„Outlander”, „Riverdale”, „The 100”. Oto najlepsze seriale typu „guilty pleasure”
Mat.prasowe

„Outlander”, „Riverdale”, „The 100”. Oto najlepsze seriale typu „guilty pleasure”

Jesień, długie wieczory i... pandemia. To idealny czas na wstydliwe przyjemności.
Sylwia Arlak
10.11.2020

Są produkcje, które oglądamy w tajemnicy przed innymi. Wciągają nas na długie wieczory, nie potrafimy o nich zapomnieć, mimo że doskonale zdajemy sobie sprawę z ich wad. To seriale typu „guilty pleasure”.

Jeśli macie dość dobrych rad mówiących o tym, że pandemia to czas na samorozwój, nie chciecie słuchać, że powinnyście nadrobić teraz wszystkie zaległości czytelnicze i poznać najważniejsze filmowe klasyki... Jeśli nie macie siły być bardziej produktywne niż zazwyczaj, nie chcecie ulegać presji, potrzebujecie oddechu, odrobiny luzu postawcie na produkcje typu „guilty pleasure”. Siedzimy w domach, i tak nikt się nie dowie.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Outlander”, Netflix

Serial „Outlander” opowiada historię Claire, która w tajemniczy sposób przenosi się z 1945 do 1743 roku. Zdezorientowana bohaterka nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości i jak najszybciej chce wrócić do swoich czasów i męża, Franka. Z czasem pokocha jednak nie tylko dziką Szkocję, ale i innego mężczyznę. „Outlander” to z jednej strony ckliwy romans, który zdaje się nie mieć końca (serial powstał na podstawie sagi Diane Gabaldon i doczekał się już pięciu sezonów), z drugiej — piękna przygoda, od której nie sposób się oderwać. Krajobrazy, kostiumy, muzyka i chemia pomiędzy głównymi bohaterami (Caitriona Balfe i Sam Heughan) wynagradzają wiele.

Czytaj też: Seriale dla kobiet i o kobietach. Poznaj bohaterki, które nas inspirują!

„Riverdale”, Netflix

Jeśli chodzi o „guilty pleasure”, ten tytuł to klasyk gatunku. Tytułowe „Riverdale” to spokojne miasteczko, w którym ginie nastolatek z wpływowej rodziny. Grupa wiernych przyjaciół będzie musiała rozwikłać zagadkę morderstwa. Choć krytycy nie pozostawiają na produkcji suchej nitki (określają ją jako kiczowatą i infantylną), fani z niecierpliwością czekają na jej kolejne sezony (powstało już pięć; najnowszy ukaże się na początku 2021 roku). Śledząc kolejne perypetie Cheryl, Betty czy Jugheada może zapomnieć o całym świecie. Czasem to wszystko, czego potrzebujemy.

„Dom z papieru”, Netflix

„Dom z papieru” to jeden z najpopularniejszych seriali Netfliksa. Cztery sezony produkcji oglądało się świetnie. Ale opowieści o bandzie sprawnych przestępców, którymi dowodzi tajemniczy Profesor, często brakuje logiki. Nawet fani produkcji zarzucają twórcom, że w kolejnych sezonach kopiowali samych siebie. Jednego hiszpańskiej produkcji nikt nie odmówi — wciąga okrutnie.

„Chirurdzy”, FOX Life

„Chirurdzy” doczekali się 17 (!) sezonów (najnowszy zadebiutował właśnie na kanale FOX Life). Coś, co miało być ambitną produkcją o lekarzach pracujących w szpitalu Seattle Grace, stało się… medyczną operą mydlaną. Eksperci są zdania, że serial zrobił dla medycyny więcej złego, niż dobrego (twórcy już nawet nie udają, że zależy im na pokazywaniu prawdy). Bohaterom serialu przydarzyły się już chyba wszystkie nieszczęścia świata. A jednak nie sposób się z nimi nie zżyć, nie kibicować im. Stali się dla nas jak dobrzy znajomi.

„The 100”, Netflix

W „The 100”, serialu opartym na serii książek Kass Morgan, oglądamy świat po apokalipsie. Ocalali tylko mieszkańcy dwunastu stacji kosmicznych na orbicie Ziemi. Kiedy po latach zaczyna im brakować zapasów, mieszkańcy wysyłają na Ziemię grupę nieletnich przestępców w celu kolonizacji. Walkę o przetrwanie przeplatają intrygi i romanse bohaterów. Ich nielogiczne postępowanie i fakt, że często ich problemy rozwiązują się same, może irytować, a jednak jesteśmy ciekawe, co wymyślą w kolejnych odcinkach. Wiele wynagradza też klimat produkcji, który przywodzi na myśl słynnych „Zagubionych”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Serial Dark
mat.prasowe

Najlepsze europejskie seriale na Netflix i HBO: „Dark”, „Kalifat” i co jeszcze?

