„My, dzieci z dworca ZOO” od HBO to piękna wydmuszka. Zamiast edukować, drażni
Mat.prasowe

„My, dzieci z dworca ZOO” od HBO to piękna wydmuszka. Zamiast edukować, drażni

Ładnie, lekko i kolorowo. Nie tak powinien wyglądać serial o grupie uzależnionych nastolatków.
Sylwia Arlak
03.03.2021

Książkę „My, dzieci z dworca ZOO” Christiane F. (a tak naprawdę Very Christiane Felscherinow, bo tak nazywa się autorka) wydaną po raz pierwszy w Polsce w 1984 roku czytałam jako młoda dziewczyna. Niedługo potem obejrzałam bardzo naturalistyczną ekranizację, film fabularny z 1981 roku w reżyserii Uli Edela, pod tym samym tytułem. Do dziś pamiętam, co ze mną zrobiły. Poczułam się brudna. Chciałam zmyć z siebie emocje bohaterów i swoje własne. Nigdy nie spojrzałam na narkotyki. Bałam się, że skończę, jak Christiane, Axel czy Detlef. Po seansie serialowej wersji HBO czuję tylko jedno: złość na twórców.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„My, dzieci z dworca ZOO”

Serialowa wersja „My, dzieci z dworca ZOO” (dostępna na platformie HBO Go od 27 lutego), podobnie jak książkowy pierwowzór, opowiada o szóstce nastolatków żyjących w Berlinie Zachodnim. Historia jest (mniej lub bardziej wiernym) zapisem wydarzeń z życia autorki powieści. Główna postać, Christiane, jest wzorowana na samej Christiane F. W książce i filmie bohaterowie mają jednak po 13 lat, a w serialu to już młodzi dorośli.

Mat.prasowe

Wchodzimy w historię bohaterów i ich rodziny. Jesteśmy z nimi, gdy się poznają i zaczynają tworzyć paczkę. Towarzyszymy im w szkole i na imprezach. Widzimy, jak coraz śmielej eksperymentują z narkotykami i obserwujemy ich powolny upadek. Serial podzielono na osiem odcinków (każdy trwa prawie godzinę), które nie pozwalają nam zrozumieć ich motywacji. Christiane w książkowym pierwowzorze pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny. Choć serialowej bohaterce (w tej roli Jana McKinnon) nie brakuje problemów (agresywny ojciec, rozwód rodziców), trudno odgadnąć, przeciwko czemu tak naprawdę się buntuje. O jej chłopaku Benno (Michelangelo Fortuzzi) wiemy jeszcze mniej. Tylko tyle, że mieszka z ojcem, który jest listonoszem. Najtrudniejszą sytuację ma Stella (Lena Urzendowsky). Zgwałcona nie może liczyć na wsparcie matki-alkoholiczki. Zostaje z traumą całkiem sama.

Czytaj też: Najpiękniejsze filmy, które wzruszą cię do łez

Trudno ją jednak polubić, podobnie jak resztę paczki. Bohaterowie wydają się „odklejeni od rzeczywistości”, nierealni. Jak mamy wczuć się w ich beznadzieją sytuację, gdy wyglądają jak gwiazdy filmowe? Cierpią fizyczne i psychiczne katusze, ale niemal nie odbija się to na ich wyglądzie fizycznym. Zawsze są czyści, modnie ubrani. Jest zbyt ładnie, zbyt kolorowo. Nawet słynny dworzec Berlin Zoologischer Garten, nazywany Bahnhof Zoo (który za czasów Christiane F. był istnym siedliskiem narkomanów), nie budzi grozy. Trudno też połapać się, w jakiej poruszamy się epoce. Stroje i wnętrza sugerują lata 70. ubiegłego wieku, ale muzyka (poza akcentem w postaci Davida Bowie) jest nowoczesna. Język, jakim posługują się bohaterowie, nie różni się od języka dzisiejszych nastolatków.

Mat.prasowe

Romantyzowanie nałogu

Rozumiem zamysł twórców. Do współczesnych nastolatków najlepiej przemówi współczesny język. Kolorowe, ostre i oryginalne kadry sprawdzają się, gdy idzie za nimi jakaś treść (jak w fantastycznym serialu od HBO „Euforia”). Ale to, co miało być przestrogą przed uzależnieniem, w serialowej wersji „My, dzieci z dworca ZOO” stało się romantyzowaniem nałogu.

Zabrakło wiarygodności. Mimo że dwoje bohaterów umiera po przedawkowaniu, pozostali „magicznie” wychodzą z nałogu (końcówkę ostatniego odcinka ogląda się jak przesłodzony film familijny). Twórcy nie mają pomysłu, jak wyjaśnić widzom, dlaczego właśnie teraz bohaterowie wyszli na prostą. Nie widzimy ich wewnętrznej walki, nawet nie możemy przypuszczać, że życie, które toczyli, rzeczywiście im przeszkadzało.

