Pięć znakomitych powieści, dzięki którym lepiej zrozumiesz siebie

Pięć znakomitych powieści, dzięki którym lepiej zrozumiesz siebie

Te powieści sprawią, że uważniej przyjrzysz się sobie, relacjom z innymi ludźmi i swojemu życiu. Zapytasz siebie: czy mnie to też przypadkiem nie spotkało? Albo nie spotka?
Anna Zaleska
26.06.2020

Jak mawiała Magdalena Samozwaniec, dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy. Te idą do głowy i długo w niej zostają. Agneta Pleijel zmusza nas, by zastanowić się nad nieudanymi związkami z mężczyznami. Dorris Lessing pyta, czy chcąc być wolną, można być nieodpowiedzialną? Elizabeth Strout pokazuje, jaką cenę płaci się za brak szczerości wobec najbliższych. Znakomite powieści, które się świetnie czyta, a potem długo się o nich rozmyśla.

Agneta Pleijel, „Zapach mężczyzny”, przeł. Justyna Czechowska, wyd. Karakter

Dlaczego mężczyźni mnie nie kochają? W autobiograficznej powieści szwedzkiej pisarki to pytanie powraca z każdym nieudanym związkiem. Jej bohaterka to początkowo ambitna studentka, potem kobieta odnosząca coraz większe sukcesy zawodowe. Pozornie silna, nowoczesna i niezależna (w tle rozgrywa się obyczajowa rewolucja lat sześćdziesiątych), w rzeczywistości rozpaczliwie szuka miłości i bliskości. Na tym opiera się najbardziej dramatyczny wewnętrzny konflikt w jej życiu. Stąd narastająca frustracja i gorycz, choć sama przed sobą nie chce się do tego przyznać.

Bohaterka „Zapachu mężczyzny” z bolesną szczerością pokazuje, jak traktowała mężczyzn, ale też jak okrutnie traktowała samą siebie. Dopiero urodzenia dziecka staje się dla niej źródłem prawdziwej siły. W macierzyństwie odnajduje spełnienie i miłość, której przez całe życie rozpaczliwie szukała. Ta bardzo intensywna emocjonalnie proza sprawia, że zaczynamy konfrontować się z własnym życiem, pytając: czy mnie to też przypadkiem nie spotkało?

Doris Lessing, „Lato przed zmierzchem”, przeł. Barbara Rewkiewicz-Sadowska, wyd. W.A.B.

Kate Brown ma czterdzieści kilka lat, jest przykładną żoną, gospodynią domową i matką czworga dzieci. Życie upływa jej na codziennej krzątaninie i trosce o rodzinę. Pewnego dnia przyjaciel męża składa jej jednak nieoczekiwaną propozycję – na rozpoczynającej się w Londynie konferencji Żywność dla Świata pilnie potrzebna jest tłumaczka. Ponieważ Kate zna świetnie portugalski, ale także włoski i francuski (planowała studiować literaturę romańską, ale w wieku dwudziestu lat została mamą), w dodatku mąż i dzieci planują długie wyjazdy, przyjmuje tę propozycję.

W roli tłumaczki okazuje się świetna, zaczyna dobrze zarabiać, poznaje też o wiele młodszego od siebie mężczyznę, dowiadując się jednocześnie, że jej mąż od dawna miewa romanse, o których wszyscy oprócz niej wiedzą. Czy Kate pozwoli sobie na to, by opuścić męża i rozpocząć nowe życie? Laureatka Nagrody Nobla wnikliwie zagłębia się w psychikę kobiety, która odkrywa siebie na nowo i której życie podsuwa nowe kuszące scenariusze.

Joyce Carol Oates, „Mama odeszła”, przeł. Katarzyna Karłowska, wyd. Rebis

Nikki Eaton ma 31 lat, jest singielką, kobietą samodzielną, niezależną i wyzwoloną seksualnie. Od najmłodszych lat chodzi swoimi drogami – ucieka z domu, zaręcza się z ledwo poznanym mężczyzną, zrywa te zaręczyny, rzuca z dnia na dzień dobrą posadę, rusza w podróż przez Stany rozklekotanym vanem z nie do końca rozwiedzionym mężczyzną, obcina włosy na punka i farbuje na rubinowy kolor… Gdy przyjeżdża na uroczysty obiad do rodzinnego domu, nie wie, że będzie to ostatni raz, gdy zobaczy matkę. Ostatnie słowa, jakie mówi do niej przed śmiercią, brzmią: „Nie jesteś mną, ja nie jestem tobą, i dzięki Bogu za to”.

