Natalie Portman wraca do wspomnień z dzieciństwa: „Odebrano mi moją własną seksualność”
East News

Natalie Portman wraca do wspomnień z dzieciństwa: „Odebrano mi moją własną seksualność”

Natalie Portman zdobyła sławę jako nastolatka. W ostatnim wywiadzie odważyła się powiedzieć o tym, jak media seksualizowały ją w tamtym okresie.
Kamila Geodecka
10.12.2020

Dziś 39-letnia Natalie Potman jest jedną z najważniejszych aktorek w Hollywood. Za główną rolę w chwalonym przez krytyków „Czarnym Łabędziu” zdobyła Oscara. Przez wiele lat swojej kariery przyjmowała ambitne role oraz pojawiała się w wielu filmach, które z czasem zostały nazwane kultowymi. Ukończyła również studia psychologiczne na Uniwersytecie Harvarda i stawiała nawet pierwsze kroki w świecie nauki. Ostatnio powróciła jednak wspomnieniami do początków swoje kariery filmowej i do sposobu, w jaki media kreowały jej osobę, gdy była jeszcze nastolatką.

Czytaj także: „Dzieciaki z showbiznesu”: samotność, przemoc, seks i ludzie, którzy żerują na dzieciach

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Nie patrzcie na mnie w ten sposób”

Natalie Portman zadebiutowała na wielkim ekranie w wieku zaledwie 13 lat. Wcieliła się w rolę Matyldy w filmie „Leon zawodowiec” w reżyserii Luca Bessona. Dwa lata później wystąpiła w „Pięknych dziewczynach”, gdzie zagrała nastolatkę będącą obiektem pożądania dorosłego  mężczyzny. Chociaż role w tych produkcjach zapewniły jej sławę i pozwoliły na rozwój, aktorka przyznaje, że była przytłoczona uprzedmiotawiającymi komentarzami.

Dorastanie w świetle reflektorów musiało odcisnąć piętno na jej psychice. Media za wszelką cenę chciały kreować ją na postać Lolity. „Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, jak byłam przedstawiana przez media, gdy pojawiały się filmy z moim udziałem” – powiedziała Natalie Portman w podcaście  „Armchair Expert” Daxa Sheparda.

Aktorka wyznała także, w jaki sposób uprzedmiotawiające komentarze mężczyzn wpłynęły na jej proces dojrzewania i poznawania siebie: „Bycie seksualizowaną przez media i widzów odebrało mi moją własną seksualność, bo to wszystko mnie zwyczajnie przerażało. Poczułam, że mogę być bezpieczna tylko wtedy, gdy zupełnie się od tego zdystansuję i będę poważna, konserwatywna i dojrzała” – tłumaczyła.

„Chciałam wysłać komunikat: nie patrzcie na mnie w ten sposób, zasługuję na szacunek. W tym wieku z reguły zaczynasz odkrywać swoją seksualność, uczysz się otwartości. I chcesz być otwarty, ale kiedy słyszysz, że interesują się tobą starsi mężczyźni, mówisz: nie, nie, nie!” – mówiła aktorka.

Czytaj także: Emocje. Jak wyrażać je w zdrowy sposób?

Forteca dla bezpieczeństwa

Żeby poradzić sobie z tak mocnym wizerunkiem, który wykreowały media, aktorka zbudowała wokół siebie „fortecę”, która pozwalała jej poczuć się bezpiecznie. „Potem jako nastolatka nie chciałam mieć żadnych scen łóżkowych, zaczęłam wybierać tylko te części ról, które są mniej powiązane z seksualnością. Martwiłam się o to, w jaki sposób będę mogła być potem postrzegana. Chciałam się też czuć bezpiecznie” – mówiła Natalie Portman. „Wiele osób postrzegało mnie później jako niesamowicie poważną, pruderyjną dziewczynę. To była moja świadoma decyzja. Bo kiedy ludzie cię szanują, nie będą cię uprzedmiotawiać” – dodała na koniec.

Portman udało się jednak ustabilizować i, jak sama przyznaje, poradziła już sobie ze wszystkimi emocjami oraz wydarzeniami, które musiała przeżyć jako młoda aktorka.   

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Meryl Streep
Getty Images

Meryl Streep: „Pracuj ciężko, podbijaj świat, ale sama ugotuj zupę – to moje życiowe motto”.

Meryl Streep ma na swoim koncie 21 nominacji do Oscara! Konkurować z nią nie może nawet Jack Nicholson z 12 nominacjami. Kiedy odbierała Oscara za „Żelazną Damę”, powiedziała, że wszystko, co ceni najbardziej, dostała od męża: dzieci, rodzinę, prywatność.
Magdalena Żakowska
10.09.2020

Żyje z dala od Hollywood. Nie musimy ekscytować się plotkami z jej życia, by o niej pamiętać, wystarczą role: od „Kochanicy Francuza” do „Pożegnania z Afryką”, od „Wyboru Zofii” do „Mamma Mia!”. Wszyscy ją kochają i podziwiają. Meryl Streep – co to za fenomen? Ja jestem Pan, Bóg twój, stwórca nieba i ziemi. Stworzyłem ocean i niebo, słońce i gwiazdy. Jedną z tych gwiazd jest Meryl Streep, której pracę podziwiasz od czasu »Łowcy jeleni«. Ale nie wolno ci zapominać, że jej praca (granie w filmach) nie byłaby możliwa bez mojej pracy (stworzenia wszechświata)”. Tak zaczyna się nowy, uaktualniony o pojawienie się na świecie Meryl Streep, dekalog stworzony przez magazyn „New Yorker”. Nawet Pan Bóg zazdrości jej talentu i sławy! I nie można mieć do Boga pretensji, w końcu Meryl Streep to największa aktorka naszych czasów. Nie tylko dlatego, że ma na koncie 21 nominacji do Oscara i trzy zdobyte statuetki, rekordowe 32 nominacje do Złotego Globów i osiem zwycięstw. W ciągu 40 lat filmowej kariery grała u większości najlepszych reżyserów, a partnerowali jej znakomici aktorzy. Ale to, co ją wyróżnia spośród innych gwiazd kina, to jej niezwykły status. W wieku 72 lat wciąż prowadzi aktywne, pełne sukcesów życie zawodowe, ma czwórkę dzieci, a od 40 lat żyje w szczęśliwym małżeństwie. Jest pewna siebie, ale nie zarozumiała, sławna, ale skromna.  Meryl Strep: druga po Grecie Garbo Na firmamencie gwiazd można ją porównać z Catherine Deneuve czy Isabelle Huppert. Ale we Francji wielkie aktorki traktowane są jak skarby narodowe, z szacunkiem i delikatnością. Zarówno Huppert, jak i Deneuve zręcznie poruszają się między dużymi produkcjami i kinem artystycznym, między rolami ważnymi i błahymi, a ich wybory nie są...

Czytaj dalej
Charlize Theron The Old Guard
Charlize Theron w filmie „The Old Guard”. Fot. materiały prasowe

Wojowniczka Charlize Theron.  „Co cię nie zabije...”

Kiedy miała 15 lat, mama na jej oczach zastrzeliła ojca. W jej obronie. Ale Charlize Theron nigdy nie postrzega siebie jako ofiary. Woli widzieć się w rolach twardych wojowniczek. Taka też będzie w nowym filmie Netfliksa „The Old Guard".
Magdalena Żakowska
14.07.2020

Seksowna blondynka, która odrzuca role seksownych blondynek. Twierdzi, że za dużo przeżyła, żeby wypaść przekonująco w komedii romantycznej. Za to świetnie się bije, strzela i walczy – tym razem w „The Old Guard”, najnowszej premierze Netflix.  Zmęczona zabijaniem Nie ma chyba drugiej aktorki, która przeszłaby dla roli taką metamorfozę, jak Charlize Theron w filmie „Monster” (2003). Żeby wypaść przekonująco jako seryjna morderczyni Aileen Wuornos, przytyła 15 kilogramów, a charakteryzacja na planie trwała codziennie ponad trzy godziny. Ale ten rodzaj wysiłku u aktorów nie jest niczym niezwykłym. To, co wyróżnia tę rolę, to wrażliwość i empatia, z jaką Charlize podeszła do swojej bohaterki. Za to, a nie za dodatkowe kilogramy, dostała Oscara, Srebrnego Niedźwiedzia i Złoty Glob. Miała wtedy 28 lat.  W filmie „Mad Max: Na drodze gniewu” (2015) stworzyła z kolei kultową już rolę Furiosy, gniewnej przywódczyni buntu, która czułość potrafi okazać jedynie swojej wiernej… ciężarówce. I chociaż Furiosa ma ogoloną głowę, twarz wysmarowaną czarną farbą i metalowy hak zamiast ręki, to biją od niej majestat i piękno. Nawet wtedy, kiedy bez mrugnięcia okiem morduje kolejnych przeciwników. A jednocześnie od razu widać, że Theron nie jest typową aktorką kina akcji, która po prostu ładnie wygląda w szortach i przepoconym dopasowanym podkoszulku.  Postać Furiosy tak bardzo odcisnęła się na jej karierze, że aktorka zaczęła dostawać propozycje ról pisanych z myślą o mężczyznach. Tak było też w przypadku „Atomowej blondynki” (2017), filmu, w którym Theron znów robi to, co do tej pory wychodziło jej tak dobrze – strzela, bije i morduje – tyle że tym razem z nienaganną blond fryzurą i na...