W pamięci zostają niekończące się imprezy, zabawa i obraz pięknych, kolorowych ludzi. Przyjaźń bohaterów i ich złudne poczucie wolności. Boję się, jak wielu nastolatków po obejrzeniu serialu będzie im tego zazdrościło.

Czytaj też: Filmy i seriale, które uczą wdzięczności i doceniania życia

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

„13 powodów” i inne seriale o nastolatkach, dzięki którym lepiej zrozumiesz swoje dziecko

Seriale o nastolatkach na Netflix i HBO Go są skierowane nie tylko dla nastoletnich widzów, ale też dla ich rodziców. Nie tylko dlatego, że są bardzo dobre (a są!), ale też dlatego, że dzięki nim możesz więcej dowiedzieć się o własnym dziecku. Nieraz – bardzo ważnych i trudnych rzeczy.
Sylwia Arlak
04.06.2020

Dzisiejsze seriale dla nastolatków i o nastolatkach nie przypominają „Pełnej chaty” ani nawet „Przyjaciół”, w których problemy były nieduże i łatwe do rozwiązania. We współczesnych serialach dostępnych na Netfliksie i HBO nastolatki mierzą się z dramatami, których przyczyną może być np. przemoc seksualna, samobójstwo szkolnej koleżanki, przygniatająca samotność, rozwód rodziców, nękanie w szkole, narkotyki. I czy chcemy tego, czy nie, z takimi samymi problemami borykają się nasze dzieci. Zobacz, jakie seriale dla nastolatków i o nastolatkach powinni obejrzeć także rodzice – aby lepiej zrozumieć swoje dziecko i świat, w którym ono żyje.   „Trzynaście powodów”, Netflix „Trzynaście powodów” powrócił właśnie na Netflixa z czwartym sezonem. To serial, który od początku budził kontrowersje. I trudno się dziwić. W pierwszym sezonie Hannah Baker (Katherine Langford) popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostaje trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna wyjaśnia powody swojej decyzji. Kiedy taśmy trafiają do kolejnych przyjaciół bohaterki, okazuje się, że wszyscy mają coś do ukrycia. Niemal każdy zranił na swój sposób dziewczynę, a po tym, jak ta odebrała sobie życie, walczył z wyrzutami sumienia. Bohaterowie już nigdy nie dowiedzą się, czy mogli ją powstrzymać. W kolejnych sezonach widzimy, jak mocno decyzja Hannah wpłynęła na życie osób, które znała. Mówiło się, że oparty na bestsellerowej powieści Jay'a Ashera serial może być niebezpieczny. Że wskazuje nastolatkom samobójstwo, jako wyjście z problemów. Twórcy stanowczo bronili się przed takimi zarzutami, podkreślając, że produkcja ma nam otworzyć oczy....

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Weekend z Demi Moore, Nicole Kidman i Carrie Fisher! Jakie nowości ma dla nas Netflix i HBO?

„Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”, „Uwierz w ducha”, a na deser ostatni sezon serialu „The Rain”. Co będziemy oglądać na Netfliksie i HBO w weekend 8-9 sierpnia?
Sylwia Arlak
06.08.2020

Nowości na Netfliksie i HBO zapowiadają się imponująco: Obie platformy proponują wielkie kinowe produkcje: obejrzymy nowe „Gwiezdne wojny” na HBO i „Uwierz w ducha” oraz „Żony ze Stepford” na Netfliksie. A na deser zostanie nam najnowszy i zaraz ostatni sezon serialu „The Rain”, hitowej produkcji Netflixa.  Filmowe hity wśród nowości na Netfliksie Weekend na Netfliksie zaczniemy od wielkich filmowych hitów: „Sweeney Tod: Demoniczny golibroda z Fleet Street”, „Żony ze Stepford” oraz „Uwierz w ducha”. Wszystkie pojawiły się na platformie 1 sierpnia. „Sweeney Tod: Demoniczny golibroda z Fleet Street” to musical z elementami thrillera w reżyserii Tima Burtona. Jak zwykle wspaniały  Johnny Depp wciela się tu w rolę tytułowego golibrody, który wraca do wiktoriańskiego Londynu, aby zemścić się na porywaczu swojej żony i córki. Aktorowi partneruje m.in. Helena Bonham Carter i Alan Rickman. Gwiazdorską obsadę znajdziemy także w kolejnej nowości na Netfliksie:  „Żony ze Stepford” to  komedia science fiction,  w której grają takie sławy kina, jak Nicole Kidman, Glenn Close czy Christopher Walken. Młoda mężatka Joanna (Kidman) po utracie pracy i załamaniu nerwowym przenosi się z mężem z Manhattanu na bogate przedmieścia Stepford. Szuka odprężenia – i znajduje je nie tylko w pięknej przyrodzie, lecz także w wyjątkowo przyjaznym sąsiedztwie. Szybko jednak odkrywa, że w okolicy dzieje się coś złego, a jej sąsiadki  – wszystkie piękne, wszystkie szczęśliwe i wszystkie szczęśliwe w małżeństwach – zachowują się podejrzanie. Jaki sekret skrywają? Pozostając w klimacie tajemnicy, na naszą listę wpisujemy stary, ale wciąż wzruszający film:  „Uwierz w...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Co będziemy oglądać w pierwszy weekend września na Netfliksie i HBO? Wybrałyśmy dla Was same hity

