Najbardziej oczekiwane seriale 2021 roku. Kiedy powróci „The Crown”, „Ozark”, „Wspaniała pani Maisel”?
Fot. materiały prasowe Netflix

Najbardziej oczekiwane seriale 2021 roku. Kiedy powróci „The Crown”, „Ozark”, „Wspaniała pani Maisel”?

Dla wielbicieli seriali rok 2021 zapowiada się niezwykle ciekawie. Będą długo oczekiwane powroty i premiera najdroższego w historii serialu, którego budżet to… miliard dolarów.
Anna Zaleska
05.01.2021

W roku 2020 praca nad wieloma produkcjami została wstrzymana z powodu pandemii, ale latem i jesienią wiele ekip, stosując podwyższony reżim sanitarny, wróciło na plan. Dzięki temu część spośród tych najbardziej oczekiwanych seriali może w tym roku pojawić się na ekranie. Będą też spektakularne nowości. Dokładne daty nie zawsze są znane. Producenci nie śpieszą się z ich podawaniem, nauczeni tegorocznym doświadczeniem, gdy dni premiery musiały być kilkakrotnie przekładane. Kiedy zatem zadebiutują najbardziej oczekiwane seriale 2021 roku? Co już wiadomo?

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Riverdale (Netflix)

Serial, którego bohaterami są współcześni amerykańscy nastolatkowie, doczekał się właśnie kontynuacji. Choć kolejne sezony nie są tak dobre jak pierwszy i czasem można odnieść wrażenie, że twórcy sami się gubią w Riverdale, serial ma wciąż wielu fanów. A inni wpisują go do kategorii „guilty pleasure”. Najwyrażniej pozornie ciche, senne miasteczko nie wyjawiło jeszcze swoich wszystkich sekretów, bo na 20 stycznia zapowiedziano premierę 5. sezonu.

The Umbrella Academy (Netflix)

Serial, w którym czuć, że scenarzyści dobrze się bawią, a widzowie bawią się jeszcze lepiej. Historia, w szczególnych sposób wychowywanych przez surowego ojca-miliardera superdzieciaków, którzy próbują uratować świat przed armagedonem, trzyma w napięciu i co chwila zaskakuje błyskotliwymi pomysłami i odniesieniami do popkultury i historii. W lutym 2021 r. mają się zacząć prace nad trzecim sezonem. „The Umbrella Academy” prawdopodobnie powróci w drugiej połowie 2021 r.

The Crown (Netflix)

Po znakomitym sezonie 4. apetyt na dalszy ciąg mamy ogromny. Jak długo będziemy musieli czekać, by poznać dalsze losy Diany? I przekonać się, jaką królową będzie Imelda Staunton, która przejmuje koronę Elżbiety II od Olivii Colman? Niestety – długo. Zdjęcia do piątego i ostatniego sezonu „The Crown” mają się rozpocząć w czerwcu 2021 r. A to może oznaczać, że premiera będzie miała miejsce dopiero w roku 2022.

Ozark (Netflix)

W listopadzie rozpoczęto zdjęcia do czwartego i ostatniego sezonu tego kryminalnego serialu o doradcy finansowym, który wraz z rodziną zostaje wciągnięty w pranie brudnych pieniędzy dla kartelu narkotykowego. Każda próba wywikłania się z umowy sprawia zaś, że sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Finałowy sezon „Ozark” ma mieć 14 odcinków, transmitowanych w dwóch blokach po siedem odcinków każdy. Chociaż dokładnej daty premiery nie ogłoszono, przecieki z planu wskazują na to, że Marty Byrde i jego rodzina powrócą jesienią 2021 r.

Wspaniała pani Maisel (Amazon Prime Video)

Rozgrywający się w latach 50. i 60. serial o młodej Żydówce, rozwiedzionej matce dwójki dzieci, która wbrew wszystkim i wszystkiemu postanawia zostać stand-uperką, długo każe na siebie czekać. Trzeci sezon miał premierę w grudniu 2019 r. Szczęśliwie po koronawirusowej przerwie ​​nagrywanie czwartego sezonu zostało właśnie teraz, w styczniu, wznowione. Prace mają trwać do czerwca 2021 roku, więc z grającą główną rolę Rachel Brosnahan mamy szansę spotkać się w okolicy Bożego Narodzenia. Byłby to piękny prezent pod choinkę.

The Boys (Amazon Prime Video)

Ten serial o grupie samozwańczych strażników walczących ze skorumpowanymi korporacyjnymi „superbohaterami”, którzy nadużywają swoich mocy, oparty jest na serii komiksów autorstwa Gartha Ennisa i Daricka Robertsona. Dotychczasowe dwa sezony miały świetne recenzje. Trzeci – jest w drodze. Producent wykonawczy Seth Rogan na pytanie fanów odpowiedział, że „wszystko zależy od mikroskopijnego wirusa”. Jako optymista liczy na to, że dzielni „The Boys” i z wirusem sobie poradzą, tak by premiera trzeciego serialu mogła się odbyć jeszcze w tym roku.

Zadzwoń do Saula (AMC)

Praca nad szóstym i ostatnim sezonem prequelu „Breaking Bad” miała rozpocząć się we wrześniu 2020 r., ale wszystko przesunęło się na marzec 2021 r. Wciąż jednak można mieć nadzieję, że do końca 2021 roku Saul Goodman – szemrany prawnik, mistrz wykorzystania luk prawnych, drobnych oszustw na sali sądowej i manipulowania ławą przysięgłych – powróci na Netflixa.

Wanda Vision (Disney+)

Ciekawie zapowiada się nowy serial Marvel Studios „Wanda Vision” z udziałem Elizabeth Olsen i Paula Bettany'ego. Dostępny na Disney+ jest połączeniem klasycznej telewizji w stylu lat 50., sitkomu i kina superbohaterskiego. Wanda Maximoff i Vision wiodą sielankowe życie na przedmieściach. Ale nagle zaczynają podejrzewać, że wszystko jest nie tak, jak im się wydaje. Data premiery to 15 stycznia.

Władca pierścieni (Amazon Prime Video)

Na ten widowiskowy serial czekają nie tylko fani fantasy. Amazon zapłacił za prawa do jego ekranizacji aż 250 milionów dolarów. Realizacja każdego z planowanych pięciu sezonów ma kosztować około 100-150 milionów dolarów. Łącznie serwis streamingowy będzie musiał wyłożyć około miliarda dolarów. A to oznacza najdroższy serial w historii. Nie będzie to jednak adaptacja powieści J.R.R. Tolkiena „Władca Pierścieni”. Akcja serialu ma się rozgrywać w Drugiej Erze, tysiące lat przed wydarzeniami przedstawionymi w filmowej trylogii w reżyserii Petera Jacksona. Cała produkcja jest trzymana w największej tajemnicy. Ale fanów Tolkiena już oburzyły wyciekające do mediów informacje, że w serialu mają być sceny seksu, co uważają za sprzeczne z duchem powieści. Data premiery nie jest jeszcze znana, jednak na pewno będzie to rok 2021.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

„To właśnie miłość”, „Dziennik Bridget Jones”, „Cztery wesela i pogrzeb”. Przypominamy najlepsze komedie romantyczne ostatnich lat

Koc, lampka wina i ulubiona komedia romantyczna. Oto nasz idealny plan na zimowy wieczór!
Sylwia Arlak
15.12.2020

Ona, on i perypetie miłosne, które zawsze kończą się happy endem. Jeśli szukacie lekkich propozycji na wieczór z przyjaciółką czy z partnerem (albo przeciwnie — jesteście same i potrzebujecie pocieszenia), te komedie romantyczne sprawdzą się idealnie! „To właśnie miłość” Na punkcie brytyjskiej komedii z Hugh Grantem, Colinem Firthem i Keirą Knightley w rolach głównych oszalał swego czasu cały świat. „To właśnie miłość” to dziesięć historii miłosnych w różnych wydaniach. Poznajemy m.in. premiera, który zakochuje się bez pamięci w pracownicy swojego biura i młodego ucznia, który próbuje zdobyć względy najładniejszej koleżanki z klasy. „Richard Curtis, twórca odpowiedzialny za największe brytyjskie hity ostatnich dziesięciu lat – »Cztery wesela i pogrzeb«, »Notting Hill«, »Dziennik Bridget Jones« – reżyseruje tę żywą komedię romantyczną, łącząc ambicje ze zdrowym rozsądkiem. Doceniamy wielowymiarowy scenariusz, znakomitych aktorów i wschodzące młode gwiazdy” — pisze BBC. Film stał się inspiracją dla twórców naszej rodzimej (chwalonej przez widownię i krytyków) produkcji „Listy do M”. „Cztery wesela i pogrzeb” „Cztery wesela i pogrzeb” to film, który był skazany na sukces. Za reżyserię odpowiada Mike Newell, za scenariusz — Richard Curtis, a w obsadzie znaleźli się Andie MacDowell i Hugh Grant. Charles (Grant) nie chce się ustatkować. Do czasu, aż poznaje piękną Amerykankę, Carrie (w tej roli MacDowell). Kiedy nabiera odwagi i postanawia powiedzieć ukochanej o swoich uczuciach, dowiaduje się, że niebawem wychodzi ona za mąż. „To film, który was rozweseli. Dzięki niemu poczujecie, że wiosna nadejdzie, zanim będziecie...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„Outlander”, „Riverdale”, „The 100”. Oto najlepsze seriale typu „guilty pleasure”