Dramatyczny rok, przepełniony smutkiem i rozpaczą po śmierci matki, zmienia Nikki w zupełnie inną osobę. Poznając sekrety zmarłej, odkrywa zarazem, jak bardzo były do siebie podobne i jak dużo Nikki straciła, nigdy naprawdę swojej matki nie poznając. Szczera, intymna, bardzo osobista opowieść skłania do tego, by inaczej spojrzeć na własne życie i relacje z bliskimi. Motto do tej powieści mogłoby brzmieć: „Śpieszmy się kochać ludzi”.

Kate Atkinson, „Jej wszystkie życia”, przeł. Aleksandra Wolnicka, Czarna Owca

Najwybitniejsza i najbardziej oryginalna powieść Kate Atkinson opiera się na pytaniu: a gdybyśmy tak mogli przeżywać nasze życie raz za razem, żeby wreszcie zrobić to jak należy? W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, przychodzi na świat dziewczynka, która natychmiast umiera. W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, przychodzi na świat ta sama dziewczynka. Nazywa się Ursula Todd. Żyje, bo dostała od losu drugą szansę.

I tak już będzie. W każdej nowej szansie na „przeżycie życia” Ursula będzie obierała inną drogę. Nawet najmniejsza zmiana będzie wpływać na jej przyszłość. Czasem zapala jej się lampka ostrzegawcza. Już kiedyś była w tym miejscu. Skądś zna tę dziewczynę, choć nigdy się nie spotkały. Z jakiegoś powodu wie, że nie powinna się zbliżać do tego mężczyzny. Alternatywne historie Ursuli, mające w tle najbardziej dramatyczne wydarzenia pierwszej połowy XX wieku, uświadamiają nam, jak bardzo nasze decyzje i to, jak postępujemy, wpływa na nasze losy i na innych ludzi. Czasem niewiele trzeba, by zmieniło się bardzo wiele.

Elizabeth Strout, „Amy i Isabelle”, przeł. Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik, wyd. Wielka Litera

Elizabeth Strout jest mistrzynią pisania o świecie, który dobrze znamy, tak, że zaczynamy na niego patrzeć w nowy, świeży sposób. Tym razem pozwala nam przyjrzeć się sobie jako matce. Isabelle wychowuje samotnie nastoletnią córkę. Żyją w małym dusznym miasteczku, w którym jedyną rozrywką wydaje się plotkowanie o sąsiadach. Zdystansowana wobec otoczenia kobieta, osamotniona, nieszczęśliwie zakochana w swoim szefie, musi zmierzyć się z nieoczekiwanym problemem – jej córka angażuje się w związek z dużo starszym mężczyzną.

Purytańska matka i odkrywająca swoją seksualność nastolatka, miłość i nienawiść, kłamstwa i trudne do przyjęcia prawdy… Musi się wydarzyć wiele złego, by matka i córka zrozumiały, jak głęboka więź je łączy. Debiutancka powieść Elisabeth Strout długo nie pozwala o sobie zapomnieć i zachęca do tego, by sięgać po wszystkie jej kolejne książki.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Harlan Coben, W głębi lasu
Claudio Marinesco/materiały prasowe

Najnowsza książka Harlana Cobena, autora „W głębi lasu” opowiada o byciu ojcem

Harlan Coben to jeden z najpopularniejszych autorów thrillerów. Jego najnowsza powieść „O krok za daleko” jest jeszcze lepsza od bestsellerowego „W głębi lasu”. Pisarz niedawno podpisał z Netfliksem wyłączną umowę na 14 seriali na podstawie jego powieści.
Patrycja Pustkowiak
11.06.2020

