Najbardziej inspirujące biografie kobiet: Osiecka, Jansson, Kossak – my z nich wszystkie!

Najbardziej inspirujące biografie kobiet: Osiecka, Jansson, Kossak – my z nich wszystkie!

Czy można żyć ciekawiej, mocniej, pełniej, odważniej? Biografie Agnieszki Osieckiej, Tove Jansson czy Simony Kossak pokazują, jak wiele zależy od naszych własnych życiowych wyborów.
Anna Zaleska
30.10.2020

Jeśli nie teraz, to kiedy? Są takie książki, które mogą naprawdę odmienić życie. Wpłynąć na nasze nawyki, pomóc podjąć ważne decyzje, sprawić, że inaczej spojrzymy na siebie i innych. Czasem skłaniają nas do tego, by powiedzieć wielkie „nie”. Albo zdecydowane „tak”. Otworzyć się na nowe możliwości i spełnić uciszane dotąd marzenia. Biografie mają tę szczególną moc motywowowania, że opowiadają życie, które wydarzyło się naprawdę. Ze wszystkimi swoimi sukcesami i porażkami, radościami i rozczarowaniami. Dają niepowtarzalną możliwość wyciągania wniosków z cudzych doświadczeń. Dlatego warto po nie sięgać. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Osiecka. Nikomu nie żal pięknych kobiet”, Zofia Turowska (Marginesy)

Rodzinny dom, w którym nie czuła miłości. Matka zarażająca lękiem, bo dla niej wszystko, oprócz leżenia na kanapie, wiązało się z ryzykiem. Ojciec, dumny kompozytor, u którego miłość zamieniała się w tyranię, a dziecku chciał wpoić przede wszystkim dyscyplinę i pracowitość. Agnieszka Osiecka w opowieści Zofii Turowskiej to dziewczyna, potem kobieta zawsze pół na pół: pół przekorna, pół akceptująca, pół wesoła, pół smutna. Pełna życia i nie pozwalająca, by ograniczały ją normy społeczne i konwenanse.

Ostatnie, czego szuka w życiu, to spokój i stabilizacja. Podczas studiów na Wydziale Dziennikarstwa UW ucieka z przesiąkniętych ideologią wykładów i włóczy się nad Wisłą. Wylatuje ze Związku Młodzieży Polskiej za sianie fermentu. W czasach STS-u wchodzi w kręgi warszawskiej bohemy. Kocha się „niemądrze w niemądrych”. Przyjaźni z niezwykłymi kobietami. Rodzi córkę Agatę i ucieka od macierzyństwa.

Biografia Zofii Turowskiej pokazuje kobietę, która nigdzie i u niczyjego boku nie może na dłużej zagrzać miejsca. Której decyzje czasem trudno zrozumieć. Bo – jak mówiła Alina Janowska – „życie ciągle gnało ją w objęcia nowych przeżyć”. A największą ceną, jaką za to płaciła, okazała się samotność.

„Tove Jansson. Mama Muminków”, Boel Westin (Marginesy)

Tove Jansson przez całe życie pracowała nad sobą. Jako artystka, pisarka i jako człowiek. Praca i miłość, wolność i samotność – tego zawsze pragnęła. W latach 50. za sprawą Muminków stała się międzynarodową megagwiazdą. Gdy „Moomin business” wymusił na niej, by z artystki przedzierzgnęła się w negocjatorkę, prawniczkę i kobietę interesu, straszliwie ją to męczyło. „Gazety, telefony, telegramy, poczta, poczta, stosy poczty, góry, lawiny, ludzie, przemówienia, rozmowy i rozmowy, masa słów i miriady dzieci. I nigdy sama. Nigdy, przenigdy naprawdę sama” – pisała w pamiętniku.

