Powstanie nowy film na podstawie opowiadania Olgi Tokarczuk!
East News

Powstanie nowy film na podstawie opowiadania Olgi Tokarczuk!

Po „Pokocie” powstałym na postawie książki Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, powstaje kolejny film: „Zima pod znakiem wrony”, którego kanwą jest opowiadanie „Profesor Andrews w Warszawie”.
Sylwia Niemczyk
27.07.2020

Kolejny utwór Olgi Tokarczuk – opowiadanie „Profesor Andrews w Warszawie” – trafi na ekrany kin. Reżyserką nowego filmu, zatytułowanego  „Zima pod znakiem wrony” będzie Kasia Adamik, która w 2017 r. razem z mamą, Agnieszką Holland wyreżyserowała film „Pokot” na postawie kryminału Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”.

Nowy film na postawie opowiadania Olgi Tokarczuk

Opowiadanie „Profesor Andrews w Warszawie” zostało po raz pierwszy opublikowane w 1998 r. w „Tygodniku Powszechnym”, następnie weszło do tomu opowiadań „Gra na wielu bębenkach”. Bohaterem jest angielski profesor psychiatrii, który dzień po wprowadzeniu stanu wojennego przyjeżdża do Warszawy na konferencję naukową. Anglik ogląda czołgi na ulicach, czuje w powietrzu strach, nie rozumie, co się dzieje. Jako przybysz z innego świata, umie wychwycić absurd i koszmar grudniowych dni z 1981 roku.  

Chociaż na razie obsada nowego filmu nie jest znana, wiadomo, że producenci filmu prowadzą rozmowy z Jasonem Isaacsem, znanym m.in. innymi z roli szwarccharakteru Lucjusza Malfoy'a w filmach o Harrym Potterze.

Film będzie koprodukcją polsko-niemiecko-angielsko-szwedzką. Autorką scenariusza jest niemiecka debiutantka Sandra Buchta, której scenariusz do „Zimy pod znakiem wrony” był jednym z 12 projektów, które otrzymały specjalne wyróżnienie na festiwalu ScripTeast im. Krzysztofa Kieślowskiego 2018.

– Europa znowu jest w zachwianiu; zetknięcie różnych kultur, szukanie wspólnych doświadczeń, ale też dzielenie się odrębnymi doświadczeniami jest teraz bardzo ważne – o projekcie mówiła „Gazecie Wyborczej” reżyserka Kasia Adamik. Zdjęcia mają rozpocząć się jesienią 2021 r.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Fot. Honorata Karapuda

Mela Koteluk podsumowuje 2020 rok! Najważniejsza płyta, artysta, książka, serial.

„Mimo że 2020 rok stworzył Ziemianom wprost idealne warunki do pożerania seriali, osobiście niewiele ich widziałam”, przyznaje Mela Koteluk. Ale jeden zrobił na niej wielkie wrażenie.
Anna Zaleska
21.12.2020

Mela Koteluk dużo czyta i dużo słucha. Co do seriali, to piosenka Kazika „Nie mam na nic czasu, bo oglądam seriale” zdecydowanie nie jest o niej. Nawet w tak trudnym roku dla muzyków jak 2020, nagrała – z zespołem Kwadrofonik – wyjątkową płytę „Astronomia poety. Baczyński” z własną interpretacją poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Z Urodą Życia dzieli się tym, co najbardziej ją w ostatnich dwunastu miesiącach zachwyciło i zainspirowało. Najważniejsza płyta: Fiona Apple, „Fetch the Bolt Cutters” To piąty album w dyskografii amerykańskiej songwriterki samotniczki, na który czekaliśmy osiem lat. Album szalony, melancholijny, bezkompromisowy, grubo tkany w warstwie tekstowej, z mocnym przesłaniem. Fiona z dziką konsekwencją i odwagą pozostaje wierna sobie wbrew wyobrażeniom innych i to właśnie ta autentyczność stanowi podstawowy pierwiastek jej opowieści. Wszystkie nagrania powstały w domu, a zarejestrowane w nim odgłosy, szmery, szczekanie psów dają wrażenie swobodnego grania próby, naturalnej płynności, pewnego nierozstrzygnięcia. Świetny, nowatorski album z pazurem i przykład genialnej ewolucji artystki. Najważniejszy artysta: Olafur Eliasson Światowej sławy duńsko-islandzki artysta Olafur Eliasson, znany między innymi z głośnego cyklu „Ice Watch”, tworzy instalacje ze światła, powietrza, wody, mgły oraz najnowocześniejszych technologii i łączy je z przekazem ekologicznym, społecznym i politycznym.  1 lipca 2020 roku swoją premierę miał ważny projekt „Earth Speakr" – interaktywne cyfrowe dzieło sztuki, do którego Eliasson zaprosił dzieci, by wspólnie tworzyły i wypowiadały się na temat zmiany klimatu i przyszłości naszej planety. Tak jak projekt polegający na umieszczaniu w przestrzeni miejskiej...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

