„Przeklęta” nowym hitem Netfliksa? W głównej roli wystąpi gwiazda „Trzynastu powodów”
Mat. prasowe

„Przeklęta” nowym hitem Netfliksa? W głównej roli wystąpi gwiazda „Trzynastu powodów”

Katherine Langford wraca na Netfliksa. Tym razem aktorka zagra tytułową rolę w filmie „Przeklęta”. To nowa wersja znanej arturiańskiej legendy o młodej wojowniczce. 
Sylwia Arlak
22.06.2020

Klasyczna wersja legendy arturiańskiej opowiada o sprawiedliwym władcy, Arturze, który gdy wyciąga wetknięty w skałę magiczny miecz, zostaje uznany za nowego króla Brytanii. Osiada w zamku Camelot, gdzie otacza się znakomitymi rycerzami, znanymi też, jako rycerze Okrągłego Stołu. 

A co powiecie na odrobinę inną wersję arturiańskiej legendy? Taką, w której król Artur jest tylko pomocnikiem, a o losach świata ludu decyduje młoda wojowniczka, Nimue?

Bermudy na 5 sposobów!

Dziewczyny mają moc

Taką wersję znajdziemy w nowym serialu Netfliksa „Przeklęta” (dostępnym na platformie już od 17 lipca) z Katherine Langford w roil głównej. 24-letnia Australijka zasłynęła dzięki roli w innym serialu Netfliksa „Trzynaście powodów”.  To była jej pierwsza poważna rola, ostatnio grała też w kinowym kicie „Na noże” u boku Daniela Craiga. Obecnie na Instagramie obserwuje ją 15 milionów użytkowników. Dla młodej aktorki ważne są także kwestie społeczne. Wzięła nawet udział w kampanii, „It's On Us”, która wspierała osoby dotknięte przemocą na tle seksualnym.

„Przeklęta” zabierze nas w świat legend Króla Artura. Tym razem jednak będziemy śledzić głównie losy Nimue (Langford). Mimo młodego wieku dziewczyna musi zmierzyć się ze śmiercią matki i tragedią, jaka spotkała jej lud.

„Przybyli, kiedy spaliśmy, aby oczyścić świat” — mówi Nimue w zwiastunie filmu, a my oglądamy scenę rzezi dokonywanej przez Czerwonych Paladynów. „Zrobili to, bo jesteśmy inni. Bo przepływa przez nas magia. Bo mamy to, czego chcą” — dodaje bohaterka.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

The making of a legend. @katherinelangford stars in Cursed. Coming this Summer.

Post udostępniony przez Cursed (@cursed)

Na swojej drodze spotyka najemnika Artura (Devon Teller), z którym wyrusza w niebezpieczną podróż. Bohaterka musi odnaleźć legendarnego czarnoksiężnika Merlina (Gustaf Skarsgård), by oddać mu miecz o magicznej mocy (legenda mówi, że miecz należy do jedynego, prawdziwego króla, ale co jeśli miecz wybierze królową?). Po drodze będzie musiała zmierzyć się z przerażającą armią Czerwonych Paladynów. Misja okazuje się dla Nimue przyspieszoną lekcją dorosłości. Zgodnie z przeznaczeniem wyposażona w nadludzkie moce bohaterka ma stać się potężną Damą Jeziora i uratować świat.

Serial z hollywoodzkim rozmachem

Nowym serial Netfliksa powstał na podstawie książki o tym samym tytule autorstwa Toma Wheelera i Franka Millera. Choć znajdziemy tu wiele motywów fantasy i legend celtyckich, to przede wszystkim opowieść miłości, władzy i o dojrzewaniu. Bohaterka poznaje, czym jest bezsens wojny i terror religijny. Buntuje się przeciwko zastanemu porządkowi świata. Odnajduje w sobie odwagę i siłę, która pozwala jej znaleźć wiernych sojuszników i stanąć do walki.

Produkcję kręcono z iście hollywoodzkim rozmachem. Powstała w Langley Studios w Wielkiej Brytanii (czyli dokładnie tam, gdzie Assassin’s Creed). Część scen powstało w Walii, a w pobliżu miasta Camberley w Surrey na potrzeby serialu stworzono nawet średniowieczną wioskę. Za reżyserię odpowiada m.in. Jon East („Downton Abbey”), Daniel Nettheim („Łowca”) oraz Sarah O'Gorman („Wiedźmin”).

Scenariusz napisał Frank Miller („Sin City: Miasto Grzechu”) i Tom Wheeler („Kot w butach”). W drugoplanowej roli pojawi się m.in. Sebastian Armesto, Shalom Brune-Franklin i Matt Stokoe.

10-odcinkowy serial „Przeklęta” zadebiutuje już 17 lipca na Netfliksie.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kristen Stewart zagra księżną Dianę
East news

Kristen Stewart zagra księżną Dianę! Widzowie krytykują: „Królową ludzkich serc zagra lodowa księżniczka?”