Zawsze dbała o to, by nie wyzbyć się pragnień. Uważała je bowiem za najbardziej szczere. Nic, do czego człowiek się zmusza, nie przyniesie zadowolenia ani jemu, ani jego bliskim. Upragnione „samotność i bliskość, otwarcie i wyizolowanie” odnalazła na wyspie Harun, gdzie spędziła wiele lat mieszkając z największą miłością swojego życia, graficzką Tuulikki Pietila. Całymi latami spały w namiocie, domku używając tylko dla gości, do gotowania, czytania i do pracy. W nekrologu po śmierci Tove Jansson zacytowano fragment „Wiosennej piosenki Włóczykija”: „Wolności trzeba mi, by pieśni nowych szukać…”. Biografia Mamy Muminków to książka dla wszystkich, którzy we Włóczykiju zawsze wyczuwali bratnią duszę.

„Becoming. Moja historia”, Michelle Obama (Agora)

Nawet gdy Michelle Obama nie jest już pierwszą damą i nieco zniknęła, przysłonięta nowymi lokatorkami Białego Domu, jej biografia pozostaje jedną z ciekawszych, jakie w ostatnich latach trafiły do księgarń. Nie tylko dlatego, że daje bardzo intymny obraz codziennego życia prezydenckiej rodziny. Ale przede wszystkim opowiada o kobiecie, która od początku bardzo świadomie kształtuje swoje życie, układając je precyzyjnie jak origami.

To imponujące, jak dorastająca w biednej dzielnicy Chicago, w jednym pokoju przerobionym w mieszkanie dla czteroosobowej rodziny, realizuje swój plan. „Nic nie miałam, a może miałam wszystko? To zależy od punktu widzenia”, stwierdza. Ma cztery lata, gdy sama postanawia nauczyć się grać na fortepianie. Potem już zawsze ma listę rzeczy do zrobienia i planów do zrealizowania, które skrupulatnie wypełnia, co doprowadza ją na Harvard, a potem do prestiżowej kancelarii prawnej, gdzie jednym z praktykantów zostaje Barack Obama.

Świetne są opowieści o tym, jak próbowała go umówić z innymi samotnymi kobietami, a on wolał spędzać wieczory na czytaniu o miejskiej polityce mieszkaniowej. I jak zaczął ją podrywać, czując w niej osobę jakoś sobie pokrewną. Stworzyli dobre, pełne miłości i wzajemnego szacunku małżeństwo.

Ale życie pierwszej damy nie jest bajką – jest w nim i dramat poronienia, i samotności życia z mężczyzną, którego poczucie misji często nie pozostawiało miejsca dla rodziny, i terapia małżeńska. Znaczący jest tytuł tej autobiografii: „Becoming ” czyli „Stawanie się”. Michelle Obama podsumowując swoją opowieść pisze, że „Stawanie się jest procesem, szeregiem kroków na ścieżce. Stawanie się wymaga tyle samo cierpliwości, co dyscypliny. Stawanie się to świadomość, że zawsze można jeszcze trochę wzrosnąć”

„Frida Kahlo prywatnie”, Suzanne Barbezat (Marginesy)

Trudno znaleźć inną kobietę, u której talent i kreatywność szłyby w parze z tak wielką siłą i determinacją w przezwyciężaniu życiowych dramatów. W wieku sześciu lat Frida Kahlo zachorowała na polio i przez kilka miesięcy musiała leżeć w łóżku. Jako nastolatka cudem przeżyła potworny wypadek autobusu. Liczne złamania kręgosłupa, miednicy, żeber i prawej nogi, do tego zmiażdżona stopa i przebita macica skazały ją na długi pobyt w szpitalu, potem na miesiące przykłuły ją do łóżka. Leżąc w samotności Frida studiowała historię sztuki, pisała i zaczęła malować. Nigdy nie wróciła do zdrowia.

Już w liceum zafascynował ją Diego Rivera, prowadzący w jej szkole wykłady sławny malarz muralista. Młodzież się z niego naśmiewała, nazywając grubym geniuszem. Ona z jednej strony żartowała, z drugiej oświadczyła koleżankom, że chciałaby mieć z nim dziecko.

Kilka lat później, gdy ponownie się spotkali, stworzyli osobliwą parę. Ona miała 22 lata i półtora metra wzrostu. On był dwa razy starszy i potężny, miał opinię kobieciarza. Gdy Frida została jego trzecią żoną, jej matka orzekła, że to małżeństwo słonia i gołębia. Nie byli sobie wierni, ale kochali się, podziwiali nawzajem swoją sztukę i bezwarunkowo się wspierali. Aż do śmierci, gdy Diego zapisał w testamencie, że chce zostać skremowany, a jego prochy mają być połączone z prochami Fridy.

