Patrick Swayze: „kowboj o łagodnym sercu”, mówiła o nim Jennifer Grey
HUFFSCHMITT/SIPAEAST NEWS

Patrick Swayze: „kowboj o łagodnym sercu”, mówiła o nim Jennifer Grey

Patrick Swayze żył na sto procent, często na krawędzi. Mówił, że kiedy w jego życiu robi się zbyt spokojnie, sam musi coś zepsuć.
Sylwia Arlak
10.03.2021

Na kilka dni przed premierą pierwszego odcinka serialu „The Beast” Patrick Swayze trafił do szpitala. Diagnoza była jednoznaczna – rak trzustki. Czwarte, ostatnie stadium choroby. Bardzo niewielkie szanse na wyzdrowienie. „Chciałem napić się szampana i to było takie uczucie, jakby ktoś wylał kwas na otwartą ranę. Później zacząłem się nad tym zastanawiać. Zrobiłem się chudy. Patrzysz w lustro i widzisz, że twoje oczy są żółte. Wtedy wiadomo, że coś jest nie tak” – opowiadał aktor Barbarze Walters z CNN w swoim ostatnim wywiadzie.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Z Patrickiem Swayze do końca była ukochana żona

Nie zamierzał się poddać. Przekonał twórców „The Beast”, że jego stan zdrowia jest pod kontrolą. Wrócił na plan, by nakręcić pozostałe z zaplanowanych trzynastu odcinków. Przez pięć miesięcy poddawał się chemioterapii, przyjmował eksperymentalny lek i wcielał się w rolę nieustraszonego agenta FBI. „Jestem dumny z tego, co robię. Co możesz zrobić, kiedy lekarze mówią, że w zasadzie jesteś już martwy? Wrócić do pracy i walczyć. […] Dla mnie zwycięstwem jest niepoddawanie się” – wspominał w rozmowie z „The New York Timesem”. Nie oszczędzał się. Na planie spędzał po dwanaście godzin na dobę.

Mówił, że czuje się lepiej, ale choroba postępowała. Przeszedł operację wycięcia części zaatakowanego przez raka organu, ale i to nie przyniosło poprawy. Zmarł w 2009 roku po dwóch latach ciężkiej choroby. Miał 57 lat. Do końca była przy nim ukochana żona i najbliżsi. „Moje ostatnie słowa do Patricka? »Kocham cię«. I to były też jego ostatnie słowa skierowane do mnie. […] Kiedy kogoś tracisz, nigdy nie przestajesz go kochać” – mówiła Lisa Niemi w wywiadzie dla dziennika „The Times”.

Czytaj też: Rita Hayworth: piękna, utalentowana, nieszczęśliwa. Wychodziła za mąż pięć razy, zmarła w samotności

Odrzucił rolę za siedem milionów dolarów

Pamiętamy jego role w telewizyjnej epopei o czasach wojny secesyjnej „Północ-Południe” i w melodramacie „Uwierz w ducha”, gdzie wcielił się w rolę Sama, mężczyzny chroniącego z zaświatów swoją ukochaną. Największy rozgłos przyniósł mu jednak występ w filmie „Dirty Dancing”. Uwodzicielski tancerz Johnny Castle i jego partnerka Frances (w tej roli Jennifer Grey) do dziś wygrywają w rankingach najpopularniejszych filmowych par wszech czasów.

„Dirty Dancing” przyniósł Patrickowi Swayze rozpoznawalność i rzeszę fanów, ale on nie zamierzał odcinać kuponów od sławy. Odrzucił dużą rolę w sequelu, choć zaproponowano mu za nią aż siedem milionów dolarów. W 2004 wystąpił w „Dirty Dancing 2”, ale w epizodycznej roli (fabuła kręciła się wokół nowych bohaterów). Film okazał się klapą. Zajął 11. miejsce w rankingu najgorszych sequeli magazynu „Entertainment Weekly”.

Czytaj też: Najpiękniejsze filmy o miłości, które obejrzysz na Netflixie

Przyjmował role, które miały mu pomóc zerwać z wizerunkiem „tańczącego przystojniaka”. Eksperymentował. „Szukam wyzwań w życiu. Nie chciałbym stać się zakładnikiem jednej roli” – podkreślał w wywiadzie dla „Chicago Tribune”. Od czasu do czasu komponował muzykę do filmów, tworzył teksty i śpiewał (jak w słynnym „She’s Like the Wind” z „Dirty Dancing”). Nie wyobrażał sobie życia bez filmu, choć kariera filmowa nie zawsze była jego marzeniem.

