Co będziemy oglądać na Netfliksie i HBO w pierwszy weekend sierpnia?
mat. prasowe

Co będziemy oglądać na Netfliksie i HBO w pierwszy weekend sierpnia?

Pierwszy weekend sierpnia na Netfliksie i HBO stoi pod znakiem seriali. Na platformach pojawią się kolejne odcinki „Mogę cię zniszczyć” i „Stargirl”. Czeka nas też premiera drugiego sezonu „The Umbrella Academy”
Sylwia Arlak
30.07.2020

Superbohaterowie na HBO i zwykłe, ludzkie historie na Netfliksie. W ten weekend dowiemy się, co czeka nieustraszone bohaterki popularnego serialu „Good Girls” i czym znowu zaskoczą nas bohaterowie z „The Umbrella Academy”.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Komediowo i dramatycznie na Netfliksie

Pierwszy weekend sierpnia zaczniemy od trzeciego sezonu „Good Girls” na Netfliksie. Popularna komedia kryminalna opowiada o losach trzech bohaterek: Beth (Christina Hendricks), Annie (Mae Whitman) i Ruby (Retta). Wszystkie trzy ledwo wiążą końcem z końcem. W pierwszym sezonie kobiety postanawiają obrabować supermarket. I choć akcja zakończyła się powodzeniem, szybko okazało się, że to był dopiero początek ich kłopotów. Twórcy nie dają odpocząć bohaterkom także w trzecim sezonie serialu. Ze zwiastuna produkcji dowiadujemy się, że Beth wpadnie w kolejne tarapaty. Jednym z głównych wątków będzie też jej relacja z Rio (Manny Montana). W produkcji jest wiele humoru, ale nie brakuje też wątków dramatycznych. Pojawia się temat przedmiotowego traktowania kobiet i niesprawiedliwego systemu, który dyskryminuje najbiedniejszych.

Jeżeli chcemy pozostać w podobnym, lżejszym klimacie, możemy skusić się na komedię romantyczną „Seriously single”. Główna bohaterka, Dineo nie potrafi zapomnieć o swoim byłym partnerze. Pod wpływem koleżanek postanawia zacząć korzystać z wolności, ile się da.

Inna weekendowa premiera, „Odwet” to z kolei propozycja dla miłośniczek filmów kryminalnych i talentu Vina Diesela. Jego bohater, Sean to agent służb antynarkotykowych, która ściga  morderców swojej żony.

Na Netfliksie dostępny jest już kolejny sezon serialu dokumentalnego „Last Chance U: Laney”. Produkcja opowiada o futbolistach z trudną przeszłością, których droga do sukcesu nieraz była kręta i wyboista. Bez cenzury podglądamy codzienność futbolowej ligi.

W pierwszy weekend sierpnia na platformie Netflix pojawi się też długo oczekiwany drugi sezon serialu „The Umbrella Academy” (produkcji powstałej na podstawie komiksu Gerarda Waya pod tym samym tytułem). Ellen Page, Tom Hopper, Emmy Rayer-Lampman, Aidan Gallagher, Robert Sheehan wcielają się w role nietypowych superbohaterów. Bohaterowie nie potrafią nawiązywać trwałych kontaktów międzyludzkich i mają problem z używaniem swoich Mochy. Pech chce, że to właśnie na ich barkach spoczywa ocalenie świata przed nadciągającą apokalipsą.

HBO: nowości o superbohaterach

Już od kilku dni na HBO dostępny jest filmNie ma nas w domu” w reżyserii Kena Loacha. To nominowana do nagrody BAFTA historia rodziny Turnerów. Ricky, chcąc zapewnić swoim dzieciom lepszy byt, podejmuje nową pracę. Wymagające zadanie pochłania go bez reszty, bohater staje się gościem we własnym domu. Produkcja słynnego reżysera, znanego z filmów poruszających tematy społeczne, stawia pytanie o to, co jest w życiu najważniejsze.  

W ten weekend obejrzymy także film „Projekt: Monster”. Nowy Jork zostaje zaatakowany przez monstrum nie z tego świata. Młodzi bohaterowie próbują uciec z oblężonego miasta. Uwagę zwraca nie tylko fabuła, lecz także techniczna warstwa produkcji. Film był kręcony „z ręki”, dzięki czemu widz jeszcze bardziej czuje grozę sytuacji i niepokój.