Moje powieści biorą się od pytania: a co, gdyby...?” O swoim nowym thrillerze „O krok za daleko”,  a także współpracy z Netfliksem i polskim serialu „W głębi lasu” na podstawie jego powieści opowiada twórca bestsellerów Harlan Coben. Patrycja Pustkowiak: O krok za daleko”, pana nowy thriller, to historia o powikłanych relacjach między ojcem a córką, która wplątała się w podejrzaną sytuację. Chciał pan opowiedzieć o cenie bycia rodzicem? Harlan Coben: To właśnie najbardziej interesowało mnie przy pisaniu powieści. Zadaję w niej wiele pytań na temat rodzicielstwa, miłości do dzieci i tego, jak daleko możemy się posunąć, by je chronić. Paige, bohaterka książki, córka Simona, znika w tajemniczych okolicznościach. To u pana stały motyw. Dlaczego woli pan opowiadać o zniknięciu, nie o morderstwie? Kiedy stawiasz na morderstwo, po prostu rozwiązujesz zagadkę zbrodni. W takiej sytuacji sprawiedliwość może zatriumfować, ale śmierć bohaterki czy bohatera pozostaje nieodwracalna. Kiedy ktoś znika, jest możliwość pełnego odkupienia, bo istnieje nadzieja.  A ja uwielbiam pisać o nadziei. Ona może być czymś najwspanialszym, choć i najokrutniejszym w świecie. Fascynuje mnie badanie tego tematu. W książce pojawia się wiele tropów związanych z rozwojem nauki czy technologią. Czemu tak interesuje pana współczesność? Przeszłość jest mniej ciekawa? Piszę powieści współczesne, a to oznacza, że muszę podjąć jakąś refleksję nad współczesnością, nie ma innego wyjścia moim zdaniem. Dlatego piszę o internecie, wiralach, uzależnieniu od narkotyków. Bardzo lubię pisać o wszystkich współczesnych udogodnieniach, gadżetach, jakimi jesteśmy otoczeni, ale być może już tego nie zauważamy. Harlan Coben: autor ponad 30...

Czytaj dalej
Dominika Kuźniak
fot. Michał Dembiński

Dominika Kluźniak o samotności, dzieciństwie i książkach, które leczą duszę

O takich jak ona mówi się mól książkowy – cały czas coś czyta. Ona sama porównuje się do chaotycznie latającej ćmy i przyznaje: „Spokój to ideał, na razie dla mnie nieosiągalny.” Czy to debiut literacki pomoże jej zatrzymać się w miejscu?
Wika Kwiatkowska
04.06.2020

Jej twarz znają i miłośnicy seriali, i ambitnego teatru. W zeszłym roku wydała pierwszą bardzo dobrze przyjętą powieść „Miejsce” . Nam Dominika Kluźniak opowiada o zapachu prawdziwych książek, bibliotece w domu rodzinnym, fascynacji Dostojewskim i kobiecej literaturze, która ją ukształtowała. Wika Kwiatkowska: Twoi koledzy z teatru mówią, że zawsze masz w ręku książkę, cały czas czytasz.   Dominika Kluźniak:  Tak jest, odkąd pamiętam. Dorastałam we Wrocławiu, w starej kamienicy blisko rynku, mieszkanie miało bardzo wysokie sufity. Jedna ze ścian była od góry do dołu wypełniona szczelnie książkami. I pamiętam, jak bardzo chciałam sięgnąć po coś z Dostojewskiego, a rodzice mówili: „Poczekaj jeszcze rok. Teraz przeczytaj co innego”. Jestem bardzo wdzięczna za ten dom pełen książek. Bo dzięki rodzicom i babci pokochałam literaturę. Ale też muzykę. Chodziliśmy do opery, filharmonii, teatru. Skończyłam zresztą szkołę muzyczną, ale wybrałam teatr. Fiodor Dostojewski, Virginia Woolf i Sylvia Plath Pisarz, który zrobił na tobie wtedy największe wrażenie?   Właśnie Dostojewski. Jego „Bracia Karamazow” i „Idiota”. Przeczytałam te powieści, kiedy miałam jakieś 14 lat. A potem całą resztę – „Gracza”, „Łagodną”, „Wspomnienia z domu umarłych”, no i oczywiście „Zbrodnię i karę”. Mocne wejście. A czy mogłabyś wymienić pięć ważnych dla ciebie książek, napisanych przez kobiety? Na pewno „Do latarni morskiej” Virginii Woolf. Jestem też ogromną fanką „Wichrowych wzgórz” Emily Brontë. Przeczytałam tę powieść ze cztery razy. Ostatnio zachwyciła mnie książka Elizabeth Strout „Trwaj przy mnie”. A moje dwie ulubione poetki to Emily Dickinson i Sylvia...

Czytaj dalej
Magdalena Łuniewska/Uroda Życia

Pięć najlepszych kryminałów – poleca królowa polskiego kryminału, Katarzyna Bonda!