Na nowo uczył się chodzić

Jego mama była nauczycielką tańca i profesjonalną choreografką baletową (stworzyła m.in. choreografię do filmu „Miejski kowboj”), ojciec – rysownikiem technicznym. Ona zaszczepiła w synu miłość do tańca, on do sportu. Nastoletni Patrick Swayze ćwiczył sztuki walki, łyżwiarstwo i znakomicie grał w futbol. Marzenia o zawodowej karierze przerwała mu jednak kontuzja kolana. Udało mu się uniknąć amputacji nogi, ale na nowo musiał nauczyć się chodzić.

W czasie rekonwalescencji zaczął uczyć się baletu w prestiżowych szkołach w Nowym Jorku. Nie zaczynał od podstaw – mama od dziecka uczyła go tanecznych ruchów. Po latach przyznał, że dzięki tańcowi uniknął depresji. Na profesjonalnej scenie baletowej zadebiutował w 1970 roku, gdy miał 18 lat. Wcielił się w rolę księcia w „Królewnie Śnieżce”. Po występie w kilku broadwayowskich musicalach (m.in. w słynnych „Grease” i „West Side Story”) krytycy i widzowie byli pod wrażeniem jego tanecznych umiejętności. Nic dziwnego, że wkrótce upomniało się o niego Hollywood. Kiedy po latach u Patricka Swayzego odezwała się kontuzja kolana, zszedł z parkietu i trafił na plan filmowy.

Na wielkim ekranie zadebiutował w 1979 roku. W komedii muzycznej „Skatetown U.S.A” zagrał jedną z głównych ról. Dwa lata później wystąpił w jednym z odcinków serialu „M*A*S*H”. Po tym, jak wcielił się w rolę żołnierza chorego na białaczkę, zrozumiał, że ma szansę coś zdziałać w tym zawodzie.

Czytaj też: James Dean: był uznawany za bożyszcze, a potrafił chodzić dwa tygodnie w tej samej koszuli

Był wierny jednej kobiecie

Choć w 1991 roku magazyn „People” okrzyknął go „najseksowniejszym człowiekiem na ziemi”, był wierny jednej kobiecie. Lisę Niemi poznał, gdy był jeszcze nastolatkiem. Długo musiał zabiegać o jej względy, bo ta go ignorowała. Od kiedy odwzajemniła jego uczucia, stali się nierozłączni. Po pięciu latach znajomości wzięli ślub. Byli małżeństwem ponad trzy dekady, od 1975 roku aż do śmierci aktora w 2009 roku.

Nie doczekali się potomstwa, choć Swayze bardzo chciał zostać ojcem. Lisa Niemi po raz pierwszy zaszła w ciążę w 1990 roku, ale bardzo szybko poroniła. Aktor był zdruzgotany. „Nie mogłem się doczekać, kiedy zostanę tatą i będę miał dziecko z kobietą, którą tak bardzo kocham. Chciałem być najlepszym ojcem, jakim mogłem być – takim, jakim był dla mnie mój tata” – pisał w swojej książce „The Time of My Life”.

Czytaj też: Poronienie nie jest „zbyt osobiste” – kobiety, które o tym mówią, robią ważną rzecz dla nas wszystkich

Każda kolejna próba kończyła się poronieniem. Patrick Swayze, który mierzył się w tamtym czasie z innymi problemami (śmierć ojca i kilku przyjaciół, nagła samobójcza śmierć siostry) wpadł w alkoholizm. Lisa Niemi nie mogła wytrzymać z wiecznie pijanym mężem, a ten nie chciał się leczyć. Zgłosił się na odwyk, dopiero gdy żona wyprowadziła się z domu. Po tym jak doszedł do siebie, para postanowiła jeszcze raz postarać się o dziecko. Nie udało się.