Trudno o lepszy klimat niż w niemieckim „Dark” czy we włoskiej „Genialnej przyjaciółce”. Szwedzi to mistrzowie mrocznych opowieści, co udowodnili w „Kalifacie”. Hiszpanie stworzyli hit na miarę Hollywood – mowa oczywiście o „Domu z papieru”. Zobacz najlepsze europejskie seriale na Netfliksie i HBO.
Sylwia Arlak
28.07.2020

Na popularnych portalach streamingowych: Netflix i HBO znajdziemy nie tylko amerykańskie produkcje (choć oczywiście tych jest w serwisach najwięcej). Polacy doczekali się dwóch seriali Netflixa — „1983” w reż. Agnieszki Holland i „W głębi lasu” z Agnieszką Grochowską i Grzegorzem Damięckim w rolach głównych. A czym mogą pochwalić się Niemcy, Szeedzi czy Francuzi? Oto najlepsze europejskie seriale Netfliksa i HBO. „Dark”, Netflix Trzy sezony pełne zagadek, niedomówień, filozofii,  religii i podróży w czasie. Mowa o niemieckim „Dark”. Przenosimy się do małego miasteczka Winden, gdzie wkrótce dochodzi do tragedii. Po tym, jak ginie dwójka małych dzieci, na jaw wychodzą mroczne tajemnice czterech rodzin: Nielsenów, Kahnwaldów, Tiedemannów i Dopplerów. W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Nawet bardzo uważny widz będzie musiał bardzo się starać, żeby połączyć wszystkie wątki razem. Według wielu krytyków to jeden z lepszych seriali wyprodukowanych przez Nettflix w historii serwisu.   „Dom z papieru”, Netflix „Dom z papieru”, to kolejny wielki hit Netfliksa. Akcja zaczyna się, gdy grupa zamaskowanych przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Bohaterowie, którymi kieruje tajemniczy Profesor, to najbardziej poszukiwani ludzie świata. I najbardziej skuteczni. Choć w serialu nie brakuje dziur fabularnych, dłużyzn i powtórzeń, widzom na całym świecie nie przeszkadza to świetnie się bawić. O to właśnie chodzi w hiszpańskiej produkcji — o niezobowiązującą rozrywkę przy sprawnie nakręconym widowisku.   „Kalifat”, Netflix „Kalifat” trzyma w napięciu do ostatniej chwili. W serialu poznajemy uwięzioną przez...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„BoJack Horseman”, „Rick i Morty” i „Midnight Gospel” — najlepsze animacje dla dorosłych 

Bawią, wzruszają i zmuszają do refleksji. Animacje dla dorosłych przeżywają prawdziwy boom. Nigdy wcześniej nie były tak dobre.
Sylwia Arlak
10.06.2020

Jedne oglądamy od lat, drugie to gorące nowości. Jedne pozwalają nam na relaks po długim dniu, drugie zmuszają do chwili refleksji. Wszystkie mówią o nas  i o naszym świecie więcej niż chciałybyśmy to przyznać. Uczą, jak śmieć się z samych siebie, pokazują, że nie ma tematów tabu. Oto pięć propozycji animacji dla dorosłych, których nie możecie przegapić. „Rick i Morty” Oglądając zwiastun animacji „Rick i Morty”, wiele z was powie: „to nie dla mnie”. Przyznaję, mnie też się tak wydawało. No bo, co może być ciekawego w animacji opowiadającej o ekscentrycznym naukowcu i jego wnuku, którzy odwiedzają różne miejsce w galaktyce i alternatywne rzeczywistości? Brzmi jak bajka dla dzieci. I to taka, którą wszystkie widziałyśmy nie raz. A jednak dałam tej historii szansę i znalazłam w niej dużo więcej, niż mogłam przypuszczać.  Pod przykrywą absurdalnego humoru (który fakt faktem, nie trafi do każdej z was), twórcy przemycają sporo prawdy o nas samych. Niektóre nasze zachowanie, w mniej lub bardziej subtelny sposób, obśmiewają. Serial pobudza wyobraźnię i uczy autoironii. Pokazuje, z czym zmagają się ludzie w różnym wieku  i o różnym statusie społecznym. Mówi o trudach relacji, szczególnie tych pomiędzy najbliższymi członkami rodziny. Sporo , jak na „zwykłą animację”. Cztery sezony „Rickiego i Morty’ego” obejrzycie na Netfliksie.  „Bojack Horesman” W świecie Bojacka Horesmana zwierzęta żyją na równi z ludzi. I mają takie same problemy, jak my. Główny bohater to koń-aktor, który lata świetności ma już dawno za sobą. W latach 90. był gwiazdą popularnego sitcomu, teraz nie może znaleźć swojego miejsca. Walczy z uzależnieniami i z każdym odcinkiem...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„13 powodów” i inne seriale o nastolatkach, dzięki którym lepiej zrozumiesz swoje dziecko

Seriale o nastolatkach na Netflix i HBO Go są skierowane nie tylko dla nastoletnich widzów, ale też dla ich rodziców. Nie tylko dlatego, że są bardzo dobre (a są!), ale też dlatego, że dzięki nim możesz więcej dowiedzieć się o własnym dziecku. Nieraz – bardzo ważnych i trudnych rzeczy.
Sylwia Arlak
04.06.2020

Dzisiejsze seriale dla nastolatków i o nastolatkach nie przypominają „Pełnej chaty” ani nawet „Przyjaciół”, w których problemy były nieduże i łatwe do rozwiązania. We współczesnych serialach dostępnych na Netfliksie i HBO nastolatki mierzą się z dramatami, których przyczyną może być np. przemoc seksualna, samobójstwo szkolnej koleżanki, przygniatająca samotność, rozwód rodziców, nękanie w szkole, narkotyki. I czy chcemy tego, czy nie, z takimi samymi problemami borykają się nasze dzieci. Zobacz, jakie seriale dla nastolatków i o nastolatkach powinni obejrzeć także rodzice – aby lepiej zrozumieć swoje dziecko i świat, w którym ono żyje.   „Trzynaście powodów”, Netflix „Trzynaście powodów” powrócił właśnie na Netflixa z czwartym sezonem. To serial, który od początku budził kontrowersje. I trudno się dziwić. W pierwszym sezonie Hannah Baker (Katherine Langford) popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostaje trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna wyjaśnia powody swojej decyzji. Kiedy taśmy trafiają do kolejnych przyjaciół bohaterki, okazuje się, że wszyscy mają coś do ukrycia. Niemal każdy zranił na swój sposób dziewczynę, a po tym, jak ta odebrała sobie życie, walczył z wyrzutami sumienia. Bohaterowie już nigdy nie dowiedzą się, czy mogli ją powstrzymać. W kolejnych sezonach widzimy, jak mocno decyzja Hannah wpłynęła na życie osób, które znała. Mówiło się, że oparty na bestsellerowej powieści Jay'a Ashera serial może być niebezpieczny. Że wskazuje nastolatkom samobójstwo, jako wyjście z problemów. Twórcy stanowczo bronili się przed takimi zarzutami, podkreślając, że produkcja ma nam otworzyć oczy....

Czytaj dalej
Enola Holmes
mat. prasowe

Nowości Netflixa na wrzesień 2020. „Enola Holmes” z gwiazdą „Stranger Things” i serial „Ratched”

Już we wrześniu na Netfliksie obejrzymy głośną premierę „Enola Holmes” z Millie Bobby Brown. Czeka na nas też wiele nowych seriali m.in. „Ratched”, „Rozłąka” oraz kolejny sezon produkcji „Rzymskie dziewczyny”.
Sylwia Arlak
27.08.2020

Lato się kończy, ale nie będziemy narzekać na nudę. Na Netfliksie obejrzymy nowe seriale, filmy i dokumenty oryginalne. Nie zabraknie też znanych i lubianych klasyków (m.in. „Zielona Mila” i „Requiem dla snu”), a także propozycji z rodzimego podwórka. Oto co będziemy oglądać we wrześniu na Netfliksie: Seriale na Netfliksie Już 3 września na Netfliksie pojawi się serial „Młody Wallander”. Z produkcji dowiemy się, jak wyglądały początki kariery znanemu fanom kryminałów detektywa. Młody policjant Kurt Wallander bada tajemniczą zbrodnię, która zapoczątkuje zamieszki społeczne. Dzień później na Netfliksie pojawi się kolejny ciekawy serial: „Rozłąka”. Emma Green (Hilary Swank) zostawia męża, ukochaną córkę i dołącza do niebezpiecznej wyprawy na Marsa. Działania dowódcy międzynarodowej załogi złożonej z najlepszych astronautów z całego świata, będzie od tej pory śledził cały świat.  16 września z trzecim sezonem powrócą „Rzymskie dziewczyny”. Chiara (Bernedetta Porcaroli) i Ludovica (Alice Pagani) łączy niezwykła przyjaźń. Licealistki próbują znaleźć swoje miejsce w świecie. Szukają prawdziwej miłości i próbują żyć na własnych zasadach. Dla miłośniczek hiszpańskiej „Szkoły dla elit” to propozycja obowiązkowa. 17 września na platformie zadebiutuje serial oryginalny „Słowa pożegnania”. Bohaterka grana przez Anke Engelke po śmierci męża, odkrywa nową pasję. Ku zaskoczeniu najbliższej rodziny i przyjaciół, zostaje zawodową autorką mów pogrzebowych. I jest w tym świetna. Dzień później czekać na nas będzie nowość – serial „Ratched”. Sarah Paulson (znana m.in. z serii „American Crime Story”) wciela się w młodą pielęgniarkę...

Czytaj dalej