Najlepsze filmowe biografie kobiet. „Erin Brokovich”, „Frida”, „Sztuka kochania”…
Julia Roberts jako Erin Brokovich / fot. materiały prasowe

Najlepsze filmowe biografie kobiet. „Erin Brokovich”, „Frida”, „Sztuka kochania”…

Najlepsze filmowe biografie kobiet uczą, jak znaleźć w sobie pasję, siłę i determinację, by żyć w zgodzie z samą sobą. A przy tym życie innych uczynić lepszym, bogatszym, piękniejszym.
Anna Zaleska
01.11.2020

Lista kobiet, które nie tylko wpływają na życie innych kobiet, ale na zawsze zmieniają świat – jest naprawdę długa. Od Erin Brokovich po Michalinę Wisłocką. Od królowej Elżbiety I po Fridę Kahlo.  Ich historie bywają skomplikowane, często dramatyczne, ale wytrwałość, z jaką pokonują przeszkody, jest imponująca. To prawdziwie superbohaterskie kino bez superbohaterskiego sztafażu.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Erin Brokovich”, reż. Steven Soderberg (2000)

Jeden z tych filmów, które pokazują, że kobieta może skutecznie przeciwstawić się złu, niesprawiedliwości i nieprzyzwoitości. Nawet samotnie, a co dopiero gdy ma wokół siebie setki tysięcy innych kobiet. Oparty na faktach film opowiada historię Erin Brockovich (genialna w tej roli Julia Roberts), dwukrotnej rozwódki samotnie wychowującej trójkę dzieci, kobiety bez pieniędzy, wykształcenia i szansy na pracę. Tylko dzięki swojej bezczelności i determinacji zostaje zatrudniona do pomocy w kancelarii wziętego adwokata.

Porządkując akta, przypadkowo odkrywa, że potężny koncern, doprowadzając do zanieczyszczenia wody w małym miasteczku, może być odpowiedzialny za ciężkie choroby mieszkających tam ludzi. Z pomocą swojego szefa, przekonując do sprawy początkowo bardzo nieufne rodziny, kieruje sprawę do sądu. Odszkodowanie w wysokości 333 milionów dolarów, które wywalczyła, do dziś pozostaje największym w historii amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.

„Elizabeth”, Shakhar Kapur (1998)

Anglia, połowa XVI wieku. Gdy królowa Maria I, zagorzała katoliczka, umiera bezpotomnie, na tronie zasiada Elżbieta (Cate Blanchett). W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, to kobieta pełna energii i radości życia. Jako protestantka od początku ma jednak wielu wrogów. Kryzys związany z podziałami religijnymi, pustoszejący skarbiec, dworskie intrygi, a do tego niemożność poślubienia mężczyzny, którego kocha, zmieniają romantyczną, żywiołową dziewczynę w dumną, zdecydowaną i pragmatyczną królową. „Elizabeth” to popis aktorski Cate Blanchett, nagrodzony nominacją do Oskara. Od tej roli zaczęła się międzynarodowa kariera Australijki.

„Żelazna dama”, reż. Phyllida Lloyd (2011)

Jeden z tych filmów, w których Meryl Streep mogła w pełni pokazać, jak wybitną jest aktorką. Dramat biograficzny o brytyjskiej premier Margaret Thatcher to nie tyle film o polityce, ile o kobiecie, która dzięki determinacji i sile zajęła miejsce tradycyjnie przeznaczone dla mężczyzn. Oglądamy ją w dwóch planach czasowych – jako chorą na alzheimera samotną staruszkę, rozmawiającą już tylko z duchem zmarłego męża, i jako twardą, zdecydowaną, czasem apodyktyczną premier, oschłą i nieprzyjemną w relacjach z ludźmi, podejmującą decyzje, na które nie zdobyłby się żaden mężczyzna. Ten portret Margaret Thatcher będzie można niedługo porównać z „The Crown”. W czwartym sezonie serialu Netflixa (premiera 15 listopada) Żelazna Dama będzie ważną postacią, a zagra ją Gillian Anderson.

„Edith Piaf. Niczego nie żałuję”, Olivier Dahan (2007)

Jej głos był jak dusza Paryża. Życie – jak wielki dramat. W dzieciństwie porzucona przez matkę, dorastała w nędzy, wychowywana przez ojca, który zarabiał jako człowiek-guma, i babkę prowadzącą dom publiczny. Śpiewać Edith Piaf zaczęła na ulicy, wśród kloszardów, oddając zarobione pieniądze sutenerowi. Nawet gdy już odniosła wielki sukces, jej życie naznaczyły śmierć ukochanego mężczyzny w katastrofie lotniczej, choroby i uzależnienia. W interpretacji Marion Cotillard (nagrodzonej ze tę rolę Oskarem) Edith Piaf bywa prostacka – nie przebiera w słowach, pije, hałaśliwie się śmieje – ale zarazem bardzo krucha i delikatna. Film przejmujący do głębi, a scena umierania artystki na długo zostaje w pamięci.

„Iris”, reż. Richard Eyre (2001)

Biografia znanej brytyjskiej pisarki i filozofki Iris Murdoch, zmarłej w 1999 roku na alzheimera, zaczyna się w momencie, gdy kobieta ma 70 lat, a choroba coraz bardziej pustoszy jej umysł. Niesamodzielna i zdziecinniała, zdana jest teraz na opiekę niezwykle jej oddanego męża Johna Bayleya. Tę współczesną opowieść o wielkiej, bezwarunkowej miłości u schyłku życia wzbogacają wspomnienia z lat młodości. Przyszli małżonkowie poznają się w latach 50. Iris jest początkującą intelektualistką, kobietą niezależną duchem, atrakcyjną i pełną energii (młodą Iris Murdoch gra Kate Winslet). John to nieśmiały, nieporadny i niezbyt efektowny historyk literatury z Oksfordu, którego trzeba nauczyć życia i miłości. Za co Iris zabiera się z zapałem.

„Maudie” reż. Aisling Walsh (2016)

„Najpierw jestem ja, potem psy, kury i na końcu ty” – słyszy Maud Lewis, gdy zaczyna pracę jako gosposia u żyjącego samotnie dziwaka (Ethan Hawke). Grana przez Sally Hawkins tytułowa Maudie też jest outsajderką. Cierpi na wrodzoną chorobę, a w życiu nade wszystko pragnie niezależności, by oddawać się swojej największej pasji – malarstwu. Pierwowzorem głównej postaci była Maud Lewis (1903-1970), malarka-amatorka słynąca z barwnych pejzaży, dzisiaj uważana za jedną z najważniejszych kanadyjskich artystek. Piękna opowieść o miłości niemożliwej, która rodzi się między dwójką outsajderów.

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”, reż. Maria Sadowska (2017)

Dzięki ogromnej determinacji Michalina Wisłocka zrealizowała swoją życiową misję – poprawiając jakość życia seksualnego Polaków, generalnie uczyniła ich życie lepszym. Ale najpierw sama musiała poczuć, czym jest dobry seks. Z mężem tego nie doświadczyła, pomógł żonaty marynarz. Nieudane małżeństwo, życie w miłosnym trójkącie, romans z rzeczonym marynarzem, który okazuje się miłością jej życia, wreszcie walka o wydanie „Sztuki kochania” z partią, kościołem i cenzurą to najważniejsze wątki w tej znakomitej, tragikomicznej opowieści o legendarnej seksuolog czasów peerelu

„Frida”, reż. Julie Taymor (2002)

Jedna z najbardziej oryginalnych i intrygujących artystek dwudziestego wieku. A film o niej pełen jest sztuki, pasji życia, szaleństwa i cierpienia. Niepełnosprawność spowodowana chorobą i tragicznym wypadkiem, wielokrotne poronienia i patologiczna niewierność męża stają się tematem jej najlepszych obrazów. Właśnie historia miłosna Fridy i największego meksykańskiego malarza Diego Rivery – matka artystki stwierdziła, że to małżeństwo słonia i gołębia – jest w centrum tej opowieści. A Salma Hayek wydaje się reinkarnacją Fridy Kahlo. Gdy podczas przygotowań do zdjęć dano jej suknie Fridy do przymierzenia, pasowały jak uszyte na miarę. O rolę meksykańskiej malarki zabiegała też Madonna, miłośniczka jej twórczości. Zagraniem Diego Rivery zainteresowany był zaś sam Robert DeNiro. Alfred Molina dostał angaż pod warunkiem, że przytyje 23 kilogramy. Czemu sprostał.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG

Najbardziej inspirujące biografie kobiet: Osiecka, Jansson, Kossak – my z nich wszystkie!

