Natalia Kukulska podsumowuje rok 2020: najlepsza płyta, książka, serial, film i wydarzenie
East News

Natalia Kukulska podsumowuje rok 2020: najlepsza płyta, książka, serial, film i wydarzenie

Jej płyta „Czułe struny” nagrana z orkiestrą Sinfonia Varsovia jest zdecydowanie naszą płytą roku: kobieca, refleksyjna, energetyczna i odważna, bo Natalia Kukulska tym razem wzięła na swój warsztat utwory Fryderyka Chopina. W wywiadzie dla „Urody Życia” mówiła, że chce w życiu iść po swoje marzenia, a „Czułe struny” były jednym z jej największych życiowych marzeń.
Sylwia Niemczyk
29.12.2020

Poprosiłyśmy artystkę, by opowiedziała nam o swoich tegorocznych odkryciach: muzycznych, książkowych, serialowych… Powstała inspirująca lista rzeczy „do nadrobienia” – posłuchajcie, oddajemy głos samej artystce:

***

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Płyta roku 2020

Rok pandemii pokazał też, że muzyka ma olbrzymie znaczenie. Pomaga przetrwać ciężkie chwile, przeczekać, zapomnieć, ukoić nerwy. Sama, choć byłam zanurzona w pracę nad swoją płytą, wiele słuchałam - zarówno nowości jak i sprawdzonych wykonawców i ich albumów. Dlatego nieprzypadkowo wróciły do mnie dwie stare symfoniczne płyty. Jedna to „Both Sides, Now” Joni Mitchel, a druga to płyta Petera Gabriela „Scratch”. Genialnie brzmiące, głębokie… polecam bo to czyste piękno. 

Z odkryć tegorocznych – dwie produkcje, które polecił mi mój syn. Płytę basisty -  Thundercat, którego „The Beyond” przyniosło mi w tym roku powiew świeżości i momentalnie skradło mi serce. Kolejny album to nagranie amerykańskiej grupy Vulfpeck „Live at Madison Square Garden”. Album powstał co prawda w 2019 r., ale ja ten koncert zobaczyłam dopiero podczas pandemii i mogę śmiało powiedzieć, że on odczarował nam ten trudny czas i całej rodzinie dodał energii. Włączyliśmy go sobie w domu i przeżywaliśmy go jak byśmy byli na koncercie, łącznie z tańcem! Ten live jest porywający, przezabawny i błyskotliwy. Bardzo nam poprawił humor, świetnie się bawiliśmy –  to super wspomnienie z tego trudnego czasu.  

Z zagranicznych albumów, bo jeszcze mam listę polskich wydarzeń!, gorąco poleciłabym album Jacoba Colliera, pt. „Djesse vol. 3”. Dla mnie to geniusz, śmiało możemy nazwać go Mozartem czy Chopinem muzyki rozrywkowej dzisiejszych czasów. Na tej płycie jest wszystko: i jazz, i soul… – wspaniały artysta i album.

W naszym polskim ogródku na pewno istotnym wydarzeniem było nagranie nowej wersji utworu „Co mi Panie, dasz” w opracowaniu Adama Sztaby, z udziałem wielu solistów i 750 muzykami z całej Polski, którzy przesyłali swoje partie instrumentów. Adam z Agnieszką, swoją żoną, mieli wspaniały pomysł, ta wersja stała się totalnym hitem, dzisiaj ma ponad 10 mln wyświetleń. Ta piosenka w pandemii, w tym „niepewnym czasie” nabrała nowego, bardzo mocnego wydźwięku, wzbudziła wielkie emocje, ja sama się bardzo wzruszyłam, słuchając jej. Jakoś udało się w niej złapać prawdę tych dni – ta niedoskonałość tych naszych domowych nagrań, ale jednocześnie nasza szczerość… Nawet jak teraz o tym mówię, mam gęsią skórkę. Innym zrywem muzycznym, jednoczącym artystów i nie tylko, był Hot16Challenge, Kolejny dowód, że muzyka może ratować i być silną wypowiedzią w trudnym czasie. 

