Nowy serial „Przeklęta” i hit „Tulipanowa gorączka”. Co oglądamy w ten weekend na Netfliksie i HBO? 
Mat. prasowe

Nowy serial „Przeklęta” i hit „Tulipanowa gorączka”. Co oglądamy w ten weekend na Netfliksie i HBO? 

Nadszedł czas na nowy serial Netfliksa „Przeklęta”, w którym główną rolę zagrała Katherine Langford. W najbliższy weekend na Netliksie i HBO nie zabraknie też innych superprodukcji.
Sylwia Arlak
16.07.2020

Komedia, dramat, horror, opowieści z gatunku fantasy i dalekie podróże z Zackiem Efronem. Oto propozycje na weekend na najpopularniejszych serwisach stremingowych z filmami i serialami. Na Netfliksie pojawi się m.in. długo wyczekiwana premiera „Przeklętej”, a na HBO australijski horror „Furie”.

Czy Elena Ferrante naprawdę istnieje? O fenomenie pisarki opowiada Anna Zaleska

Sztuka, romans i życie w stylu eko na Netliksie

Weekend zaczniemy na Netfliksie od dokumentu „Podróże z Zackiem Efronem”. Znany aktor młodego pokolenia jeździ dookoła świata, aby dowiedzieć się, co w różnych miejscach oznacza styl eko. Ośmioodcinkowy serial to lekka produkcja o niebanalnych i ważnych sprawach.

Już od czwartku na platformie możemy oglądać też nowy film Netfliksa „Fatalny romans”. Prawniczka Ellie (Nia Long) spędza wieczór z dawnym przyjacielem, Davidem (Omar Epps), później jednak ma wyrzuty sumienia i próbuje naprawić małżeństwo z Marcusem (Stephen Bishop). David zrobi jednak wszystko, żeby nie zakończyć tej znajomości. 

Tego samego dnia na Netfliksie pojawiła się produkcja „MILF”. Francuska komedia z 2018 roku to opowieść o trzech przyjaciółkach po czterdziestce. Kobiety leczą załamane serca na wakacjach na południu Francji. Nie stronią przy tym od romansów z młodszymi mężczyznami.

Z kolei hit tego weekendu, „Tulipanowa gorączka” to propozycja dla miłośniczek filmów kostiumowych (akcja dzieje się w XVII wieku w Amsterdamie). Sophia (Alicia Vikander) jest młodą, zamężną kobietą, a Jan (Dane DeHaan) zdolnym artystą, który ma namalować jej portret. Para zakochuje się w sobie i postanawia razem uciec. Wykorzystują tulipanową gorączkę i inwestują w niepewny rynek kwiatowy. Niemal do samego końca nie wiemy, czy  uda im się osiągnąć sukces (możecie być zaskoczone!).

Sobotni wieczór to także świetna okazja, żeby nadrobić zaległości i obejrzeć na Netfliksie „Wielkie oczy” z Christophem Waltzem i Amy Adams w rolach głównych. Film Tima Burtona to (oparta na faktach) historia Waltera Keane i malarki Margaret Keane. Świat chwali mężczyznę za intrygujące portrety kobiet i dzieci o wielkich oczach. Nikt nie wie, że za pracami stoi jego żona. Jak przystało na Burtona, jest intrygująco.

Wielkie kinowe hity na Netfliksie i HBO

Od piątku na Neffliksie dostępny będzie też szumnie zapowiadany serial „Przeklęta” z Katherine Langford, znaną z innego serialu Netfliksa „Trzynaście powodów”. We współczesnej wersji legendy arturiańskiej to nastolatka Nimue podejmuje się niebezpiecznej misji. Musi znaleźć Artura i przekazać mu starożytny miecz. Ten jednak wybrał sobie innego właściciela.

W trzeci weekend lipca obejrzymy także nowy dokument Netfliksa „Ojciec, żołnierz, syn”. Produkcja powstała na podstawie polecanej przez New York Times książki o życiu wojskowej rodziny na przestrzeni dziesięciu lat. Sierżanta Briana poznajemy, gdy zostaje poważnie ranny w Afganistanie. Po tym traumatycznym wydarzeniu bohater będzie uczył się życia na nowo. 

Polecamy również amerykański melodramat „Dla ciebie wszystko”, który powstał  na podstawie powieści Nicolasa Sparksa pod tym samym tytułem. Michelle Monaghan i James Marsden grają tu parę kochanków, którzy spotykają się po latach na pogrzebie przyjaciela. Ich uczucia i wzajemne pretensje odżywają.

