty, ale ona nie chce czekać. „To pierwszy punkt sporny w naszym małżeństwie, ale myślę, że poradzimy sobie bez mediacji sądowych” – żartował. I widząc, jak patrzy na żonę, trudno mu nie wierzyć. Bo rzeczywiście w  tym roku podczas festiwalu filmowego w Cannes nie było drugiej takiej pary jak oni – nierozłącznej, wpatrzonej w siebie, zakochanej bez pamięci. Podczas najbardziej oczekiwanej tegorocznej premiery – właśnie „Pewnego razu… w Hollywood” – po czerwonym dywanie kroczyła grupa singli z odzysku: Brad Pitt, Leonardo DiCaprio i Margot Robbie. Jedynie Tarantino miał u boku partnerkę i jedynie on wyglądał na naprawdę szczęśliwego. Czy miłość zmieniła jego kino? „Tylko nie to! – oburzył się. – Miłość jest wyłącznie dla mnie, a widzowie dostaną tę samą dawkę przemocy, co zawsze!”.

Quentin Tarantino i Daniella Pick
East News

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 8/2019

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG