Nina Gocławska była gwiazdą PRL-u. Gdy jej mąż zachorował, porzuciła karierę 
DONAT BRYKCZYŃSKI/REPORTER

Nina Gocławska była gwiazdą PRL-u. Gdy jej mąż zachorował, porzuciła karierę 

Nina Gocławska była zawsze uśmiechnięta, pełna energii, serdeczna w stosunku do współpracowników. Telewidzów zachwycała swoim talentem, urokiem i wrodzoną gracją. Pewnego dnia musiała jednak wybrać: miłość lub kariera.
Kamila Geodecka
17.03.2021

Nina Gocławska była znana telewidzom jako „Pani Małgosia” w programie „Piękni i wspaniali”. Wcześniej wystąpiła w kultowym serialu „07 zgłoś się”. U szczytu swojej kariery prowadziła niemal wszystkie imprezy branżowe. Polacy uwielbiali ją oglądać na małym ekranie. Była skromna i serdeczna, ale miała w sobie coś, co przyciągało wzrok. Gdy jej mąż zachorował i zaczął potrzebować stałej opieki, gwiazda PRL-u nie zawahała się ani przez chwilę. Rzuciła karierę i czuwała przy ukochanym.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Dla Niny Gocławskiej rodzina była ważniejsza od kariery

Nina Gocławska urodziła się w 1957 roku. Już od dziecka marzyła o karierze tanecznej, mimo że rodzice chcieli, by została lekarką, a zdaniem jej babci świat baletu „trącał półświatkiem”. Ona się jednak uparła i postanowiła startować do warszawskiej Szkoły Baletowej. Gdy szła na egzamin, cała rodzina do samego końca miała nadzieję, że placówka jej nie przyjmie. A jednak! Na przekór krewnym Nina Gocławska ukończyła szkołę i zaraz po uzyskaniu dyplomu zaczęła tańczyć w Cygańskim Zespole Pieśni i Tańca „Roma”, w którym była jedyną Polką. Następnie dołączyła do zespołu Mazowsze”, by finalnie grać i tańczyć w Teatrze Syrena.

Na początku lat 80. wyszła za mąż. „Wzięłam ślub z człowiekiem, który był moją wielką miłością. Wiedziałam, że jest chory, ale nie miało to dla mnie znaczenia” – opowiadała w „Życiu Warszawy”. Wtedy też jej kariera zaczęła nabierać rozpędu. Dostała rolę w kultowym serialu „07 zgłoś się”, gdzie wcielała się w rolę pięknej stewardessy. Chociaż jej postać miała być znacznie bardziej rozbudowana, Nina Gocławska pojawiła się w zaledwie dwóch odcinkach. Zaszła w ciążę, urodziła córkę i chciała jak najwięcej czasu spędzić ze swoją rodziną. To było dla niej ważniejsze niż stanie w świetle reflektorów. 

Czytaj także: Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska: Książę i Tetetka, czyli najsmutniejsza historia miłosna PRL-u

Nina Gocławska jako „Pani Małgosia”             

Nina Terentiew, dziennikarka i prezenterka telewizyjna, zauważyła ogromny talent drzemiący w Ninie Gocławskiej i postanowiła, że zrobi z nią prawdziwą gwiazdę. Dzięki niej aktorka została „Panią Małgosią” – prezenterką w programie „Piękni i wspaniali”. Program był nadawany w poniedziałkowe wieczory i przyciągał przed telewizory niemal wszystkich Polaków. Teksty dla Niny Głodowskiej pisała Maria Czubaszek, dziennikarka i satyryczka. „Z dnia na dzień program zdobył ogromną popularność. Nigdy nie umiałam poczuć się jak gwiazda. Nie było zresztą na to czasu” – mówiła Nina Gocławska na łamach „Życia Warszawy”.