Czy można żyć ciekawiej, mocniej, pełniej, odważniej? Biografie Agnieszki Osieckiej, Tove Jansson czy Simony Kossak pokazują, jak wiele zależy od naszych własnych życiowych wyborów.
Anna Zaleska
30.10.2020

Jeśli nie teraz, to kiedy? Są takie książki, które mogą naprawdę odmienić życie. Wpłynąć na nasze nawyki, pomóc podjąć ważne decyzje, sprawić, że inaczej spojrzymy na siebie i innych. Czasem skłaniają nas do tego, by powiedzieć wielkie „nie”. Albo zdecydowane „tak”. Otworzyć się na nowe możliwości i spełnić uciszane dotąd marzenia. Biografie mają tę szczególną moc motywowowania, że opowiadają życie, które wydarzyło się naprawdę. Ze wszystkimi swoimi sukcesami i porażkami, radościami i rozczarowaniami. Dają niepowtarzalną możliwość wyciągania wniosków z cudzych doświadczeń. Dlatego warto po nie sięgać.  „Osiecka. Nikomu nie żal pięknych kobiet”, Zofia Turowska (Marginesy) Rodzinny dom, w którym nie czuła miłości. Matka zarażająca lękiem, bo dla niej wszystko, oprócz leżenia na kanapie, wiązało się z ryzykiem. Ojciec, dumny kompozytor, u którego miłość zamieniała się w tyranię, a dziecku chciał wpoić przede wszystkim dyscyplinę i pracowitość. Agnieszka Osiecka w opowieści Zofii Turowskiej to dziewczyna, potem kobieta zawsze pół na pół: pół przekorna, pół akceptująca, pół wesoła, pół smutna. Pełna życia i nie pozwalająca, by ograniczały ją normy społeczne i konwenanse. Ostatnie, czego szuka w życiu, to spokój i stabilizacja. Podczas studiów na Wydziale Dziennikarstwa UW ucieka z przesiąkniętych ideologią wykładów i włóczy się nad Wisłą. Wylatuje ze Związku Młodzieży Polskiej za sianie fermentu. W czasach STS-u wchodzi w kręgi warszawskiej bohemy. Kocha się „niemądrze w niemądrych”. Przyjaźni z niezwykłymi kobietami. Rodzi córkę Agatę i ucieka od macierzyństwa. Biografia Zofii Turowskiej pokazuje kobietę, która nigdzie i u niczyjego boku...

Czytaj dalej
Frida Kahlo i Diego Rivera
Getty Images

Frida Kahlo i Diego Rivera. Jej matka mówiła o nich, że to „związek słonia z gołębicą”

Frida nazywała Diego ropuchem, czasem wieprzem, ale nie mogła bez niego żyć. Choć lubiła też powtarzać o nim jeszcze jedno: „Najlepszy przyjaciel, najgorszy mąż”.
Agata Tuszyńska
22.09.2020

