Najlepsze miniseriale HBO w sam raz na jeden wieczór
To wiem na pewno/ Mat. prasowe

Najlepsze miniseriale HBO w sam raz na jeden wieczór

Masz ochotę na dobry serial, ale nie lubisz poświęcać żadnej produkcji zbyt wiele czasu? Zawiła, wielowątkowa akcja, która nie ma końca, nie jest dla ciebie? Rozwiązanie? Miniseriale.
Sylwia Arlak
12.05.2020

Nie wszyscy lubią spędzać każdą wolną chwilę na kanapie przed telewizorem. Ale nawet tacy okazyjni widzowie mają czasem ochotę zobaczyć dobrą produkcję. Idealne rozwiązanie? Miniseriale, które można obejrzeć w jeden wieczór lub ostatecznie jedną noc. Te, które wam polecamy, będą równie niezapomniane, co wielosezonowe i produkowane latami.  

Czy Elena Ferrante naprawdę istnieje? O fenomenie pisarki opowiada Anna Zaleska

„To wiem na pewno” — sześć odcinków

Zaczynamy od serialu „To wiem na pewno”, który właśnie pojawił się na platformie HBO. To ekranizacja wielokrotnie nagradzanej powieści Wally'ego Lamba o tym samym tytule, która znalazła się na liście bestsellerów „New York Timesa”. Opowiada o życiu dwóch braci bliźniaków, w których rolę brawurowo wciela się Mark Ruffalo.

W serialu podobnie, jak w książce, śledzimy losy Dominicka i Thomasa na różnych etapach ich życia. Widzimy ich w czasach dla nich współczesnych, ale i na początku lat 90. XX wieku. Obserwujemy, jak się starzeją, ale też widzimy, jak stawiają pierwsze kroki i dorastają. Saga rodzinna pełna jest tajemnic i niedomówień.

Jeśli macie gorszy dzień, zostawcie lepiej seans produkcji na inny moment. Potrafi zdołować, jak żadna inna. Jednocześnie mało która, tak mocno wciąga. Pierwszy odcinek serialu „To wiem na pewno” już  dostępny w serwisie HBO GO od 11 maja. Kolejne będą miały swoje premiery co tydzień, w poniedziałki.

Olive Kitteridge — cztery odcinki

„Olive Kitteridge” to propozycja dla tych, którzy nie potrzebują skomplikowanej fabuły, pościgów czy efektów specjalnych, aby dobrze spędzić czas. Choć w serialu nie brakuje dramatów i zaskakujących zwrotów akcji, to przede wszystkim pochwała prostego, dobrego życia. W serialu poznajemy historię Kitteridge, nauczycielki matematyki z małego miasteczka w Nowej Anglii. Cztery odcinki to aż 25 lat z życia bohaterki. Nikt nie zagrałby tej skomplikowanej postaci lepiej od wspaniałej Frances McDormand („Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”).

Bywa przejmująco, ale serial daje też dużo nadziei. Nieważne, jak beznadziejna jest twoja sytuacja, zawsze możesz trafić gorzej. I nieważne, jak bardzo odstajesz od ludzi, którymi się otaczasz — w końcu poznasz kogoś, kto cię zrozumie.

„Kompania braci” — dziesięć odcinków 

„Kompania braci” to historia zwykłych ludzi, którzy dokonali niezwykłych czynów. Produkcję HBO wyróżniono Złotym Globem oraz sześcioma nagrodami Emmy. Do dzisiaj uznawana jest za najlepszy serial wojenny.

Zrealizowana na podstawie bestsellerowej powieści Stephena E. Ambrose’a historia Kompanii E 506 pułku piechoty spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej Armii Stanów Zjednoczonych, zachwyca i porusza. Akcja toczy się od 1942 r., kiedy poznajemy ochotników w obozie Toccoa podczas morderczego treningu. Następnie przenosimy się z bohaterami do Europy, gdzie walczą w Normandii, podczas operacji Overlord, w Holandii, podczas operacji Market Garden, pod Bastogne podczas niemieckiej ofensywy w Ardenach na przełomie 1944/45 roku, aż do momentu wkroczenia dywizji do Austrii.

Fabułę  serialu oparto na wywiadach z ocalałymi żołnierzami Kompanii E, a także ich dziennikach i listach. Nic więc dziwnego, że produkcja — nawet po latach — wydaje nam się tak bardzo autentyczna. Zachwycają zdjęcia i kreacje aktorskie (Damian Lewis, Matthew Settle, David Schwimmer — czapki z głów)

„Status związku”  — dziesięć odcinków

Wróćmy do czasów współczesnych. „Status związku” to taka produkcja, przy której można się i pośmiać i popłakać. Jej autor Nick Hornby i reżyser — dwukrotnie nominowany  do Nagrody Akademii — Stephen Frears uczciwie podchodzą bowiem do złożonej natury relacji małżeńskich.