Czytaj dalej
Ellen DeGeneres i Portia de Rossi
Ellen DeGeneres i Portia de Rossi pobrały się 12 lat temu. Fot. @theellenshow

Ellen DeGeneres jest oskarżana o mobbing, ale jej żona, Portia de Rossi stoi za nią murem

Nazywane są najsłynniejszą lesbijską parą Ameryki. Gwiazda telewizji Ellen DeGeneres i aktorka Portia de Rossi od 2008 roku oficjalnie są żonami. Ale ich początki nie były takie łatwe.
Patrycja Pustkowiak
11.08.2020

Właściwie trzeba zacząć od tego, że od kilku tygodni znowu przechodzą przez próbę ognia. Na Ellen DeGeneres, do niedawna ukochaną dziennikarkę Ameryki i prezenterkę autorskiego programu telewizyjnego “Ellen DeGeneres show” posypały się zarzuty. O to, że za kulisami jej programu praca jest toksyczna, że tolerowany jest rasizm i przypadki molestowania seksualnego. O to, że przed laty nękała 11-letniego chłopca mówiąc, że jest gruby i brzydki. Miało to spowodować u niego traumę, która trwa do dzisiaj. Wszystkie te oskarżenia są o tyle zaskakujące, że Ellen każdy odcinek swojego programu kończyła słowami „Bądźcie dla siebie dobrzy”. I starała się uczyć Amerykę życzliwości, tolerancji i otwartości na odmienność. Tymczasem media zaczęły sugerować, że Ellen zawsze była okropną osobą, czego doświadczała także jej partnerka, której zazdrościła urody i powodzenia. Jednak kilka dni temu Portia de Rossi napisała na swoim instagramie: „Ellen, stoję za Tobą murem”, wytrącając w pewnej mierze oskarżycielom broń z ręki. A także pokazując, że co by się nie działo, stanie u boku ukochanej. Ellen DeGeneres: zakochana od pierwszego wejrzenia Pierwszy raz spotkały się w 2000 roku i od razu zwróciły na siebie uwagę. Kiedy już jako małżeństwo siedziały na kanapie u Oprah Winfrey, de Rossi wyznała: „Wiedziałam, że Ellen jest tą jedyną, gdy spojrzałam na nią po raz pierwszy. Ale przez trzy lata nie mogłam powiedzieć jej o tym, co czuję, ponieważ grałam wtedy w »Ally McBeal« i nie przyznawałam się do swojej orientacji. Byłam zamknięta w sobie i bardzo się bałam, że gdybym mówiła o moim homoseksualizmie, oznaczałoby to koniec kariery. Nie zamierzałam umawiać się z najbardziej znaną lesbijką na świecie”. Chyba jednak było im to pisane. Kilka lat po pierwszym...

Czytaj dalej
Unorthodox Shira Haas
mat. prasowe

Po roli w serialu „Unorthodox” Shira Haas stała się gwiazdą

W „Unorthodox” widzowie pokochali ją jako Esty, która ucieka z chasydzkiej rodziny, by odnaleźć siebie. To jedna z najlepiej ocenianych ról w historii Netflixa!
Anna Zaleska
23.04.2020

Dwudziestoczteroletnia aktorka, mieszkająca na co dzień w Tel Avivie, pochodzi z rodziny, która ma mieszane węgierskie, czeskie i polskie korzenie. Jej dziadek był więźniem obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Z 86-letnią babcią, bardzo jej bliską, każdego roku obchodzi Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, w Izraelu przypadający 21 kwietnia. W tym roku rodzina była razem przez media społecznościowe. Shira pisała na Instagramie: „Dzisiaj jest Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Moja babcia, miłość mojego życia, która przeżyła Holokaust, jest w kwarantannie, bez rodziny. Zdzwaniamy się wszyscy razem na Zoomie, by nawet w czasach korony, zwłaszcza w tym dniu, babcia nigdy nie była sama. Nigdy nie zapomnimy. Zawsze będziemy pamiętać”. Polskie korzenie Shiry Rodzice Shiry Haas urodzili się w Izraelu, ona również. Gdy miała rok, zamieszkali w Hod HaSharon i tam przyszła aktorka spędziła dzieciństwo. Trudno w tym przypadku napisać beztroskie dzieciństwo, bo w wieku trzech lat zachorowała na raka nerki i przeszła serię ciężkich zabiegów. Była 16-letnią studentką uczęszczającą do szkoły artystycznej Thelma Yellin High School of the Arts – gdzie miała zajęcia z muzyki klasycznej, teatru, tańca, filmu i jazzu – gdy na Facebooku otrzymała wiadomość od słynnego reżysera castingu z zaproszeniem na przesłuchanie. „Nie miałam wtedy agenta, byłam mało zorientowana w tym wszystkim. A on napisał do mnie coś w stylu: Cześć, przepraszam, że w ten sposób, ale szukamy aktorki do filmu, może przyjdziesz na przesłuchania? Widzę, że chodzisz na zajęcia teatralne. Nie jestem zboczeńcem, to moja praca”. Tak dostała swoją pierwszą rolę – w izraelskim dramacie „Królewna”, za którą była nominowana do nagrody OFIR, zwanej potocznie izraelskim Oscarem. W kolejnych ośmiu latach nie...

Czytaj dalej