Jesień, długie wieczory i... pandemia. To idealny czas na wstydliwe przyjemności.
Sylwia Arlak
10.11.2020

Są produkcje, które oglądamy w tajemnicy przed innymi. Wciągają nas na długie wieczory, nie potrafimy o nich zapomnieć, mimo że doskonale zdajemy sobie sprawę z ich wad. To seriale typu „guilty pleasure”. Jeśli macie dość dobrych rad mówiących o tym, że pandemia to czas na samorozwój, nie chciecie słuchać, że powinnyście nadrobić teraz wszystkie zaległości czytelnicze i poznać najważniejsze filmowe klasyki... Jeśli nie macie siły być bardziej produktywne niż zazwyczaj, nie chcecie ulegać presji, potrzebujecie oddechu, odrobiny luzu – postawcie na produkcje typu „guilty pleasure”. Siedzimy w domach, i tak nikt się nie dowie. „Outlander”, Netflix Serial „Outlander” opowiada historię Claire, która w tajemniczy sposób przenosi się z 1945 do 1743 roku. Zdezorientowana bohaterka nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości i jak najszybciej chce wrócić do swoich czasów i męża, Franka. Z czasem pokocha jednak nie tylko dziką Szkocję, ale i innego mężczyznę. „Outlander” to z jednej strony ckliwy romans, który zdaje się nie mieć końca (serial powstał na podstawie sagi Diane Gabaldon i doczekał się już pięciu sezonów), z drugiej — piękna przygoda, od której nie sposób się oderwać. Krajobrazy, kostiumy, muzyka i chemia pomiędzy głównymi bohaterami (Caitriona Balfe i Sam Heughan) wynagradzają wiele. Czytaj też:   Seriale dla kobiet i o kobietach. Poznaj bohaterki, które nas inspirują! „Riverdale”, Netflix Jeśli chodzi o „guilty pleasure”, ten tytuł to klasyk gatunku. Tytułowe „Riverdale” to spokojne miasteczko, w którym ginie nastolatek z wpływowej rodziny. Grupa wiernych przyjaciół będzie musiała rozwikłać zagadkę morderstwa. Choć krytycy nie...

Czytaj dalej
Julia Roberts jako Erin Brokovich / fot. materiały prasowe

Najlepsze filmowe biografie kobiet. „Erin Brokovich”, „Frida”, „Sztuka kochania”…

Najlepsze filmowe biografie kobiet uczą, jak znaleźć w sobie pasję, siłę i determinację, by żyć w zgodzie z samą sobą. A przy tym życie innych uczynić lepszym, bogatszym, piękniejszym.
Anna Zaleska
01.11.2020

Lista kobiet, które nie tylko wpływają na życie innych kobiet, ale na zawsze zmieniają świat – jest naprawdę długa. Od Erin Brokovich po Michalinę Wisłocką. Od królowej Elżbiety I po Fridę Kahlo.  Ich historie bywają skomplikowane, często dramatyczne, ale wytrwałość, z jaką pokonują przeszkody, jest imponująca. To prawdziwie superbohaterskie kino bez superbohaterskiego sztafażu. „Erin Brokovich”, reż. Steven Soderberg (2000) Jeden z tych filmów, które pokazują, że kobieta może skutecznie przeciwstawić się złu, niesprawiedliwości i nieprzyzwoitości. Nawet samotnie, a co dopiero gdy ma wokół siebie setki tysięcy innych kobiet. Oparty na faktach film opowiada historię Erin Brockovich (genialna w tej roli Julia Roberts), dwukrotnej rozwódki samotnie wychowującej trójkę dzieci, kobiety bez pieniędzy, wykształcenia i szansy na pracę. Tylko dzięki swojej bezczelności i determinacji zostaje zatrudniona do pomocy w kancelarii wziętego adwokata. Porządkując akta, przypadkowo odkrywa, że potężny koncern, doprowadzając do zanieczyszczenia wody w małym miasteczku, może być odpowiedzialny za ciężkie choroby mieszkających tam ludzi. Z pomocą swojego szefa, przekonując do sprawy początkowo bardzo nieufne rodziny, kieruje sprawę do sądu. Odszkodowanie w wysokości 333 milionów dolarów, które wywalczyła, do dziś pozostaje największym w historii amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. „Elizabeth”, Shakhar Kapur (1998) Anglia, połowa XVI wieku. Gdy królowa Maria I, zagorzała katoliczka, umiera bezpotomnie, na tronie zasiada Elżbieta (Cate Blanchett). W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, to kobieta pełna energii i radości życia. Jako protestantka od początku ma jednak wielu wrogów. Kryzys związany z podziałami religijnymi, pustoszejący skarbiec, dworskie intrygi,...

Czytaj dalej