Propozycją, której nie można przeoczyć, będzie film dokumentalny „Stockton”. To historia Michaela Tubbsa, który w wieku dwudziestu sześciu lat został pierwszym afroamerykańskim burmistrzem Stockton w Kalifornii i najmłodszym włodarzem dużego amerykańskiego miasta. Z obrazu dowiadujemy się, ile emocjonalnie kosztowały go kolejne awanse.

Na platformie HBO pojawił się nowy odcinek serialu „Mogę cię zniszczyć” oraz „Stargirl”. Ten pierwszy opowiada o losach młodej kobiety, która próbuje pozbierać się po traumatycznym doświadczeniu. Bohaterka staje się ofiarą napaści seksualnej w klubie nocnym. „Stargirl” to historia z gatunku science fiction. Licealistka Courtney (Brec Bassinger) pewnego dnia niespodziewanie odkrywa u siebie supermoce. Od tej pory będzie walczyć ze złoczyńcami z przeszłości.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Serial Dark
mat.prasowe

Najlepsze europejskie seriale na Netflix i HBO: „Dark”, „Kalifat” i co jeszcze?

Trudno o lepszy klimat niż w niemieckim „Dark” czy we włoskiej „Genialnej przyjaciółce”. Szwedzi to mistrzowie mrocznych opowieści, co udowodnili w „Kalifacie”. Hiszpanie stworzyli hit na miarę Hollywood – mowa oczywiście o „Domu z papieru”. Zobacz najlepsze europejskie seriale na Netfliksie i HBO.
Sylwia Arlak
28.07.2020

Na popularnych portalach streamingowych: Netflix i HBO znajdziemy nie tylko amerykańskie produkcje (choć oczywiście tych jest w serwisach najwięcej). Polacy doczekali się dwóch seriali Netflixa — „1983” w reż. Agnieszki Holland i „W głębi lasu” z Agnieszką Grochowską i Grzegorzem Damięckim w rolach głównych. A czym mogą pochwalić się Niemcy, Szeedzi czy Francuzi? Oto najlepsze europejskie seriale Netfliksa i HBO. „Dark”, Netflix Trzy sezony pełne zagadek, niedomówień, filozofii,  religii i podróży w czasie. Mowa o niemieckim „Dark”. Przenosimy się do małego miasteczka Winden, gdzie wkrótce dochodzi do tragedii. Po tym, jak ginie dwójka małych dzieci, na jaw wychodzą mroczne tajemnice czterech rodzin: Nielsenów, Kahnwaldów, Tiedemannów i Dopplerów. W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Nawet bardzo uważny widz będzie musiał bardzo się starać, żeby połączyć wszystkie wątki razem. Według wielu krytyków to jeden z lepszych seriali wyprodukowanych przez Nettflix w historii serwisu.   „Dom z papieru”, Netflix „Dom z papieru”, to kolejny wielki hit Netfliksa. Akcja zaczyna się, gdy grupa zamaskowanych przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Bohaterowie, którymi kieruje tajemniczy Profesor, to najbardziej poszukiwani ludzie świata. I najbardziej skuteczni. Choć w serialu nie brakuje dziur fabularnych, dłużyzn i powtórzeń, widzom na całym świecie nie przeszkadza to świetnie się bawić. O to właśnie chodzi w hiszpańskiej produkcji — o niezobowiązującą rozrywkę przy sprawnie nakręconym widowisku.   „Kalifat”, Netflix „Kalifat” trzyma w napięciu do ostatniej chwili. W serialu poznajemy uwięzioną przez...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

„Irlandczyk”, „Roma”, „Historia małżeńska” – zobacz najlepsze filmy oryginalne Netflixa!