Ukazało się wiele polskich znakomitych albumów, które odniosły sukces komercyjny i artystyczny ale wyróżniłabym na pewno „Zabawę” Krzysztofa Zalewskiego – bardzo się cieszę, że wrócił do elektronicznych brzmień, uwielbiam go w takiej oprawie. 

Oczywiście nie będę udawać… wszystko w moim świecie kręciło się wokół mojego albumu – „Czułe struny”. Spełnienie marzenia, wielkie przedsięwzięcie i mnóstwo pracy, ale i satysfakcji, gdyż odbiór tej płyty jest taki, o jakim nawet nie śmiałam marzyć. Okazuje się, że paradoksalnie w tym strasznym czasie pandemii ta tytułowa czułość, tęsknota za utraconym pięknem, która emanuje z muzyki Chopina, znajduje swoich adresatów. Pozwolę sobie też na wyróżnienie moich zdolnych koleżanek, które wraz ze mną stworzyły ten album w warstwie lirycznej. Wiele z nich wydało własne wspaniałe albumy: Mela Koteluk z Kwadrofonikiem wydała „Astronomię poety”, Natalia Grosiak z Mikromusic – płytę „Kraksa” , Bovska nagrała „Sorrento” gdzie w oprawie elektro pokusiła się o ważne refleksje. Dla Kayah był to rok ważnych duetów z mocnym przekazem o naszej sile. Sile kobiet.

Czytaj także: Natalia Kukulska o nowej płycie „Chcę wielkich emocji, idę po swoje marzenia”

Książka roku 2020

Muszę przyznać, że w tym roku zaglądałam głównie do książek o Fryderyku Chopinie. Kiedy znajomi dowiedzieli się, że pracuję nad „Czułymi strunami”, dostałam mnóstwo prezentów, ciekawych albumów, czytałam je, czasem szło mi lepiej, czasem musiałam się przedzierać przez fakty, ciekawe ale abstrakcyjne analizy - np. „Nieboski Chopin” Piotra Wierzbickiego. Okazuje się, że pozycji o Chopinie jest mnóstwo, ale zachwyciła mnie jedna, na którą trafiłam zupełnym przypadkiem. Któregoś dnia przeglądałam stare pudło z książkami mojego taty, nagle patrzę, stara okładka i tytuł: „Fryderyk Chopin”. Autorzy: Adam Czartkowski i Zofia Jeżewska, rok wydania: 1970. I ta książka wydana przez PIW dokładnie pół wieku temu  jest najlepszą książką, jaką przeczytałam o moim bohaterze: świetnie napisana, lekko, wiele faktów przeplatających się z anegdotami! Zdecydowanie moja pozycja numer jeden. 

Kolejna książka, tu na pewno nie będę oryginalna – „Czuły narrator” Olgi Tokarczuk. Jej mowa noblowska towarzyszyła mi przez cały ten rok, dźwięczała mi w głowie, była dla mnie bodźcem do napisania tekstu do preludium c-moll Chopina – „Znieczulenie”. Dla mnie ta mowa noblowska zasługuje na oddzielnego Nobla. Książka jest zbiorem esejów, nie jest łatwa, ale dla mnie to najważniejsza pozycja, która została wydana w tym roku. 

Na mojej nocnej szafce czekają na mnie dwie niedawno wydane książki moich przyjaciółek: „Zwyczajnie” Patrycji Woy-Wojciechowskiej i biografia Beaty Tyszkiewicz „Portret damy” Anny Augustyn-Protas. Zostawiam je sobie na deser, ale w najbliższych planach mam przeczytanie „Chaty” Williama Paula Younga, którą polecił mi mój kolega. To książka, która przez wiele miesięcy nie schodziła z listy bestsellerów Timesa, opowiada o poszukiwaniu Boga i podobno jest tak poruszająca, że nikt nie pozostaje wobec niej obojętny. To z nią mam zamiar wejść w 2021 rok. 