7 książek, które czytałaś w dzieciństwie i do których powinnaś wrócić w dorosłym życiu

Nie wyobrażałyśmy sobie bez nich dzieciństwa, ale świetnie sprawdzą się także w dorosłym życiu. Odkryj na nowo książki sprzed lat i podsuń je swoim dzieciom. To prawdziwa skarbnica wiedzy.
Sylwia Arlak
29.12.2020

Ania z Zielonego Wzgórza” uczy nas, jak żyć w zgodzie ze sobą, a postaci z „Kubusia Puchatka”, jak pięknie się różnimy. „Muminki” mogą pomóc twojemu dziecku we wzmacnianiu własnego ego i pozwolą oswoić się z trudnymi tematami, a tobie przypomną, jak to jest czuć się prawdziwe wolną. Książki z dzieciństwa opisują świat w najprostszy, ale i najprawdziwszy sposób. „Muminki” Zdaniem noblistki Olgi Tokarczuk (z wykształcenia psycholożkii i psychoterapeutki) „Muminki” Tove Jansson to wspaniały materiał do pracy psychologicznej. „Książka jest zbiorem tak niezwykle jasno zarysowanych postaci, że można je traktować jako coś w rodzaju typów psychologicznych. […] W świecie Muminków, mimo jego całej różnorodności, istnieje jakiś porządek, harmonia — jakby poprzez rozmaitość postaci z Doliny Muminków wyrażała się całość, pełnia” — pisała w magazynie „Charaktery”. I tak Tokarczuk uważa, że opowiadanie „Wiosenna piosenka” z tomu „Opowiadania z Doliny Muminków” mogą pomóc w budowaniu i wzmacnianiu własnego ego, a „Opowiadanie o niewidzialnym dziecku” to z kolei lekcja o potrzebie bezpieczeństwa i miłości. Czytaj także: Jennifer Croft, tłumaczka Olgi Tokarczuk, szczerze o książkach noblistki „Kubuś Puchatek” W świecie stworzonym przez Alana Alexandra Milne'a jest miejsce dla każdego. Tytułowy „Kubuś Puchatek” to „duży niedźwiadek o bardzo małym rozumku”. Łatwo mógłby stać się obiektem drwin. Wciąż o czymś zapomina i cały czas przydarzają mu się dziwne historie. Tak bardzo lubi pałaszować miód, że przestał mieścić się w swój czerwony kubrak. Ale bliscy akceptują jego wystający brzuch,...

Czytaj dalej
Jennifer Croft z Olgą Tokarczuk, Uroda Życia
east news

Jennifer Croft, tłumaczka Olgi Tokarczuk, szczerze o książkach noblistki

„Pierwszy raz spotkałyśmy się 10 lat temu w Krakowie, na piwie”.
Sylwia Niemczyk
21.10.2019