Dziś twarz Fridy kahlo spogląda na nas z okładek czasopism, nadruków na koszulkach, kubków i bibelotów. Domy mody stylizują swoje kolekcje na podobieństwo jej strojów i fryzur. Jej obrazy na aukcjach kosztują miliony. Największe muzea zabiegają, żeby mieć je w swoich zbiorach. Film z Salmą Hayek w roli Fridy przyciągał tłumy. Ale trzeba było pół wieku, żeby świat zainteresował się nią na serio. Nie jako ciekawostką i żoną „wielkiego Diego”.  Zachowało się blisko 150 obrazów Fridy Kahlo. Pewnie niewiele więcej namalowała. Nad każdym pracowała miesiącami, poprawiała, przemalowywała. Każdy z nich rozpoznawalny jest na pierwszy rzut oka. Taki rys niepowtarzalności w sztuce nie ma ceny.  A o wszystkim zdecydował tragiczny przypadek. Autobus, w którym jechała 18-letnia Frida w swoim rodzinnym Mexico City, zderzył się z tramwajem. Miała złamany kręgosłup, miednicę, żebra, obojczyki prawą nogę – jedenastokrotnie! Stalowa poręcz przebiła jej podbrzusze i macicę, naznaczając okrutnym piętnem jej ledwie rozbudzoną kobiecość. Świadkowie opowiadali, że pokaleczona, zakrwawiona Frida leżała na ulicy pokryta złotym pyłem (jeden z pasażerów wiózł proszek złotniczy). To scena symboliczna dla całego jej życia: złoty pył przykrywał największe w nim dramaty. Frida Kahlo i Diego Rivera – dzieliło ich prawie wszystko Wielokrotnie składana i kaleczona skalpelami lekarzy trzy miesiące przeleżała w gipsowej skorupie. Widziała przed sobą głównie swoje stopy. I to był temat jej pierwszego obrazu. Jednocześnie uczyła się i chodzić, i malować. Miała szczęście, że spotkała malarza, który nie wybił jej tych niewprawnych prób z głowy. I miała nieszczęście, że był nim Diego Rivera. Dzieliło ich właściwie wszystko – wiek (miał 21 lat, kiedy się...

Czytaj dalej
Meryl Streep
Getty Images

Meryl Streep: „Pracuj ciężko, podbijaj świat, ale sama ugotuj zupę – to moje życiowe motto”.

Meryl Streep ma na swoim koncie 21 nominacji do Oscara! Konkurować z nią nie może nawet Jack Nicholson z 12 nominacjami. Kiedy odbierała Oscara za „Żelazną Damę”, powiedziała, że wszystko, co ceni najbardziej, dostała od męża: dzieci, rodzinę, prywatność.
Magdalena Żakowska
10.09.2020

Żyje z dala od Hollywood. Nie musimy ekscytować się plotkami z jej życia, by o niej pamiętać, wystarczą role: od „Kochanicy Francuza” do „Pożegnania z Afryką”, od „Wyboru Zofii” do „Mamma Mia!”. Wszyscy ją kochają i podziwiają. Meryl Streep – co to za fenomen? Ja jestem Pan, Bóg twój, stwórca nieba i ziemi. Stworzyłem ocean i niebo, słońce i gwiazdy. Jedną z tych gwiazd jest Meryl Streep, której pracę podziwiasz od czasu »Łowcy jeleni«. Ale nie wolno ci zapominać, że jej praca (granie w filmach) nie byłaby możliwa bez mojej pracy (stworzenia wszechświata)”. Tak zaczyna się nowy, uaktualniony o pojawienie się na świecie Meryl Streep, dekalog stworzony przez magazyn „New Yorker”. Nawet Pan Bóg zazdrości jej talentu i sławy! I nie można mieć do Boga pretensji, w końcu Meryl Streep to największa aktorka naszych czasów. Nie tylko dlatego, że ma na koncie 21 nominacji do Oscara i trzy zdobyte statuetki, rekordowe 32 nominacje do Złotego Globów i osiem zwycięstw. W ciągu 40 lat filmowej kariery grała u większości najlepszych reżyserów, a partnerowali jej znakomici aktorzy. Ale to, co ją wyróżnia spośród innych gwiazd kina, to jej niezwykły status. W wieku 72 lat wciąż prowadzi aktywne, pełne sukcesów życie zawodowe, ma czwórkę dzieci, a od 40 lat żyje w szczęśliwym małżeństwie. Jest pewna siebie, ale nie zarozumiała, sławna, ale skromna.  Meryl Strep: druga po Grecie Garbo Na firmamencie gwiazd można ją porównać z Catherine Deneuve czy Isabelle Huppert. Ale we Francji wielkie aktorki traktowane są jak skarby narodowe, z szacunkiem i delikatnością. Zarówno Huppert, jak i Deneuve zręcznie poruszają się między dużymi produkcjami i kinem artystycznym, między rolami ważnymi i błahymi, a ich wybory nie są...

Czytaj dalej