Serial roku 2020

Mój numer jeden to dostępny na HBO GO „To wiem na pewno” z Markiem Ruffalo – serial opowiadający historię życia braci bliźniaków. To jest tak dobrze napisane, wyreżyserowane, tak dobrze zagrane, prawdziwie, że gdy oglądałam to z Michałem (Michał Dąbrówka, mąż Natalii Kukulskiej – przyp. red.), nie umieliśmy znaleźć słów podziwu. To nie jest lekki serial… Robi się duszno od przeżyć. Mówi o tym, jak grzechy naszych przodków rzucają cień na nasze życie, ale też opowiada o poszukiwaniu własnej tożsamości, o buncie, miłości. Coś bardzo mocnego, ale wspaniałego. 

I oczywiście – „Gambit królowej”.  Piękne zdjęcia, aktorzy, detale. Chłonęłam ten serial. Wsiąkłam w niego do tego stopnia, że po ostatnim odcinku w nocy, usiadłam z moim synem Jaśkiem do szachownicy i zaczęłam uczyć się zasad, bo do tej pory nie umiałam grać w szachy.

Film roku 2020

Z filmów postawiłabym na dokumenty. Pierwszy, dostępny na Netfliksie – „Bliscy nieznajomi” – dokument, o którym nie mogę mówić za dużo, bo boję się, że zdradzę to, co najważniejsze, ale powiem tyle, że z każdą chwilą oglądania szczęka opadała mi coraz niżej! Oglądałam i nie mogłam uwierzyć, jakie życie pisze historie.

Drugi dokument, który mnie poruszył i niestety wzbudził wiele smutnych i przełomowych dla mnie refleksji to  „Don Stanislao” Marcina Gutowskiego. To nie jest film wrogów Kościoła, ateistów, którzy walczą z religią. W tym filmie mówią ludzie, którzy też chcą Kościół i religię uzdrowić, wypowiadają się w nim księża, którzy stanęli po stronie prawdy. Jestem wierzącą osobą, tym bardziej kryzys Kościoła mnie boli i tym bardziej chciałabym wyjaśnienia przestępstw pedofilii i nadużyć finansowych, o których mówią w swoich filmach zarówno bracia Sekielscy, jak i ostatnio właśnie Marcin Gutowski. Cenię taką pracę dziennikarską, która walczy o prawdę.

Nie obejrzałam w tym roku wielu filmów fabularnych, ale w głowie najbardziej zostały mi obrazy i emocje z oskarowego „Parasite". Uwielbiam, jak reżyser trzyma w ryzach moje emocje i intryguje do czerwoności.

Wydarzenie roku 2020

Myślę, że najmocniejszym akcentem były kobiety. Ich głos i obecność w przestrzeni publicznej. Od Nobla dla Olgi Tokarczuk, poprzez wybór Kamali Harris na wiceprezydenta USA, najpotężniejszego kraju świata… Liczę na nią. Oczywiście ważnym wydarzeniem był Strajk Kobiet. Nie jestem typem krzykaczki wymachującej sztandarami z hasłami, nie umiem i nie czuję tego. Swoją solidarność wyrażam inaczej ale kibicuję i podziwiam kobiety za tę inicjatywę, odwagę i kreatywność w walce o siebie, o nas. Choć potępiam pewne zachowania, które dały pożywkę przeciwnikom, uważam, że rozpoczęła się ważna dyskusja. Wcale nie zerojedynkowa.

Czytaj także: 2020 to był rok kobiet. Zobacz, jakie wyjątkowe kobiety gościłyśmy na okładkach „Urody Życia”

To był dla mnie rok refleksji i przewartościowania wielu poglądów. Chociażby zetknięcie się z myśleniem Harariego. W swoich książkach rozlicza się ze współczesnością. Konfrontacja moich poglądów z tym, co on pisze, jest dla mnie przeszywająca.