Z czasem znali ją już niemal wszyscy. Nie tylko występowała w „Pięknych i wspaniałych”, ale także była prezenterką i konferansjerką na wielu imprezach branżowych i rozrywkowych oraz kilkakrotnie prowadziła konkurs Miss Polonia. Mimo wszystko zawsze była skromna, uśmiechnięta, rodzinna i serdeczna. I właśnie za to pokochali ją Polacy.

Czytaj także: Maria Czubaszek i Wojciech Karolak: „Prawdziwej miłości nie szkodzi nawet małżeństwo”

Rodzina lub kariera

Na początku lat 90. Nina Gocławska pojawiała się w telewizji coraz rzadziej, aż w końcu w 1996 roku zniknęła z niej na dobre. Zrezygnowała z kariery, by opiekować się swoim chorym mężem. Była wtedy lubianą i docenianą gwiazdą, a wszyscy wróżyli jej ogromną karierę. Dla niej to nie miało jednak znaczenia. Czuwała przy swoim mężu dzień i noc, co kilka godzin robiąc mu dializy. W wywiadach podkreślała, że nie czuła się wtedy nieszczęśliwa, ponieważ bardzo go kochała. Gdy zmarł, pogrążyła się w żałobie.

Nie narzekała na swój los nawet w najtrudniejszych momentach życia. Powtarzała, że jest w czepku urodzona. „A czy mam jakiś powód, żeby się załamywać? Jestem zdrowa, mam wspaniałą córkę i przyjaciół, których bardziej cenię niż myśl o nowym związku” – mówiła „Życiu Warszawy”.

Pozytywnego nastawienia i woli walki nie zabrakło jej także wtedy, gdy lekarze zdiagnozowali u niej nowotwór. Chciała żyć, bo wiedziała, że ma dla kogo. Odeszła w marcu 2009 roku, mając 51 lat. Jej ciało spoczywa na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
BodyMaps
fot. Michał Polak, mat. prasowe

Bodymaps – kostiumy kąpielowe dla kobiet w różnych rozmiarach i kształtach

Marzyła o tym, żeby zostać szewcem. Ale znalazła sobie inną niszę: kostiumy kąpielowe, w których każda z nas ma się czuć i wyglądać jak gwiazda. Ewa Stepnowska w swojej marce Bodymaps łączy estetykę retro z nowoczesną praktycznością.
Wika Kwiatkowska
17.06.2020

Ktoś woli Biankę, ktoś Micka. Swoje fanki mają Thelma, Bonnie, Patti i Nina. W tym sezonie dołączyła do nich nowa megagwiazda – Tina, i to w kolorze mandarina.  Jak Nina Simone, jak Tina Turner Każdy z modeli kostiumów kąpielowych, które tworzy Ewa Stepnowska, ma inną energię, charakter, styl. Jedne nawiązują do lat 50. , inne flirtują z estetyką lat 80. Wszystkie łączy sentyment do przeszłości – krojów, wzorów, ale też muzyki drugiej połowy XX wieku. A w tej różnorodności czuje się fascynację charyzmą i pięknem, którymi emanowały wokalistki i gwiazdy z dawnych lat. Nina Simone, Bianca Jagger, Bonnie Tyler czy Tina Turner: to ich imionami Ewa nazwała swoje modele. I wraz z nimi przenosimy się do kolejnych dekad minionego stulecia, z ich zmieniającym się podejściem do kobiecości, seksualności, stylu życia. Dla Ewy to niekończące się źródło inspiracji.  Większość jej kostiumów powstaje z econylu, czyli włókna odzyskiwanego ze starych dywanów i wyłowionych z morza sieci rybackich. Szyje je w niewielkiej, rodzinnej szwalni niedaleko Łodzi, a supertrwałe żakardy (na zdjęciu z lewej) dziane są na zamówienie w Polsce. Staż u Marca Jacobsa Dlaczego absolwentka Katedry Mody warszawskiej ASP, po praktykach u samego Marca Jacobsa, postanowiła zająć się projektowaniem kostiumów kąpielowych, a nie podbijać Nowy Jork i robić karierę w wielkich domach mody? Odpowiedź jest banalnie prosta: w Warszawie zatrzymała ją miłość. A ponieważ po studiach zorientowała się, że nie ma dla niej pracy, postanowiła stworzyć coś swojego. Zawsze bliskie było jej rzemiosło i robienie rzeczy użytkowych. – Kiedy miałam jakieś 14 lat, moim wielkim marzeniem było zostać szewcem. Pamiętam, jak zobaczyłam w „Wiadomościach” warszawskiego szewca:...

Czytaj dalej
Katarzyna Bonda
fot. Magdalena Łuniewska/Buku Team

Katarzyna Bonda: „Każda samotna matka w jakimś stopniu jest wojowniczką”

Odniosła zawodowy sukces, jej córka powoli dorasta, a ona na nowo uwierzyła w miłość. „Teraz mogę sobie odpuścić, odłożyć broń, wyrzucić wszystkie ukryte sztylety”, mówi królowa polskiego kryminału.
Marta Strzelecka
28.05.2020

Jest jedną z najpoczytniejszych i najlepiej rozpoznawalnych polskich pisarek. Znaki szczególne? Długie blond włosy i sukienki – zawsze o tym samym kroju. Jednak to nie wygląd sprawił, że jest uznawana za królową polskiego kryminału . Tylko talent, wytrwałość i wyjątkowa odwaga, którą pisarka skromnie nazywa „niefrasobliwością”. Chociaż w swoich książkach kryminalnych Katarzyna Bonda pisze o przemocy, bólu i zbrodniach, to praca nad pierwszym romansem okazała się na tyle niebezpieczna (dosłownie – pisarce grożono) i obciążająca emocjonalnie, że nie mogła jej skończyć przez kilkanaście lat. „Zorientowałam się, że opowiadanie o miłości sprawia mi trudność”, przyznaje Bonda. Pierwsza część trylogii romantycznej „Miłość leczy rany”, ukazała się wreszcie pod koniec 2019, a autorka zadedykowała ją byłemu partnerowi, który – jak mówi – przywrócił jej wiarę w miłość. Teraz Katarzyna Bonda wraca do kryminalnych korzeni i razem z psychologiem sądowym Bogdanem Lachem napisała reportaż „Motyw ukryty. Zbrodnie, sprawcy i ich ofiary. Z archiwum profilera”.   Marta Strzelecka: W tym słonecznym mieszkaniu pisze pani o zbrodniach? Katarzyna Bonda: Mieszkam tu od niedawna, od ponad roku. I tak się składa, że właśnie tu skończyłam pracować nad moją pierwszą książką o miłości. Najwięcej słońca wpada do gabinetu, jest w nim naprawdę jasno. Kiedy weszłam do tego mieszkania po raz pierwszy, poczułam się jak w domu. Wcześniej żyłyśmy z córką w mniejszej przestrzeni, wszystko w jednym pokoju, wszędzie książki. Pisałam w nocy, siadałam przy biurku, kiedy dziecko zasypiało. Teraz ma swój pokój. Nie ma tu pokoju dla męża? Nie ma, ale nie wykluczam. Wystarczy tylko zmienić aranżację wnętrza. Wierzę w miłość....

Czytaj dalej
East News

Jennifer Lawrence: Buntowniczka, ulubienica Hollywood i dziewczyna z sąsiedztwa

Z jej urodą, milionami i pasmem sukcesów na koncie łatwo mogłaby stać się obiektem drwin i zazdrości. Tymczasem Jennifer Lawrence kibicuje cały świat.
Sylwia Arlak
05.11.2020

Kiedy Jennifer Lawrence odbierała Oscara za rolę w filmie „Poradnik pozytywnego myślenia”, nie mogła uwierzyć we własne szczęście. „Jak to możliwe, że dziewczyna z Kentucky znalazła się w tak zacnym gronie?” — dziwiła się później w jednym z wywiadów. Ale nie obyło się bez wpadki. Unosząc swą bladoróżową kreację od Diora, wchodząc na ostatnie stopnie sceny w Dolby Theatre w Hollywood, gwiazda zaliczyła upadek. „Teraz wstajecie, bo wam głupio, że upadłam. To bardzo zawstydzające” — zwróciła się do uczestników wydarzenia, wywołując salwę śmiechu. I znowu wygrała. Najpierw nauka, potem kariera Nic nie zapowiadało tak wielkiej kariery. Jennifer urodziła się 15 sierpnia 1990 roku, jako jedna z trójki rodzeństwa, w prostej, ale kochającej się rodzinie w Louisville w stanie Kentucky. Matka – Karen, która prowadziła półkolonie, i ojciec – Gary, właściciel firmy budowlanej, nie mieli pojęcia o hollywoodzkim świecie. Ale dziewczynkę od najmłodszych lat ciągnęło na scenę. Grała w przedstawieniach kościelnych i szkolnych musicalach. Jedna z jej najbardziej pamiętnych ról była oparta na opowieściach biblijnych. Wcielając się w prostytutkę z Niniwy, miała zaledwie dziewięć lat. „Inne dziewczyny, które grały w przedstawieniu, w zasadzie stały w miejscu. Ale Jennifer machała tyłkiem i dumnie kroczyła po scenie” — wspominała jej mama w magazynie „The Rolling Stones”, dodając: „Nasi przyjaciele powiedzieli: » Nie wiemy, czy powinniśmy ci pogratulować, czy nie, bo twoje dziecko jest wspaniałą prostytutką « ”. W wieku 14 lat Jennifer przekonała rodziców, żeby zebrali ją do Nowego Jorku na przesłuchania do agencji talentów. Mieli jeden warunek — zanim zacznie grać, najpierw...

Czytaj dalej
Twitter/Kolaż Uroda Życia

Gwiazdy przeciwko homofobii. Do akcji dołączyła Maja Ostaszewska i Michał Piróg

Kampania Przeciw Homofobii ruszyła z nową akcją pod hasłem #JestemPrzeciwHomofobii. Wsparcie społeczności LGBT+ okazały znane gwiazdy m.in. Maja Ostaszewka, Katarzyna Sawczuk, Czesław Mozil i Michal Piróg.
Sylwia Arlak
10.07.2020

Gwiazdy ubrane w koszulki z tęczą, promują równość. Znani i lubiani, a wśród nich Maja Ostaszewska, Margaret, Małgorzata Ostrowska, Lara Gessler, Julia Kamińska, Katarzyna Sawczuk, Czesław Mozil i Michał Piróg wzięli udział w akcji społecznej (zainicjowanej przez stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii) #JestemPrzeciwHomofobii. Wrzucili do sieci filmy i zdjęcia ze słowa wsparcia dla osób LGBT+. Gwiazdy z tęczą na piersi „Jest mi potwornie przykro w związku z panującą w naszym kraju ohydną nagonką na osoby nieheteronormatywne” – pisze Maja Ostaszewska. Aktorce wtóruje prezenter Michał Piróg: „Jestem przeciw homofobii. Jestem przeciw ksenofobii. Jestem przeciw seksizmowi. Jestem przeciw rasizmowi. Wierzę, że jest nas więcej. Głosuję, bo chce prezydenta, który nikim nie gardzi”. „Jesteście wspaniali, jesteście piękni, jesteście ludźmi – mówi do osób LGBT+ aktor Mateusz Janicki. Środowisko LGBT+ od lat walczy w Polsce o równouprawnienie. Postuluje możliwość zawierania homoseksualnych związków małżeńskich i adoptowanie dzieci. Często spotyka się z krytyką ze strony rządu i części polskiego społeczeństwa.

Czytaj dalej