Każdy z odcinków liczy sobie tylko 10-minut, a wszystkie pełne są humoru i trafnych obserwacji. Główni bohaterowie (grani przez Rosamundę Pike oraz Chrisa O’Dowda) próbują poradzić sobie z kryzysem w związku, a my co i rusz zadajemy sobie pytanie: „skąd ja to znam?”.  Twórcy udowadniają, że pod koniec dnia wszyscy zostajemy z tymi samymi lękami i pragnieniami.

„Rok za rokiem” — sześć odcinków

Jeśli oglądaliście „Czarne lustro”, serial, którego akcja dzieje się w przyszłości, a jego bohaterowie mierzą się z problemami, które przysparza im nowoczesna technologia, powinniście docenić także „Rok za rokiem”. Produkcja opowiada o losach przeciętnej rodziny z  Manchesteru na przestrzeni piętnastu lat. Brzmi nudno, ale obiecujemy, że nie oderwiecie się od ekranu aż do ostatniego odcinka.  A jeśli wystraszyła was wizja twórców „Czarnego lustra”, teraz będziecie wręcz przerażeni.

Przemiany społeczne, technologiczne, polityczne i ekonomiczne, jakie zachodzą w produkcji, z jednej strony przypominają koszmar senny, z drugiej  — niebezpiecznie zbliżają się do rzeczywistości. W serialu, w którym zobaczymy takie gwiazdy, jak RoryKinnear, Russell Tovey i Emma Thompson, nic nie jest białe albo czarne. Czy bohaterowie przetrwają w świecie, który zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej? Tu nie ma oczywistych odpowiedzi.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jose Manuel mazintosh Flickr/CC BY-SA 2.0 Wikipedia
Jose Manuel mazintosh Flickr/CC BY-SA 2.0 Wikipedia

Czarny rok dla kinomanów: nie ma premier, nie będzie Oscarów?

93. ceremonia rozdania Oscarów może nie odbyć się w zaplanowanym terminie. Byłby to czwarty taki przypadek w niemal stuletniej historii najważniejszych nagród filmowych na świecie.
Sylwia Arlak
12.05.2020

Jak podaje „The Sun”, 93. ceremonia rozdania Oscarów nie odbędzie się w zaplanowanym terminie. Zamiast 28 lutego 2021 r. może być to nawet dopiero koniec maja albo początek czerwca. Przyczyną jest oczywiście kryzys związany z epidemią koronawirusa:  studia filmowe opóźniają premiery swoich filmów, zawiesiły też produkcję wielu projektów. Wytwórnie zostały już poinformowane o tym, że okres, w którym ukazywać się mogą filmy walczące o nominacje oscarowe, zostanie wydłużony. Podobna sytuacja miała miejsce tylko trzy razy w historii Oscarów. W 1938 r. o tydzień przełożono rozdanie nagród przez szalejącą powódź w Los Angeles. W 1968 r. ceremonia rozdania nagród Akademii Filmowej też odbyła się tydzień później z powodu zabójstwa Martina Luthera Kinga. W 1981 r. wydarzenie opóźniło się o jeden dzień ze względu na zamach na prezydenta Ronalda Reagana. Koronawirus spowodował największe przesunięcie – dobra wiadomość jest jednak taka, że 93. gala prędzej czy później na pewno się odbędzie. Od początku swojej historii, czyli od 1929 roku, Oscary nigdy nie zostały odwołane. Zamknięte kina, odwołane premiery Ten rok miał być wyjątkowo udany dla miłośników kina.  Czekaliśmy na nową wersję „West Side Story” w reżyseriit Stevena Spielberga, nowego Bonda: „Nie czas umierać”, który miał wejść do światowych kin 10 kwietnia (tymczasem obejrzymy go dopiero pod koniec listopada) albo na nowy film Christophera Nolana, „Tenet”.  Wielbiciele filmów z wytwórni Marvela ostrzyli sobie zęby także na „Black Widow” ze Scarlett Johansson, który miał trafić na ekrany w pierwszy weekend maja, i na „Wonder Woman”. Obie...