Moje prywatne wydarzenie 2020 roku, mój muzyczny Mount Everest, to koncert w filharmonii w Szczecinie po wydaniu albumu „Czułe Struny”. Nie wstydzę się powiedzieć, że wykonanie utworów z całej płyty po raz pierwszy na żywo, wydawało mi się ponad moje siły więc tym większą odczuwam satysfakcję, że się udało i powstał materiał, który można zobaczyć na moim kanale YouTube dzięki programowi Narodowego Centrum Kultury „Kultura w sieci”. Zapamiętam ten koncert też dlatego, że ze względu na pandemię graliśmy przy pustej sali…

Zastanawiałam się właśnie, czy pandemię, która zdominowała nasze życie, powinnam zakwalifikować do wydarzenia roku. Z jednej strony to raczej antywydarzenie – ale z drugiej strony był to pretekst do przeprogramowania naszego myślenia. Nie chcę zranić tutaj tych, którzy stracili swoich bliskich z powodu COVID-19, którzy przechodzili dramaty… ale to, co nas spotkało, ma swoją drugą twarz. Myślę, że nieprzypadkowo pandemia przytrafiła się nam teraz. Może jako cywilizacja szliśmy w złym kierunku? Ekologicznie, ekonomicznie i emocjonalnie – i moralnie. Mam wielką nadzieję, że ten wstrząs nauczy nas pokory i  będziemy umieli przekuć to na coś dobrego.  

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Joanna Kos-Krauze
East News

Joanna Kos-Krauze podsumowuje 2020 rok: „Po tym filmie płakałam do rana”

„Módlcie się, żeby nie zsynchronizowały nam się miesiączki” – rodacy, młodzi ludzie, protestujący to najważniejsi artyści 2020 roku według reżyserki Joanny Kos-Krauze.
Magdalena Żakowska
24.12.2020

Jaki był rok 2020 według scenarzystki i reżyserki, Joanny Kos-Krauze? Zobaczcie jej inspirujące podsumowanie: jaki był jej zdaniem najlepszy spektakl, serial, film, najlepsze książki i… najlepszy zbiorowy polski twórca? Pytamy: *** Przez pandemię wszystko się w tym roku wywróciło do góry nogami. Nawet praca na planie filmowym wygląda inaczej. Tęsknię za teatrem i kinem. Latem byłam członkiem jury festiwalu Docs Against Gravity i obejrzałam pierwszy raz po dłuższej przerwie film na dużym ekranie. Strasznie się wzruszyłam. Ale za to bardzo dużo spektakli teatralnych obejrzałam online i spodobała mi się ta forma odbioru teatru.  Najlepszy spektakl: „Fanny i Aleksander” w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy Od dwóch lat jeżdżę po Polsce i oglądam spektakle, bo jestem selekcjonerką festiwalu Boska Komedia w Krakowie, nie sądziłam, że substytut teatru, jakim jest streaming online mógłby mi to zastąpić. A jednak! Wielu uważa, że ta forma nie oddaje istoty teatru, ale ja wierzę, że w niedalekiej przyszłości powstanie jakaś nowa teatralna forma na styku klasycznego teatru i jego transmisji. Zresztą początki tego procesu są widoczne już dzisiaj – chociażby tzw. teatr z daleka. Bardzo chętnie wyreżyserowałabym taki spektakl, który można oglądać np. wyłącznie przez lornetkę, z dystansu. To może być bardzo twórcze. Najpiękniejszy spektakl, jaki widziałam w tym roku to „Fanny i Aleksander” Bergmana w reżyserii mojego szwagra Łukasza Kosa w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy. Fenomenalna inscenizacja! I jestem tu naprawdę bardzo obiektywna.  Najlepsze książki: „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” Radka Raka i „To jest wojna” Klementyny Suchanow Radek Rak już na poziomie językowym kompletnie mnie powalił. To wielka literatura,...