Na HBO pojawią się dwa wielkie filmowe hity. W sobotę obejrzymy horror „Furie”. To opowieść o młodej kobiecie, Kayli (Airlie Dodds), która zostaje porwana i zmuszona do udziału w śmiertelnie niebezpiecznej grze. Dzień później na platformie pojawi się „Godzilla II: Król potworów”. Członkowie kryptozoologicznej agencji Monarch po raz kolejny muszą zmierzyć się ze zgrają potworów m.in. z potężną Godzillą. W walce dobra ze złem bierze udział m.in. Millie Bobby Brown (znana z popularnego serialu Netfliksa „Stranger things”), Vera Farmiga (seria „Obecność”) i Charles Dance („Gra o  tron”). To kino na wieczór z popcornem w ręku.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
lilly collins
East News

Lily Collins w serialu twórców „Seksu w wielkim mieście”! Czas na nową Carrie Bradshaw?

Czy Lily Collins powtórzy sukces Sarah Jessiki Parker i stanie się ikoną stylu? „Emily in Paris” to nowy serial twórców „Seksu w wielkim mieście”. Premiera jesienią w Netfliksie. Będzie hit?
Jakub Demiańczuk redakcja „Uroda Życia”
15.07.2020

Twórcy „Emily in Paris” mówią wprost, że nowy serial ma zapełnić puste miejsce po „Seksie w wielkim mieście”. Lily Collins gra w nim młodą, dwudziestoparoletnią kobietę, która przenosi się z Chicago do Paryża – dostaje pracę w agencji marketingowej zajmującej się luksusowymi markami. Nowi przyjaciele, romanse, przygody. Ale też zderzenie młodej Amerykanki z francuskim stylem, kuchnią, obyczajami – to wszystko wypełnia fabułę serialu ( zobaczymy najpierw 10 odcinków po 30 minut). Najważniejsza jest oczywiście główna bohaterka, Emily. Czy tak, jak Carrie Bradshaw będzie kupować buty w cenie mieszkania, czy będzie szukała miłości „bez której nie da się żyć” i uzna, że dopiero paczka przyjaciół daje „girl power”. Co wiemy o Lilly Collin, która  może stać się dla wielu z nas nową ikoną stylu. W przeciwieństwie do Sarah Jessiki Parker młodziutka Lilly Collins nie marzyła o aktorstwie, chciała być dziennikarką. Pisała felietony do młodzieżowych magazynów, jako reporterka stacji telewizyjnej Nickelodeon relacjonowała prezydencką kampanię wyborczą w 2008 roku oraz inaugurację Baracka Obamy. O tym, że film to właściwa droga, przekonały ją sukces dramatu „Wielki Mike”, w którym zagrała obok nagrodzonej Oscarem Sandry Bullock, oraz pozytywne recenzje, jakie zebrała za tytułową rolę w „Królewnie Śnieżce” z 2012 roku. Lily jest piękna, popularna, gra w coraz ciekawszych filmach. Ale dopiero niedawno publicznie wyznała, że jej życie nie zawsze przypominało bajkę. Lily Collins, córka Phila, którą Elton John nosił na rękach Jest trzecim z pięciorga dzieci słynnego brytyjskiego rockmana Phila Collinsa, jedynym z jego drugiego małżeństwa z Amerykanką Jill Tavellman. Urodziła się w 1989 roku, gdy...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

„Dzienniki motocyklowe”, „Bonnie i Clyde ”, „Wszystko za życie”. Filmy drogi, które przeszły do historii kina

Motocyklem, autostopem albo na własnych nogach. Bohaterowie filmów drogi podróżują w najdalsze zakątki świata, ale przede wszystkim w głąb samych siebie.
Sylwia Arlak
14.07.2020