Kim ona jest? – zastanawiali się wszyscy, kiedy z Olgą Tokarczuk odbierała literacką nagrodę Bookera, jedną z najważniejszych na świecie. Jennifer Croft przyciągała uwagę nie mniej niż pisarka – w końcu tłumacząc „Biegunów”, stworzyła ich międzynarodowy sukces. „Chodziło mi o to, żeby czytelnicy poznali charakter Olgi, jej otwartość, ciekawość ludzi, empatię” – mówi Marcie Strzeleckiej w „Urodzie Życia”. Marta Strzelecka „Uroda Życia”: Język polski pojawił się w pani życiu przez przypadek? Jennifer Croft:  Zaczęłam uczyć się polskiego na studiach lingwistycznych, rzeczywiście nie planując tego wcześniej. Chodziłam na lekcje rosyjskiego i ktoś podpowiedział mi, żebym zajęła się jeszcze jednym językiem słowiańskim, wybrałam więc polski. Niczego wtedy nie wiedziałam o Polsce, co tylko podsyciło mój zapał. Miałam świetną nauczycielkę. A kiedy zaczęłam czytać w tym języku, z pasją poznawałam wiersze Szymborskiej, teksty Krall, książki Olgi Tokarczuk.  Co zachwyciło panią tak bardzo, że postanowiła tłumaczyć z polskiego? Emocje, które odnajdowałam w tym języku, sposób opisywania rzeczywistości – bardzo mi bliski, ale jednocześnie świeży. Miał w sobie humor, ironię, ciekawość świata. Trzy pierwsze autorki, które poznawałam po polsku, są przecież bardzo różne, a jednak odczytałam z ich tekstów wspólny ton, jakiś rodzaj zachwytu nad światem, czułość, wymieszaną z błyskotliwym humorem, czasem ironią. Ale tak naprawdę jeden wiersz sprawił, że zostałam tłumaczką – „Urodziny” Wisławy Szymborskiej. Poznałam go najpierw w amerykańskim przekładzie, potem przeczytałam tekst o tym, jak powstawała angielskojęzyczna wersja, i uznałam, że to rodzaj magii, żeby w dwóch językach tak...

Czytaj dalej
Mat.prasowe kolaż

Najlepsze książki na zimę. Sprawdzą się jako prezenty pod choinkę

Sezon czytelniczy w pełni. Sprawdzamy, co warto przeczytać w najbliższych tygodniach albo zostawić bliskim pod choinką.
Sylwia Arlak
26.11.2020

Grudzień to czas prezentów. Przyjaciółkę może ucieszyć książka o rozwoju osobistym, a mamę — pozycja, która pozwoli jej się oderwać od otaczającego świata. Obdarowując bliskich, nie zapominajmy także o sobie samych. Sprawdźcie, jakie książki warto przeczytać w najbliższych tygodniach. „Nic się nie dzieje”, Kathryn Nicolai, Wydawnictwo Insignis Pandemia, niepewność jutra, a do tego strajki na ulicach polskich miast. 2020 rok nie był dla nas łaskawy. Nic dziwnego, że tak często cierpimy na zaburzenia snu. Przy zarwanych nocach nie ma mowy o dobrym samopoczuciu. Warto więc poznać nawyki wspomagające zdrowy i spokojny sen. Na pomoc przychodzi książka „Nic się nie dzieje” autorki Kathryn Nicolai. Znajdziemy w niej pokrzepiające opowiadania z pięknymi ilustracjami Léi Le Pivert, pomysły na relaksujące rytuały i medytacje, a także przepyszne przepisy. „Odrobina czarów”, Michelle Harrison, Wydawnictwo Literackie Grudzień to czas magii. Książka „Odrobina czarów” Michelle Harrison, kolejna część opowieści o rodzinie z wyspy Wronoskał, idealnie wpasuje się w ten świąteczny, wyjątkowy klimat. Charlie przez pomyłkę zostaje porwana. Jej siostry wyruszają na poszukiwania pełne przygód i niebezpieczeństw. Wbrew pozorom — opowieść wciąga nie tylko nastolatki. „Twoja wewnętrzna moc”, Agnieszka Maciąg, Wydawnictwo Otwarte Agnieszka Maciąg od lat uczy nas, jak żyć pełniej, głębiej, bardziej świadomie. W swojej najnowszej książce „Twoja wewnętrzna moc” pokazuje, jak radzić sobie w czasach kryzysu. Uświadamia nam, że największe ograniczenia tkwią w naszej głowie i że przy odrobinie wysiłku każda z nas może wieść takie życie, na jakie zasługuje. Jak przekonuje autorka, słowo wyzwanie zamieńmy na wezwanie do...

Czytaj dalej