Czytaj dalej
Anna Król i Paulina Wilk, Big Book Festival
mat. prasowe

Anna Król i Paulina Wilk, twórczynie Big Book Festival mówią: „Składamy się z liter” 

O książkach, czytaniu i festiwalu, który… miał się nie udać, opowiadają Anna Król i Paulina Wilk, pomysłodawczynie Big Book Festival, który już od 8 lat gości na kulturalnej mapie Warszawy.
Sylwia Niemczyk
11.05.2020

Rozmawiamy przez Skype’a w samym środku kwarantanny. Od kilku tygodni żadna z nas trzech nie wyszła z domu dalej niż na spacer z psem. W takim zamknięciu jeszcze wyraźniej widać, ile dają nam książki: są przyjaciółmi, bliskimi, czasem nawet najbliższymi, towarzyszami. Właśnie takie myślenie o książkach i czytaniu doprowadziło do powstania Big Book Festival, największego warszawskiego festiwalu książkowego – i jednej z najlepszych imprez roku! Pamiętacie pierwszą edycję Big Book Festivalu? Ania: To był 2013 rok, w lutym dowiedziałyśmy się, że dostałyśmy miejską dotację, a to był ostatni moment, bo już powoli traciłyśmy nadzieję, że uda się kogokolwiek przekonać do naszego marzenia. Wcześniej przez dwa lata chodziłyśmy po urzędach i sponsorach.  Paulina: Wiedziałyśmy, że teraz albo nigdy. Jak o tym dziś myślę, to widzę, że porwałyśmy się z motyką na słońce, to absolutnie nie miało prawa się udać. Sto procent brawury, ale okazało się, że ta nasza motyka miała odrzutową siłę.  Ania: Udało się i tamten pierwszy Big Book Festival przyniósł nam wiele radości, ale nie chciałabym przechodzić drugi raz przez tamten czas. Te cztery miesiące, podczas których musiałyśmy postawić festiwal od zupełnego zera, to była bardzo ciężka praca, dużo nerwów, cały czas nie zgadzał nam się budżet, zresztą nie zgodził się do końca i pamiętam, że mniej więcej 20 proc. kosztów pokryłam z moich oszczędności, ostatnich, jakie miałam w życiu! To było działanie na pograniczu partyzantki. Ale jednocześnie tamtemu festiwalowi towarzyszył ogromny entuzjazm, poczucie wspólnoty i przekonanie, że zaczynamy coś wielkiego. Zastanawiacie się, jak to się stało, że jednak wam się udało?  Ania: Ja z tamtego czasu najbardziej pamiętam to, że robiłyśmy wszystko:...

Czytaj dalej

To będzie super czas dla wielbicielek kanapy i koca: gorące nowości na Netliksie! 

Plan na udany wieczór? Dużo dobrego jedzenia i... Netflix. Na platformie streamingowej pojawił się właśnie wyczekiwany serial od twórców „Domu z papieru” —„White Lines” oraz cała seria filmów o Harrym Potterze. Już szykujemy się na maraton pełen magii.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Czarodzieja z blizną — Harry'ego Pottera nikomu nie trzeba przedstawiać. Nie wiemy jak wy, ale my tylko szukamy wymówki, aby po raz kolejny zanurzyć się w ten magiczny świat stworzony najpierw na kartach powieści przez J.K. Rowling. Nieważne ile mamy lat, ta seria zawsze dostarcza nam odprężenia. Hogwart i słoneczna Ibiza Do tej pory wszystkie filmy o słynnym czarodzieju — „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, „Harry Potter i więzień Azkabanu”, „Harry Potter i Czara Ognia”, „Harry Potter i Zakon Feniksa”, „Harry Potter i Książę Półkrwi”, „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część I” oraz „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II” mogliśmy oglądać na HBO. Teraz pojawiły się również na Netfliksie. Aż trudno w to uwierzyć, ale pierwsza filmowa część przygód o Potterze miała swoją premierę w 2001 roku. Ostatnia —  10 lat później. Jeszcze więcej niespodzianek dla miłośników magii? W bibliotece Netfliksa  „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. To opowieść ze świata Pottera, w której pojawi się młody Albus Dumbledore (późniejszy dyrektor Hogwartu, czyli Szkoły Magii i Czarodziejstwa). Do tej pory światło dzienne ujrzały dwa z zaplanowanych pięciu tytułów serii. We wszystkich, główną rolę (Newta Skamandera) gra Eddie Redmayne. Oczywiście znajdzie się także coś dla mugoli (postaci pozamagicznych). Na platformie możemy oglądać już też serial „White Lines” , za którego scenariusz odpowiedzialny jest Álex Pina, twórca hitowego serialu Netfliksa „Dom z papieru”. Z kolei producenci m.in. Andy Harries i Sharon Hughff mają na swoim koncie m.in. doskonały serial o losach brytyjskiej rodziny...

Czytaj dalej