Cenili swoją prywatność. Zamiast kolejnych bankietów i błysku fleszy, woleli spędzać czas na ranczu w Nowym Meksyku. Hodowali konie arabskie. „Czuję, że straciłem wiele czasu, goniąc za sławą w latach 80. Teraz chcę próbować wszystkiego. Chcę robić tyle, ile mogę” – mówił aktor w wywiadzie dla „The Times”.

Palił nawet w czasie chemioterapii

Kochał życie, ale z nim igrał. „Jest we mnie coś z dzikiego człowieka. Jeśli w moim życiu wszystko dzieje się dobrze, sabotuję je” – wyznał na łamach „The Sunday Times”. Przez chorobę alkoholową w połowie lat 90. nie tylko rozstał się z ukochaną kobietą, ale na pewien czas przerwał karierę. „Przez sławę możesz odnieść wrażenie, że całe twoje życie to kłamstwo. Ze mnie zrobiła cynika i pijaka” – ostrzegał w wywiadzie dla „Playboya”. Poza terapią prowadził duchowe poszukiwania. Praktykował buddyzm i transcendentalną medytację. Przeszedł kontrowersyjny (przez nietypowe metody i drakońskie zakazy wykorzystywane przez trenerów) trening samorozwoju EST i niewiele brakowało, żeby dołączył do scjentologów.

Na planie zawsze dawał z siebie wszystko. W 1996 roku, podczas kręcenia „Listów od zabójcy”, spadł z rozpędzonego konia. Uderzając o drzewo, złamał obie nogi i zerwał ścięgna. Musiał przejść dwanaście operacji. W 2000 roku otarł się o śmierć, gdy pilotował dwusilnikową Cessnę. Przez problemy z ciśnieniem w kabinie (przez które był zmuszony awaryjnie lądować w jednym z kompleksów mieszkaniowych w Arizonie) prawym skrzydłem samolotu uderzył w słup. Nie doznał poważnych obrażeń, ale o całej sytuacji mówiło się jeszcze długo. Strażacy nie mogli go znaleźć przez kilka godzin po przybyciu na miejsce. Kiedy się pojawił, w jego krwi były ślady alkoholu. Do dzisiaj nie wiadomo jednak, czy pił jeszcze przed lotem, czy już po nim. Nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Palił po trzy paczki papierosów dziennie. Nie rzucił nałogu nawet wtedy, gdy zdiagnozowano u niego raka trzustki. Palił nawet podczas chemioterapii. „Nawet nie wiem, ile miałem wzlotów i upadków” – mówił w wywiadzie z „The New York Timesem”.

Czytaj też: Kate Winslet: „Nie mam kucharza, kierowcy, pani do sprzątania. To nie byłoby dobre dla mojej rodziny

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Śniadanie u Tiffany’ego/ Kadr z filmu
Śniadanie u Tiffany’ego/ Kadr z filmu

Klasyki, które każdy musi obejrzeć, choć raz! Te 5 filmów nigdy nam się nie znudzi

Co miesiąc nowości na Netfliksie i HBO zaspokajają nasze apetyty na premiery z ostatnich lat. Ale jeśli chcielibyście zafundować sobie powrót do przeszłości – mamy dla was klasyki, które są dobre na wszystko.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Lubicie to, co znacie? Mamy podobnie, dlatego polecamy klasyczne filmy, które nigdy nam się nie znudzą. Zawsze bawią albo wzruszają tak, jak za pierwszym razem. Sprawdźcie pięć tytułów, bez których nie wyobrażamy sobie wielkiego kina. 1. „Śniadanie u Tiffany’ego”, HBO „Śniadanie u Tiffany’ego”, film w reżyserii Blake’a Edwardsa z 1961 r. uczynił z Audrey Hepburn gwiazdę światowego formatu. Za rolę Holly Golightly otrzymała nawet nominację do Oscara. No bo jak nie uwielbiać granej przez nią bohaterki? Holly jest nie tylko piękna, ale też nieustraszona. Ma przy tym w sobie tyle wdzięku i uroku, że nie sposób jej nie kibicować. Hepburn wiele dała od siebie postaci stworzonej pierwotnie przez Trumana Capote’a w opowiadaniu z 1958 roku.  A sam film o początkującym pisarzu, Paulu (w tej roli George Peppard) i jego ekscentrycznej sąsiadce Holly, która żyje na koszt bogatych adoratorów to prawdziwe arcydzieło. 2. „Forrest Gump”, HBO Niezależnie od tego czy czytaliście powieść Winstona Grooma „Forrest Gump”, czy nie, musicie obejrzeć film w reżyserii Roberta Zemeckisa z 1994 r. A jeśli seans obrazu macie już za sobą (zakładamy, że tak właśnie jest), na pewno jeszcze nie raz będziecie do niego wracać. Tom Hanks wciela się tu w rolę mężczyzny, który, choć nie grzeszy inteligencją, nie da się nie lubić. Ostatecznie staje się miliardem i bohaterem wojny w Wietnamie. Tymczasem jego jedynym życiowym marzeniem jest to, aby zdobyć serce swojej ukochanej z dzieciństwa. Cudowna, ciepła opowieść o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych, otrzymała aż sześć nagród Akademii Filmowej. W tym tę najważniejszą – za najlepszy film. 3. „American Beauty”, HBO Kiedy zachwycaliśmy się rolą Kevina Spacey’ego w „American...