Kristen Stewart, aktorka znana z sagi „Zmierzch”, wcieli się w rolę tragicznie zmarłej księżnej Walii w nowym filmie „Spencer”.
Dorota Falkowska
18.06.2020

Kristen Stewart zagra księżną Dianę w nowym filmie biograficznym „Spencer” – jednak ten wybór nie spotkał się z zachwytem widzów. „To okropny pomysł – mówi dziennikarka, Tory Schulman w telewizji „Daily Blast Live”. – Nie dlatego, że Kristen jest złą aktorką: bo jest świetną aktorką, ale pamiętajmy, że księżna Diana nie bez przyczyny była nazywana „królową ludzkich serc”. Była ciepłą osobą, umiała z ludźmi wchodzić w relacje, tymczasem to jest ostatnia rzecz, jaką możemy powiedzieć o Kristen Stewart. Ludzie postrzegają ją jako tajemniczą, skrytą, tymczasem księżna Diana była dla nich jak otwarta księga. To tak jakby wybrać Jacka Nicholsona do roli świętego Mikołaja” – podsumowuje dziennikarka.  Reżyserem filmu „Spencer” jest Pablo Larraín, którego inny film biograficzny „Jackie” o Jacqueline Onassis Kennedy, z Natalie Portman w roli głównej, dostał trzy nominacje do Oscara. Scenariusz napisze Steven Knight („Locke”, „Peaky Blinders”). Start zdjęć zapowiedziany jest na początek 2021 r. Akcja nowej biografii o księżnej Dianie trwa zaledwie kilka dni – twórcy chcą pokazać, jak wyglądały ostatnie święta Bożego Narodzenia, jakie księżna Diana spędziła w królewskiej posiadłości w Norfolk. Właśnie wtedy Diana zrozumiała, że jej małżeństwo z księciem Karolem dobiegło końca i podjęła decyzję o rozwodzie. – Wszyscy dobrze znamy historię Diany i nie musimy wchodzić w nią po raz kolejny. Dlatego w „Spencer”  chcę pokazać jej intymny prychologiczny portret – powiedział reżyser Pablo Larrain. Dla Kristen Stewart rola księżnej Diany to kolejna rola biograficzna. W ubiegłym roku w filmie...

Czytaj dalej
Mat. prasowe Netflix

Serial Netflixa „Trzynaście powodów” dobiegł końca. Co poszło nie tak?

W czwartym i zarazem ostatnim sezonie „Trzynastu powodów” żegnamy się z licealistami z Liberty High. Czuję pewną ulgę i wiem, że nie jestem w tym osamotniona. Po tym, co dostaliśmy w ostatnich odcinkach, nie tylko ja nie chce wiedzieć, co twórcy mogliby nam jeszcze zaserwować. A miało być tak pięknie…
Sylwia Arlak
16.06.2020

To już koniec przygód Claya Jansena i jego paczki. Finał serialu Netflixa „Trzynaście powodów” był wyjątkowo długi i przyniósł nawet pewnego rodzaju satysfakcję, jednak tego, co wydarzyło się po drodze, fani tak łatwo twórcom nie wybaczą.  „Trzynaście powodów”, serial z misją Wróćmy do czasów, kiedy „Trzynaście powodów” był jeszcze serialem z misją. Jedną z lepszych propozycji z gatunku „Young adult”. Klasycznym dramatem (sezon pierwszy) dramatem sądowym (tu mowa o sezonie drugim) nie zaś kiepskim kryminałem, albo (co gorsza) produkcją z elementami grozy. Pierwszy sezon „Trzynastu powodów” opowiada o Hannah – nastolatce, która popełnia samobójstwo, a powody swojej decyzji nagrywa na trzynastu nagraniach magnetofonowych. Taśmy trafiają do kolegi Hannah, a następnie do wielu innych znajomych dziewczyny z liceum Liberty High. W pierwszym sezonie poznajemy nie tylko dramat dziewczyny, ale też widzimy, jak szkolny dramat wpłynął na pozostałych bohaterów.  Na tym etapie przesłanie twórców było oczywiste. Oczywiście, krytycy zarzucali, że jest w tej historii odrobinę za dużo patosu, ale możemy przymknąć na to oko. Niekwestionowaną zaletą „Trzynastu powodów” były jego wartości edukacyjne – twórcy  przekonywali, że samobójstwo nie rozwiązuje problemów, a tylko je potęguje. I że warto mieć oczy szeroko otwarte, bo ktoś obok nas może potrzebować pomocy.  Wydawało się, że twórcy nie boją się trudnych tematów (w serialu mowa jest też o innych tramach nastolatków: szkolnym nękaniu, przemocy psychicznej i fizycznej, gwałcie, używkach, w późniejszych odcinkach poruszana jest kwestia dostępu do broni i aborcji) do...

Czytaj dalej