Początek września na Netfliksie i HBO to świetnie zapowiadające się nowe seriale: „Wychowane przez wilki”, „Może pora z tym skończyć”, „Rozłąka”. Nie zabraknie też wielkiego kina.
Sylwia Arlak
02.09.2020

Wrzesień zaczął się z przytupem. Nareszcie obejrzymy długo oczekiwane premierowe seriale Netfliksa i HBO. „Rozłąka” zaprowadzi nas aż w kosmos, a „Wychowane przez wilki” na tajemniczą wyspę. Czeka na nas też drugi sezon „Turbulencji” o pasażerach zagadkowego lotu. Kino przed duże K na Netfliksie Weekend na Netfliksie zaczniemy od filmowego maratonu: „The Ring”, „Requiem dla snu”, „Gorączka sobotniej nocy”, „Atak paniki” i „Czarownica”  – wszystkie filmy są dostępne na platformie od 1 września. Ten pierwszy znany jest wszystkich miłośniczkom i miłośnikom opowieści grozy. Reporterka Rachel Keller (Naomi Watts) trafia na ślad kasety wideo, z powodu której w niewyjaśnionych okolicznościach giną kolejni ludzie. Drugi — opowiada o czwórce bohaterów, którzy uciekają przed swoimi problemami w świat narkotyków. Samotni, poszukujący bliskości, niezrozumiani, choć przez chwilę chcą poczuć się zauważeni. W filmie Darrena Aronofsky’ego brawurowo zagrał Jared Leto i Jennifer Connelly. „Gorączka sobotniej nocy” z niezapomnianą rolą Johna Travolty to historia o sile pasji. Przywódca nastoletniego gangu Anthony (Travolta) każdą sobotę spędza w dyskotece. Wraz ze swoją nową partnerką, postanawia wciąć udział w konkursie tanecznym. To, co początkowo jest dla niego odskocznią od życia, staje się jego życiowym powołaniem. Polski „Atak paniki” to przenikające się historie bohaterów, którzy mierzą się z nieoczekiwanymi sytuacjami. Oglądamy m.in. młodą kobietę, która ukrywa przed znajomymi, że jest gwiazdą porno i autorkę kryminałów, która na randce spotyka swojego byłego partnera. W głównych rolach Magdalena Popławska, Aleksandra Pisula, Dorota Segda i...

Czytaj dalej
Normalni ludzie
Mat. prasowe HBO

Serial „Normalni ludzie” jest już na HBO Go. Książka podbiła serca tysięcy

„Normalni ludzie” to bestsellerowa książka autorstwa Sally Rooney. Teraz losy jej bohaterów zostały przeniesione do świata serialu. „Normalnych ludzi” można już zobaczyć na platformie HBO Go.
Kamila Geodecka
03.12.2020

„Normalni ludzie” podbili serca czytelników na całym świecie. W samych Stanach Zjednoczonych sprzedano aż 64 tys. egzemplarzy – i to tylko przez pierwsze 4 miesiące po premierze. Powieść była nominowana też do Nagrody Bookera ( najbardziej prestiżowa nagroda literacka w Wielkiej Brytanii ), a „The Guardian” wpisał ją na listę „100 najważniejszych książek XXI wieku”. "Normalnych ludzi" okrzyknięto książką roku.  Teraz historię miłosną Marianne i Cornella możemy obejrzeć także w serialu dostępnym na platformie HBO Go. Czytaj także:  Świąteczne filmy, które zobaczysz na Netfliksie i HBO Go „Normalni ludzie”. Tacy, jak my Serial dość wiernie odzwierciedla historię głównych bohaterów książki „Normalni ludzie”. Są nimi młodzi dorośli, którzy pochodzą z dwóch klas społecznych i z czasem zakochują się w sobie. Mogłoby się wydawać, że taką historię czytaliśmy już wielokrotnie, od XIX wieku począwszy, ale zarówno książka, jak i serial potrafią zahipnotyzować odbiorcę. Dlaczego? Bo w opowiedzianej historii widzimy prawdę. Skomplikowaną historię ludzi, którzy są już dorośli, ale jeszcze bardzo młodzi. Uczą się na błędach i wciąż poszukują własnych tożsamości, a dorastanie w XXI wieku nie ułatwia im tego zadania. Dodatkowo w tym wypadku możemy zaobserwować, w jaki sposób to bycie w klasie wyższej  może utrudnić życie i powodować problemy. To także historia o miłości, która jest pełna uczuć, emocji i namiętności, ale jednocześni mamy wrażenie, że główni bohaterowie zupełnie nie potrafią z nią sobie poradzić. Potykają się w tej relacji na każdym kroku, a jednocześnie nie potrafią z niej zrezygnować. Nie jest to jednak przypadek klasycznej toksycznej relacji....

Czytaj dalej