„Frida Kahlo prywatnie” pokazuje, jak naprawdę wyglądało życie meksykańskiej artystki, która stworzyła wokół siebie legendę, nieraz naginając fakty i przedstawiając własną wersję prawdy. Dziś jest ikoną – praw kobiet, niepełnosprawnych i osób nieheteronormatywnych.

„Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak”, Anna Kamińska (Wydawnictwo Literackie)

Biografia Simony Kossak elektryzuje od pierwszych stron – od śmieszno-strasznej opowieści o tym, jak to w rodzinie Kossaków zamiast upragnionego syna, który miał stać się czwartym Kossakiem, odziedziczyć po przodkach talent, pędzle i paletę z farbami, urodziła się dziewczynka. Ojciec Jerzy na tę wieść tak się wściekł, że strzelił do ryngrafu z Matką Boską. Rodzicielka Simony, słynna krakowska elegantka, wchodziła do pokoju córek tylko wtedy, gdy były chore lub trzeba było je ukarać.

W tej biografi mnóstwo jest historii ściskających za serce. Z dzieciństwa, młodości, a przede wszystkim z dorosłego życia, gdy Simona Kossak jako profesor nauk leśnych zamieszkuje w Puszczy Białowieskiej i staje po stronie drzew i zwierząt, bezkompromisowo broniąc ich przed ludźmi. Często stacza samotne boje przeciwko wszystkiemu i wszystkim, wyszydzana również przez swoje środowisko. Wielkim wsparciem staje się dla niej przyrodnik i fotograf Lech Wilczek, z którym tworzą niezwykły związek – dwojga ludzi o trudnych charakterach, uczulonych na punkcie swojej niepodległości, zakochanych nie tyle w sobie nawzajem, ile w tym, co razem robią. Biografia Simony Kossak pokazuje, jak wielką wartość może nadać życiu prawdziwa pasja i miłość. I jakim pancerzem może się stać dla ludzi zranionych i niekochanych.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Wszystkie twarze Fridy Kahlo

„W swoim życiu przeżyłam dwa wypadki. Jeden to autobus, który mnie połamał, drugi to Diego. Diego był, jak dotąd, tym najgorszym” – mówiła Frida Kahlo.
Sylwia Arlak
29.12.2020

On malował całymi dniami. Tworzył wielkie murale, tak samo obsesyjnie, jak kochała go Frida. Ona leżała w łóżku z nogą w gipsie albo zamknięta w sali szpitalnej, oczekując kolejnej operacji. On wychodził z domu do swoich kochanek, ona mu gotowała i sprzątała. W końcu powiedziała: dość. Niedoszła lekarka Frida Kahlo zwodziła wszystkich, mówiąc, że urodziła się 7 lipca 1910 roku (choć w akcie urodzenia widnieje data 6 lipca 1907 roku). Podobno chciała, aby jej życie było utożsamiane z narodzinami nowego Meksyku: w 1910 roku doszło do meksykańskiej rewolucji i obalenia prezydenta Porfirio Diaza. Była chorowitym dzieckiem. W wieku sześciu lat zachorowała na polio, co spowodowało, że jej prawa noga była krótsza niż lewa. Jako dorosła osoba „chowała się” za długimi, kolorowymi spódnicami. Od dziecka odstawała od swoich rówieśników. Śmiała, pyskata, bezkompromisowa, nie miała wielu koleżanek. Ale szybko zyskała sobie sympatię kolegów. W szkole, do której chodziła, jako nastolatka związała się z najpopularniejszym chłopcem. To z ojcem stworzyła bliższą więź niż z matką. Jako zawodowy fotograf często pozwalał jej asystować w swojej pracowni. A ona chętnie mu pozowała. Choć brała lekcje rysunku, bardziej interesowały ją nauki ścisłe. W 1922 roku wstąpiła do National Preparatory School w Mexico City, gdzie rozpoczęła studia medyczne. Tam poznała malarza (i przyszłego męża) Diego Riverę, który pracował nad muralem do szkolnego audytorium. Wówczas nie mogła wiedzieć, że trzy lata później zawali jej się całe życie. Czytaj także: Tamara Łempicka była królową art déco. „Robię, co chcę i nienawidzę robić tego, co muszę”, mówiła Wypadek, który zmienił wszystko 17 września 1925 roku autobus,...

Czytaj dalej
Julia Roberts jako Erin Brokovich / fot. materiały prasowe

Najlepsze filmowe biografie kobiet. „Erin Brokovich”, „Frida”, „Sztuka kochania”…

Najlepsze filmowe biografie kobiet uczą, jak znaleźć w sobie pasję, siłę i determinację, by żyć w zgodzie z samą sobą. A przy tym życie innych uczynić lepszym, bogatszym, piękniejszym.
Anna Zaleska
01.11.2020

Lista kobiet, które nie tylko wpływają na życie innych kobiet, ale na zawsze zmieniają świat – jest naprawdę długa. Od Erin Brokovich po Michalinę Wisłocką. Od królowej Elżbiety I po Fridę Kahlo.  Ich historie bywają skomplikowane, często dramatyczne, ale wytrwałość, z jaką pokonują przeszkody, jest imponująca. To prawdziwie superbohaterskie kino bez superbohaterskiego sztafażu. „Erin Brokovich”, reż. Steven Soderberg (2000) Jeden z tych filmów, które pokazują, że kobieta może skutecznie przeciwstawić się złu, niesprawiedliwości i nieprzyzwoitości. Nawet samotnie, a co dopiero gdy ma wokół siebie setki tysięcy innych kobiet. Oparty na faktach film opowiada historię Erin Brockovich (genialna w tej roli Julia Roberts), dwukrotnej rozwódki samotnie wychowującej trójkę dzieci, kobiety bez pieniędzy, wykształcenia i szansy na pracę. Tylko dzięki swojej bezczelności i determinacji zostaje zatrudniona do pomocy w kancelarii wziętego adwokata. Porządkując akta, przypadkowo odkrywa, że potężny koncern, doprowadzając do zanieczyszczenia wody w małym miasteczku, może być odpowiedzialny za ciężkie choroby mieszkających tam ludzi. Z pomocą swojego szefa, przekonując do sprawy początkowo bardzo nieufne rodziny, kieruje sprawę do sądu. Odszkodowanie w wysokości 333 milionów dolarów, które wywalczyła, do dziś pozostaje największym w historii amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. „Elizabeth”, Shakhar Kapur (1998) Anglia, połowa XVI wieku. Gdy królowa Maria I, zagorzała katoliczka, umiera bezpotomnie, na tronie zasiada Elżbieta (Cate Blanchett). W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, to kobieta pełna energii i radości życia. Jako protestantka od początku ma jednak wielu wrogów. Kryzys związany z podziałami religijnymi, pustoszejący skarbiec, dworskie intrygi,...

Czytaj dalej
Frida Kahlo i Diego Rivera
Getty Images

Frida Kahlo i Diego Rivera. Jej matka mówiła o nich, że to „związek słonia z gołębicą”

Frida nazywała Diego ropuchem, czasem wieprzem, ale nie mogła bez niego żyć. Choć lubiła też powtarzać o nim jeszcze jedno: „Najlepszy przyjaciel, najgorszy mąż”.
Agata Tuszyńska
22.09.2020

Dziś twarz Fridy kahlo spogląda na nas z okładek czasopism, nadruków na koszulkach, kubków i bibelotów. Domy mody stylizują swoje kolekcje na podobieństwo jej strojów i fryzur. Jej obrazy na aukcjach kosztują miliony. Największe muzea zabiegają, żeby mieć je w swoich zbiorach. Film z Salmą Hayek w roli Fridy przyciągał tłumy. Ale trzeba było pół wieku, żeby świat zainteresował się nią na serio. Nie jako ciekawostką i żoną „wielkiego Diego”.  Zachowało się blisko 150 obrazów Fridy Kahlo. Pewnie niewiele więcej namalowała. Nad każdym pracowała miesiącami, poprawiała, przemalowywała. Każdy z nich rozpoznawalny jest na pierwszy rzut oka. Taki rys niepowtarzalności w sztuce nie ma ceny.  A o wszystkim zdecydował tragiczny przypadek. Autobus, w którym jechała 18-letnia Frida w swoim rodzinnym Mexico City, zderzył się z tramwajem. Miała złamany kręgosłup, miednicę, żebra, obojczyki prawą nogę – jedenastokrotnie! Stalowa poręcz przebiła jej podbrzusze i macicę, naznaczając okrutnym piętnem jej ledwie rozbudzoną kobiecość. Świadkowie opowiadali, że pokaleczona, zakrwawiona Frida leżała na ulicy pokryta złotym pyłem (jeden z pasażerów wiózł proszek złotniczy). To scena symboliczna dla całego jej życia: złoty pył przykrywał największe w nim dramaty. Frida Kahlo i Diego Rivera – dzieliło ich prawie wszystko Wielokrotnie składana i kaleczona skalpelami lekarzy trzy miesiące przeleżała w gipsowej skorupie. Widziała przed sobą głównie swoje stopy. I to był temat jej pierwszego obrazu. Jednocześnie uczyła się i chodzić, i malować. Miała szczęście, że spotkała malarza, który nie wybił jej tych niewprawnych prób z głowy. I miała nieszczęście, że był nim Diego Rivera. Dzieliło ich właściwie wszystko – wiek (miał 21 lat, kiedy się...

Czytaj dalej
15 najlepszych książek dla kobiet
Adobe Stock

15 ważnych historii napisanych przez kobiety – książki, o jakich nigdy nie zapomnimy

Od „Ani z Zielonego Wzgórza” po „Brzemię” Agaty Christie albo powieści Zadie Smith.
Marta Strzelecka
17.06.2020

Są książki, o jakich nigdy nie zapomnimy. Te, które sprawiły, że poczułyśmy się bardziej odważne, nie tak zagubione jak zwykle albo nie tak bardzo zwyczajne, przewidywalne jak na co dzień. Każda z nas wymieniłaby co najmniej kilkanaście tytułów opisujących nas, bliskie nam kobiety, wpisujących się w nasze rozmowy. I chociaż niemodnie jest być może wymieniać na takiej liście inne autorki niż Elena Ferrante czy Margaret Atwood, my to robimy, bo nie chodzi o modę. To jest zupełnie subiektywny zestaw. Poszukajcie w nim swoich historii. I stwórzcie własne listy niezapomnianych ważnych książek. 1. „Lato”, Tove Jansson Każdego lata ta niewielka książka wraca do mojej podręcznej biblioteki. Rodzaj dziennika z pobytu wnuczki z babcią na tajemniczej szwedzkiej wyspie. A życie na wyspie z kimś, kto doskonale cię rozumie, w okolicznościach jak z baśni, jest przecież spełnieniem marzenia o niekończących się wakacjach. Ta rzeczywistość wydaje się odrealniona, a jednocześnie dostępna, bo nikt nie opisuje promieni słońca czy dźwięku deszczu na tak wiele zaskakujących sposobów jak Jansson. Nikt nie odkrywa świata tak jak ona – i kiedy pisze o kobietach w różnym wieku, i kiedy pisze o Muminkach. „Lato”, Tove Jansson, tłum. Zygmunt Łanowski, Marginesy 2. „Matki”, Brit Bennett Małe miasteczko, społeczność, w której plotki rozchodzą się błyskawicznie, nadzieja na lepsze życie, licealna miłość. Każdy z tych elementów buduje początek opowieści. Ale najważniejszy okazuje się koniec niewinności. Przyjaźń dziewczyn, brak sekretów przestają być najważniejsze, kiedy okazuje się, że jedna z nich jest w ciąży – za wcześnie, zupełnie wbrew planowi, żeby zbudować swoje życie bez zdecydowanych kompromisów. To historia o pierwszych poważnych decyzjach,...

Czytaj dalej