Netflix kojarzy się głównie z bogatą biblioteką seriali. Ale w ostatnich latach na platformie pojawiło się kilka udanych filmów oryginalnych. Aż cztery z nich stanęły do wyścigu po Oscary i wygrały niejedną statuetkę.
Sylwia Arlak
22.07.2020

Kino gangsterskie, horror, dramat, historia. Widzowie, którzy nie lubią (albo nie mogą sobie pozwolić) na długie serialowe seanse, znajdą dla siebie na Netfliksie także udane propozycje filmowe. Te, które dziś polecamy to oryginalne produkcje.   „Irlandczyk” W swoim ostatnim dziele Martin Scorsese powrócił do kina gangsterskiego i zatrudnił największe gwiazdy gatunku, znanych dobrze m.in. z „Chłopców z ferajny”: Roberta De Niro, Ala Pacino i Joe Pesciego. Ten trzeci odrzucił podobno ofertę współpracy… 50 (!) razy. Ale Scorsese był nieugięty. „Irlandczyk” opowiada prawdziwą historię Franka, płatnego zabójcy, który współpracował z mafią. Tuż przed śmiercią przyznaje się do zabicia amerykańskiego przywódcy związkowego Jimmy'ego Hoffy (postać autentyczna). Twierdzi też, że wie, kto zabił prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Film, który opowiada o kulisach przestępczej „kariery” Franka, okazał się jednak wielkim przegranym tegorocznym Oscarów. Dziesięć nominacji i ani jednej statuetki na koncie. Ale nawet jeśli nie jest to najlepszy film w dorobku Scorsese, to i tak warto poświęcić trzy i pół godziny z życia na powrót do kina sprzed lat.   „Historia małżeńska” Scorsese nazwał Adama Drivera „najzdolniejszym aktorem młodego pokolenia”. Scarlett Johansson oglądaliśmy w ostatnich latach głównie w superprodukcjach. Tymczasem wielu widzów najbardziej przekonuje w rolach „zwykłych kobiet” z problemami. Tak jest w „Historii małżeńskiej” Noaha Baumbacha, gdzie oboje pokazali pełnię swoich możliwości. Małżeństwo Nicole i Charliego zaczyna rozpadać się po dziesięciu latach wspólnego życia. Choć para wciąż żywi do siebie silne uczucia, do głosu...

Czytaj dalej

„Netflix. To się nigdy nie uda”. Dlaczego się udało – zdradza Marc Randolph

„Co za bzdura!”, „To się nie uda”, słyszał Marc Randolph, gdy w 1997 roku wpadł na pomysł stworzenia internetowej wypożyczalni DVD. Jego autobiografia to połączenie success story, z elementami powieści przygodowej i… komedii.
Anna Zaleska
15.06.2020

Mit założycielski Netflixa, krążący po świecie jako anegdota, brzmi tak: Reed Hastings, na początku główny inwestor firmy, obecnie jej dyrektor generalny, wpadł na pomysł stworzenia pierwszej na świecie internetowej wypożyczalni filmów, gdy za przetrzymanie kasety z „Apollo 13” kazano mu zapłacić karę 40 dolarów. Marc Randolph twierdzi, że jest w tej historii trochę prawdy – była taka kaseta i była taka kara, ale nie było „pstryk”, powstaje Netflix. Założyciel firmy, jej pierwszy dyrektor generalny, opowiada to nieco inaczej. Barwniej. Będą w tej historii plażowe leżaki zamiast biurowych krzeseł, padające serwery, kacze jaja z Kambodży, ojciec zarabiający na życie chodzeniem po drabinie i żebranie o pieniądze na jedzenie. Personalizowany szampon i inne pomysły „W 1997 roku wiedziałem tylko tyle, że chcę założyć własną firmę i że chcę, by obejmowała sprzedaż w internecie. Tyle”, wyznaje Marc Randolph w wydanej właśnie autobiografii „Netflix. To się nigdy nie uda” (Wydawnictwo SQN). Zbliżający się do czterdziestki Marc wcześniej pracował w marketingu najróżniejszych firm – od dużych korporacji po start-upy – ale chciał założyć własną. Szukał pomysłów, wiedząc, że na tysiąc zwykle jeden jest dobry. Wszystko, co przyszło mu do głowy, zapisywał w małym notatniku, który zawsze nosił w kieszeni. Myślał między innymi o personalizowanych szamponach, personalizowanych deskach surfingowych, indywidualnie bilansowanej karmie dla psa. Do wszystkich tych idei próbował przekonać Reeda Hastingsa, przyjaciela i inwestora – bezskutecznie. Aż pewnego dnia… Była wiosna 1997 roku. We dwóch prowadzili może setną dyskusję, szukając pomysłu na biznes. Z grubsza ideał zdefiniowali tak: raz się coś wyprodukuje, a będzie to można sprzedawać...

Czytaj dalej