Choć właśnie wydała nową książkę i już intensywnie pracuje nad następną, zawsze znajdzie czas, by przeczytać dobry kryminał. Oto pięć książek, które poleca Katarzyna Bonda.
Anna Zaleska
19.05.2020

Właśnie do księgarń trafiła nowa, długo trzymana w tajemnicy książka Katarzyny Bondy „Motyw ukryty. Zbrodnie, sprawcy i ich ofiary. Z archiwum profilera” (wyd. Muza). Rzecz dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach. O ile bowiem nawet czytając najbardziej brutalny kryminał, możemy sobie powiedzieć: „Okej, ale to nie wydarzyło się naprawdę”, tym razem takiej możliwości nie będzie. „Motyw ukryty” to reportaż kryminalny pisany razem z Bogdanem Lachem, wybitnym polskim profilerem, specjalistą w dziedzinie przestępstw związanych z użyciem przemocy. Wciągające od pierwszej strony studium najciekawszych, a zarazem najbardziej wstrząsających spraw z archiwum psychologa śledczego. – Byli tacy sprawcy, takie ofiary, dokładnie takie motywy im przyświecały i takie ślady zachowania zostawili na miejscu zbrodni – opowiada mi Katarzyna Bonda. A jeśli po przeczytaniu tej książki zatęsknicie za fikcją i historiami, które nie wydarzyły się naprawdę, specjalnie dla czytelniczek „Urody Życia” królowa polskiego kryminału poleca pięć swoich ulubionych kryminałów. 1. „Ostre przedmioty”, Gillian Flynn (wyd. Znak Liternova) Debiutancka powieść autorki „Zaginionej dziewczyny”. W rodzinnym miasteczku dziennikarki śledczej Camille Preaker zostają zamordowane dwie dziewczynki, a ona otrzymuje zadanie opisania toczącego się śledztwa. Musi więc wrócić do Wind Gap, małej mieściny w stanie Missouri, z której uciekła, której szczerze nienawidzi i z której ma najgorsze wspomnienia. W dodatku nadal mieszka tam jej despotyczna matka. Katarzyna Bonda o „Ostrych przedmiotach”: Ta książka dotyka mnie szczególnie, nie tylko jeśli chodzi o wątek macierzyńsko-feministyczny oraz zbroję, jaką bohaterka musi nosić (i jaką noszą wszystkie bohaterki...

Czytaj dalej
mat. promocyjne

Depresja, toksyczne miłości i samotność – Natasza Socha wraca z nową książką „Zagubieni”

Największym źródłem rozczarowań bywają związki. „Kiedy książę na białym koniu okazuje się co najwyżej stajennym”, mówi Natasza Socha, autorka powieści dla kobiet „Zagubieni”. Co jeszcze?
Anna Zaleska
28.05.2020

Natasza Socha jest dziennikarką, felietonistką, a przede wszystkich autorką bestsellerowych powieści dla kobiet . Choć pochodzi z Poznania, od lat mieszka z mężem i nastoletnimi dziećmi w małej miejscowości pod Akwizgranem. Mówi o sobie, że na pełen etat wychowuje syna i córkę, a na pół etatu pisze książki. Najnowsza „Zagubieni” (Wydawnictwo Edipresse) to opowieść o współczesnych trzydziestolatkach . Mati jest człowiekiem sukcesu, który zachłysnął się życiem na wysokich obrotach. Sonia przeciwnie – żyje z dnia na dzień, robiąc rzeczy, które w najmniejszym stopniu jej nie interesują, i wchodząc w kolejne nieudane związki . Dla Nataszy Sochy para trzydziestolatków staje się pretekstem do przyjrzenia się przyczynom coraz powszechniejszej depresji . Anna Zaleska: Pani nowa powieść „Zagubieni” opowiada o współczesnych trzydziestolatkach. Dlaczego właściwie są tak sfrustrowani i nieszczęśliwi? Natasza Socha: Bo żyjemy za szybko, wszystko robimy naraz, jesteśmy wiecznie zagonieni i rozproszeni. Jednocześnie gotujemy obiad, przeglądamy książkę, przeszukujemy internet, słuchamy radia, odpowiadamy na wiadomości na Messengerze, a i tak mamy nieustająco poczucie marnowania czasu. Pamiętam, że jako dziecko nie znałam pojęcia „nuda”, mimo że nie miałam komputera, różnych gadżetów, nawet roweru. A moje dzieci jeśli czegoś nie robią przez pięć, dziesięć minut, to już czują niepokój. Współcześni trzydziestolatkowie do 20. roku życia przeżyli całe swoje życie. Nic dziwnego, że są sfrustrowani. I doznali już mnóstwa rozczarowań? Tak. Bo jeśli człowiek za główny cel stawia sobie szybkie osiągnięcie szczęścia, a poprzeczkę oczekiwań ustawia bardzo wysoko, wtedy łatwo o rozczarowania. To działa jak lawina. Coś się zaczyna psuć...

Czytaj dalej