Czytaj dalej
Fot. Honorata Karapuda

Mela Koteluk podsumowuje 2020 rok! Najważniejsza płyta, artysta, książka, serial.

„Mimo że 2020 rok stworzył Ziemianom wprost idealne warunki do pożerania seriali, osobiście niewiele ich widziałam”, przyznaje Mela Koteluk. Ale jeden zrobił na niej wielkie wrażenie.
Anna Zaleska
21.12.2020

Mela Koteluk dużo czyta i dużo słucha. Co do seriali, to piosenka Kazika „Nie mam na nic czasu, bo oglądam seriale” zdecydowanie nie jest o niej. Nawet w tak trudnym roku dla muzyków jak 2020, nagrała – z zespołem Kwadrofonik – wyjątkową płytę „Astronomia poety. Baczyński” z własną interpretacją poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Z Urodą Życia dzieli się tym, co najbardziej ją w ostatnich dwunastu miesiącach zachwyciło i zainspirowało. Najważniejsza płyta: Fiona Apple, „Fetch the Bolt Cutters” To piąty album w dyskografii amerykańskiej songwriterki samotniczki, na który czekaliśmy osiem lat. Album szalony, melancholijny, bezkompromisowy, grubo tkany w warstwie tekstowej, z mocnym przesłaniem. Fiona z dziką konsekwencją i odwagą pozostaje wierna sobie wbrew wyobrażeniom innych i to właśnie ta autentyczność stanowi podstawowy pierwiastek jej opowieści. Wszystkie nagrania powstały w domu, a zarejestrowane w nim odgłosy, szmery, szczekanie psów dają wrażenie swobodnego grania próby, naturalnej płynności, pewnego nierozstrzygnięcia. Świetny, nowatorski album z pazurem i przykład genialnej ewolucji artystki. Najważniejszy artysta: Olafur Eliasson Światowej sławy duńsko-islandzki artysta Olafur Eliasson, znany między innymi z głośnego cyklu „Ice Watch”, tworzy instalacje ze światła, powietrza, wody, mgły oraz najnowocześniejszych technologii i łączy je z przekazem ekologicznym, społecznym i politycznym.  1 lipca 2020 roku swoją premierę miał ważny projekt „Earth Speakr" – interaktywne cyfrowe dzieło sztuki, do którego Eliasson zaprosił dzieci, by wspólnie tworzyły i wypowiadały się na temat zmiany klimatu i przyszłości naszej planety. Tak jak projekt polegający na umieszczaniu w przestrzeni miejskiej...

Czytaj dalej
Katarzyna Kolenda-Zaleska
Katarzyna Kolenda-Zaleska. Fot. East News

Katarzyna Kolenda–Zaleska podsumowuje 2020 r.: najlepszy serial, film, spektakl, wydarzenie

„Najważniejszy serial? Obejrzałam pierwszy odcinek i byłam trochę rozczarowana. Ale dziś nie mogę się już oderwać” – mówi dziennikarka TVN i TVN24 oraz prezeska Fundacji TVN Nie jesteś sam.
Magdalena Żakowska
18.12.2020