Czytaj dalej
mat.prasowe

Najlepsze filmy z lat 80. i 90. na Netfliksie – zobacz złotą dziesiątkę filmów, które przeniosą cię w przeszłość
 

Netflix zabiera nas na wycieczkę w przeszłość do lat 90. Nie zabraknie dramatu, kina gangsterskiego i romantycznej opowieści.  
Sylwia Arlak
24.07.2020

Lata 90. były łaskawe dla kina. To wtedy powstały najlepsze komedie romantyczne („Mój chłopak się żeni”, „Masz wiadomość”) i rozwijało się kino gangsterskie („Chłopcy z ferajny”, „Ojciec chrzestny”, „Taksówkarz”). Startowały i rozkwitały kariery Julii Roberts, Edwarda Nortona, Brada Pitta, Richarda Gere’a — aktorów, których cenimy do dziś. Oto 10 filmów z lat 80. i 90., które znajdziecie na Netfliksie. „Dirty Dancing” W latach 90. niemal wszystkie nastolatki zazdrościły Jennifer Grey, która mogła schować się w ramionach Patricka Swayze. „Dirty Dancing” to klasyk, który być może pokrył się już patyną lat, ale na pewno nadal ogląda się go z przyjemnością. Do dzisiaj porusza nas ukazana w filmie pierwsza miłość i pasja do tańca. Wspaniała muzyka (utwór „I've Had The Time of My Life” otrzymał wówczas Oscara i Złoty Glob) i rzadko spotykana chemia pomiędzy bohaterami. Akcja zaczyna się, gdy 16-letnia Frances poznaje na wakacjach przystojnego instruktora tańca, Johnny’ego i jego partnerkę w tańcu, Penny.  Dzięki nim opuszcza złotą klatkę, w  której do tej pory żyła. Kiedy Penny zachodzi w nieplanowaną ciążę i decyduje się na aborcję, Frances będzie musiała ją zastąpić podczas występu – przechodzi przyśpieszony kurs tańca i… dorosłego życia. „Dirty dancing” powstał w 1988 r., ale w Polsce największe triumfy przeżywał w kolejnej dekadzie, kiedy rozkwitły wypożyczalnie kaset wideo – film był jednym z najczęściej wypożyczanych!   „Forrest Gump” „Życie jest jak pudełko czekoladek” – ktoś, kto wychował się w latach 90. zawsze i o każdej porze bezbłędnie rozpozna te słowa...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

 Najlepsze filmy na końcówkę lata: „Pół żartem, pół serio”, „Rzymskie wakacje”, „Dobry rok”

„Rzymskie wakacje” to opowieść o wolności, „Królowie lata” o poszukiwaniu, a „Dobry rok” o nowych początkach. Te filmy to kwintesencja lata.
Sylwia Arlak
21.08.2020