Filmy drogi zawsze wiążą się z wielką przygodą, wędrówką, podróżą życia. Ich bohaterowie podążają za własnymi pragnieniami albo uciekają przed bolesną przeszłością. Szukają odpowiedzi na najważniejsze pytania. Wsiadając w auto, na motocykl czy idąc w nieznane na własnych nogach, mają nadzieję na zmiany. Oto siedem filmów drogi, które warto obejrzeć. 1. „W drodze” Motyw filmu drogi wziął się z Ameryki. To właśnie stamtąd pochodzi „W drodze” Waltera Sallesa, jedna z lepszych pozycji z gatunku ostatnich lat. Ekranizacja książki Jacka Kerouaca pod tym samym tytułem to historia młodego pisarza, Sala (alter ego Kerouaca), który wraz ze swoim przyjacielem i jego dziewczyną wyruszają w samochodową podróż. W oparach bluesa i jazzu zaprawieni psychoaktywnymi substancjami, alkoholem szukają nowego, lepszego życia. Zbuntowani przeciw światu, seksualnie wyzwoleni nie mają nic do stracenia. Akcja rozgrywa się w czasach przełomu lat 40-50. W rolach głównych Kristen Stewart, Sama Riley oraz Garetta Hedlunda.   2. „Wszystko za życie” „Wszystko za życie” (na podstawie książki Jona Krakauera) w reżyserii Seana Penna ukazał się w 2007 roku, ale już jest zaliczany do grona klasyków gatunku.  To historia Chrisa McCandlessa (brawurowo zagranego przez Emile'a Hirscha), absolwenta czołowego uniwersytetu, który rzuca swoje dotychczasowe życie i wyrusza w samotną podróż. Rozdaje swoje rzeczy i przekazuje oszczędności na cele charytatywne. Dźwiga ciężki plecak, śpi, gdzie popadnie i przemieszcza się po najdzikszych terenach USA. Pogoń za pieniędzmi, społeczne nierówności i ludzkie pokusy zamienia na życie pełne niebezpieczeństw. Wierzy, że dzięki temu odnajdzie sens życia. Na uznanie zasługuje też ścieżka dźwiękowa z piosenkami...

Czytaj dalej
Charlize Theron The Old Guard
Charlize Theron w filmie „The Old Guard”. Fot. materiały prasowe

Wojowniczka Charlize Theron.  „Co cię nie zabije...”

Kiedy miała 15 lat, mama na jej oczach zastrzeliła ojca. W jej obronie. Ale Charlize Theron nigdy nie postrzega siebie jako ofiary. Woli widzieć się w rolach twardych wojowniczek. Taka też będzie w nowym filmie Netfliksa „The Old Guard".
Magdalena Żakowska
14.07.2020

Seksowna blondynka, która odrzuca role seksownych blondynek. Twierdzi, że za dużo przeżyła, żeby wypaść przekonująco w komedii romantycznej. Za to świetnie się bije, strzela i walczy – tym razem w „The Old Guard”, najnowszej premierze Netflix.  Zmęczona zabijaniem Nie ma chyba drugiej aktorki, która przeszłaby dla roli taką metamorfozę, jak Charlize Theron w filmie „Monster” (2003). Żeby wypaść przekonująco jako seryjna morderczyni Aileen Wuornos, przytyła 15 kilogramów, a charakteryzacja na planie trwała codziennie ponad trzy godziny. Ale ten rodzaj wysiłku u aktorów nie jest niczym niezwykłym. To, co wyróżnia tę rolę, to wrażliwość i empatia, z jaką Charlize podeszła do swojej bohaterki. Za to, a nie za dodatkowe kilogramy, dostała Oscara, Srebrnego Niedźwiedzia i Złoty Glob. Miała wtedy 28 lat.  W filmie „Mad Max: Na drodze gniewu” (2015) stworzyła z kolei kultową już rolę Furiosy, gniewnej przywódczyni buntu, która czułość potrafi okazać jedynie swojej wiernej… ciężarówce. I chociaż Furiosa ma ogoloną głowę, twarz wysmarowaną czarną farbą i metalowy hak zamiast ręki, to biją od niej majestat i piękno. Nawet wtedy, kiedy bez mrugnięcia okiem morduje kolejnych przeciwników. A jednocześnie od razu widać, że Theron nie jest typową aktorką kina akcji, która po prostu ładnie wygląda w szortach i przepoconym dopasowanym podkoszulku.  Postać Furiosy tak bardzo odcisnęła się na jej karierze, że aktorka zaczęła dostawać propozycje ról pisanych z myślą o mężczyznach. Tak było też w przypadku „Atomowej blondynki” (2017), filmu, w którym Theron znów robi to, co do tej pory wychodziło jej tak dobrze – strzela, bije i morduje – tyle że tym razem z nienaganną blond fryzurą i na...

Czytaj dalej