Rok 2020 spędziłam w nieustającej tęsknocie za teatrami. Od dzieciństwa kocham teatr. Na „Dziadach” w reżyserii Konrada Swinarskiego w Starym Teatrze, z Jerzym Trelą w roli Gustawa/Konrada byłam chyba z dziesięć razy. Później po skończeniu polonistyki na UJ poszłam na drugi fakultet do PWST w Warszawie na wydział wiedzy o teatrze. Po roku historia przyspieszyła i polityka wciągnęła mnie na dobre. Teraz żałuję, że zrezygnowałam, ale miłość przetrwała. Chodzę do teatru kilka razy w miesiącu, jeżdżę po Polsce po to, żeby oglądać spektakle w innych miastach, a wszystkie bilety kolekcjonuję i wklejam do kalendarza. Skąd ta miłość? Teatr przenosi mnie w kompletnie inny świat. Na co dzień nie potrafię oderwać się od polityki, a w teatrze wszystko inne znika. W tym roku właśnie tego brakowało mi najbardziej. Najważniejszy spektakl: „Letnicy” w Teatrze Narodowym Jak tylko teatry otworzyły się na kilka tygodni jesienią, to natychmiast poleciałam na „Letników” Gorkiego w reżyserii Macieja Prusa do Teatru Narodowego. I to dla mnie najważniejszy spektakl tego roku. Nie chodzi nawet o wartość artystyczną, po prostu zaspokoił na chwilę moją tęsknotę. Mam jeszcze zabunkrowane bilety na „Boską komedię” do Teatru Powszechnego, do którego nie zdążyłam już pójść przed zamknięciem teatrów, ale nie zamierzam ich zwracać, bo trzeba w tych trudnych czasach wspierać sceny. Zresztą, nie rozumiem decyzji o zamknięciu teatrów w pandemii. Z wszelkimi restrykcjami, nowymi zasadami dotyczącymi liczby miejsc na widowni, teatr jest naprawdę bezpieczną przestrzenią.  Najważniejsze filmy: „Siódemka z Chicago” i „Mroczne wody” Oba zapadły mi tak mocno w pamięć, że nie potrafię między nimi wybierać. „Proces Siódemki z Chicago” na...

Czytaj dalej
Uroda Życia 2020
mat. prasowe

2020 to rok kobiet! Zobacz, jakie bohaterki gościliśmy w 2020 r. na okładkach „Urody Życia” 

Najsłynniejsza polska restauratorka, najpopularniejsza podróżniczka, najbardziej poczytna autorka kryminałów, kandydatka na Prezydentkę RP, wspaniałe aktorki i wokalistki – takie były bohaterki naszych okładek w 2020 roku!
Agnieszka Dajbor
16.12.2020

To był rok nie do przewidzenia i nie do opowiedzenia. Pandemia Covid-19 wywróciła nasze życie do góry nogami. Zdalna praca, zdalna szkoła naszych dzieci, inna organizacja życia, strach o zdrowie swoje i najbliższych. Zabrakło wielu zwykłych, codziennych przyjemności, spotkań ze znajomymi, biesiadowania w ulubionych knajpkach. Ale było też trochę nadziei. Bo 2020 był także rokiem kobiet, które mimo zagrożenia wyszły na ulice, aby walczyć o swoje prawa. Jednym z symboli tego roku została błyskawica, która pojawiła się na maseczkach uczestniczek i uczestników demonstracji. W „Urodzie Życia” gościłyśmy w tym roku na okładkach kobiety, które potrafiły rozwijać się, zmieniać siebie i świat wokół. Znajdowały siły, by nie poddać się beznadziei i strachowi pandemii. Nie zostawały obojętne wobec naszych wspólnych spraw. Dzieliły się swoimi, często osobistymi przeżyciami, by czytelniczki mogły się do nich odnieść i lepiej zrozumieć siebie. Katarzyna Bonda: Znowu wierzę w miłość – „Uroda Życia” 1/2020 Z najpopularniejszą polską autorką kryminałów Katarzyną Bondą rozmawiałyśmy z okazji wydania jej nowej książki „Miłość leczy rany” (wyd. Muza 2020). Miłosna historia to było coś nowego w jej repertuarze. Katarzyna Bonda mówiła nam, że na uczucia, o których czasem już zapominała, otworzył ją związek z Remigiuszem Mrozem. Kiedy ogłosili, że są parą, dużo się mówiło. „Król i królowa polskich kryminałów wreszcie razem!”, donosiły media. I choć zaledwie po kilku miesiącach rozstali się, Katarzyna Bonda była mu wdzięczna za miłość i życzliwość. „To było wzajemne i niezależnie od tego, jak się skończyło, było piękne. Zadedykowałam mu nową książkę, bo przywrócił mi...

Czytaj dalej