Filmy, które umilą wam ostatnie dni lata, kojarzą się z wakacyjną beztroską i letnimi przygodami. Są pełne nadziei, gorących uczuć i pozytywnej energii. Możemy znać je na pamięć, a i tak się nie nudzą. Oto one: „Rzymskie wakacje” Audrey Hepburn, Gregory Peck i „Rzymskie wakacje” to punkt obowiązkowy na tej liście. Ciepła i zabawna historia księżniczki Anny (Hepburn), która podróżując po Europie, spotyka dziennikarza, Joe (Peck) dostała w 1954 roku aż trzy Oscary (dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, za najlepsze kostiumy i najlepsze materiały do scenariusza). Księżniczka żyje wśród sztabu doradców, lokajów i guwernantek, a tu, w Rzymie ucieka służbie i zaznaje normalności. Przechadzając się po uliczkach Wiecznego Miasta, pierwszy raz w życiu czuje się wolna i… zakochana.   „Królowie lata” Bohaterowie filmu Jordana Vogt-Robertsa „Królowie lata”, Joe Patrick i Biaggio skończyli 15 lat. Czują, że to właściwy moment, by uciec spod skrzydeł rodziców i zacząć żyć tak, jak chcą. Kiedy przychodzi lato, uciekają do lasu i zamieszkują w wybudowanym przez nich samych domku. Czują, że mają wszystko do czasu, gdy w ich leśnym domu pojawia się Kelly. Pomiędzy zakochanymi w niej Joe i Patrickiem rodzi się rywalizacja. Przyjaźń całej trójki zostaje wystawiona na próbę. To mądra, życiowa opowieść o tym, jak wygląda dorastanie. I o tym, co wszyscy musimy utracić.   „Pół żartem, pół serio” Wakacyjny klimat odnajdziemy też w komedii Billy’ego Wildera. Mamy tu uciekających przed gangsterami bezrobotnych muzyków Jerry’ego (Tony Curtis) i Joe’ego (Jack Lemmon), którzy przebierają się za kobiety i dołączają do damskiego zespołu jazzowego. Pechowo dla...

Czytaj dalej
Dirty dance
Baby (Jennifer Grey) i Johnny (Patrick Swayze). Fot. East News

Filmoterapia dla zakochanych, czyli 5 najlepszych scen filmowych na złamane serce

Rozbawią was, wzruszą, pocieszą, a nawet nadadzą sens rozstaniu – oto kultowe sceny z filmów i seriali, które poprawią wam nastrój w emocjonalnym kryzysie
Magdalena Żakowska
23.09.2020

Oglądałyście już serial dokumentalny „Filmy naszej młodości” na Netfliksie? Jeden z odcinków poświęcony jest „Dirty Dancing”. Jeśli jakimś cudem nie widziałyście, przypomnijmy: w 1983 roku nakręcono film, którego akcja rozgrywa się w 1963 roku, o dziewczynie, która podczas letnich wakacji znalazła miłość, odwagę i… rytm. To lato zmieniło życie wszystkich, ale przede wszystkim nas, dziewczyn, które tak, jak Baby czekały na swój pierwszy wakacyjny romans. A przy okazji, powtarzając w nieskończoność fragmenty „Dirty Dancing” z taśmy VHS, uczyły się tanecznych kroków od Johnny'ego i Baby.  Lekarstwo na miłość Ten odcinek „Filmów naszej młodości” przypomniał nam, że są takie filmy, a  raczej sceny filmowe w historii kina, które działają jak najlepsza terapia. Wystarczy kilka minut, aby wyjść z doła, uśmiechnąć się do siebie z przeszłości i do siebie dzisiaj. Dlatego zaczynamy serię „Terapia kinem”, w której przypomnimy wam te ukochane, najzabawniejsze, sentymentalne i podnoszące na duchu sceny. Jest ich tak wiele, że zdecydowałyśmy się podzielić je tematycznie. Na początek lekarstwo na złamane serce, kryzys w związku i samotność. Dobrze jest wiedzieć, że nie jesteśmy w tym same! 1. „Dirty Dancing” – „Nobody puts Baby in the corner”   Pamiętacie, jak Johnny wyciąga podczas przyjęcia na scenę Baby wbrew jej rodzicom? I wypowiada słynne zdanie „Nobody puts Baby in the corner” (Nikt nie będzie zapędzał Baby do kąta), a potem tańczą finałową piosenkę, „Time of my Life”? No właśnie… Dziś ta scena może wydawać się kiczowata i infantylna, ale w gruncie rzeczy jest przecież piękna – spróbujcie się nie uśmiechnąć....

Czytaj dalej